Aurora – Tajemnicze imię przyszłości

 

Źródło: cyberpunk.net.pl

Autor: Mike „Vendeta” Tarnowski

Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że technologia wojskowa zawsze wyprzedza o te przysłowiowe „dwa kroki” cywilną. Wynika to nie tylko z nakładów finansowych przeznaczonych na badania ale również z utajniania wielu informacji ze względów „bezpieczeństwa narodowego”. Efektem tego jest to, że dopiero wiele lat później cywilne przedsiębiorstwa wprowadzają „wojskowe innowacje” w nasze życie. Tak było z mikrofalówkami i laserami. Dlaczego nie miałoby być tak z silnikami strumieniowymi? Przemysł lotniczy od dawna szuka wielu rozwiązań napędowych, które spowodowałyby że podróże stałyby się szybsze i tańsze. Jednak od kilkunastu lat łatwy do zauważenia jest pewien przestój. Być może natrafiono na granicę możliwości silników odrzutowych i badania raczej są skierowane w poprawę bezpieczeństwa przelotu niż ekonomii. Okazuje się, że wraz z udoskonalaniem tradycyjnych silników, szukano nowego rodzaju napędu.

Dwa lata temu NASA (Narodowa Amerykańska Agencja Kosmiczna) ujawniła, że jej konstruktorzy pracują nad silnikiem, który pozwalałby powietrznym statkom na rozwijanie prędkości rzędu kilku tysięcy kilometrów, co dla silników odrzutowych jest granicą nieosiągalną. Wraz z tą informacją prasa i magazyny ufologiczne zrobiły wiele szumu bowiem od wielu lat podejrzewano wojsko amerykańskie o ukrywanie eksperymentalnego typu nowego szybkiego myśliwca, nierzadko mylonego przez obserwatorów z UFO (Niezydentyfikowany Obiekt Latający).

Biorąc pod uwagę opóźnienie czasowe pomiędzy cywilami a wojskiem, amerykanie musieli ten typ napędu testować na początku lat 80-tych… Potem przyszło jeszcze większe zaskoczenie, gdy profesor jednego z uniwersytetów przyznał się, że sformułował teorię pracy silnika strumieniowego już pod koniec lat sześćdziesiątych. Zatem jasno wynika, że prace nad nim trwają przeszło 30 lat. Jasne jest również, że w ciągu tego czasu wydawane przez rząd amerykański grube „miliony” dolarów muszą przynosić efekty, bo „projekt Aurora” od roku 1982 otrzymuje astronomiczne dofinansowania. Należy on na liście budżetu USA do tzw „czarnych projektów”, to znaczy takich, że są tak tajne, że nikt nie wie na co przeznaczane są pieniądze. A są to niebagatelne sumy. Do teraz „projekt” z pewnością pochłonął kilka miliardów dolarów. A może i dużo więcej…

Jak działa silnik strumieniowy? Używa on fali uderzeniowej wywołanej przez eksplozję do sprężenia utleniacza paliwa tuż przed zapłonem. Komora cylindra zaprojektowana jest w ten sposób, żeby wytrzymała moment detonacji. Posiada ona płaską, przednią ściankę, która tworzy kierunkową „ścianę ciągu”. Powietrze razem z paliwem jest dostarczane zza tej ściany. Fala powstała w wyniku eksplozji podróżuje do przodu w kierunku „ściany” z prędkością około 4 Machów w wyniku czego następuje jej wymieszanie i ściśnięcie. Ułatwia to spalanie i powoduje wsrost ciśnienia w silniku. Fala następnie uderza w „ścianę ciągu” i odbija się, odrzucając produkty spalania w kierunku wydechu. Część produktów jest wyrzucana przez falę do zewnętrznego ciągu powietrza poprzez odpowiedni otwór, wytwarzając w ten sposób toroidalny wir wokół silnika. Nastepnie cykl powtarza się.

Zalety silnika :

  • Teoretycznie większa sprawność silnika i paliwa
  • Silnik może być produkowany w wielu rozmiarach a jego ciąg łatwy byłby w regulacji w dużym zakresie
  • Silnik ma większą wydajność i stosunek ciągu do swoich rozmiarów i wagi (w porównaniu do silników odrzutowych)
  • Mechanicznie jest on wielokrotnie prostszy w konstrukcji, i ma mniej ruchomych części
  • Może działać w warunkach beztlenowych i przy zmniejszonej zawartości tlenu korzystając z utleniacza w zbiornikach.
    Wiele „finansowych nici” prowadzi do jednej „niezwykłej” firmy – Lockheed. Dlaczego niezwykłej? Bo w mojej opinii mającej status bezkonkurencyjnej. Zaczęło się od U-2 – tajnego szpiegowskiego samolotu stratosferycznego, którego wysoki pułap teoretycznie uniemożliwiałby Rosjanom jego zestrzelenie.
    Wkrótce potem przyszedł czas na kolejny, rewolucyjny, tajny projekt Lockheed`a – SR-71 Blackbird, wielkiego trzydziestodwumetrowego turboodrzutowca którego prędkość maksymalna wynosiła grubo ponad 3000 km/h. Po U2 był to najwyżej latający odrzutowiec na świecie. Był to również pierwszy samolot wykonany w technice „stealth” (niewidzialności dla radarów).
    Na tym pasmo sukcesów firmy Lockheed się nie skończyło. Wiele lat potem pokazano światu istniejący prawie 10 lat w pełnym utajnieniu samolot F-117 „Nighthawk”, będący niewidzialnym przez radar myśliwcem szturmowym. Równie dobrze sprawuje się jako samolot szpiegowski tak jak jego poprzednicy.
    Pod koniec lat dziewięćdziesiątych pojawił się F-22 będący ultranowoczesną konstrukcją myśliwca niewidzialnego przez radar. Myśliwca, który w zasadzie zapoczątkował erę samolotów V generacji – Advance Tactical Fighter (ATF).
    A przecież C-5 „Galaxy” (drugi pod względem wielkości samolot transportowy na świecie po An-124), C-130 „Hercules” (najbardziej niezawodny samolot transportowy na świecie) i C-141 „StarLifter” (najpowszechniej używany wojskowy samolot transportowy w USA) również są produkcji tej firmy. Wyraźnie widać, że najpoważniejszymi i najbardziej zaawansowanymi technologicznie konstrukcjami zajmuje się Lockheed – z 99% pewnością „projektem Aurora” również.
    Czym jest Aurora? W teorii nieosiągalnym przez żadne istniejące systemy obrony samolotem szpiegowskim. Co więcej niemożliwym do wykrycia przez radary w górnych warstwach atmosfery i najszybszym atmosferycznym pojazdem jakikolwiek został do tej pory zbudowany. Jego prędkość przelotową teoretycy oceniają na od 5 do 7 tysięcy kilometrów na godzinę. W praktyce nie istnieje… Tylko kto w to teraz uwierzy…

    P.S. Gdy planowałem zakończyć ten krótki artykuł bazujący w wielkiej mierze na amerykańskim miesięczniku „Space & Aeronautics” dotarłem do materiałów, które mogą przyprawić Was o gęsią skórkę. Wiele rzeczy nie zgadza się z tym o czym pisało amerykańskie pismo. Rożnic jest chyba więcej niż podobieństw. Nie mam żadnego potwierdzenia, że jest to prawda. Brzmi to jak żywcem wyciągnięte z filmu science-fiction. Co więcej jest to odczyt jednego z gości ufologicznego kongresu. Faktem jest jednak, że był nim szanowany pracownik Ministerstwa Obrony, pan Edgar Rothschild Fouche, zatrudniony w bazie lotniczej Groom Lake (Strefa 51). Może część tych informacji jest prawdziwa. Ale gdyby jednak nie była… Na wszelki wypadek wam zacytuje fragmenty jego prezentacji…

    Jej całą treść znajdziecie na stronie :
    www.fouchemedia.com/arap/speech.htm

    (…) Strefa 51 – Baza lotnicza w tym miejscu ma aż sześciokilometrowy pas startowy – najdłuższy na całym terytorium Stanów Zjednoczonych. Departament Obrony Narodowej oraz CIA (Centralna Agencja Wywiadowcza) testują tam najbardziej egzotyczne pojazdy powietrzne. Są one tam modyfkowane i testowane. Czemu aż sześciokilometrowy pas? Jest niezbędny w przypadku gdy samolot ma bardzo dużą prędkość minimalną – (tzw.:”przepadania”). Pojazd bez skrzydeł, kanciasta bryła oraz samoloty, których skrzydła mają kąt natarcia większy niż 75 stopni muszą startować z bardzo dużą prędkością i z jeszcze większą lądować.(…)

    (…) Moje źródła potwierdzają że ponad 35% funduszy SDI przeznaczone zostały na „czarny projekt” Sił Powietrznych USA rozpoczęty w 1982 roku, pod kryptonimem „Aurora”. Program ten jest kodową nazwą prac nad budową i testami zaawansowanych technologicznie pojazdów powietrznych.(…)  

    (…) Wysoki poziom techniczny umożliwił, w ciągu ostatnich kilku lat, budowę jednego z egzotycznych pojazdów powietrznych. SR-75 to pierwszy zdolny do lotu pojazd „projektu Aurora”. Pełną zdolność operacyjną uzyskał po 2 latach testów i modyfikacji w roku 1989. Ściśle tajny SR-75 jest naddźwiękowym samolotem zwiadu strategicznego, lub jak kto woli samolotem szpiegowskim. Nazywa się „Penetrator”. Jest również „statkiem-matką” dla innego pojazdu co wyjaśnię za chwilę. (…)

    (…) SR-75 jest następcą SR-71 „Blackbird”, który został wycofany z użycia w roku 1990. Siły Powietrzne uzasadniły to „odejście”, że jedyne czego potrzebują to satelitów szpiegowskich i nie ma pojazdu, który miałby zastąpić SR-71.(…)

    (…) Nowy SR-75 jest zdolny do zmiany swojej lokalizacji w dowolne miejsce na ziemskim globie w mniej niż 3 godziny. Posiada sensory o szerokim spektrum od optycznych, przez radarowe i podczerwienne do laserowych. Zbierają one zdjęcia, służą wywiadowi elektronicznemu, przechwytują sygnały i podświetlają cele.(…)

    (…) Ściśle tajny SR-75 daleko przekracza rekordy ustanowione przez starego SR-71. Osiągnął on jedynie prędkość 3,3 Macha i wysokość 25500 metrów. Dla porównania SR-75 jest zdolny do lotów powyżej 36000 metrów i z prędkością 5 Machów (pięciokrotnie więcej od prędkości dźwięku). To ponad 3300 mil na godzinę. Od startu do lądowania, SR-75 niewykryty mógłby sobie zrobić wycieczkę z centralnej Nevady do Północnej Rosji i wrócić w czasie poniżej 3 godzin. Jego długość całkowita wynosi 48.6 metrów natomiast rozpiętość skrzydeł 29.4 metra. Brzuch samolotu jest w odległości 3 metrów od ziemi. Załogę tworzą 3 osoby – pilot, wywiadowca oraz technik procedury startu pełniący w powietrzu rolę operatora urządzeń walki elektronicznej.(…)

    (…) Wybuchy silnika strumieniowego (Pulsed Detonation Wave Engines) pozwalają ogromnemu SR-75 przyśpieszać do prędkości bliskich 5 Machom, jednak po ostatniej modyfikacji silnika może on latać z prędkościami bliskimi 7 Machów, czyli prawie 4500 mil na godzinę. Samolot ten wielekrotnie był widziany przy różnych okazjach – często na wojskowe radary oraz przez obserwatorów, którzy widzieli na niebie charakterystyczny dla silnika strumieniowego ślad kondensacyjny. Mimo tego Siły Powietrzne zaprzeczają jego istnieniu.

    (…)Dwa potężne silniki są umieszczone w gigantycznych przestrzeniach w skrzydłach (…) Wydechy są tak duże, że bez problemu dałoby się tam zaparkować Volkswagena Beetle. (…)

    (…) SR-71, i SR-75 oraz siostrzany statek SR-74, zostały zbudowane przez Lockheed Advanced Development Company, popularnie znaną jako Lockheed „Skunk-Works.” SR-74 „Scramp” jest przenoszony na plecach dużego SR-75 podczas startu. (…)

    (…) Jerald był świadkiem lotu SR-75 z niewielkim niekierowanym SR-74 kiedy pracował w Strefie 51. Był on umieszczony na specjalnej podwyższonej platformie na górze SR-75 „Penetrator”.

    (…) Dwóch innych moich przyjaciół pracujących na przełomie lat 70` również go tam widziało. (…)

    (…) Pamiętajcie jednak, że SR-74 nie może startować z ziemi a jedynie z „pleców” SR-75, statku-matki, powyżej 30000 metrów i osiągąć wysokości orbitalne rzędu 240km nad powierzchnią ziemi.(…)

    Siły Powietrzne USA używają „Scrampa” do wynoszenia w kosmos małych, ściśle tajnych, satelitów-szperaczy dla Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA). Może on wystrzelić dwa 500 kilogramowe satelity. Sam SR-74 jest wielkością i masą podobny do myśliwca F-16 „Falcon”. Może on bezproblemowo osiągąć 15 Machów, lub jak kto woli nieco mniej niż 10000 mil na godzinę.

    (…) Prom Kosmiczny „Space Shuttle” NASA jest w tym zestawieniu – A N T Y K I E M. Kawałem skierowanym przeciwko podatnikom… (…)

    (…) Mówicie, że rząd nie mógłby utrzymać tego sekretu w tajemnicy? Jesteście w blędzie jeśli myślicie, że nie…(…)

    (…) Chodzą słuchy, że umieściliśmy dwa pojazdy na stałej orbicie. Jeden z nich to Kosmiczny Orbitalny Nuklearny Pojazd Przechwytujący (SON-SIV). Jego kodowa nazwa to Locust. SR-74 i TR-3B są w stanie dostarczać zużyte elementy, paliwo, płyny i chemikalia na SON-SIV`a. Z kolei SON-SIV używa tych elementów do napraw, utrzymania, naprawy o wymiany części w nowszych satelitach NSA, CIA i NRO, montowanych w całości w przestrzeni kosmicznej.(…)

    (…) Na koniec zostawiłem najlepsze. Operacyjny model TR-3B. Mój przyjaciel powiedział, że nigdy nie zapomni obco wyglądającego TR-3B w bazie lotniczej Papoose. Czarny jak smoła, trójkątnokształtny TR-3B był rzadko wspominany w Groom Lake gdzie pracował. Pojazd wystartował z lądowska Groom Lake w kompletnej ciszy i nieruchomo zawisł nad Strefą S-4. Unosił się w ciszy przez około 10 minut. W tym czasie srebrno-niebieskie światło otaczało sylwetkę TR-3B. On sam ma prawie 180 metrów długości. TR-3B posiada kodową nazwę „Astra”. Pierwszy latający model wykonano we wczesnych latach dziewięćdziesiątych.
    Trójkątnokształtny pojazd jest napędzany nuklearną jednostką opracowaną w ramach ściśle tajnego „programu Aurora” których fundusz wyniósł prawie 3 miliardy dolarów plus sprawny model TR-3B. Dane pochodzą sprzed roku 1994. Aurora jest obecnie najbardziej strzeżonym obecnie programem badawczym. Natomiast TR-3B jest jego najbardziej egzotycznym efektem. W pełni finansowany i wykorzystywany przez Narodowe Biuro Wywiadowcze (NRO), Centralną Agnecję Wywiadowczą (CIA) oraz Narodową Agencję Bezpieczeństwa (NSA). TR-3B nie jest fikcją i został wybudowany dzięki technologiom odkrytym w połowie lat osiemdziesiątych.

    TR-3B jest zewnętrznie pokryty aktywnym na elektro-magentyczne fale radarowe i może zmieniać odbijalność tych fal, pochłaniać je lub nawet zmieniać kolor. To polimerowe pokrycie, wraz z użyciem Elektronicznych środków Zakłócania, może powodować że samolot może wyglądać jak mały pojazd, lub latający cylinder myląc radary przy jego identyfikacji – jest samolot, nie ma samolotu, jest wiele samolotów, różne lokalizacje samolotów, gwałtowne zmiany lokalizacji.(…)

    (…)Zamknięta plazma w akceleratorze pierścieniowym nazwanym Rozrywaczem Pola Magnetycznego (Magnetic Field Distrupter – MFD), otacza obracając się kabinę załogi. Jest to technologią daleko wykraczająca nasze pojmowanie technologii. Opracowały ją laboratoria Sandia i Livermore. Rząd posunąłby się bardzo daleko by utrzymać tą technologię w tajemnicy. Plazma, bazująca na rtęci, jest sprężona do 250000 atmosfer w temperaturze 150 Kelwinów i przyśpieszana do 50000 obrotów na minutę, wpływając znacznie na ziemską grawiację. MFD generuje zmienne pole magnetyczne, które rozbija i częściowo neutralizuje wpływ grawitacji na masę ze skutecznością 89 procent. Proszę nie zrozumieć mnie źle. To nie jest antygrawitacja. Antygrawitacja zapewnia przeciwważną siłę do grawitacji do unoszenia pojazdów.(…)

    (…) Wszystkie systemy jak przedział załogi, system MFD, awionika, paliwo, systemy podtrzymywania życia i reaktor nuklearny maja zredukowaną masę o 89%. Powoduje to, że (pomimo rozmiarów) statek jest niezwykle lekki, przez co niezwykle szybki, z ogromnym przyspieszeniem i z niesamowitą nadmanewrowością (…) Osiąga ogromne wysokości, jest niewidoczny przez radary przez co rewelacyjny do zadań szpiegowskich. (…)

    (…) Po redukcji masy o 89% pojazd może podróżować z prędkością 9 Machów, poziomo i pionowo. Moje źródła mówią że przyśpieszenie jest ograniczone do przeciążeń, które są w stanie wytrzymać piloci. Jednak podobnie jak zredukowana masa, siły G (przeciążeń) również zostały zredukowane o 89%.

    Silniki TR-3B są w 3 miejscach ponieżej każdego z rogów trójkątnego kształtu. TR-3B może latać z predkością 9 Machów poniżej 36000 metrów – potem tylko Bóg raczy wiedzieć jak może być szybki… (…)

    (…)Każdy z 3 silników używa wody, metanu i tlenu jako napędu. (…) Taki system silników może operować w atmosferze, gdzie siła ciągu nadawana jest przez reaktor nuklearny, w górnych warstwach atmosfery używając wody i oczywiście na orbicie używając mieszanki wody oraz tlenu. Warto zauważyć i zapamiętać że te 3 silniki rakietowe to zaledwie 11% masy całego TR-3B. Prawdopodobnie zbudowane zostały w zakładach Rockwell.(…)

    Nie wiem co tym myśleć… Jeśli jednak taka technologia istnieje to podroże samolotami kosmicznymi są ralne. Co więcej już praktykowane przez wojsko.

    I co „punku” dalej nie wierzysz w świętą datę rewolucji w 2020 roku;)?

 

Advertisements