Dobro i zło dla Iluminatów (część 2)

 

Wszystko musi mieć swój powód. Każde działanie powinno mieć sens i prowadzić do czegoś konstruktywnego, zaś to co nie ma sensu musi przeminąć.

Jeśli stworzony na podobieństwo Boga człowiek ma być w tak łatwy sposób zamieniony w niewolnika tysięcy różnych fantastycznych idei, tym samym zgadzając się na dalszą okupację Kananejczyków w Ziemi Obiecanej, to najwyraźniej jest to sprawiedliwe, zaś Stworzenie było błędem od samego początku. Jeśli coś nie działa, to po co to dalej trzymać i przeklinać jak zacinający się gadżet kupiony po promocji.

Ludzie chcą wierzyć w armię aniołów z trąbkami, relację o piekle autorstwa zamkniętych w zimnych pokojach i sfrustrowanych życiem dewotek, pająka ukrywającego Mahometa w jaskini, święte krowy, w nielogicznie wywyższający jeden naród nacjonalizm lub całkowicie odrealniony i nieludzki socjalizm?

W porządku. Każda nierównowaga musi doprowadzić do katastrofy. Jeśli coś jest błędem, to niech znika. Pufff. Nieważne czy spadasz w otchłań obciążając prawą czy lewą szalę tej samej wagi. Człowiek wybiera swoją szalę, ale otchłań będzie jedna i ta sama, dlatego wszyscy oni zlecą do tej samej dziury, niezależnie od iluzji której zawierzyli całą swoją egzystencję.

Tzw. postęp zaciemnił tylko prawdę o tym jak naprawdę działa wszechświat. Prawda o tym jak działamy my sami oraz wszystko wokół nas to prawdziwa Ziemia Obiecana. Kto ją poznał, ma szansę zakosztować mleka i miodu… pod warunkiem, że nie jest za późno. Gdy ktoś w rozmodleniu wypowiada słowa „… który cię wywiódł z ziemi egipskiej…”, to w rzeczywistości wypowiada słowa „który cię stworzył”, ponieważ tym jest właśnie Exodus Izraela – jest to metafora całego Stworzenia.

Pascha którą Żydzi świętują Exodus oznaczała kiedyś początek wiosny, równonoc wiosenną, ten zaś moment przez różne starożytne kultury, czy to w Europie, czy w dalekiej Azji, czy w Amerykach, czy gdziekolwiek indziej, zawsze był kojarzony z początkiem wszechświata. Exodus = Stworzenie.

„Gdyby Izrael wiedział co go czeka, to nigdy by nie wychodził z Egiptu”.

Więc po co wychodzili? Mojżesz nie mówił , że wyprowadzi ich aby błąkali się teraz po pustkowiach, ale dał im konkretny powód. Wyjdziemy stąd i zamieszkamy w Ziemi Obiecanej, krainie mlekiem i miodem płynącej.

Lekcja Exodusu mówi więc o konkretnym celu. Istnieje powód leżący za Kreacją, powodem tym jest nagroda, ale by ją odebrać najpierw będzie trzeba wiele wycierpieć. Wątpić, błąkać się po pustkowiach, a później walczyć z tymi którzy nas uprzedzili i już tam są. Naprawdę walczyć. Różaniec w tej walce się nie przyda.

Ziemia Obiecana to metafora wiedzy o wszechświecie. Symbole, numerologia, wzory powtarzające się na całym świecie i opisujące przyszłość. W ten sposób powstawały proroctwa, w tym również proroctwa o mesjaszu. Tak było ponieważ „tak mówi Wyrocznia Pana”.

Tak im powiedział Pan, ponieważ wiedzieli, że świat sam w sobie jest sposobem w jaki Pan się z nimi komunikuje. Wyczytali więc te wszystkie wiadomości ze znaków. W pewnym sensie mówili prawdę powołując się na Boga. Nie dlatego jednak, że z wiadomością przybył anioł z kręconymi włosami koloru blond.

Gdyby ludzie ją poznali, gdyby poznali Prawdę a nie prawdy, mogliby zamieszkać w krainie mlekiem i miodem płynącej, ale tylko jeśli na to zasłużą, ponieważ osiągnięcie równowagi potrafi być bardzo bolesnym procesem.

Ludzie mogą być szczęśliwi jeśli pokonają strach, wszystko jedno czego się boją. W przeciwnym wypadku znikną na pustyni albo wrócą do Egiptu, błagać obecnego władcę aby znów ich do siebie przyjął. Jest to sprawiedliwe pod każdym względem. Mamy do czynienia z historią z głębokim morałem, której zastraszający innych fanatyk nigdy nie zrozumie, nawet jeśli przeczyta ją 20 razy.

Aby pokonać Kananejczyków nie wystarczy jeden Mojżesz, nie wystarczy dwóch pewnych swego zwiadowców, potrzebny jest cały tłum. Jeśli tłum przestraszy się wieści przyniesionych mu 9-tego dnia 11-tego miesiąca, to nic z tego nie będzie. Jeśli lud naprawdę woli się bać to znaczy, że Stwórca się mylił, a wyjście z niewoli było działaniem nieprzemyślanym i pozbawionym sensu. All is one. W sumie, życie w kajdanach nie było przecież takie złe. Przynajmniej nie trzeba było podejmować odważnych decyzji.

Jakiś agresywny ćpun zaczepia kobietę w autobusie. Dookoła kilkanaścioro osób, nie reaguje nikt. Boją się, myślą, że ktoś inny zareaguje. To przecież robota kierowcy. Kierowca nie widzi, je teraz pączka. Nie szkodzi, przecież Jezus to wszystko widzi i on go ukarze, jak już ten gość umrze i zgwałci kilka kobiet.

Gdyby wstali wszyscy, rozerwali by tego aspołecznego drapieżcę na strzępy.

Niektórzy rodzą się drapieżcami i nie zmieni ich natury żadna religia. Jest nawet gorzej. To drapieżcy tworzą religie i dzięki religii prosperują.

„Iluminaci” wiedzą jak działa świat i wykorzystują tą wiedzę aby odnosić sukcesy i kontrolować masy. Siedzą w Ziemi Obiecanej, ale nie chcą ustąpić miejsca, chcą aby wszyscy wrócili do Egiptu.

Kojarzycie może te historie pojawiające się w przeszłości w wiadomościach – jakiś oficer, wszystko jedno jakich służb, nie wytrzymał psychicznie (wersja oficjalna) i zabił całą rodzinę. Iluminaci są jak ten policjant który stwierdza, że trzeba już odejść, ale sam stąd nie pójdzie. To jest MOJA rodzina, więc wszyscy idą razem ze mną. Zaskoczoną żonę zabija w kuchni nożem, dzieci dusi we śnie, podpala mieszkanie, i dopiero na końcu strzela sobie w łeb.

Gdyby powiedział wcześniej żonie o tym co chce zrobić, to która normalna kobieta zostałaby z kimś takim przez choćby jedną dobę?

„Iluminaci” uważają siebie za reprezentantów całej ludzkości, uwięzionej przez nieodpowiedzialnego Boga, przedstawianego czasami jako tyran, którzy chcą uwolnić wszystkich jego niewolników. Popularny gest dłoni oznaczający cyfrę 6 oznacza ich samych. Zwycięstwo człowieka = 60. 6 po dziesięciokroć.

Aby jednak uważać siebie za reprezentanta całej ludzkości, warto byłoby chyba powiadomić resztę o tym co się zamierza zrobić. Wracając jednak do analogii z mężem-samobójcą, gdyby pisnął on wcześniej choćby słowo, żona zapewne zabrałaby dzieci i uciekłaby jak najdalej. Dlatego wyzwolenia trzeba będzie dokonać z zaskoczenia, dla dobra NASZEJ rodziny. Oni nie zrozumieją, ale to nie szkodzi. Ważne, że oświeceni rozumieją, a są przecież głową tej rodziny.

W naszej jednak globalnej wersji tej tragedii mąż nie jest taki skryty, on postanowił bowiem wysyłać sygnały, problem w tym, że ludzie nie wiedzą jak je odczytywać. Co gorsza, kiedy ktoś to publikuje i wyjaśnia jak to robić, to ludzie wciąż nie chcą tego wiedzieć.

Kiedy Donald Trump tweetuje odwiedzając Polskę…

 

THE WEST WILL NEVER BE BROKEN. Our values will PREVAIL. Our people will THRIVE and our civilization will TRIUMPH!

(Zachód nigdy nie będzie złamany. Nasze wartości przeważą. Nasi ludzie będą prosperować, nasza cywilizacja zatriumfuje)

Patrz Tajny język Iluminatów ujawniony

THE (18) WEST (22) WILL (13) NEVER (21) BE (7) BROKEN (18). = 99

9 z każdej strony. Wielkie kłopoty, zaprzeczenie tego o czym mówi sama sentencja.

Our (13) values (25) will (13) PREVAIL (26). = 77

7 z każdej strony. Zapowiedź zwycięstwa.

Our (13) people (20) will (13) THRIVE (33) and (6) our (13) civilization (42) will (13) TRIUMPH (33)! = 186 

Ten wynik jeszcze nie jest taki zły, ale pełna wiadomość ujawnia się po zsumowaniu wszystkiego.

362 (11)

Po zsumowaniu słów pisanych tylko dużą czcionką:

191 (11)

10,19,28,37,46,55 to wszystko liczby odnoszące się do jedności, czyli stanu do którego dążą gnostyczni iluminaci. Odwrócenie części tych liczb (np. 64,73,82,91) może mieć dla nich jakiś negatywny wydźwięk, będący negacją stanu jedności. Ewentualnie, odwrócenie to wcale nie jest negatywne, a ma jedynie dodatkowo wzmocnić przekaz wiadomości.

191, czyli 19 ponad 91. Trump nie zapowiada tutaj zwycięstwa konserwatywnych wartości, ale zwycięstwo Wielkiej Pracy gnostyków. Nie mówiąc już o tym, że ponownie widzimy liczby 9 i 11.

Z kim się teraz przepycha? Z Koreą północną? Te słowa o „ogniu i furii” to zapewne tyczyły się użycia bomb o ładunku czekoladowo-orzechowym?

 

* * *

 

Nie wiem, może udałoby się zakończyć drugą część czymś zabawnym, a nie tak ponuro cały czas.

LO AND BEHOLD

Być może masz naście lat, właśnie się nawróciłeś czytając jakiegoś szaleńca w sieci (innej rangi szaleńca niż ja), i zacząłeś „walczyć o prawdę”, spamując sekcję komentarzy na różnych stronach, zasypując ją nierealnymi dowodami na płaską ziemię, strasząc ludzi wiekuistym ogniem opisanym w księdze której autora nigdy nie widział na oczy ani ty, ani nikt inny w przeciągu 2 tysięcy lat.

Siedzisz w swoim okopie, marząc o tym, że przyleci ktoś z nieba na białym koniu, niczym rycerz po swoją wierną księżniczkę w hełmie, uwaloną po kolana we frontowym błocie, i pochwali ciebie za wierną służbę i walkę z diabłami. „Byłeś mi wierny i zawsze cię znałem. Paś mi owce.”

Trzeba było się strasznie bać, żeby wierzyć dosłownie we wszystko co o mnie napisano, ale ty spełniłeś wszystkie moje oczekiwania. Byłeś tak odważny o umiłowany, że walczyłeś o moje imię tak naprawdę w ogóle nigdy nie walcząc. Łatwiej jest pisać komentarze i artykuły, w porywach stać nawet na ulicy z ulotkami i transparentami, nałożyć maskę anonimowych, niż podejść do ćpuna w tramwaju, kopnąć go w ryj i uratować laskę w potrzebie. Gdybyś ty był na jej miejscu, chciałbyś żeby ktoś podszedł i mu nastawił to co ma pod policzkiem, ale ty sam tego nie zrobisz, bo wiedziałeś że ja umiłowałem tych którzy wolą się za niego pomodlić.

Gdybyś tylko jednak był do tego zdolny, to mógłbyś być prawdziwym bohaterem, ponieważ stać cię na to, i czułbyś się po tym znacznie lepiej niż jako niewolnik mitologii. Tyś jednak czekał, więc przybyłem na białym koniu żeby ci powiedzieć, że nigdy nie istniałem, a moja śmierć na krzyżu to metafora wyzwolenia ludzkości ze świata materii. Męczymy się wszyscy tutaj, a ja przygotowywałem mieszkania w domu mojego Ojca dla wszystkich chętnych. Nie jesteśmy teraz w okopach, ani tym bardziej w tramwaju gdzie miałbyś swoją drugą szansę.

Wróciliśmy do Egiptu.

 

(Słabo, znowu ponuro)

 

C.D.N.

 

Radtrap

 

Reklamy

16 comments on “Dobro i zło dla Iluminatów (część 2)

  1. wydaje Ci się, że zbliżasz się do prawdy
    i jak myślisz – rozwijasz się czy zwijasz?

    można tak pisać by wyglądało i pasowało
    ale po co? skoro to nieprawda

    to tylko echo czyjegoś głosu, tylko echo
    czyjego głosu?

    prawdę widać w ciszy
    np.. że szklanka jest cała pełna
    napełniona
    do polowy wodą, od polowy powietrzem

    oddalasz się
    od prawdy
    dokąd?
    do Egiptu?

    z Egiptu można się dodzwonić do Polski tylko w sieci +

  2. To są 3x 6 czyli 666 dlatego te palce są wyciągnięte. spektakl u gotharda to co? 32 to islam a 33 oswiecenie czyli od niosacego swiatlo. którym niestety nie jest. ludzie różańcem wypraszają łaski a więc to nie jest zwykły sznurek. Pozdrawiam Radku

    • łask nie trzeba wypraszać, Bóg sam najlepiej wie czego człowiekowi potrzeba
      te „wyproszone różańcem” pochodzą od demona różańca, który wcześniej czy później coś człowiekowi zabierze… a klepanie różańca to bałwochwalstwo!
      choroba ciała jest dla człowieka ostatnim dzwonkiem alarmowym aby coś zmienił w życiu, przestrzega przed chorobą duszy

  3. Avadhuta Gita

    ,, Wszystko ani istnieje, anie nie istnieje, Wszystko jest ani prawdziwe, ani nieprawdziwe.
    Mówię o Jaźni spontanicznie, z mej własnej natury. Mówię czystą wiedzę.”

    ,, Nie pragnie niczego, nie odrzuca niczego; dla dobra wszystkich stworzeń
    skupiony w wiedzy, wytrwały, osiąga Najwyższe. ”

  4. Odpowiedziałbym Mgrabasowi bezpośrednio pod komentarzem ale mam za stary telefon :-) . Zacytuję Ci pewną wypowiedź: „Gdy wy odmawiacie Zdrowaś Maryjo, to tak jakby Ona po raz kolejny unosiła waszego ducha przed oblicze Ojca, ponieważ Ona kocha was jak nikt inny, zabiera was do góry ze sobą. Podczas gdy ty wspominasz życie Tamtego, ja przeżywam ponownie to co zrobił nam Tamten (tu przeklina), a stanowi to dla mnie prawdziwą torturę, ponieważ ty kończysz, a zaczyna następny, kończy ten następny, a zaczyna kolejny.. kończy tamten i zaczyna jeszcze inny. Zawsze, zawsze jest ktoś kto go odmawia. Nie ma chwili, w której nie byłby odmawiany. To nieprzerwana kantylena, w każdej części świata. Ale dla nas to śmiertelny podkład muzyczny. Przez te wszystkie (ponownie klnie) tajemnice, za każdym razem przypominacie nam, co uczynił i to nas boooooli!” pozdrawiam. Btw Klimuszko miał racje co do małych okrągłych stateczków i żołnierzy przeprawiających się przez morze Radku. Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s