Chrześcijaństwo jako dzieło Flawiuszów (część 7)

 

Źródło: postflaviana.org, tłum. Radtrap (fragmenty)

(28.10.2014)

 

Co Józef wiedział o chrześcijaństwie: puzzel Decius Mundus

Podczas gdy wielu uczonych zdaje sobie sprawę z tego, że autorzy Ewangelii musieli znać prace Józefa Flawiusza, to opinia co do tego czy Józef wiedział cokolwiek o Jezusie Chrystusie i chrześcijaństwie wzbudza już wiele kontrowersji.

Powszechnie wiadomo, że dwa krótkie, słynne fragmenty w „Dziejach Izraela” Józefa mówią o biblijnym Jezusie. W jednym z nich, znanym jako “Testimonium Flavianum” (18, 3, 63-64), Józef pisze, że Jezus (Chrystus) został ukrzyżowany za czasów Poncjusza Piłata, lecz pokazał się jako żywy „tym którzy go kochali” trzy dni później.

Wygląda to na wystarczająco jasny przykład potwierdzający najważniejsze założenie wiary chrześcijańskiej, nie ustają jednak debaty na temat tego, czy słowa te są rzeczywiście autorstwa Józefa, czy też fragment (albo jakaś jego część) został wstawiony w późniejszych czasach przez gorliwych skrybów wczesnej ery chrześcijańskiej.

W kolejnym fragmencie Józef wspomina pokrótce o „… bracie Jezusa, zwanego Chrystusem, któremu na imię Jakub…” (20, 9, 200). Ponownie wygląda na to, że Józef doskonale zdawał sobie sprawę z istnienia Jezusa Chrystusa, choć wciąż toczone są spory o to co Józef rozumiał przez słowo „Chrystus” i czy tych kilka słów nie zostało dodanych w późniejszych przekładach.

Dokuczliwe w tym wszystkim dla wiernych chrześcijan jest (czy też powinno być), że Józef mając tą wiedzę na temat Chrystusa i chrześcijaństwa, wspomina o nich w zaledwie kilku słowach. W okresie od 30 roku n.e. do 70 n.e., czyli w czasach opisywanych przez Józefa – dlaczego nie pisał nic o ciężko pracujących w Judei uczniach Chrystusa, rozszerzających granice swojego Kościoła, czyniących cuda, generalnie głoszących swoją dumną i ekscytującą ewangelię? Skoro Józef o tym wiedział, to dlaczego nie poświecił temu przynajmniej kilku rozdziałów w których opisałby swoje stanowisko na temat „dobrej nowiny”? Nie można mu przecież zarzucić tego, żeby pisał oszczędnie na temat innych, znanych ówcześnie sekt żydowskich.

Atwill uważa, że Józef naprawdę posiadał wiedzę na temat chrześcijańskiej narracji oraz teologii do których często się odwoływał. Zamiast jednak mówić o tym otwarcie, wybrał drogę złośliwej satyry wymierzonej w chrześcijaństwo, satyry która często wykorzystywała typologiczne odniesienia do wersetów Nowego Testamentu. W przypadku Testimonium Flavianum Atwill pisze, że można ten fragment uznać za autentyczny, ponieważ wygląda jak część literackiego tryptyku, umieszczona pomiędzy dwiema enigmatycznymi oraz wybitnie satyrycznymi historiami pijącymi do Nowego Testamentu.

Pokrótce: w pierwszej satyrze oszust imieniem Decius Mundus ogłasza siebie bogiem Anubisem, celem oszukania szlachetnej damy imieniem Paulina i namówienia jej do seksu. Imię Decius Mundus to satyra na człowieka imieniem Decius Mus, słynnego rzymskiego bohatera wojennego który oddał samego siebie na ofiarę w celu zapewnienia Rzymowi zwycięstwa w wojnie. ‘Mundus’ oznacza ‘Świat’, tak więc Decius Mundus to inaczej „Ofiara za Świat”. Co zabawne, Paulina oraz jej mąż Saturninus zgadzają się co do tego, że uprawianie miłości z bogiem nie jest grzechem wobec cnoty Pauliny. Tak więc Paulina i Mundus spędzają ze sobą noc, ale Mundus wraca po trzech dniach i oświadcza ku zgrozie Pauliny, że jednak nie jest bogiem.

W kolejnej satyrze czytamy o kobiecie imieniem Fulvia (której mąż również nazywa się Saturninus) przekonanej przez trzech mężczyzn do oddania swojego bogactwa na rzecz żydowskiej świątyni. W rzeczywistości jednak pieniądze nie trafiają do świątyni, ale zostają wydane przez trzech mężczyzn „na ich własne cele”.

W pierwszej satyrze Mundus stanowi „antytyp” Jezusa, w drugiej trzech mężczyzn reprezentuje rzymską Trójcę Świętą. Obie historie są rzecz jasna dobrane do siebie typologicznie, ponieważ obie opowiadają w istocie o tej samej kobiecie, żonie Saturninusa, wykorzystanej w religijnym szwindlu. Wybór imienia Paulina może świadczyć o tym, że Rzymianie postrzegali również św. Pawła, autora Listów apostolskich, jak kolejną, sfeminizowaną ofiarę religijnego oszustwa.

Co ciekawe natura tryptyku Testimonium Flavianum jako satyry na chrześcijaństwo była znana przynajmniej od IV wieku n.e. , kiedy to chrześcijański autor pseudo-Hegesippos  w przypisach swojego łacińskiego przekładu Józefa pisał na temat satyry domniemując, że kiedy Paulina i Mundus dyskutowali o możliwości zajścia w ciążę, Paulina stała się parodią Dziewicy Maryi. (…)

W książce Caesar’s Messiah Atwill argumentuje, że Flawiusze byli dumni z wymyślenia chrześcijaństwa, dlatego chcieli by ich osiągnięcie było zapamiętane przez potomnych. Z drugiej strony pisze on też często, że zastosowano przy tym kompleksowe i trudne w wykryciu typologiczne zabiegi, ponieważ użycie prostszych środków ekspresji czyniłoby udział Flawiuszów „zbyt oczywistym”. (…)

Pomimo sugestii Atwilla… nie wierzę, żeby kiedykolwiek chcieli aby ich czyn został odkryty przez niewolników i pospólstwo (“hoi polloi”), ludzi stanowiących większość pośród chrześcijan. Patrząc na poziom wykształcenia w tamtych czasach, rzymscy intelektualiści zwyczajnie nie bali się tego, że lud odkryje ich oszustwo. Jedyne co musieli zrobić to wystrzegać się zostawiania „dymiących pistoletów” które czyniłyby zwiedzenie w ewangeliach czymś oczywistym nawet dla wyjątkowo nierozgarniętego czytelnika… w rzeczywistości uważam, że dowody na przestępczą działalność i konspirację współczesnych elit są ukrywane w podobny sposób: zbyt oczywiste dla bystrego czytelnika, nigdy dość oczywiste aby stanowić „dymiącą lufę pistoletu” w oczach opinii publicznej.

Patrząc na wielkie monumenty imperialnego kultu które cezarowie wznieśli na swoją cześć, można przypuszczać, że ich próżność była tak wielka, że aż ciężka do wyobrażenia sobie w dzisiejszych czasach. Dlatego też, pomimo braku zainteresowania tym co może wiedzieć lud, Flawiusze wciąż mogli być zainteresowani zostawieniem wiadomości dla przyszłych władców oraz związanych z nimi intelektualistów, którzy rozumieliby co się w istocie stało i postrzegali by tą pracę z szacunkiem, a może nawet z podziwem.

W mojej opinii typologia mogła być też używana jako narzędzie nauczania w strukturach imperialnego wywiadu, którego członkowie mogli być też częścią rzymskiego kultu cesarskiego. Wczesny Kościół rzymskokatolicki mógł działać na zasadzie tajemnego kultu. [xxvii] Możliwe że świątynie dedykowane Jezusowi i/lub ówcześnie rządzącemu cesarzowi były prowadzone podobnie do dzisiejszych lóż masońskich, gdzie wyższy stopień wtajemniczenia (tym samym dostęp do kolejnych tajemnic) zarezerwowany był dla lojalnych i doświadczonych funkcjonariuszy na służbie imperium, oraz że te wyższe stopnie związane były z odpowiednimi uposażeniami, prestiżem i nagrodami pieniężnymi. Wyobrażam sobie, że podobnie jak w dzisiejszym systemie korporacyjnym i politycznym, wykazywanie pewnego poziomu socjopatii nie stanowiło żadnej przeszkody na drodze kariery młodego człowieka. W takim przypadku Józef Flawiusz musiał w ironiczny sposób odnieść się do tego w swojej pracy „Przeciw Apionowi”: „W istocie są tam pewni źli ludzie próbujący oczernić moją historię, robiąc z tego coś w rodzaju scholastycznego ćwiczenia na użytek młodego człowieka.” (1, 53).

W przypadku prawdziwości tej teorii, w której ewangelie były najpierw używane jako sekretne dokumenty rzymskiego kultu cesarskiego oraz (blisko z nim związanego) embrionicznego Kościoła rzymskokatolickiego, wyjaśniałoby to też tajemnicę póżnego pojawienia się ewangelii w zapiskach historycznych. Uważamy, że ewangelie musiały być napisane pod nadzorem Flawiuszów, nie tylko dlatego, że zawierają tyle materiału przydatnego ich celom, ale również dlatego, że jest w nich niewiele, a właściwie nie ma w nich nic co sugerowałoby jakąkolwiek wiedzę autorów co do wydarzeń następujących po śmierci Domicjana (96 n.e.). Z drugiej strony, pierwszym Ojcem Kościoła który otwarcie pisał o istnieniu czterech ewangelii był Ireneusz, około 180 roku n.e.[xxviii] Z tego powodu niektórzy zarzucają, że ewangelie zostały po raz pierwszy napisane właśnie w tym okresie, co przeczyłoby teorii Atwilla. [xxix]

Sam Ireneusz wyraźnie zaznaczał, że w jego opinii wszystkie cztery kanoniczne ewangelie istniały od najwcześniejszych dni chrześcijaństwa, tym samym posiadały pełny autorytet apostolski:

Mateusz… rozprowadzał Ewangelię pośród Hebrajczyków napisaną w ich dialekcie, podczas gdy Piotr i Paweł nauczali w Rzymie, kładąc podwaliny pod Kościół. Po ich odejściu Marek, uczeń oraz tłumacz Piotra, również spisał dla nas to czego nauczał Piotr. Podobnie Łukasz, kompan Pawła, spisał Ewangelię przez niego głoszoną. Później Jan, uczeń Pana, który przytulał się do Jego piersi, osobiście spisał Ewangelię podczas swojego pobytu w Efezie, w Azji. (Przeciw Herezjom, III, 1, 1).

Ludzie twierdzący, że Ireneusz sam wymyślił cztery ewangelie, albo że były one napisane dopiero w jego czasach, nie wyjaśnili w jaki sposób mógł sprzedać tą fikcję innym członkom Koscioła katolickiego w tak późnym okresie historii, przy jednoczesnym zachowaniu jakiejkolwiek wiarygodności. Bardziej prawdopodobnym wydaje się, że jest trochę prawdy w jego twierdzeniach, że istniały one znacznie wcześniej oraz, że jego głównym celem dla pisania o rzymskich ewangeliach było potwierdzenie ich wyższości nad wieloma apokryficznymi „ewangeliami” dostępnymi w jego czasach. Część z tych apokryfów mogło być wczesnym rzymskim pomysłem, szkicem który ostatecznie odrzucono, pozostałe były podobne do dzisiejszych prac z gatunku „fan fiction”. Tak czy inaczej, wszystkie one musiały być odrzucone, ponieważ rzymska hierarchia była zdeterminowana dla skupienia chrześcijaństwa pod jednym, wielkim i wspólnym szyldem. (…)

Bez zbędnych ceregieli, przejdźmy od razu do zaprezentowania przykładowej lekcji która mogła być prezentowana wtajemniczonym w cesarski kult na 32-im stopniu. (…)

 


 

Łowienie ludzi

 

Odniesienia poniżej są wytłuszczone w druku.

Łukasza 3:21

A gdy wszystek lud przyjmował chrzest i gdy Jezus został ochrzczony… i odezwał się głos z nieba: Tyś jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem. A Jezus rozpoczynając działalność… (Łukasza 5):  … [Jezus] gdy stał nad jeziorem Genezaret… zdumienie ogarnęło jego [Szymona] i wszystkich, którzy z nim byli, z powodu połowu ryb, które zagarnęli. .. Wtedy Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, od tej pory ludzi łowić będziesz… opuścili wszystko i poszli za nim

Mat. 11:21

Proroctwo Jezusa:  Biada tobie, Chorazynie”

Józef Flawiusz (Wojny 3.10), z angielskiego przekładu

“Wespazjan rozbił swój obóz… [nad] Jeziorem Gennezaret. … Jesu oraz oddział… ruszyli na nich. Wespazjan… wysłał swojego syna… aby ich rozbić. [Tytus]: „Wiecie bardzo dobrze, że ruszę ku niebezpieczeństwu jako pierwszy i jako pierwszy zaatakuje wroga. Nie porzucajcie mnie więc, lecz zrozumcie, że Bóg będzie mi pomagał… Tytus jako pierwszy ruszył konno na nieprzyjaciela, a zaraz za nim pozostali z głośnym okrzykiem… Jesus zbiegł, pozostali zaś z nich uciekali w dół nad jezioro... część z nich została zabita podczas próby dostania się na statki.” Miasto zostało zdobyte, lecz część buntowników zaczęła uciekać statkami. Wespazjan udał się nad jezioro. [tutaj pojawia się długi opis jeziora, nazwa Gennezaret zostaje powtórzona trzy razy] “Niektórzy myśleli, że jest to odnoga Nilu, ponieważ znajdują się tutaj ryby Coracin (ang.), podobnie jak w tym jeziorze znajdującym się obok Aleksandrii.”  [Wespazjan niszczy statki buntowników, zostawiając samych buntowników] „tonących w morzu”, „zabijanych przez oszczepy” [lub] „Rzymianie odcinali im głowy albo ręce.

Jako suchy przykład typologicznych odniesień, powyższe fragmenty nie wydają się aż tak imponujące. Krytycy będą mówić, że każda kampania militarna ma swój początek oraz, że opisy wojowników zagrzewajacych swoich towarzyszy do walki muszą być czymś powszechnym w setkach innych manuskryptów. Motywy wyróżniające, wykazujące podobieństwa z Nowym Testamentem to: syn (Boży) wysłany na bitwę, lokalizacja (Genezaret), udział bohatera imieniem Jezus (imię to było bardzo powszechne w Judei tamtych czasów, opierając się choćby na samej pracy Józefa oraz mnogości Jezusów w niej występujących).

Jeśli jednak zdamy sobie sprawę, że Józef umieścił tutaj zagadkę, sytuacja robi się podbramkowa. Pisze on: „Niektórzy myśleli, że jest to odnoga Nilu, ponieważ znajdują się tutaj ryby Coracin (ang.), podobnie jak w tym jeziorze znajdującym się obok Aleksandrii”. Byłoby niedorzeczne myśleć, że ktokolwiek uznałby Jezioro Galilejskie (Genezaret) za odnogę Nilu: starożytni na tysiąclecia przed Józefem znali geografię wystarczająco dobrze, [aby wiedzieć gdzie leży Nil, a gdzie Galilea]. Poza tym, nie ma żadnych jezior w okolicy Aleksandrii: miasto leży w delcie Nilu, gdzie spośród oczek wodnych można znaleźć co najwyżej bagna. Ten absurd jest wskazówką, że mamy tutaj do czynienia z pokręconym poczuciem humoru Józefa.

Rozwiązaniem zagadki jest to, że Żydzi są tutaj rybami, a zhellenizowani Żydzi byli liczni pośród mieszkańców Aleksandrii… „Ryby Coracin (ang.)” są zapewne zabawną formą nazwy „Chorazain (Chorazyna)”, miasta które Jezus przeklął na kartach Ew. Mateusza. W narracji Józefa Flawiusza Tytus zabija te „ryby” całymi tysiącami. (…)

Ta wojenna metafora: „łowić ludzi” była dobrze znana w literaturze, oto przykład:

Na ten ryk Lajstrygony kupami wielkimi

Wypadli; to nie ludzie, lecz prawie olbrzymi.

Ci lecą z brzegu staczać skał srogie kawały

Na dół, kędy okręty nasze w porcie stały;

I straszny na okrętach zrobił się tam zamęt,

Naw gruchotanie, mężów konających lament.

Wróg ich ciała poniżał jak ryby na tyki,

By pożreć.

(Odyseja, Homer, wiersz 4790 w polskim przekładzie Lucjana Siemieńskiego)

Antyczni czytelnicy Nowego Testamentu, zaznajomieni z Homerem w swoich szkołach gramatyki, mogli być przyjemnie zaskoczeni, że autorzy Ewangelii odwrócili znaczenie tej barbarzyńskiej przenośni. Dłuższa analiza wykazuje jednak, że kawał został wymierzony w chrześcijan, ponieważ wzmianka żartownisia Józefa na temat „ryb Coracin” w jeziorze dotyczy żydowskich rebeliantów „łowionych” przez Rzymian.

(…) Ustęp o Jezusie zbierającym swoich uczniów do wielkiego dzieła „łowienia ludzi” zapowiada prawdziwą rzeź Żydów dokonaną przez Tytusa, w tym samym miejscu, w Genezaret, [gdzie Jezus miał podobno wypowiedzieć te słowa] 40 lat wcześniej.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s