Ukryte w Biblii # 5: Reinkarnacja

 

For automatic english translation click here

Mitologiczne pisma starożytnych kultur basenu Śródziemnomorskiego miały w sobie tą specyficzną cechę, że pełne były one alegorii i zaszyfrowanych treści do których odkodowania potrzebny był odpowiedni klucz. Tym kluczem była zazwyczaj pierwsza dyscyplina „religijna” znana ludzkości: astrologia.

Epos o Gilgameszu miał szereg odwołań do astrologicznych koncepcji, opisywał nawet 12 znanych Znaków Zodiaku, od miejsca początkowego, miejsca Kreacji jakim jest Baran, aż do miejsca końcowego którym są Pisces – Ryby. Przyjrzyjcie się wyglądowi tych konstelacji i oblejcie się rumieńcem.

Herakles, który podobnie jak Gilgamesz był synem boga, miał do wykonania 12 prac, które również swoje korzenie zawdzięczają ezoterycznej interpretacji mapy nieba. Astrologię możemy znaleźć w „Iliadzie” Homera, „Odysei”, „Eneidzie” Wirgiliusza, „Przemianach” Owidiusza.

Mitologia grecka (i później rzymska) zawsze odwoływała się do astrologicznej terminologii, astrologicznych tranzytów, interpretacji znaczenia gwiazd itd.

„Bogowie” Olimpu – Zeus i pięcioro jego rodzeństwa, plus ojciec Saturn/Chronos (Czasoprzestrzeń – w Biblii określany jako „świat” lub „władca tego świata, który nie ma w sobie nic ze mnie” jak opisywał go Jezus Chrystus), to w istocie siedmioro planet znanych starożytnym, podstawowe ciała niebieskie stosowane przez starożytnych astrologów – Księżyc, Słońce, Merkury, Wenus, Mars, Jowisz, Saturn.

„Jesteśmy niewolnikami bogów” – Platon

Mitologie starożytnych powielały pewną najpopularniejszą koncepcję, archetyp króla-Jowisza który obala despotę Saturna. Różne nacje nadawały im różne imiona, jednak znaczenie mitu zawsze było takie same – Jowisz (czyli u Żydów Cadyk) wyzwala innych z więzienia, okrutnego łez padołu, który przez Buddystów nazywany jest Sansarą, zaś u Greków ucieleśniany był pod postacią boga czasu Saturna – Chronosa.

„Ja nie jestem z tego świata”. W istocie – postać Jezusa nie była z tego świata. Niezależnie od tego czy historia Jezusa jest prawdziwa, czy była tylko mitologiczną próbą przedstawienia światu przyszłego mesjasza (przede wszystkim tranzytów astrologicznych które musi mieć w swoim horoskopie), relacja z życia i nauczania przez Syna Boga otoczonego przez 12-tu apostołów, walczącego ze „światem” i diabłem który kusił go przez 40 dni bogactwami „jego świata” (40 dni miał umierać w świątyni Muz inny przeciwnik świata i materialnego więzienia, czyli Pitagoras, na długo przed napisaniem Nowego Testamentu), jasno wpasowuje się ona w ten znacznie starszy od NT koncept Wyzwoliciela… czy też dla nas: Zbawiciela.

imafg

Prawdziwym znaczeniem terminu „Zbawienia” jest pokonanie czasoprzestrzeni i materii. Jeśli zaś chodzi o „Zmartwychwstanie”, to jego tajemnica może zaskakiwać nawet bardziej niż kreślenie podobieństw między Nirwaną a Zbawieniem.

 

JONASZ CZYLI GOŁĄB

 

Pierwszą wyraźną koncepcją „chrystusową” w Starym Testamencie jest historia proroka Jonasza, którego imię po hebrajsku oznacza gołębia. Jonasz został wybrany przez YHWH na swojego gołebia pocztowego, który miał przynieść wiadomość mieszkańcom Niniwy aby ci odwrócili się od grzechu i prosili Boga o przebaczenie.

Jonaszowi nie w smak było jednak wypełnianie tak niewdzięcznej, a w pewnym sensie również niebezpiecznej misji, dlatego wsiadł na statek zmierzający w przeciwnym do Niniwy kierunku. Gdy rozpętała się potężna burza, Jonasz uznał że jest to kara boska za jego niesubordynację, dlatego szybko znalazł się w morskich odmętach. Tam połknęła go wielka ryba, który trzymała go w swoich trzewiach 3 dni, aż w końcu uwolniła posłańca niedaleko Niniwy. Skruszony tym 3-dniowym pobytem w Otchłani Jonasz wypełnił swoją misję, dodajmy też,  że wypełnił ją z całkowitym sukcesem.

Wielka Ryba Jonasza oczywiście nigdy nie istniała. Jest ona reprezentacją gwiazdozbioru Ryby (nie mylić z Rybami), znajdującego się w gwiazdowym znaku Wodnika, który leje wodę ze swojego dzbana właśnie w jej kierunku. Tak więc Wodnik obmywa wielką Rybę. Być może nasuwa to komuś jakieś skojarzenia z Nowego Testamentu?

18aquarius

Pierwsi chrześcijanie używali znaku Ryby, będącego też symbolem vesica piscis, wyniku połączenia dwóch okręgów symbolizujących dwie przeciwstawne sobie siły, których ciągła walka podtrzymuje istnienie „świata”, dualistycznego Stworzenia pełnego cierpienia i – okazyjnie – szczęścia i radości.

Rybą był też Chrystus zwany Ichtys, ten sam który zapytany przez apostołów w Ewangelii Łukasza o miejsce ostatniej wieczerzy, powiedział im by udali się do miasta, gdzie spotkają „mężczyznę z dzbanem” który wskaże im swój dom (Znak) w którym mają poczynić przygotowania.

 

pythagoras_vesica

images1

 

W starożytnej astrologii predykcyjnej każdy Znak miał swoją reprezentację w ludzkich częściach ciała. Skoro więc Baran jest pierwszy, to oznacza on głowę, natomiast Ryby jako ostatnie – oznaczają stopy.

imag3

 

Chrystus razem z 12-toma uczniami spożywa Wieczerzę w Domu Wodnika (znak 11-ty) gdzie obmywa stopy apostołom (stopy = Ryby. 12 par stóp. 12-ty znak Zodiaku). Co dzieje się nazajutrz? Złożona zostaje ofiara z Baranka Bożego (1-szy znak Zodiaku). Podczas każdej Paschy Słońce znajduje się w gwiazdowym znaku Barana. Początek hebrajskiego roku odbywał się w momencie wejścia Słońca do tego samego znaku. Było tak 2 tysiące lat temu, jest tak również i dzisiaj.

imag4

Główną gwiazdą konstelacji Ryby jest jeden z 4-ech Strażników Nieba (popularnych starożytnych rumaków, dosiadanych w Objawieniach św. Jana przez Jeźdzców Apokalipsy) – gwiazda Fomalhaut. Przez kultury semickie gwiazda ta była postrzegana jako jeden z 4-ech najważniejszych archaniołów – Gabriel. Posłaniec Boży.

Kto zwiastował Maryi poczęcie Chrystusa w Ewangeliach? Oczywiście Gabriel – zwiastun, posłaniec, tak jak Jonasz. Opis zwiastowania znajduje się tylko w Ewangelii Łukasza, czyli tej samej która czyni aluzję do Domu Wodnika mówiąc o Ostatniej Wieczerzy.

Nazajutrz ujrzał Jezusa, idącego do niego, i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: Za mną idzie mąż, który był przede mną, bo pierwej był niż ja. I ja go nie znałem; lecz dlatego przyszedłem, chrząc wodą, aby był objawiony Izraelowi. Jan świadczył też, mówiąc: Widziałem Ducha, zstępującego z nieba jakby gołębica; i spoczął na nim. I ja go nie znałem; lecz Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, rzekł do mnie: Ujrzysz tego, na którego Duch zstępuje i na nim spocznie, Ten chrzci Duchem Świętym. (Jana 1: 29-34)

Chrystus mówił o sobie: „Ja Jestem Prawda”. To bardzo ciekawe, że ojciec Jonasza nazywał się Amittaj, co po hebrajsku znaczy „prawda”. Jonasz (gołąb, posłaniec) był synem Prawdy.

„Kto widział mnie, ten widział Ojca”.

 

Z MARTWYCH POWSTANIE

 

Tylko rozumiejąc stosowny język szyfrów możemy zrozumieć prawdziwy przekaz treści biblijnej, co tyczy się zarówno Starego jak i Nowego Testamentu. „Iluminaci” to ludzie którzy ten język znają doskonale, dlatego zamiast drżeć przed kolejnymi inkarnacjami religii Saturna, gdzie coraz to nowsi, ubrani na czarno kapłani (agenci Matrixa) mówią nam co możemy, a czego nie możemy zrobić, oni („oświeceni”) po prostu wykorzystują swoją wiedzę dla własnej korzyści. Czy ta wiedza ma jakąkolwiek jakość? Spójrzmy na to z tej strony – oni rządzą, my wiecznie przed czymś drżymy i bezustannie dajemy sobą pomiatać, wszystko dzięki wielowiekowej taktyce Dziel i Rządź, tak więc nie można odmówić tym ludziom skuteczności w działaniu. „Iluminaci” są źli w tym sensie, że uzurpują sobie coś co przeznaczono dla całej ludzkości, tyle w tym jednak dobrego, że przynajmniej zdają sobie z tego sprawę.

Wszyscy jesteśmy podzieleni i skłóceni, a przecież wcale nie powinno tak być. Prawda powinna łączyć, a nie dzielić.

Czas Zbawienia to tak naprawdę czas Oświecenia, to czas ujawnienia wiedzy o prawdziwej naturze rzeczywistości dla całej ludzkości. Ta Prawda może ludzkość jedynie złączyć, tak jak przeznaczeniem świata jest połączenie dwóch okręgów w jeden, po to by nie tworzyły już one vesicy piscis i bezustannego ciągu cierpienia i konfliktu („Wojny Róż”).

O tym jak wiele jest astrologii i kabały w NT świadczy chociażby relacja ze Zmartwychwstania Chrystusa u Jana (rozdziały 20 i 21).

 

8313c039ba0ec5290089515101af2275

(Ile było Magdalen w NT? Jedna czy trzy? Ten zapomniany dzisiaj spór trwał na łonie Kościoła katolickiego przez wiele wieków)

Tuż po szabacie Maria Magdalena udaje się do Grobu Pańskiego aby przeprowadzić tradycyjne zabiegi namaszczenia ciała zmarłego. Gdy jednak przybywa na miejsce odkrywa z przerażeniem, że ciała nie ma! Udaje się do apostołów Piotra i Jana (najukochańszego, jak nazywa go Ewangelia) aby przekazać im tą wstrząsającą wiadomość. Apostołowie sprawdzają miejsce pochówku, a następnie się oddalają, zostawiając na miejscu łkającą i zawodzącą Marię Magdalenę.

Ta kieruje swój wzrok ponownie w kierunku grobu i zauważa tam dwóch aniołów.

imag2

Ale Maria stała zewnątrz grobu i płakała. A płacząc nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli siedzących, jednego u głowy, a drugiego u nóg, gdzie leżało ciało Jezusa. A ci rzekli do niej: Niewiasto! Czemu płaczesz? Rzecze im: Wzięli Pana mego, a nie wiem, gdzie go położyli.(Jana 20: 11-13)

Skąd takie szczegóły w tej relacji? Tzn. chodzi konkretnie o miejsce w którym siedzieli aniołowie. Głowa i nogi?

 

imag3

 

Początek i koniec. Baran i Ryby. „Ja jestem Alfa i Omega, początek i koniec” jak pisał apostoł Jan w innej swojej „relacji”.

Anioły w Grobie Pańskim czynią pewną aluzję, mianowicie przypominają wtajemniczonym, którzy byli pierwotnymi adresatami Ewangelii, że chodzi tutaj o początek i koniec cyklu… o śmierć i narodziny, o nie kończący się cykl który jest udziałem wszystkich stworzeń, a który utrzymuje nas w strukturach tego „świata”.

A gdy to powiedziała, obróciła się za siebie i ujrzała Jezusa stojącego, a nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł jej Jezus: Niewiasto! Czemu płaczesz? Kogo szukasz? Ona, mniemając, że to jest ogrodnik, rzekła mu: Panie! Jeśli ty go wziąłeś, powiedz mi, gdzie go położyłeś, a ja go wezmę. (Jana 20: 14-15)

Maria ujrzała Chrystusa – i Go nie poznała. Po tylu latach znajomości. Zmarł niecałe dwie doby wcześniej. I Go nie poznała.

Jak to możliwe?

Co ciekawsze uznała, że jest on „ogrodnikiem”. To nie jest przypadkowe określenie, tutaj każdy szczegół ma znaczenie. Dlaczego więc napisano o ogrodniku?

eve-0017

To była pierwsza „profesja” opisana w Biblii. Adam był ogrodnikiem, dostał od Boga zadanie, aby opiekować się Jego Stworzeniem (symbolizowanym jako Ogród Eden = gematria hebrajska 54), aby nazwać inne stworzenia żyjące, aby dbać o rośliny, również te, których owoc był dla ludzi zakazany.

W kabale istnieje dwóch Adamów – jeden cielesny, przodek całej ludzkości, oraz ten niecielesny, który istniał przed Adamem. Chodzi tutaj o Adama-Kadmona, pierwotną istotę, która istniała przed Stworzeniem. Jeśli poczytacie więcej o Adamie-Kadmonie, powinniście zauważyć, że jego opis pokrywa się prawie że idealnie z chrześcijańską doktryną o preegzystencji Chrystusa. Chrystus to Adam-Kadmon. Chrystus to w rzeczy samej ogrodnik całej Kreacji. Chrystus ma się zaopiekować wszystkim i wszystkimi.

W takim razie kogo symbolizuje Maria Magdalena?

Greckie imię „Magdalena” posiada w gematrii wartość 153. To są proporcje vesica piscis, „łona” z którego wychodzi całe istnienie. Ewa, hebr. Chawa, była pierwszą vesica piscis – pramatką. Aluzje numerologii imienia Magdalena oraz fragment o ogrodniku jasno wskazują na użytą tutaj symbolikę Adama i Ewy.

Kolejny rozdział u Jana, czyli 21-szy (prawdopodobnie dopisany później, warto się przyjrzeć końcówkom obu rozdziałów, 20-tego i 21-szego), używa liczby 153 przy opisie połowu apostołów. Apostołowie, usłuchawszy się rady Chrystusa, wyłowili 153 ryby.

A kiedy już było rano, stanął Jezus na brzegu; ale uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. Rzekł im więc Jezus: Dzieci! Macie co do jedzenia? Odpowiedzieli mu: Nie. A On im rzekł: Zapuśćcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Zapuścili więc i nie mogli jej już wyciągnąć z powodu mnóstwa ryb. Wtedy ów uczeń, którego miłował Jezus, rzekł Piotrowi: Pan jest… Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął sieć na ląd, pełną wielkich ryb, których było sto pięćdziesiąt trzy; a chociaż ich tyle było, nie podarła się sieć.  Rzekł im Jezus: Pójdźcie i spożywajcie. A żaden z uczniów nie śmiał go pytać: Kto Ty jesteś? Bo wiedzieli, że to Pan. (Jana 21)

Jezus stał przy brzegu, w jasnym dziennym świetle, niedaleko łodzi. Nikt Go nie poznał, tylko ten „najukochańszy” z apostołów. Nie ma mowy o tym, aby jasniał białym światłem, wyglądał na niematerialnego, ani o żadnych takich cudach, bowiem nikt się nie przeląkł Jego przybyciem. Problem w tym, że podobnie jak Magdalena w rozdziale 20-tym, apostołowie Go nie poznali. Po trzech latach znajomości.

Najukochańszy Jan był jednak najukochańszym, dlatego się domyślił, z tego powodu reszta grupy przybiła do brzegu, gdzie zobaczyli Jezusa przy ognisku. I nawet wtedy „nie  śmiali się pytać kto to jest, bo wiedzieli, że to Pan”. Jak to nie śmieli się pytać? Powinno być oczywistym, Chrystus zmartwychwstał we własnej osobie, teraz Go widzą, widzą że to On, znali się latami… a oni „nie śmieli się zapytać”. Widzieli cud z rybami, to dzięki niemu wiedzieli, że pokazał im się Chrystus. Bez tego mieliby już pewien problem.

Nie poznawali Go z twarzy. Może dlatego, że po prostu fizycznie wyglądał inaczej. Nawet pomimo dziury w swoim boku i ranom dłoni.

Śmierć na krzyżu mocno wykrzywiała ciało i kręgosłup, powodowała również zapadanie się żeber.

respiration1

 

Niemożność poznania Chrystusa oraz symboliczne wskazanie na początek i koniec astrologicznego radixu – to jest aluzja do reinkarnacji. Tym jest naprawdę Zmartwychwstanie. Początek i koniec cyklu, pokonanie śmierci, a tym samym nowe ciało.

W tym jednak przypadku, ewangelista dodaje coś jeszcze. Nie chodzi tu bowiem o reinkarnację sensu stricte, ale o coś większego kalibru, czyli o wyzwolenie się z cyklu reinkarnacji.

Żeby to zrozumieć, trzeba pamiętać o tym, że w Ewangeliach jest wyraźny podział na Ojca (który jest dobry), oraz na „władcę tego świata” (który włada światem, ale jest zły, bo nie ma w nim nic, co jest z Chrystusa).

Ojciec jest tym dobrym, ale nie włada tym podobno Jego własnym światem. Czy nie brzmi to dziwnie? Chrześcijaństwo uznaje , że Ojciec i stworzył, i rządzi tym światem. Kiedy jednak zrozumiesz ten podział, na tych dwóch, i teraz ponownie przeczytasz NT – zrozumiesz, że tak nie jest. Wg NT Ojciec nie rządzi tym światem. To jest fundamentalna różnica między postrzeganiem Boga w Nowym i Starym Testamencie.

 

POWROTY

 

Chrystus mówi o powrocie do Ojca, o tym, że Królestwo jest Jego. Mówi 0 tym, że bogatemu jest ciężko wejść do Królestwa Bożego. Dlaczego? Ponieważ bogaty POSIADA. On jest beneficjentem świata. On nie chce tego stracić, nie musi, jemu jest tutaj dobrze. Jest w dobrym momencie sansary. Stąd właśnie chrystusowa aluzja do sznura i ucha igielnego (wg innej interpretacji do bramy w Jerozolimie).

W pewnej przypowieści Chrystus mówi o bezrobotnych mężczyznach stojących na rynku. Z samego rana przybywa tam właściciel winnicy, szukający rąk do pracy. Najmuje tych ludzi, i przydziela im na swojej ziemi zadania. Następnie jeszcze kilka razy powtarza ten cykl, przybywając na rynek w późniejszych odstępach czasu, i dając pracę wszystkim chętnym.

Kiedy przychodzi jednak czas zapłaty pojawia się zgrzyt. Właściciel płaci bowiem wszystkim pracownikom tyle samo. Płaci tyle samo tym którzy harowali od rana, oraz tym którzy dopiero co przybyli. Jawna niesprawiedliwość można by rzec, co zresztą jest powodem buntu tych którzy pracowali najdłużej.

Jedynym wyjaśnieniem tej przypowieści jest to, że nagroda i zapłata którą jest Zbawienie (wyzwolenie z cyklu świata), jest taka sama dla wszystkich, niezależnie od tego czym się w życiu zajmowali. Właściciel winnicy to Bóg który jednym daje cięższe życie (prace) a innym lżejsze. Najwyższa zapłata będzie jednak dla nich taka sama. Raz wyzwolony… na zawsze zbawiony.

Rzekł jej Jezus: Mario! Ona obróciwszy się, rzekła mu po hebrajsku: Rabbuni! Co znaczy: Nauczycielu! Rzekł jej Jezus: Nie dotykaj mnie, bo jeszcze nie wstąpiłem do Ojca; ale idź do braci moich i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, do Boga mego i Boga waszego. (Jana 20: 16-18)

bf64c1f4bb33b77da0579d86cb4477c3

Ojciec to początek. To ta mała kropka w symbolu solarnym, gdzie Słońce jest tylko jednym z wielu różnych reprezentujących Go symboli. To jest ta kropka, owo centrum w którym stoi człowiek-ogrodnik, zakreślający swoją prawą ręką okrąg wokół siebie. Tworzy swój świat którego nic nie może skalać, ponieważ nic nie może go przekroczyć.

Historia Chrystusa miała przekazać pewien koncept, znany już wcześniej w religiach wschodu: oświecony umiera, ale osiąga pewien stan, w którym może wybrać co robi dalej. Może wybrać, czy chce pozostać na tym  świecie i pomagać w ten sposób innym, czy jednak woli wyrwać się ze struktur sansary i tym samym „wrócić do Ojca”.

Powrót do Ojca – to powrót do początku. Do centrum okręgu, do miejsca w którym rozpoczęło się jego kreślenie. Zanim Chrystus to zrobił (lub miał zrobić, wg wykładni mitologicznej), postanowił pokazać się uczniom i przekazać im ostatnie wytyczne.

To jest prawdziwe znaczenie Zbawienia, na dodatek znane ono było również twórcom ST, ponieważ symboliczne odwołania do zakończenia cyklu reinkarnacji można znaleźć zarówno w Torze jak i w Talmudzie.

Ewangelia Jana mówi, że Chrystus ukazał się wszystkim apostołom po ośmiu dniach od Zmartwychwstania. Jednym z dwunastu apostołów był Tomasz, niewierny Tomasz zwany… Bliźniakiem. Tomasz reprezentuje znak Bliźniąt, znak w pewnym sensie dwulicowy, jak dwie osobowości zamknięte w jednym ciele. Książę William Windsor jest Bliźniakiem w zodiaku gwiazdowym.

A Tomasz, jeden z dwunastu, zwany Bliźniakiem, nie był z nimi, gdy przyszedł Jezus. Powiedzieli mu tedy inni uczniowie: Widzieliśmy Pana. On zaś im rzekł: Jeśli nie ujrzę na rękach jego znaku gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej w bok jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach znowu byli w domu uczniowie jego i Tomasz z nimi. I przyszedł Jezus, gdy drzwi były zamknięte, i stanął pośród nich, i rzekł: Pokój wam! Potem rzekł do Tomasza: Daj tu palec swój i oglądaj ręce moje, i daj tu rękę swoją, i włóż w bok mój, a nie bądź bez wiary, lecz wierz. (Jana 20)

Dlaczego powiedział Tomaszowi, by ten włożył palce w Jego rany? Przecież apostoł powinien Go poznać tak po prostu, widząc Jego twarz i żywe ciało.

Dlatego, że Ewangelie nie opowiadają o mesjaszu, ale przepowiadają Jego nadejście. To jest trudne do zaakceptowania dla wielu chrześcijan, jednak jeśli coś brzmi jak mit, jeśli się to czyta jak mit, i wygląda to jak mit…

Kto pozna język szyfrów, ten zaprawdę pozna mesjasza. Tego, na którego czekają wszystkie religie świata. Wszystkie religie, z wyjątkiem chrześcijaństwa które zwiedzone przez agentów „świata” źle interpretuje własne Pismo Święte. Każe nam się oceniać jedynie warstwę egzoteryczną, jednocześnie demonizując prawdziwe przesłanie, czyli te ezoteryczne-ukryte.

To nie jest nasza wina – tak po prostu miało być. Miało powstać zwiedzenie, miało też przyjść Przebudzenie, wszystko zgodnie z harmonogramem, jeśli wolisz – z boskim harmonogramem. Dla wielu religii, nawet tych z pozoru najbardziej ze sobą skonfliktowanych.

Jeśli przyjrzeć się wszystkim wysokobudżetowym filmom w których widać rękę współczesnych XXI-wiecznych gnostyków, a w których mamy do czynienia z jakąś postacią „mesjańską” – np. Matrix, Harry Potter, Jupiter: Ascending, Avengers, Supermen vs. Batman (gdzie Batman jest symbolem bogatych okultystycznych rodzin) itd. to nigdy nie zobaczycie w nich mesjasza papieża, polityka, biznesmena, wojskowego, dżihadysty, rabina… nigdy nie zobaczycie w tych mesjańskich postaciach nikogo, kto we współczesnej interpretacji chrześcijańskiej byłby posądzony o bycie Antychrystem.

Czy oglądając którykolwiek z tych filmów zdawaliście sobie sprawę, że ich twórcy wiedzieli o tym, że (prawdopodobnie) będzie je również oglądał prawdziwy mesjasz (hebr. namaszczony) ? Ten który rzeczywiście zostanie namaszczony – w przeciwieństwie do Jezusa Chrystusa.

enhanced-5719-1458933510-1

 

Oczywiście, owo zamieszanie w poznaniu Jego we własnej osobie, będzie czymś naturalnym i Rybacy ostrzegali również i przed tym:

„Baczcie, żeby was kto nie zwiódł. Albowiem wielu przyjdzie w imieniu moim, mówiąc: Jam jest Chrystus, i wielu zwiodą” (Mat. 24,4.5).

Mesjasz – przez większość swojego życia nie powinien nawet wiedzieć, że jest mesjaszem. To o nim mówią prawdziwie oświeceni, ludzie którzy rozumieją astrologię, numerologię i pozostałe ezoteryczne dyscypliny. Oni zawsze wiedzieli jak trzeba interpretować te pisma, wiedzieli, że moment narodzin tego człowieka jest dopiero przed nimi i jest on wyznaczony przez astrologię. Pytanie brzmi, czy ktokolwiek z nich był w stanie ten dzień narodziń wcześniej obliczyć?

„A o tym dniu i godzinie nikt nie wie” (Mat. 24,36).

Wiedzą, że taki człowiek gdzieś tam jest, że już teraz gdzieś tam chodzi po ziemi, oraz że to on będzie naszą Prawdą „która was wyzwoli”.

„Przecież my czekamy na Drugie Przyjście Chrystusa, obiecane nam, kiedy przyjdzie w chwale, z aniołami, i na obłokach!!”

Rzeczywiście, tak pisał Paweł, podobna zapowiedź znajduje się również w Ewangelii Mateusza, która posiada przynajmniej kilka fragmentów dopisanych w latach późniejszych. Jeśli chodzi o Pawła, to był on tym który zaręczał w swoich listach, że Chrystus pojawi się już niedługo, lada chwila, jeszcze za życia swoich korespondentów. Ten sam Paweł cytował absolutnie nielogiczną Apokalipsę Eliasza, ten sam Paweł w miejsce słów Chrystusa wstawiał cytaty z greckich poetów, znanych mu, ale niekoniecznie znanych prostym ludziom których nauczał. Nie mam tutaj zamiaru atakować apostoła Pawła, ale jest wiele rzeczy o które można by się do niego przyczepić, jak do normalnego człowieka z misją, który w ferworze swojej pracy ma zwyczajnie gorsze momenty. To bardzo ludzkie i cechuje nas wszystkich.

A co miał powiedzieć sam Chrystus o przyjściu Syna Człowieczego?

Twierdził np. że przyjdzie jak złodziej w nocy. Wyrażał też pewne obawy:

„Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łuk. 18,8)

W momencie gdy ktoś przychodzi „na obłokach” z armią aniołów wokół siebie, tak że każdy człowiek na Ziemi to widzi i nie potrafi ukryć swojego zdumienia – to o jakim deficycie wiary tutaj jest mowa? Ktoś mógłby wątpić w to, że właśnie przybył władca tego świata? Że przybył w chwale? Przecież wszystko wyraźnie widać.

Popularna interpretacja złodzieja w nocy głosi, że termin „złodziej w nocy” oznacza szybkie przybycie, albo oznacza ono niewidzialne pojawienie się Chrystusa, który ma zamiar porwać swój Kościół. Tym samym, w teorii Pochwycenia mamy już nawet Trzecie Przyjście Chrystusa, a nie Drugie, bo dopiero za Trzecim ma on zejść naprawdę i zniszczyć wszystkie czarne charaktery.

Zastanawiające… kiedy już pojawi się za trzecim razem, czy będzie miał swoją twarz, czy tą której nie poznali apostołowie, a może jeszcze inną? Czy złodzieje przychodzący w nocy przychodzą w chwale, efektach specjalnych i z gromadą świetlistych aniołów? Jeśli są tacy złodzieje, to są to raczej kiepscy wyrobnicy w swoim fachu. Wreszcie, czy ktokolwiek miałby jakiś problem ze swoją wiarą w Chrystusa, skoro każdy ma Go zobaczyć i struchleć w przerażeniu na Jego widok.

Wreszcie… dlaczego wszystkie rozdziały 4-ech Ewangelii… każdy rozdział… zawiera aluzje i/lub symbolikę astrologiczną?

O ile prostsze w odpowiedzi są wszystkie te pytania, włączając w to wszystkie kłótnie na temat autentyczności Biblii i kontrowersje związane z tymi najbardziej „nierealnymi” historiami w niej się znajdującymi, gdy zrozumiemy, że są to pisma pisane przez wtajemniczonych… dla wtajemniczonych.

Wielki Wóz był dla Egipcjan Prawdą, gwiazdozbiorem bogini Mut. Wielki Wóz, to siedem gwiazd – to jest astrologiczna Prawda. Wielki i Mały wóz (7+7) krążą bez ustanku wokół osi Ziemi. Wskazują na Prawdę.

Legendy arturiańskie oparte są na znacznie starszych mitach celtyckich. Wg podań Celtów ich legendarny król Arthyr (Niedzwiedź) został smiertelnie raniony i aby go ratować, złożono go do niebiańskiej barki którą wysłano do gwiazd. Tą barką jest Wielki Wóz. Kiedy lud Arthyra znajdzie się w wielkim niebezpieczeństwie, wtedy barka zejdzie na dół wraz z prawdziwym Królem. Król Artur ma oczywiście 12 rycerzy wokół siebie.

W Objawieniach św. Jana Chrystus pojawia się trzymając siedem gwiazd w prawej ręce. Kierując swoje słowa do jednego z siedmiu Zborów w Azji Mniejszej nazywa siebie „siedmioma duchami bożymi”. Dlaczego Chrystus tytułuje siebie „siedem duchów bożych”?

Wg Pitagorasa Wielki i Mały Wóz to „ręce Rei”, czyli italijskiej bogini nieba której odpowiednikiem jest egipska Mut. Tak więc również dla Rzymian wozy były „rękami Rei”, rękami „Prawdy”.

Chrystus staje przed Poncjuszem Piłatem, wypytującym Go o to, czy jest królem izraelskim, zaś Jezus mówi mu: Ja Jestem Prawda.

Poncjusz Piłat odpowiada mu: Co to jest Prawda?

Zaraz po tym… obmywa swoje ręce wodą, co jest hebrajskim, a nie rzymskim zwyczajem.

pilate-washes-hands

To jest dialog dwóch wtajemniczonych. Reprezentują dwie różne kultury, gdzie poszczególne znaki na niebie mogą mieć różną symbolikę, ale wciąż mają to samo znaczenie.

To jest ukryte w Biblii i zawsze tam było – ukryte na widoku. My zaś, oddzieleni od Boga Ojca, żyjemy w cudownej pułapce i to jest właśnie główny temat „Pisma Świętego”. Chrystus nie jest z tego świata, a co za tym idzie, żaden z Jego prawdziwych naśladowców nie jest i nie może być przyjacielem tego świata.

To jest cudowna pułapka. We live in rad trap.

 

Radosław „Radtrap” Błażewicz

 


 

Advertisements