Chrześcijaństwo jako operacja Psyop Flawiuszów (część 5)

 

Źródło: postflaviana.org, tłum. Radtrap (fragmenty)

(28.10.2014)

 

 Teoria flawiuszowego pochodzenia chrześcijaństwa  jest po prostu sensowna.

Wiemy z historii, że Flawiusz (nie mam pewności czy można go nazwać Flawiuszem – przyp. tłum) Konstantyn Wielki, zainspirowany wizją płonącego, świetlistego krzyża podczas bitwy przy moście Mulwijskim w 312 n.e. przeniósł patronat rzymskiego rządu oraz dotacje z przychodów podatkowych na chrześcijaństwo. Kościół otrzymał ziemie na własność, zaś wielkie, chrześcijańskie miasto Konstantynopol zostało zbudowane praktycznie od podstaw. Zwołano też Sobór Nicejski w celu zjednoczenia odłamów chrześcijaństwa pod kierownictwem Konstantyna i ogłoszenia wszystkich sekciarskich form tej religii (poza rzymskim katolicyzmem) jako oficjalnych herezji.

Historycy debatowali na temat tego, czy Konstantyn rzeczywiście był potomkiem dynastii Flawiuszy – Wespazjana, Tytusa i Domicjana, czy też jego genealogia została sfabrykowana, a nazwa jego rodziny została dobrana specjalnie w ramach hołdu dla Flawiuszy oraz wykreowanej przez nich religii – chrześcijaństwa.

Miała jeszcze miejsce krótka, pogańska rewolucja za czasów Juliana Apostaty (rządzącego w latach 361-363 n.e.), lecz przed rokiem 380 n.e. triumwirat złożony z Gracjana, Walentyniana II i Teodozjusza czuł się już na tyle pewny swego, że ogłosił wszystkich pogan i heretyków w całym Imperium Rzymskim jako tych którzy „winni spodziewać się przede wszystkim pomsty Bożej, a następnie naszej kary stosownie do decyzji, którą powzięliśmy z natchnienia niebieskiego.”[xix]

Jak jednak powszechnie wiadomo Rzymu nie zbudowano w jeden dzień. Doświadczenie Konstantyna próbującego zastąpić istniejące w jego imperium religie, można porównać do doświadczeń Echnatona wykorzeniającego starą religię w Egipcie. Po upływie jednego pokolenia eksperyment Echnatona został zakończony, starzy bogowie oraz kapłaństwo przywrócone, zaś Echnaton wymazany z historii (pod warunkiem, że nie przeżył w formie podobnej do Mojżesza w Kanaanie). Wierzenia religijne są czymś bardzo głęboko zakorzenionym, przekazywane z pokolenia na pokolenie staja się powodem silnego i zażartego oporu w przypadku każdej próby ich zmiany. Wg mnie sukces Konstantyna wynika z pracy wielu pokoleń stopniowo zastępujących starą religię nową.

Na długo przed czasami Konstantyna chrześcijaństwo (rzymski katolicyzm) manifestowało się w formie której imperialna chwała była praktycznie przeznaczona. Już w czasach Klemensa, o ile nie wcześniej (ok. 95 n.e.), Kościół był zorganizowany w hierarchicznym, quasi-militarnym stylu, przyjmującym rozkazy od biskupa Rzymu, skupionym na jednym tylko celu, czyli na ewangelizacji świata. Jak zaobserwował Atwill:

Gdy spoglądamy na wczesne chrześcijaństwo, widzimy nie Judeę, ale Rzym. Struktura władzy w Kościele, jego sakramenty, rada biskupów, tytuł głowy Kościoła – najwyższy pontyfik – wszystko to było oparte na rzymskich, a nie judejskich tradycjach. Z jakiegoś powodu Judea nie zostawiła zbyt wiele śladów w kreacji religii, której źródłem podobno była (29).

Robert M. Price maluje w żywych kolorach obraz absurdu wyzierającego z konwencjonalnego sposobu patrzenia na początki chrześcijaństwa:

Obraz religijnej etyki oraz podejrzanego kompromisu z okupującą ziemię władzą, ewangelia mówiąca swoim wiernym aby nie sprzeciwiać się nikomu kto przychodzi konfiskować ich własność, lecz sumiennie płacić rzymskie podatki… Wyobraź sobie historię która obwinia nie tyle Żydów, co przede wszystkim tych nacjonalistycznych i mesjańskich Żydów za destrukcję ich własnej świątyni. Historię w której mesjasz przewiduję, że Królestwo zostanie odebrane Żydom i oddane bardziej godnemu narodowi. Pamiętajmy o tym, że twórca tej sekty zaprzyjaźnia się z Żydami kolaborującymi z Rzymianami, jednocześnie podkreślając chwałę rzymskiego centuriona oraz jego niezachwianej wiary, niespotykanej pośród Żydów. Jest uznany za niewinnego przez rzymskie władze, ale ostatecznie zostaje skazany dzięki władzom żydowskim. Teraz pomyśl o tym, jak proroctwa dotyczące upadku Jerozolimy w przeciągu jednego pokolenia dobrze korespondują z późniejszymi opisami tego wydarzenia u Józefa Flawiusza, pomyśl też o tym, że Józef Flawiusz wspomina Jezusa jako sprawiedliwego człowieka , a nawet jako mesjasza opisywanego przez proroctwa (pomimo tego, że ostatecznie za prawdziwy obiekt tych proroctw uznaje Wespazjana). Kiedy ktoś sugeruje, że chrześcijaństwo może być takim bezpiecznym, przedestylowanym, przystosowanym na rzymskie potrzeby mesjańskim metadonem, mającym na celu zastąpienie prawdziwej i niebezpiecznej mesjańskiej heroiny Zelotów, oraz że Józef F. miał z tym coś wspólnego, nie brzmi to już wcale tak niedorzecznie.

(…)

 

Co z męczennikami?

 

Wątpiący będą twierdzić, że Rzymianie nie mogli jednocześnie stworzyć i wspierać chrześcijaństwa, przy jednoczesnych próbach wyrugowania go ze swoich ziem. Udzielimy tu jeszcze długiego wyjaśnienia tej kwestii, póki co jednak chciałbym podzielić się pewnymi spostrzeżeniami:

1. Aż do czasów edyktów Konstantyna, wszystkie formy chrześcijaństwa były w Rzymie zakazane w jednakowy sposób. Oprócz jednak Kościoła rzymskokatolickiego istniały też inne sekty chrześcijańskie, sekty gnostyckie oraz (całkiem prawdopodobne) oryginalnie żydowskie sekty mesjanistyczne. W przypadku wielu relacji męczeństwa jest bardzo trudnym zadaniem, o ile niemożliwym, aby z całą stanowczością stwierdzić, że ofiarami byli rzymscy katolicy, a nie przedstawiciele innych wspomnianych sekt.

2. Współcześni historycy odkryli, że skala prześladowania i męczeństwa była częstokroć zawyżana. W celu uzyskania większej ilości informacji warto zajrzeć do książki The Myth of Persecution Candidy Moss.[xxi]

3. Wielu z „chrześcijańskich” męczenników okazuje się być żydowskimi zelotami. Dla przykładu, Atwill pokazuje w „Caesar Messiah”, że męczeństwo Szymona „przewidziane” przez Jezusa w Ew. Jana 21 w rzeczywistości poprzedzało egzekucję przywódcy zelotów Szymona w roku 73 n.e. Rzym wykorzystał podobne przypadki męczeńskiej śmierci zelotów jako potwierdzenie swojej pseudo-historii rzymskiego chrześcijaństwa.

 

Literackie zapożyczenia, typologia i enigma

 

(…) Caesar’s Messiah jest pracą opartą na dowodach, przede wszystkim tych z zakresu analizy literackiej. Podstawowa metodologia to szukanie zapożyczeń literackich, czyli przykładów mimesis. Poprzez zapożyczanie literackich elementów od innych autorów, autor tak czyniący zdradza się z tym, że w istocie zna ten materiał, a także pokazuje innym swój punkt widzenia na niego.

Zapożyczenia były praktykowane powszechnie na przestrzeni wielu wieków, były też wysoce cenione przez autorów Starego Testamentu, lubujących się przede wszystkim w chiazmach. Chiazm oznacza umieszczenie literackich elementów w stosownym porządku, a następnie ich powtórzenie, tyle że w odwrotnej kolejności, tworząc tym samym chiazm, np: ABCCBA.

Struktury te mogą być krótkie, albo ciągnąć się przez bardzo długi czas. Prawie cała Tora, od połowy Ks. Wyjścia aż do końca Ks. Kapłańskiej ma być podobno jednym wielkim chiazmem. Badacze Nowego Testamentu odkryli, że postaci i wydarzenia opisane w ewangeliach często oparte są na postaciach i wydarzeniach ze Starego Testamentu, które stanowią „typ” dla „anty-typów” ukazanych w NT. Teologiczne badania nad typami i anty-typami nazywamy typologią, którą teologiczni badacze wykorzystują do udowadniania swojej tezy, jakoby wydarzenia z Nowego Testamentu miały być dowodem na Boską interwencję. Współcześni świeccy krytycy literaccy mówią po prostu, że w istocie jest to dowód, ale raczej na to, że autorzy NT dobrze przestudiowali ST i wykorzystali jego autorytet oraz mądrość w swoim własnym dziele.

W Caesar’s Messiah Atwill skupia się głównie na przykładach typologii w których mamy do czynienia z seriami analogii wyjątkowo gęstych, sekwencyjnych, charakterystycznych oraz zdatnych do interpretacji. [xxii] Gdy spełniają wszystkie te kryteria, wtedy można je uznać za oczywisty dowód wzorowania się autora na pracy innych. „Gęstość” oznacza tutaj dużą liczbę paraleli występujących w krótkim odcinku tekstu, „sekwencyjność” odnosi się do częstotliwości z jaką zapożyczenia występują w tym samym porządku, „charakterystyczność” oznacza silne podobieństwo danego zapożyczenia do jakiejś rzadkiej frazy, nazwy lub koncepcji, zaś „zdatność do interpretacji” do zakresu w jakim możemy zrozumieć myślenie stojące za wyborem danego zapożyczenia literackiego (…).

Tak oto Nowy Testament jest pełny gęstych, sekwencyjnych, charakterystycznych oraz łatwych w interpretacji analogii do Starego Testamentu. Dobrym przykładem jest opis pustego grobu Jezusa jaki znajdujemy u Mateusza, a który czerpie z historii o Danielu w lwiej jamie.[xxiii] Paralele poniżej zostały wytłuszczone:

Daniel 6:18-28

Po czym przyniesiono kamień i położono go na otworze jamy, a król opieczętował go swoim sygnetem… A wstawszy bardzo rano o świcie poszedł król śpiesznie do lwiej jamy. A gdy się przybliżył do jamy, zawołał smutnym głosem na Daniela i rzekł: Danielu, sługo Boga żywego! Czy twój Bóg, któremu nieustannie służysz, mógł cię wybawić od lwów? Wtedy Daniel rzekł do króla: Królu, żyj na wieki! Mój Bóg posłał swojego anioła, by zamknął paszcze lwów, tak że mi nie zaszkodziły… Rozkazał też król, aby przyprowadzono owych mężów, którzy oczernili Daniela, i wrzucono ich do lwiej jamylwy rzuciły się na nich i pogruchotały wszystkie ich kości. Potem król Dariusz wystosował do wszystkich narodów, plemion i języków… Przeze mnie wydany został dekret, że na całym obszarze mojego królestwa winni drżeć i bać się Boga Daniela; On bowiem jest Bogiem żywym… a Jego królestwo będzie trwało na wieki… On wybawia i wyzwala, i czyni znaki i cuda na niebie i na ziemi

Mateusza 27:59-28:20

A Józef wziął ciało… i zatoczył przed wejście do grobu wielki kamień, i odszedł… Poszli więc [żołnierze Piłata] i zabezpieczyli grób, pieczętując kamień i zaciągając straż. A po sabacie, o świcie pierwszego dnia tygodnia, przyszła Maria Magdalena i druga Maria, aby obejrzeć grób. I oto powstało wielkie trzęsienie ziemi, albowiem anioł Pański zstąpił z nieba i przystąpiwszy odwalił kamień i usiadł na nim … A strażnicy zadrżeli przed nim ze strachu i stali się jak nieżywi. Wtedy anioł odezwał się i rzekł do niewiast: Wy się nie bójcie; wiem bowiem, że szukacie Jezusa ukrzyżowanego. Nie ma go tu, bo wstał z martwych A jedenastu uczniów poszło do Galilei… A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody… A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata.

Wśród zapożyczeń widzimy kamień, pieczęcie, czas akcji (o świcie), anioła przysłanego przez Boga, strażników (oskarżycieli) „jak martwych” (zabitych), życzenia Daniela dla króla, aby ten żył na wieki, co zwiastuje „powstanie” Jezusa z martwych, błogosławienie wszystkim narodom na niebie i ziemi, pod władzą Bożą na wieki wieków (w nieskończoność). Wszystkie te specyficzne paralele znajdujemy w dwóch krótkich rozdziałach… oczywiście przekaz jest taki, że Daniel jest przykładem „typu” na którym stworzono Jezusa będącego „anty-typem”.

W podobny sposób starotestamentowy Józef (Rodzaju 45-50) jest typem dla nowotestamentowego Józefa, zaś Mojżesz (Rodzaju 1-32) typem Jezusa (Mateusza 2: 13-4: 10). Jak wyjaśnia Atwill:

Józef zabiera Jezusa, reprezentującego „nowy Izrael”, aż do Egiptu… pierwszy Józef zabrał „stary Izrael” do Egiptu… Nowotestamentowy Józef opisany jest podobnie do swojego odpowiednika w Starym Testamencie, jako człowiek śniący ważne sny, spotykający na swojej drodze mędrców, mający coś wspólnego z gwiazdą. Obie historie opisujące podróż Józefów do Egiptu, poprzedzają następującą zaraz po nich masakrę dzieci, dokonaną przez pełnego obaw tyrana, która nie zmienia jednak przeznaczenia przyszłego zbawcy Izraela. Autorzy NT zapożyczają z pism hebrajskich więcej, wysyłając do Józefa anioła z wiadomością: „zmarli bowiem ci, którzy nastawali na życie dziecięcia” (Mat. 2:20). Zdanie to odnosi się do historii Mojżesza, pierwszego zbawcy Izraela, który jak czytamy w Ks. Rodzaju słyszy pod swoim adresem następujące słowa: „Wszyscy którzy nastawali na twoje życie nie żyją.” Kolejne paralele widzimy w historii chrztu wodnego Jezusa (Mat. 3:13), nawiązującej do „chrztu” Izraelitów (przejścia przez wodę) opisanego w Ks. Rodzaju 14. Później Jezus spędza 40 dni na pustyni, co nawiązuje do 40 lat spędzonych przez Izraelitów na pustkowiu. Oba pobyty na pustkowiach związane są z zestawem trzech kuszeń (16-17).

Co więcej, pierwsze kuszenie związane jest z chlebem („spraw by kamienie zamieniły się w chleb”), drugie kuszenie z samym Bogiem („nie wystawiaj Boga swego na próbę”), trzecie z oddawaniem czci i służbą jednemu Bogu.

(…)

Warto przy tym zaznaczyć, że fakt użycia dosłownych mimesis nie jest sam w sobie dowodem na to, że opisywany incydent jest zdarzeniem fikcyjnym, autor mógł bowiem zdecydować, że zacznie od prawdziwego choć relatywnie słabo opisanego wydarzenia historycznego, a następnie nieco je ubarwi. W dzisiejszym świecie bylibyśmy wściekli na dziennikarza przyłapanego na podobnym działaniu. W czasach starożytnych nie występował jednak żaden kod etyczny związany z pracą pisarską, dlatego nie jest tak łatwo wykreślić granicę między faktem a fikcją w literaturze starożytnej.

 

 

Advertisements