Stanisław Bulza: Szlakiem śmierci. Koniec tajemnicy Riese (Część IV)

 

Źródło: polishclub.org

 

Kamienie wołają!

W Jugowicach Górnych, przy drodze w kierunku Walimia, znajdują się ruiny koszar SS. Droga jest b. wąska, tylko na jeden samochód. W dole widać kilka gospodarstw. Na końcu koszar, na małej leśnej polanie, postawiono kamienny obelisk. Na kamieniu jest tablica o następującej treści: Pamięci zamordowanych w Górach Sowich jeńców wojennych, robotników przymusowych i więźniów KL Gross-Rosen 1943-1945. Społeczeństwo gminy Walim. Maj 2010”.

Tablica nie dość, że jest usytuowana na terenie byłych koszar SS, to na dodatek nie mówi, kto zamordował tych ludzi. W pobliżu były dwa obozy: Aussenlager Wolfsberg i Aussenlager Strezelberg pod Chłopską Górą przy tej samej drodze.

Tablica w podziemiach Włodarza. Autor: Stanisław Bulza.

 

W Walimiu na Cmentarzu Ofiar Faszyzmu w dwunastu zbiorowych mogiłach pochowanych zostało kilkanaście tysięcy jeńców i więźniów. Na pamiątkowej tablicy umieszczono następujący napis:

„Ofiarom faszyzmu 1939-1945. Społeczeństwo Walimia”. Wyżej jest tablica informująca, że jest to „Kwatera terroru hitlerowskiego”. Faszystami byli też Włosi, a przecież to nie oni wymordowali tych ludzi.

W podziemiach Włodarza postawiono tablicę o następującej treści:

„Pamięci zmarłym przy budowie kompleksu Riese. Riese 1943-1945”.

Mimo, że napis jest w pięciu językach, to również nie oddaje on dramatu kilkudziesięciu tysięcy ludzi. Pracowali i sobie zmarli.

 

Jugowice Górne. Tablica pod sztolniami. Autor: Stanisław Bulza

Jerzy Cera w swej książce „Tajemnice Gór Sowich” cytuje zeznanie byłego więźnia Gross Rosen o obozowym numerze P166406, który w Górach Sowich nigdy nie był, ale z racji pełnionej funkcji pisarza prowadził kartoteki stanu osobowego więźniów obozów położonych na terenie Gór Sowich. Oto Fragment: „Pod koniec wojny, w każdym razie niedługo przed ewakuacjami, ze stanu ewidencji wynoszącego 23 tys. więźniów, przekazywanego codziennie meldunkami do komendy obozu w Gross Rosen, zniknęło 20 tys. ludzi w stosunku do dnia poprzedniego.

Ponieważ wydawało mi się, że zaszła pomyłka, zwróciłem na to uwagę SS-manowi przyjmującemu meldunki, na co ten odpowiedział, że meldunek jest prawidłowy! Wydarzenie to było komentowane między SS-manami z zadowoleniem, że ilość więźniów o tak wysoką liczbę zmniejszyła się. Ze szczątków podsłuchanych rozmów doszedłem wraz z innymi więźniami do przekonania, że była to likwidacja komanda Riese. Nastąpiło to prawdopodobnie przez zamknięcie tej ilości więźniów w jakichś wydrążonych w skałach pieczarach. Po tym meldunku o zmniejszeniu stanu Komanda „RIESE”, więcej więźniów z Gross Rosen do tego rejonu nie wysyłano. Do dziś dnia nie wiadomo co stało się z tymi 20 tys. więźniów” (Jerzy Cera, „Tajemnice Gór Sowich”, Wydawca AURH „INTER CERA”, Kraków 1998).

Natomiast na Cmentarzu Ofiar Faszyzmu w Kolcach na pomniku umieszczono myśl Zofii Nałkowskiej:

Ludzie ludziom zgotowali ten los”.

Napis jest w pięciu językach. Za pomnikiem postawiono tablicę o tej samej treści. Na pomniku i tablicy również nie zostało wymienione państwo, które „ludziom zgotowało ten los”.

(Jeśliby milczeli) „Kamienie wołać będą” (łac. „lapides clamabunt”). Czy te kamienie wołają? Nie! Te kamienie w ogóle nie mówią o zbrodniach niemieckich. Nie mówią o sadyzmie Niemców, o nieludzkiej pracy, o nieludzkim traktowaniu, o głodzeniu, i mordowaniu tych niewinnych ludzi. Dzisiaj pomniejsza się liczbę obozów, pomniejsza się też liczbę ludzi w tych obozach, aż wreszcie nie wymienia się państwa odpowiedzialnego za te zbrodnie, czyli Niemców. Jest wiele miejsc, gdzie były obozy. Tych obozów było ponad 20. Dzisiaj widać już tylko pozostałości po fundamentach. Na tych miejscach nie ma tablic, nie ma żadnej pamięci.

 

Magia Gór Sowich

Już w samej nazwie tych gór kryje się tajemnica. Sowy są ptakami o nocnym trybie życia. Ich olbrzymie oczy o jaskrawożółtych albo pomarańczowych tęczówkach, zwrócone wprzód i otoczone charakterystycznie ułożonymi piórami tworzącymi tzw. szlarę, nadają ptakowi jak gdyby wyraz ludzki, sprawiając przy tym wrażenie, że za tak wielkimi i wyrazistymi oczami znajduje się potężny mózg. Dlatego ptaki te stały się symbolem mądrości. Stąd przysłowie „Mądry jak sowa”.

Sowa pójdźka (łac. „Athene noctua”) jest symbolem bogini mądrości Ateny. Sowa ta uchodzi za ptaka przepowiadającego śmierć. Ateńskie monety na jednej stronie nosiły podobiznę Ateny, a na drugiej wizerunek sowy. Monety te nazywały się sowy. Atena była boginią mądrości, muzyki i wojny. W świecie klasycznym Atena była identyfikowana z egipską boginią Izydą. Iluminaci pod postacią sowy czczą rzymską Minerwę (gr. Atena), która była boginią sztuki i rzemiosła, czczoną przez wszystkich rzemieślników, ale także boginią mądrości, nauki, sztuki i literatury.

Góra Kawiniec. Widok na Góry Sowie. Autor: Stanisław Bulza

 

Góry Sowie mogą więc równie dobrze nazywać się Górami Mądrości. Są zbudowane z archaicznych gnejsów uważanych za najstarsze formacje geologiczne Sudetów. Ich wiek ocenia się na około 2,5 mln lat. Ciągną się wyraźnie wypiętrzonym wałem o długości około 25 km od doliny Bystrzycy na zachodzie po Przełęcz Srebrną na południowym wschodzie. Od głównego grzbietu odbiegają liczne boczne, krótkie ramiona poodzielane dolinami potoków. Wyższe partie Gór Sowich porośnięte są prawie w całości gęstym lasem świerkowym z domieszką buka. Wyróżniają się dwa masywy: Włodarza o wys. 811 m i Wielkiej Sowy o wys. 1015 m n.p.m. To właśnie w masywie Włodarza w czasie wojny Niemcy budowali potężny podziemny kompleks. W skład kompleksu Riese wchodzą obiekty położone przy Górze Włodarz, Osówce, Soboń, Gontowej i Ostrej Górze.

Grządki. Widok na Małą Sowę. Autor: Stanisław Bulza

 

 

Góra Moszna jest usytuowana w centrum kompleksu „Riese”. Wystarczy na mapie cyrklem wyznaczyć promień ze szczytu Góry Moszna do szczytu Włodarza i zakreślić koło. Góra Soboń, Wzgórze Wawelskie, Ostra Góra (sztolnie pod Ostrą Górą w Rzeczce), znajdują się dokładnie na obwodzie koła. Natomiast Góra Osówka znalazła się trochę po wewnętrznej stronie obwodu. Promień wynosi 1350 m. Następnie należy wykreślić prostą ze szczytu Włodarza do szczytu Ostrej Góry.

Potem należy wyznaczyć taki sam odcinek z Włodarza w kierunku Osówki, i z Rzeczki w kierunku Osówki. W końcu należy połączyć trzy punkty liniami. Wyjdzie trójkąt równoboczny, w który można wpisać następne mniejsze koło. Czy Niemcy zdecydowali się budować w Górach Sowich podziemny kompleks z powodu naturalnego położenia szczytów masywu Włodarz na obwodzie koła, oraz ich równej odległości od Góry Moszna?

Rogowiec. Widok na Góry Sowie. Autor. Tomasz Kostyła.

 

W USA w Bohemian Grove w 1920 roku zbudowano ze stali i betonu posąg sowy o wysokości 12 metrów. Od 1905 roku odbywają się tam zgromadzenia, podczas których „elity” odprawiają okultystyczne obrzędy, a potem ucztują, piją alkohol, śpiewają, korzystają z usług sprowadzanych specjalnie na tą okazję luksusowych prostytutek. Zgromadzenia odbywają się co roku, zazwyczaj podczas dwóch ostatnich tygodni lipca. Uczestnikami byli m.in. prezydenci Eisenhower, Nixon, Reagan, Bush i Clinton.

Oprócz polityków z najwyższego szczebla przyjeżdżają tam szefowie największych amerykańskich koncernów, przedstawiciele świata sztuki oraz przemysłu rozrywkowego i zbrojeniowego. Jednym z elementów zabaw w czasie tych kilku dni jest dziwna ceremonia, podczas której uczestnicy ubrani są w czarne i czerwone obrzędowe szaty biorą udział w dziwnej ceremonii. Śpiewają rytualne pieśni i składają ofiarę u stóp wielkiego betonowego posągu sowy. Obecnie lista członków przekracza 2000 starannie dobranych urzędników rządowych, korporacyjnych magnatów i innych luminarzy, którzy wprowadzają nowy porządek świata.

 

 

Tajemnicza żwirownia i Aussenlager Erlenbusch

 

W Olszyńcu przy linii kolejowej Jedlina Zdrój – Świdnica znajdowała się w czasie wojny, na potrzeby „Riese”, bocznica kolejowa, a poniżej Aussenlager Erlenbusch. Któregoś dnia 2010 r. wraz z kolegą (Tadeusz W.) postanowiliśmy ją zobaczyć. Z Tadeuszem W. zaliczyliśmy kilkadziesiąt wyjazdów w Góry Sowie. W Olszyńcu, zjeżdżając z głównej drogi w prawo, przez mostek na Bystrzycy, wjechaliśmy w wąską drogę, która pięła się pod górę. Linia kolejowa i bocznica znajdowały się na zboczu wzgórza. Przy drodze stały słupy oświetleniowe, z których zdjęto lampy.

Tadek przez szybę zobaczył tory kolejowe, które przechodziły przez drogę. Zatrzymał się, a ja wyszedłem sprawdzić. Rzeczywiście, były to tory kolejowe. Nie było ich widać, gdyż były zatopione w asfalcie. Obok torów teren, gdzie znajdowała się bocznica, był ogrodzony. Trochę niżej na poboczu było miejsce, na którym Tadek zaparkował. Droga w tym miejscu się rozwidlała, i biegła dalej za ogrodzenie i nikła za wzniesieniem. W ogrodzeniu była dwuskrzydłowa brama z siatki zamknięta na kłódkę. Nie było nic widać, gdyż obszar koło siatki był zarośnięty krzewami, ale wewnątrz przy drodze zauważyłem te same słupy oświetleniowe, które są przed bramą.

Nie wiadomo, czy były to słupy nasze, czy poniemieckie. Jednak musiała tu być jakaś produkcja, gdyż przeważnie drogi przed zakładami są oświetlane, żeby po zmianie popołudniowej lub nocnej ludzie nie powybijali sobie po zębów idąc po omacku. Na mapie jest zaznaczona druga linia kolejowa, która prowadziły na bocznicę kolejową za ogrodzenie. Szukałem ich, ale nigdzie nie było po nich żadnego śladu. Na łące pozostał tylko mały nasyp. Rozgałęzienie i nastawnia od głównej linii mogło być około 100 metrów w kierunku Jedliny.

Poszliśmy torami w kierunku Jugowic. Po prawej stronie, kilkanaście metrów dalej, równolegle do torów biegło ogrodzenie. Między torami a siatką rosły chaszcze, tak gęste, że nie było mowy, aby się przez nie przedrzeć. Zastanawialiśmy się, co było za siatką? Dlaczego cały teren został ogrodzony? Po kilkuset metrach zobaczyliśmy za ogrodzeniem na skarpie jakąś stalową konstrukcją, z zawieszoną pod spodem stalową belką, jakby suwnica. Dalej następną. Przy końcu jest furtka, na której wisi czerwona tablica z białymi literami następującej treści: „Wstęp niezatrudnionym surowo wzbroniony”. Dostęp do furtki jest utrudniony, gdyż również tutaj rosną gęste chaszcze. Tak bardzo chciałem zobaczyć, co jest za ogrodzeniem, ale nie przebiłbym się przez te chaszcze. Ogrodzenie z tej strony ma długości około 500 metrów. Niedaleko od głównej bramy był duży obóz pracy.

Trochę dalej, po lewej stronie, kilkanaście metrów od torów, zobaczyliśmy potężną ścianę betonową o wysokości około trzech metrów i długości kilkunastu metrów. Prowadziła tam idąca lekko pod górę ścieżka. Za murem, na zboczu znajduje się potężna owalne zagłębienie, o czołowej ścianie o wysokości kilkunastu metrów. Boczne ściany schodzą w dół, tak jak zbocze. Pod czołową ścianą leżą zwały budowlanego żwiru.

Na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że tutaj go wydobywano. Jednak po bliższym przyjrzeniu widać, że go tutaj nie wydobywano, lecz przywożono. W przekroju widać warstwy, nakładane jedna na drugą, ale po bokach są góry żwiry, jakby usypane przy wyładunku. Po lewej stronie zagłębienie jest podmokłe. Stoi tam woda. Tadek poszedł ścieżką w dół, a ja obchodziłem cały teren. Przy końcu muru natrafiłem na betonowe fundamenty, stopy. W środku miały kwadratowe otwory, jakby na słupy. Zostało tu ich pięć. Przy murze dostrzegłem skamieniały worek cementu. Snułem domysły.

W czasie wojny mógł się tu znajdować węzeł betoniarski na potrzeby kompleksu „Rise”. Mur zbudowano, aby ludzie jadący pociągiem nie widzieli prowadzonych tutaj robót. Idąc torami zastanawiałem się, czy żwir przywożono samochodami, czy też koleją. Jest już 65 lat od zakończenia wojny, a żwiru jest nadal dużo. Mógł być przywożony koleją. Na mapie z 1937 r. w tym miejscu była cegielnia.

Po prawej stronie, w oddali, na zboczu góry, ujrzałem cmentarz i kaplicę. Z tej strony nie ma żadnej drogi prowadzącej do kaplicy. Natomiast są pola i chaszcze. Żałowałem, gdyż chciałem zobaczyć, czy na cmentarzu są groby jeńców, więźniów zmarłych lub zamordowanych podczas prac przy kompleksie. Po chwili spotkałem się z Tadkiem. Wróciliśmy do samochodu. Jeszcze raz podszedłem do bramy. Miałem zamiar przez nią przeskoczyć, ale było już późno.

Poszliśmy więc torami w kierunku Jedliny. Na mapie Cery od torów, w dół aż do Bystrzycy, były baraki obozu Aussenlager Erlenbusch. Obóz ten znajdował się na terenie gospodarstwa Alfreda Sprotte, który to z ramienia NSDAP nadzorował jako Kreislagerfiihrer obozy pracy w powiecie wałbrzyskim. Informacje o tym obozie w 1968 przekazał Adam Religa, który po wojnie przejął gospodarstwo. Z zeznań Religi wynika, że zastał on na terenie gospodarstwa obóz składający się z 5 baraków i 4 budynków straży. W każdym baraku znajdowało się 100 piętrowych prycz, całość była ogrodzona drutem kolczastym.

W innym opracowaniu podaje się, że baraki miały długość 30 m. Każdy barak był wyposażony w trzypiętrowe prycze. Marek Maciejewski w książce „Filie obozu koncentracyjnego Gross-Rosen w Górach Sowich (1943-1945)”, twierdzi, że los więźniów tego obozu jest nieznany, wiadomo tylko, że chorych wywieziono do Kolc. Mariusz Aniszewski w swojej książce „Podziemny świat Gór Sowich” podaje jeszcze więcej szczegółów dotyczących tego obozu.

Więźniowie tam zatrudnieni mieli pracować przy drążeniu tuneli i w przygotowywaniu infrastruktury dla bliżej nieokreślonego kompleksu. Ponadto brali udział przy kopaniu rowu przeciwczołgowego w bliżej nieustalonym miejscu. Obóz ten był jeszcze w kwietniu 1945 wizytowany przez 6 oficerów SS, którzy dokonali selekcji więźniów. Wśród oficerów rozpoznano doktora Thilo, współpracownika doktora Mengele z Oświęcimia.

Obecnie po obozie nie ma żadnych śladów, teren jest cały porośnięty chaszczami, krzakami. Nie ma też żadnej tablicy. W dole zobaczyłem dwa wystające z ziemi betonowe kręgi, jakby studnie. Zeszedłem po skarpie w dół. Były przykryte deskami. Odsłoniłem je, ale była w nich brudna woda i śmieci. Dalej natknąłem się na ciernie. Z trudem wyszedłem z powrotem na tory. Szukaliśmy miejsca, gdzie mogło być rozgałęzienie torów do bocznicy kolejowej i nastawnia. Prawdopodobnie zaraz po wojnie wszystko rozebrano.

Trochę wyżej, nad torami, jest betonowa kwadratowa studnia, a w niej jest stalowa rura prowadząca gdzieś z góry, w studni biegnie kilka metrów pionowo w dół, i pod kątem 90 stopni dalej prowadzi pod torami. Zapewne rurą była dostarczana woda do obozu. Dalej linia kolejowa wiodła w wąwozie.

 

 

Góra Moszna

Szczyt Mosznej. Widok na szczyt Włodarza. Autor: Stanisław Bulza.

 

Wzniesienie położone jest w północno-zachodniej części Gór Sowich, w niewielkim grzbiecie Masywie Włodarza, na południowy wschód od przełęczy Rozdroże pod Moszną, na południowy zachód od miejscowości Walim. Na zboczach Mosznej nie odnaleziono kompleksu, choć prowadzono duże prace na tym terenie i istnieją widoczne ślady drążeń sztolni. W przypadku jego istnienia miałby centralne względem innych położenie, stąd tezy o jego nadzwyczajnym przeznaczeniu.

Na Górze Grządki, obok wsi Gieszcze Dolne, przy tablicach turystycznych jest oznaczony szczyt góry, a mianowicie Góra Grządki o wysokości 706 m npm. Na tablicy jest mapa, na której oznaczono miejsce „Tu jesteś !!!”. Do kompleksu na Mosznej trzeba udać się w prawo, po kilkudziesięciu metrach, przy rozwidleniu dróg, również w prawo. Droga ta prowadzi do sztolni pod Włodarzem. Jest też druga droga, którą jeździły kolejki wąskotorowe. Prowadzi ona prosto do kompleksu na Mosznej.

Będąc na miejscu, uwagę zwraca betonowy słup, zbudowany poniżej, o wysokości około 6 metrów, a u podstawy około 3 metrów, zmniejszający się do góry. Wyżej jest sztuczna skarpa usypana z kamieni, zapewne z urobku. Jest dokładnie sytuowana na betonowy słup. Trochę dalej jest droga pod kolejkę wąskotorową. Obok niej, przy skarpie z ziemi, wystają dwa betonowe fundamenty ze śrubami na wierzchu. Być może do nich były przykręcone stalowe słupy. Dalej jest szeroki rów, jakby po sztolni. Na końcu po prawej stronie, znajduje się betonowe obramowanie. Trochę dalej znajduje się ogrodzony i zamknięty stalową klapą jakiś kanał.

Ktoś dba o ten obiekt, gdyż ogrodzenie i stalowa klapa zostały niedawno pomalowane na kolor żółty. Napis na klapie pochodził z przed wojny lub z czasów wojny i był następujący: „Armaturerfabrik Waldenburg Rudolph Warmet”. Klapa została przykręcona śrubami, które były mocno zardzewiałe. Trochę dalej znajduje się drugi szeroki rów pod górę, jakby również po sztolni. Rowy biegną równolegle do siebie w oddaleniu około 50 metrów. Kanał został ustawiony na środku tych sztolni.

.

Góra Moszna. Łopaty z czasów wojny. Autor: Stanisław Bulza

Obok betonowego słupa, po prawej stronie, są widoczne wybrania ziemi. Prawdopodobnie w tym miejscu stał jakiś barak. Po lewej stronie słupa jest wybranie ziemi kończące się skarpą pod drogą u góry. Mógł tu być skład żwirowiska. Pod ściana skalną znajduje się prawdopodobnie wysadzona lub zasypana sztolnia, która jest położona na wschodnio-południowym zboczu góry na wysokości 719 m npm. Odkryta ściana skalna w kształcie łuku ma długości kilkunastu metrów. Wszędzie walają się kamienie.

Po przeciwnej stronie skalnej ściany też jest skarpa, ale mniejsza. Skarpy te są obrysem olbrzymiego dołu, który nie do końca został zasypany kamieniami. Nad skarpą jest duże wybranie ziemi o głębokości 2 m, długości 50 m i szerokości 20 m. Obok, gdzie mogły jeździć kolejki wąskotorowe, są widoczne wybrania ziemi, jakby robiono niwelację terenu. Cały obszar został dokładnie zamaskowany. Dalej pozostawiono górę skamieniałego cementu. Jest tego kilka ton. Obok porzucone zardzewiałe łopaty. Powyżej góry cementu leżą kolejne dwie zardzewiałe łopaty. Pozostawiony cement świadczy o tym, że był przywieziony w to miejsce właśnie kolejką wąskotorową, której linia biegła obok zasypanego szybu. Natomiast nie wykorzystany cement świadczy o tym, że gdzieś w pobliżu musiał być węzeł betoniarski, i prowadzono prace budowlane. Jeżeli na Mosznej było „centrum” kompleksu „Riese”, to raczej pod ziemią.

 

 

Olbrzymi plac budowy

 

Centralny magazyn cementu. Skład położony przy drodze do Olszyńca. Autor: Stanisław Bulza.

Największym placem budowlanym był kompleks pod Włodarzem. Znajdują się tu fundamenty po olbrzymich magazynach cegieł, magazynach technicznych urządzeniach, stropnic, fundamenty po obiektach przemysłowych, oraz olbrzymich magazynach cementu. Jeden z większych znajduje się na końcu kompleksu, w kierunku Olszyńca.

Plac przed centralnym magazynem cementu. Autor: Stanisław Bulza.

 

 

Od parkingu pod Włodarzem do olbrzymiego składu cementu prowadzi droga w prawo, obok I. sztolni. Magazyn jest położony w kierunku północno zachodnim, i jest bardzo duży. Cement był składowany na betonowych platformach o szer. około 8 m. i długość 12 m. Platformy były położone schodkowo. Jest ich 14. Łączna długość platform wynosi 168 m. Na końcu kilka platform jest pustych. Cement na pozostałych platformach jest skamieniały. Magazyn został sytuowany przy drodze do bocznicy kolejowej w Olszyńcu. Zapewne z tej bocznicy był przywożony kolejką wąskotorową. Prawdopodobnie był to centralny magazyn cementu. Wracając drugą drogą położoną nad sztolniami, na zboczu, tuż nad I. sztolnią, jest następny skład cementu o długości kilkudziesięciu metrów.

Kilkadziesiąt metrów dalej, za czwartą sztolnią, jest następny duży magazyn cementu. Cement składowany był również na platformach betonowych. Z lewej strony, od skarpy, platformy spierają się na kamiennej podbudowie. Był to chyba drugi co do wielkości skład cementu. Od strony IV. sztolni pierwsze trzy platformy są puste.

Magazyn cementu przy potoku, 1,5 km. od centralnego składu. Autor: Stanisław Bulza.

 

 

Dalej, w kierunku południowo wschodnim, zaraz przy samym potoku, znajduje się następny duży magazyn cementu. Spod cementu wystaje jakieś betonowe koryto skierowane do potoku. Pryzma cementu jest nierówna. Wygląda na to, że cement był używany do ostatniej chwili. Wracając drogą poniżej, kilkadziesiąt metrów wcześniej, znajduje się jeszcze jeden magazyn cementu. Poniżej przez drzewa widać betonowy mur oporowy z fundamentami pod słupy. Są to potężne fundamenty pod kruszarkę. To tutaj musiano robić beton pod jego wykonanie. Pryzmy cementu są porozrzucane w odległości kilkudziesięciu metrów od siebie. Mogły być obok nich trzy betoniarki. Produkcja betonu szła więc pełną parą, ale co betonowano?

Teraz dopiero, widząc te olbrzymie składy cementu, można mieć wyobrażenie o wielkości prowadzonych tu robót. Teren budowy na Włodarzu był olbrzymi. Początek jego jest przy centralnym olbrzymim składzie cementu, a koniec przy magazynie cementu przy potoku, około 1,5 km długości. Cement z centralnego punktu był rozwożony na poszczególne obiekty. Był ciągle uzupełniany. Do centralnego punktu dowożony był kolejkami wąskotorowymi od stacji przeładunkowej w Olszyńcu.

Włodarz. Magazyn stropnic. Autor. Stanisław Bulza.

 

Stropnice

 

Na ilustracji w książce Bartosza Rdułtowskiego „Podziemne tajemnice Gór Sowich”, obok magazynu cementu, po drugiej stronie drogi, na skarpie widać kilkanaście stropnic, które były używane do obudowy stropu w podziemnych halach. Niestety, obecnie skarpa jest cała porośnięta krzewami i nic nie widać. Wszedłem więc w krzewy, i natknąłem się od razu na dwie stropnice. Mają gr. 40 cm. Pozostałe zapewne wywieziono, albo leżą gdzieś w tych krzewach. Wracając, przy rozwidleniu dróg, znajduje się następny skład stropnic. Jest ich tu kilkadziesiąt. Mają rozpiętość 4-5 metrów. Trochę wyżej drogi (droga nad sztolniami) jest następny skład stropnic. Prawdopodobnie stropnice były produkowane na miejscu. Gdzieś w pobliżu musiał być węzeł betoniarski.

Włodarz. Kolejny magazyn stropnic. Autor. Stanisław Bulza.

 

 

Sztolnie na Włodarzu

 

Do kompleksu w masywie góry Włodarz prowadzą trzy wejścia od strony północno-wschodniej i jedno od strony północnej. Sztolnia nr 1. znajduje się w wybraniu ziemnym (głęboki dół). Po prawej stronie znajduje się potężny podwójny betonowy mur oporowy, po lewej stronie platforma betonowa. Wejście zostało wysadzone. Sztolnia nr 2. została również wysadzona. Dostępne są sztolnie nr 3. i nr 4. Całość kompleksu to duża ilość korytarzy przecinających się pod kątem prostym i tworzących siatkę. Dodatkowo istnieje w nim, jedna z największych, nieukończonych hal.

Redaktor Mosingiewicz w 1947 r. o sztolniach na Włodarzu pisał: „Jesteśmy już w jednej z największych siedzib podziemnego miasta – b. posiadłości Goeringa. Prowadzą do niej cztery wejścia wykute w skałach u podstawy góry i sześć na powierzchni. Z siedzibą Hitlera (Osówką) łączy ją podziemny korytarz”.

Gdzie jest więc te sześć wejść znajdujących się na powierzchni Włodarza? Z lewej strony sztolni nr 4. około kilkaset metrów w linii prostej (głęboki jar) są dwie wysadzone sztolnie. Sztolnie znajdują się w dużym wybraniu. Jedna, za potokiem, była drążona w kierunku tunelu sztolni nr 4. a druga w kierunku Mosznej lub Rzeczki (rysunek A. Manningera). Na mapie Cery zaznaczonych jest w jej kierunku, w odległości około 400 m. od niej, kilka torów kolejek wąskotorowych, biegnących od sztolni Włodarza. Po ich lewej stronie był duży magazyn. Na tej mapie zaznaczona jest też w budowie droga, która prowadzi od drogi nad sztolniami Włodarza do tych omawianych sztolni. Sztolnie te musiały być ważne, gdyż świadczą o tym tory kolejek wąskotorowych oraz droga w budowie.

Wyżej na wysokości 690 m. znajdują się dwie następne wysadzone sztolnie. Położone zostały przy drodze, po której jeździły kolejki wąskotorowe. Sztolnie miały obudowane kamieniami boki. Poniżej sztolni z góry płynie potok, na którym wybudowana była betonowa zapora. W ten sposób gromadzono wodę. To jest ten sam potok, który przepływa obok składu cementu na dole. Potem zapora została wysadzona. Widać jej fragmenty. Niżej prowadzi droga od parkingu Włodarza do Gieszcz Dolnych, a dalej do Osówki, w lewo na Soboń. Przy tej drodze obok potoku jest wybranie ziemi, niecka, prawdopodobnie pod baraki.

Za sztolnią nr 1. ma być jeszcze jedna sztolnia. Mariusz Aniszewski i Piotr Zagorski w książce „Podziemny świat Gór Sowich”piszą o sztolni nr 5. Jest to bardzo ciekawe. Oto fragment:

„Podczas rozkopywania zawału natrafiliśmy na sporo części sprzętu budowlanego (kilofy, łopaty, świdry) oraz na duże ilości lasek donaritu wraz z odcinkami lontów, a także na same lonty (nawet 2-3 metrowe odcinki). Może to świadczyć o pośpiesznym zdetonowaniu ładunków w tym odcinku podziemi. Wystające z zawału w jednym miejscu pogięte szyny kolejki zdają się to potwierdzać. Obecnie prace w tym rejonie możliwe będą chyba dopiero po osuszeniu podziemi, jednak aby tego dokonać, trzeba będzie przekopać aż trzy zawały w sztolni nr 1. Blokują one bowiem odpływ wody z kompleksu, „zalewając” go do głębokości 1,7 m w rejonie wartowni. Bez osuszenia podziemi ciężko będzie całkowicie spenetrować zawał i wyjaśnić tajemnicę Włodarza.

Według wszelkich znaków zawał ten kryje dostęp do dalszych, dużych partii podziemi oraz sztolni nr 5 – największego mitu kompleksu Włodarz. Mitu, którego od kilku lat usilnie poszukują wszyscy „siedzący” w temacie Gór Sowich. Tak się złożyło, że jako jeden ze szczęśliwców miałem okazję widzieć fotokopie oryginalnych planów sztolni nr 5 oraz tego, do czego ona prowadzi. A prowadzi w bardzo ciekawe miejsca. Sztolnia ta dochodzi do systemu podziemnych komór, w których ulokowany został ośrodek badawczy, a dalej biegnie w kierunku serca Olbrzyma, do tzw. „Centrum”.

Cóż to takiego owo „Centrum”? Jest to duży podziemny kompleks ulokowany wewnątrz Góry Moszna, który pełni rolę głównego skrzyżowania w podziemnych Górach Sowich. Do niego schodzą się wszystkie chodniki łączące podziemne kompleksy. Możemy więc stwierdzić, że odkrycie wejścia do „Centrum” rozwiąże tajemnice „Olbrzyma”. Tak, o ile oczywiście ktoś kiedyś zainwestuje odpowiednią sumę pieniędzy, aby zlokalizować i odkopać wloty sztolni (prawdopodobnie dwóch) prowadzące do „Centrum” lub do zamaskowanego szybu, pełniącego w „Centrum” rolę szybu windowego.

Wiadomo, że kompleksy podziemi wykuto na różnych poziomach i że w szybie „Centrum” chodniki do kompleksów także schodzą się na różnych poziomach. Powstał zatem szyb z windami, które umożliwiają przejście między kompleksami, np. z Włodarza (590 m n.p.m.) winda w „Centrum” zjedzie na 560 m n.p.m. i dalej już prosta droga do Rzeczki.

Wiadomo, iż wylot sztolni nr 5 znajduje się wyżej niż poziom znanych sztolni Włodarza, ale o ile wyżej – tego dokładnie nie wiem. Podobnie też nie znam odchylenia kierunku przebiegu względem sztolni nr 1. Wiem za to, że posiada połączenie poprzez korytarz komunikacyjny i wąską sztolnię odwadniającą ze znanymi nam podziemiami oraz że właśnie dlatego podziemny Włodarz zalany jest dziś wodą.

Niech o prawdziwości tego, o czym piszę, świadczy fakt znalezienia kilka lat temu w sztolni nr 1 przez moich kolegów pewnej niepozornej blaszanej tabliczki. Ma ona następujący napis: A II. Wyjaśniam, że jest to tabliczka z numerem sztolni, a konkretnie z numerem wyjazdu z podziemi (A – Ausgang (wyjazd) II). Obecnie nazywamy ten tunel sztolnią nr 1, ale w rzeczywistości był on tunelem nr 2 w kompleksie Włodarza. Tunelem nr 1 jest mityczna (choć tak naprawdę istniejąca) sztolnia nr 5”.

Autorzy portalu włodarz.pl/ piszą: „Płyniemy w lewo i dobijamy do brzegu. Wchodzimy parę metrów pod górę, skręcamy w lewo i znowu jesteśmy w szerokiej na 5-6 m oraz wysokiej na 3 m sztolni. Przechodzimy kilka metrów i trafiamy na szyb wydrążony w spągu. 4-5 m pod nami widać lustro wody. Idąc dalej spotykamy kilkanaście takich szybów. Przez nie zrzucano urobek powstały podczas drążenia górnej sztolni. Pod nami rozciąga się labirynt zalanych korytarzy. Warstwę skał pomiędzy górnym a dolnym poziomem wysadzano, uzyskując w ten sposób hale o dużej szerokości i wysokości”.

 

Sztolnie na wyższym poziomie

 

Dla zwiedzających sztolnie pod Włodarzem umieszczono w tunelu na tablicy następujący napis: „Sztolnie na wyższym poziomie. Co kilka metrów drążono pionowe szybiki pozwalające zrzucać urobek, w celu wywiezienia go na zewnątrz. Dwupoziomowa budowla pozwalała na prowadzenie drążenia na kilkudziesięciu przodkach jednocześnie, co dawało bardzo duży postęp robót”.

Mariusz Aniszewski i Piotr Zagorski w książce „Podziemny świat Gór Sowich” o tych szybikach piszą: „Dalej, po około 80-100 m dochodzimy do „szachownicy” tuneli i wyrobisk, na które składają się sztolnie nr 2, 3, 4 oraz 9 tuneli równoległych do nich i 4 poprzeczne. W prawo mamy tunel A, którym posuwamy się dalej prosto. Co chwilę nad naszymi głowami pojawiają się ślepo zakończone szybiki. Są to zaczątki kucia górnego poziomu. W końcowym odcinku tunelu A szybiki te mają prawie 10 m wysokości i po kilka poziomych drewnianych pomostów, zamocowanych na wbitych w skałę wiertłach. Te ostatnie połączone są drabinkami, które do dziś stoją na pomostach”.

Dalej: „Od strony wlotu do hali sztolni nr 1 rozpoczęto montowanie stropu z potężnych żelbetowych łukowych stropnic. Sztolnia nr 1 jest najgłębiej zalana w całym systemie. Poziom wody wynosi tam ponad 1,7 m. Wartownię w sztolni nr 1 rozpoczęto dopiero drążyć. Gotowa jest jedna komora i zaczątki drugiej. To wszystko jeżeli chodzi o poziom I podziemi w kompleksie Włodarz. Istnieje jeszcze drugi, położony wyżej ciąg tuneli, który razem z dolnymi tunelami (już po wyburzeniu znajdującej się między nimi warstwy skał) miał tworzyć wielkie hale. Taki właśnie ciąg korytarzy biegnie nad całym tunelem C.

Można się tam dostać przez liczne szybiki, którymi zsypywano na stojące na dole wagoniki urobek z górnego poziomu. Ponadto fragmenty takich tuneli biegną nad tunelami A i B oraz nad tunelem D przy zalanej hali, gdzie dodatkowo górne korytarze C i D łączy poprzeczny chodnik. Wymiary korytarzy górnego poziomu są o wiele większe od korytarzy poziomu dolnego. Przeważnie ich szerokość waha się od 4 do 5 m. Tak więc, aby uzyskać wymiary dużej hali, nie wystarczyłoby wyburzenie stropu między tymi poziomami, ale trzeba byłoby jeszcze poszerzać dolny tunel. Widzimy tutaj podobieństwo tych tuneli do korytarzy o przekroju T z kompleksu Osówka, gdzie podziemia są jakby o jeden stopień wyżej – mają już wyburzony strop”.

 

 

Składowiska urobku na Włodarzu

 

Do kompleksu w masywie góry Włodarz prowadzą trzy wejścia od strony północno-wschodniej i jedno od strony północnej. Sztolnia nr 1. znajduje się w wybraniu ziemnym (głęboki dół). Wejście zostało wysadzone. Sztolnia nr 2. została również wysadzona. Dostępne są sztolnie nr 3. i nr 4. Całość kompleksu to duża ilość korytarzy przecinających się pod kątem prostym i tworzących siatkę. Dodatkowo istnieje w nim, jedna z największych, nieukończonych hal.

Albert Speer, minister zbrojeń Trzeciej Rzeszy, w swoich wspomnieniach między innymi pisał: „Do wykonania tych budowli trzeba było według mojego pisma 247 tys. metrów sześciennych betonu zbrojonego stalą (łącznie z niewielką ilością zwykłego muru) 213 tys. metrów sześciennych tuneli, 58 km dróg z sześcioma mostami, 100 km rurociągów”. Na Włodarzu długość odkrytych korytarzy wynosi 3200 m (10 700 m kwadratowych; o kubaturze 42 000 m sześciennych).

Kiedy zaczęto drążyć sztolnie pod Włodarzem, zapewne obszar budowy dopiero się organizował. Nie było jeszcze kruszarek, dlatego po zboczach Włodarza jest rozrzuconych dużo bloków skalnych, głazów z odstrzału. Najwięcej przy drodze z Włodarza do Grządek na wprost Kol. Królowej Jadwigi, oraz na zboczu nad sztolniami. Dopiero później zainstalowano kruszarki.

Włodarz. Duży plac przed IV sztolnią. Autor: Tomasz Kostyła.

Największe składowiska drobnych kamieni z wydrążonych sztolni znajdują się na Włodarzu. Już przed I. sztolnią, za parkingiem, po prawej stronie drogi w kierunku Olszyńca, położone jest duże składowisko urobku. Znajdują się tutaj również duże fundamenty po kruszarce. Jest tutaj usypanych kilka platform z kamienia: pierwsza o szer. 22 m., dł. do fundamentów po kruszarkach około 100 m, wys. około 7 m. Objętość platformy wynosi około 15 tys. 400 m. sześciennych; druga o szer. 7,5 m, wys. 5 m, druga o szer. 8 m i wys. 4 m jest położona niżej, o długości około 100 m.

Łączna objętość urobku wynosi około 6 tys. 950 m sześciennych; tuż za tymi platformami po drugiej stronie potoku znajdują się dalsze dwie platformy: jedna o szer. 8m, wys. 5 m i długości około 80 m, druga o szer. 22 m, wys. 4 m i długości 80 m jest położona poniżej. Duży magazyn cegieł o wym. 40×10 m. , fundamenty o szer. 40 cm. został wybudowany na dużym usypisku kamienia o wym. szer. 17 m. dł. 60 m. wys. 4 m. Łączna objętość platform wynosi około 14 tys. 320 m sześciennych urobku.

Trochę dalej, na końcu kompleksu Włodarza, w kierunku Olszyńca, znajduje się kolejna duża platforma. Tutaj z urobku utworzono olbrzymi plac, na którym następnie wylano 14 betonowych platform o wym. 12 m długości i 8 m szerokości pod składowisko cementu, oraz pusty plac przed składowiskiem cementu o długości 12 m i szer. 17 m. Całkowita długość składowiska cementu wynosi 180 m., a od krawędzi składowanego cementu do drogi jest około 4 m., a od wew. krawędzi do skarpy 5 m., szerokość placu wynosi więc około 17 m., a wysokość skarpy około 5m. Objętość usypanej platformy wynosi 14 tys. 400 m sześciennych. Betonowe platformy pod cement są położone schodkowo.

Idąc dalej w kierunku Olszyńca zauważyłem, że miedze oddzielające pola są usypane kamieniem. Jedna ma nawet około 5 m. szerokości i biegnie z góry, przecina ją droga i dalej biegnie w dół. Na fotomapie Cery widać, że wszystkie miedze prawie od połowy do góry są poszerzone. Im bliżej zabudowań, tym miedze są normalne.

Następne duże składowisko kamienia znajduje w przeciwnym kierunku, 1,5 km dalej, które dochodzi do potoku. Znajduje się tutaj również duże składowisko cementu. Długość platformy usypanej z kamienia wynosi około 80 m., szer. około 20 m., wys. około 5 m. Krawędź skarpy jest względnie prosta. Wzdłuż skarpy biegły tory kolejki wąskotorowej. Z wagoników wysypywano urobek, który z impetem leciał w dół. Po pewnym czasie przesuwano tory, itd. W ten sposób powstała olbrzymia platforma. Objętość platformy wynosi około 8 tys. m. sześciennych. Plac obok potężnych fundamentów kruszarki również jest usypany urobkiem ze sztolni.

Duży plac przed sztolnią nr 4., rozciągający się prawie do sztolni nr 3., został również usypany kamieniem z urobku, gdyż na mapie z 1937 r. nie ma tam żadnego placu. Długość placu wynosi około 100 m, szerokość około 20 m, a wysokość 5 m. Objętość kamienia wynosi 10 tys. m. sześciennych. Plac rozciąga się również kilkadziesiąt metrów za ogrodzeniem, za 4. sztolnią. Łączna objętość wszystkich platform usypanych kamieniem z urobku na Włodarzu wynosi ponad 83 tys. m sześciennych, a kubatura znanych sztolni wynosi 42 tys. m. sześciennych. Urobku jest więc dwa razy tyle.

Podana liczba jest przybliżona, gdyż zbocze jest pochylone, ale i tak to jeszcze nie wszystko, gdyż urobek z wydrążonych sztolni wywożono również w różne miejsca na zboczach Włodarza. Na fotomapie Cery są zaznaczone cztery linie kolejek wąskotorowych, które kończą się w polu na wys. około 600 m npm. pod Strażową Górą (648,5 m npm.). Trzy linie biegną od sztolni Włodarza, jedna od sztolni w Jugowicach Górnych.

Urobek wykorzystywano również do budowy dróg m.in. do budowy głównej drogi kompleksu „Riese”. Biegła ona z budowanego dworca dla pociągów specjalnych (w Kolcach) przez Osówkę, Mosznę, Włodarz, aż do Jugowic oraz poprzez odgałęzienie także na Soboń i dalej do Głuszycy. Łącznie wybudowano około 36 km dróg, oraz 60 km torowisk kolejek wąskotorowych, które również były utwardzone kamieniem z urobku. Drogi budowały następujące firmy: Hutto, Jank, Otto Weil, Eule. Urobek wykorzystywano do regulacji rzek i potoków , oraz do budowy nasypów i utwardzania torowisk kolejek wąskotorowych. Nasypy i torowiska budowały firmy: Weiden und Petersil, VDM, Kemma und Co.

Stara droga, czy też ścieżka, prowadząca do lasu na Włodarzu, prowadziła od głównej drogi w Jugowicach Górnych, w prawo, prosto do góry, wychodziła na poziomie trzeciej sztolni, skręcała w lewo, i kończyła się za czwartą sztolnią (wówczas sztolni nie było). Była to ścieżka jaworowa, bowiem zachowało się przy niej (krótki odcinek) kilka starych jaworów.

Plac przed sztolnią nr 4. pod Włodarzem został usypany tak samo, jak plac przed sztolnią nr 1. na Soboniu. Na terenie kompleksu Soboń zlokalizowano trzy główne usypiska kamienia z podziemi. Pierwsze znajduje się na przeciwko wlotu sztolni nr 1, drugie naprzeciw wlotu sztolni nr 2, a trzecie (największe) zlokalizowano między wlotem sztolni nr 3, a drogą prowadzącą do wsi Zimna Woda. Plac przed sztolnią nr 1. o szerokości około 10 m. został usypany kamieniem z urobku wzdłuż drogi. Jego długość wynosi około 80 m., a wysokość około 6 m. W ten sposób uzyskano plac na potrzeby sztolni.

 

Sztolnia na rysunku Manningera

 

Z lewej strony sztolni nr 4. około 1 kilometra dalej (w linii prostej ok. 500 m), w głębokim jarze są dwie wysadzone sztolnie. Przez środek przepływa potok. Jedna sztolnia, przed potokiem, była drążona w kierunku sztolni nr 4., a druga w kierunku Mosznej lub Rzeczki. Na mapie Cery zaznaczonych jest kilka torów kolejek wąskotorowych, biegnących od sztolni Włodarza do pierwszego potoku. Wejście do sztolni zostało zawalone olbrzymimi głazami skalnymi. Prawdopodobnie po lewej stronie była duża skała, która została odstrzelona. Wygląda na to, że wysadzono również część tunelu, gdyż gruz skalny dochodzi aż pod wierzch wzgórza.

Rysunek Augusta Manningera: „Stolleneingang bei der Baustelle Dorfbach” („Wejście do tunelu na budowie w Rzeczce”).

 

Na mapie Cery, do tych sztolni była projektowana droga, która miała prowadzić od czwartej sztolni na Włodarzu, potem biegła obok pierwszej sztolni w głębokim jarze, przez potok, a następnie nad sztolnią Manningera zakręcała w kierunku północnym do Wawelskiego Wzgórza, gdzie zapewne wywożono urobek.

Nazywam ją sztolnią Manningera, gdyż wszystko wskazuje na to, że jest to sztolnia z rysunku A. Manningera, który w dniu 28 stycznia 1945 r. w Góry Sowie przyjechał z X. Dorschem. August Manninger narysował obiekty kompleksu Riese. Znane są tylko dwa jego rysunki. Niektórzy badacze twierdzą, że jeden przedstawia „Siłownię” na Osówce, a drugi sztolnię w Rzeczce. Na tym szkicu Manninger ukazał plac budowy przy wejściu do jednej ze sztolni.

Widać na nim dwa poziomy. Pod estakadą prowadzącą do wlotu sztolni pracują robotnicy. Z prawej strony widać lokomotywkę z wagonikami. Z lewej strony linia następnej kolejki. Choć sztolnia drążona była pod wzgórzem, to po prawej stronie widać kolejne wzniesienie, chyba masyw G. Mosznej. Manninger podpisał, że sztolnia jest w Dorfbach, czyli w Rzeczce. Jednak teren na szkicu nie pasuje do terenu, gdzie znajdują się znane sztolnie w Rzeczce pod Ostrą Górą. Wszystkie trzy sztolnie są wydrążone pod jedną górą, i nie ma tam drugiego wzniesienia.

Dokładnie A. Manninger rysunek podpisał następująco: „Stolleneingang bei der Baustelle Dorfbach”, co w tłumaczeniu oznacza: „Wejście do tunelu na budowie w Rzeczce”. Jeżeli tunel prowadzi do Rzeczki, to dlatego został tam zlokalizowany przez A. Manninger, gdyż jest częścią kompleksu w Rzeczce. Na rysunku widać po prawej stronie za drzewami zbocze wzgórza. Właśnie z tego miejsca po prawej stronie widać zbocze Mosznej. Odległość od tej sztolni do sztolni w Rzeczce w prostej linii wynosi około 1200 m.

Jeżeli drążono by tunel prosto od czwartej sztolni Włodarza, to odległość do sztolni w Rzeczce wynosiłaby około 2200 m., a więc o kilometr dalej. Dlatego właśnie tunel prowadzący do sztolni w Rzeczce drążono z tego miejsca. Trzy sztolnie w Rzeczce są ukierunkowane właśnie na tę sztolnię. Nie zgadzają się jedynie wysokości, gdyż w Rzeczce sztolnie były drążone na wysokości 557 m, a w jarze na wysokości 612 m npm. Różnica jest duża.

Wysadzona sztolnia z rysunku A. Manningera, Autor; Stanisław Bulza.

Jednak teren wysadzonej sztolni zgadza się z rysunkiem A. Menningera. Zachowała się nawet ścieżka, która na rysunku prowadzi na drewniany mostek nad torami.

Na rysunku widać, że jedne wózki kolejki wąskotorowej skręcają w lewo, a drugie w prawo. Linia kolejki wąskotorowej musiała więc prowadzić do sztolni, która znajduje się po przeciwnej stronie za potokiem. Kilkadziesiąt metrów wózki przejeżdżały terenem odkrytym, i następnie wjeżdżały do sztolni, i dalej jechały w kierunku czwartej sztolni na Włodarzu.

Zdumiewającym faktem jest to, że A. Menninger naszkicował właśnie tę a nie inną sztolnię. Przywieziono go w te nieprzyjemne, ciemne miejsce, gdyż sztolnia ta z jakiś powodów musiała być ważna, a może była nawet najważniejszą ze wszystkich sztolni kompleksu Riese. Tego już nikt nie odgadnie. Sztolnia ta, w porównaniu z innymi znanymi wysadzonymi sztolniami, została dokładnie zawalona dużymi blokami skalnymi, aż pod sam wierzch wzgórza. Nikt już tego nie odgrzebie. Dlatego też, i z tego powodu można sądzić, że była sztolnią ważną.

 

Stanisław Bulza

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s