5777

 

Wszyscy zapewne znacie takich ludzi, co to lubią opowiadać przy byle okazji, co się im wczorajszej nocy przyśniło. Czy to przerwa w pracy, czy zwykłe towarzyskie spotkanie – co jakiś czas w waszym gronie ktoś postanawia podzielić się historią która w jego mniemaniu ma jakieś głębsze i ukryte znaczenie. Być może to wy jesteście tymi, którzy poruszają ten temat najczęściej?

Chociaż słyszałem już od ludzi wiele niezwykłych historii, w przypadku snów przez większość życia machałem na to ręką. Paraliże senne męczyły mnie od dziecka, ale to nie były sny, co jest zapewne powodem, dlaczego pamiętam je bardzo dobrze. Same jednak marzenia senne… gdy tylko ktoś zaczynał z błyszczącymi oczyma opowiadać o tym, co mu się przypadkiem przyśniło wczoraj w nocy, dawałem do zrozumienia, że to raczej nie ma większego znaczenia. Na pewno nie miało dla mnie.

Nasz mózg musi przerabiać każdego dnia tyle koncepcji, odbiera i generuje tyle obrazów, że zupełnie normalnym jest, gdy zaczynamy śnić o jakichś abstrakcyjnych sytuacjach, ale z udziałem jak najbardziej realnych i znanych nam osób i miejsc. Jak często myśleliśmy o czymś, a później o tym śniliśmy? Komu w dzieciństwie nie przydarzył się koszmar po obejrzeniu strasznego filmu albo zobaczeniu czegoś, na co chłonny umysł dziecka nie był w danej chwili przygotowany? Nie trzeba pamiętać całego snu, wystarczy przecież jeden konkretny, dobrze zapamiętany fragment, aby mówić później : „śniło mi się”. Śniłeś, śniłaś – ale to był tylko fragment. Na dodatek był zamazany, niewyraźny, być może wszystko zmieniało się tam jak w kalejdoskopie, wszystko było bez sensu. Jak to we śnie.

Jest to zapewne jakaś reguła, że im mniej ktoś pamięta swoje senne marzenia, tym mniej go one interesują. Tak jest właśnie w tym przypadku.

Z jednym wyjątkiem.

Istnieje taki rodzaju snu, który może nie przydarzyć się człowiekowi nawet raz w przeciągu całego jego życia. Nie chodzi o żadne wizje na jawie, mistyczne doznania które miały stać za objawieniami i świętymi księgami, ale o zwykły sen… zwykły niezwykły sen. Jego definicję poznałem dopiero jesienią roku 2015, oczywiście po tym gdy mi się przydarzył, mój pierwszy i jedyny jak do tej pory sen hiperrealistyczny.

hqdefaultHiperrealizm. Coś wyglądające na bardziej rzeczywiste niż świat który postrzegamy na co dzień, a jednocześnie wciąż świat abstrakcyjny, w którym panują inne zasady niż u nas. Wizja jak w bajce, o ile ktokolwiek mógłby wytłumaczyć jak powinna wyglądać bajka. Chociaż mój krótki sen wygląda blado przy wieloletnich maratonach sennych o których opowiadano mi w zeszłym roku, to jednak ten mały, malutki przypadek wciąż jest czymś unikalnym dla człowieka, który swoich snów ani nie pamięta , ani w ogóle się nimi nie interesuje.

Zamiast jednak zgłębiać jego znaczenie, szybko o nim zapomniałem, ponieważ właśnie zaczynałem najtrudniejszy i najbardziej bolesny etap swego żywota, być może ostatni. W takich bowiem pięknych momentach zapominamy jakoś o hiperrealizmie i nie myślimy już o sennych bajerach 3131HD. Sny natomiast, cóż, trwały i trwają dalej, tak jak wcześniej (prawie) nigdy nie zapamiętywane. Nim jednak wróciłem myślami do tamtej nocy, stopniowo i powoli zmieniałem swoje poglądy na temat bardzo wielu rzeczy.

Najpotężniejsze i najtrwalsze zmiany światopoglądowe, to nie te narzucane ogniem i mieczem, ani narzucane presją otoczenia. Powinieneś robić to samo co my, bo inaczej już się nie lubimy – nie, te najdłużej trwające, te najtrwalsze to takie których nie planujemy. Któregoś dnia ot tak, siedząc na kiblu dochodzi do nas myśl, że zmieniliśmy pogląd, tak po prostu. Już. Pstryk.

Tak oto stałem się 100%-wym deterministą. Nie było żadnego płaczu, pomstowania do Nieba, żalu za niesprawiedliwość która nas dotyka, nie było rozterek teologicznych, tylko zwykłe przyjęcie do wiadomości prostego faktu, że a) przeznaczenie istnieje, b) wolna wola ma w naszym życiu znaczenie minimalne… o ile w ogóle jakiekolwiek.

„Ale jak możesz tak mówić, przecież mamy wybór. Wybieramy między dobrem a złem”.

Powiedzmy że mamy wybór na to czego się nauczymy i co z tym zrobimy… przecież poszedłeś kiedyś na te kursy na wózki widłowe. Poszedłeś, zdałeś je, korzystasz z tej umiejętności, nawet pomimo tego, że mogłeś przecież zająć się sztuką, robić filmy, rzeźbić w mydle, walczyć w klatce, prowadzić telewizję śniadaniową, robić w informatyce…. co?

whatCo mówisz?

Nie interesowałeś się tymi rzeczami? Nie chciałeś tego robić? W informatyce mógłbyś robić, mówisz… przy grach komputerowych… no, powiedzmy, że mógłbyś robić w informatyce.

Dziwna sprawa, że interesujesz się akurat motoryzacją i mechaniką, na dodatek jesteś w tym dobry, ale przecież masz wybór, mogłeś i możesz być kim tylko zechcesz, prawda? Niekoniecznie musisz być tym kim się urodziłeś? To przecież twój wybór, że masz taki talent, a innych talentów już nie. To twoja suwerenna decyzja podjęta już w kołysce.

Możemy sobie również wybrać choroby na które zachorujemy. Jeść zdrowo, żeby nie mieć raka albo cukrzycy, brać suplementy, a któregoś ładnego dnia dowiedzieć się , że mamy stwardnienie rozsiane. Możemy pójść w lewo, pójść w  prawo… wypić, nie wypić … jest tyle możliwości.

Możemy wybrać kiedy przydarzy nam się wypadek, tragedia w rodzinie, wygrana na loterii. To my skreślamy liczby. Możemy wybrać pomiędzy zbluzganiem a błogosławieniem nieprzychylnemu nam człowiekowi, który w obu przypadkach i tak już zaplanował gdzie i jak podłoży ci świnię. Pod koniec życia uwierzy w Chrystusa, dozna łaski, nikogo już nie będzie interesować jak wiele żyć do tego czasu zrujnował.

„Bóg poddaje nas różnym próbom, ale to jak postąpimy zależy od nas.”

Jak patrzymy na proroctwa? Biblijne, niebiblijne. Chcemy je rozgryźć, dowiedzieć się o czym mówią, ale czy ktokolwiek zastanawia się jak ma dojść do tego, że proroctwo w ogóle się wypełni?

Pomijając symboliczne elementy różnych biblijnych proroctw, załóżmy, że wiemy już o danym proroctwie wszystko. Jakoś tam się udało, wszystkie symbole zostały poprawnie zinterpretowane i wiemy już dokładnie, co gdzie i jak. W tym momencie mamy przed sobą plan budynku. To są plany, gdzie jest wszystko wyłożone, gdzie i co ma być położone. Jeśli wszystkie cegły, pręty i wszelkie inne elementy nie zostaną położone w dokładnie tym miejscu w jakim miało to być zrobione, to zbudowany budynek nie będzie tym z planu… o ile w ogóle cokolwiek zbudujemy.

Nie dość bowiem, że masa ludzi musi postąpić dokładnie w taki sposób, w dokładnie tym miejscu i w dokładnie w tym czasie, aby posunąć bieg wydarzeń w zaplanowanym kierunku, to jeszcze na dodatek mamy tutaj dead-line, ostateczny termin oddania budynku do użytku. Nie można sobie pozwolić na żadne opóźnienia. Na-żadne-opóźnienia.

mulecart-bricks_1410339iZałóżmy więc nawet, że ze swojej strony zrobiłeś wszystko tak jak trzeba. Zrobiłeś to wszystko zgodnie ze swoją wolą, tak chciałeś zrobić, to chciałeś powiedzieć, co zaplanowałeś to wykonałeś. Tak się złożyło, że akurat to co chciałeś zrobić, zrobiłeś absolutnie suwerennie. Mogłeś coś spieprzyć, ale jesteś taki ogarnięty, że wszystko wyszło świetnie.

Szkoda tylko, że ten dostawca cegieł też ma wolną wolę, bo właśnie spóźnia się z dostawą budulca. Miało być na wczoraj, a cegieł nie było i dzisiaj wciąż ich nie ma. Może to jego wina – zatrudnia złych kierowców, może defraudował kasę i nie kupił wystarczająco dużo materiałów budowlanych. Zapomniał. Zachorował.

A może jednak to nie jego wina? Może ktoś ukradł mu te cegły? Może zbankrutował, właśnie dorwały go demony Morawieckiego? Nie chodzi o to, że z nieba na plac z cegłami spadł meteoryt. Ktoś… jakiś człowiek zawiódł, bo chciał tak zrobić albo ktoś jego zawiódł. Ostatecznie, wszyscy cierpią przez obsuwę w projekcie, w którym obsuwy być nie może. Praca stoi z powodu przejawu suwerennej woli jednego człowieka, który powiedział – nie zrobię tego, czego się ode mnie wymaga. Nie zrobię, bo nie chcę, nie mogę, nie pozwalają mi, nie umiem… nie zrobię tego.

Ci którzy pchają proroctwo do przodu mają teraz poważny problem: mogą oddać budynek przed terminem, ale na pewno nie po terminie. Nawet zmiana dostawcy nic tu nie pomoże, ponieważ strata bezcennych kilku dni już nastąpiła i nikt tego nie cofnie.

Wolny wybór.

Jezus wiedział, że Judasz zgrzeszy, zdradzi i doprowadzi do Jego śmierci. Mógł to przerwać, albo powiadomić o tym Judasza i powiadomić go, aby ten dokonał swojego wyboru świadomie.

??????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

„Ale… Judasz musiał to zrobić, bo… inaczej…”

Bo nie byłoby ofiary. Bo bałbyś się dzisiaj piekła?

Jakiś człowiek musiał ciężko zgrzeszyć, potępić samego siebie, żebyś miał kogo prosić o pomoc i łaskę.

Rzymscy legioniści. Właśnie przybijają Chrystusa do krzyża. Podszedłbyś do nich i powiedział: Opamiętajcie się, nie grzeszcie!

Usłuchaliby? A co z ofiarą? Czyżbyś właśnie sprzeniewierzył się Bożej Woli? Nie… nie…

Przecież właśnie zawróciłeś ludzi ze złej drogi, tak? Uratowałeś te kozły przed jeziorem siarki i kotłem smoły.

„Nic nie można było zrobić. Tak miało być”.

Nic nie można było zrobić, przepraszam, rzeczywiście tak było. Legioniści mieli Go skatować i zgubić własne dusze. Tak miało być. Nie mogli z tym nic zrobić, sprawiedliwy Bóg chciał ich zagłady.

 


 

Potrzebowałem tego długiego okresu, aby zrozumieć mój nienormalnie rzeczywisty sen. Dlatego o nim zapomniałem. Miałem o nim zapomnieć.

Przyszło mi to do głowy kilka dni temu, gdy schodziłem ze Ślęży. Nie myślałem o niczym szczególnym, skupiałem się tylko na ośnieżonej ścieżce, żeby się przypadkiem na niej nie wywrócić. Nikt nie lubi upadać i szorować o dno.

Nagle przypomniałem go sobie, najwidoczniej bez wyraźnego powodu. We śnie było ciepło, zielono, przyjemnie… słonecznie… czyli zupełne przeciwieństwo tego dnia. Po prostu zaczął się odtwarzać.

Początek był niewyraźny, tak jak w każdym śnie. Nie wiesz kiedy się zaczyna, ani gdzie był początek sceny. Dostrzegasz niewyraźną „rzeczywistość”, nie zdajesz sobie również sprawy, że to nie dzieje się naprawdę. Powoli kolory zaczynają robić wrażenie… we śnie było słonecznie, prawdziwie wakacyjna aura. Piękna zieleń, będąca  przeciwieństwem rdzawej jesieni za oknem pokoju. Przechodziłem właśnie pod jakimś mostem i gdy tylko wyszedłem spod niego na promienie słoneczne, zobaczyłem przyczepę pełną jabłek i mojego ojca stojącego obok niej.

d4038b_a5c0a6f2d48448ef8e11806e7476cbe7Wszystkie jabłka były czerwone, usypane w miarę równy (czytaj: niemożliwy do osiągnięcia) stożek, tworząc wyraźny wierzchołek. Gdy podszedłem bliżej, ojciec wskazał na te jabłka palcem i powiedział, żebym się wspiął na samą górę. Wciąż nie miałem świadomości, że to sen, więc wyśmiałem tą propozycję. Co za głupota…. po co mam się na to wspinać? Pierdolę te jabłka i ten wóz. Brudne to, pająki chodzą… mam lęk wysokości, tak więc powodzenia, ja spadam.

Odwróciłem się i zacząłem iść ścieżką między łąką, a jakąś, może tam działki były, może jakiś plac garażowy, na pewno mijałem coś z blachy falistej, nie ma to jednak większego znaczenia. Znaczenie ma to, co zobaczyłem niedługo po wejściu na ścieżkę. Dzień szybko zamienił się w noc i gdy tylko zdziwiony podniosłem głowę, zobaczyłem nocne, rozgwieżdzone niebo… niebo rzeczywistsze od rzeczywistego.

Hiperrealizm.

Nie pamiętam fazy księżyca… na pewno tam był i świecił, ale pamiętam, że gwiazd było mnóstwo, zaś cały obraz był krystalicznie czysty i wyraźny, jakby nie było atmosfery. Gdybym podniósł rękę, może bym je nawet… dotknął. Urzeczony widokiem nie zauważyłem kiedy ścieżka się skończyła i wyszedłem na asfaltową drogę, gdzieś za tym nieznanym mi miastem. Przede mną, po drugiej stronie jezdni, był ciemny las. Niedaleko stała latarnia oświetlająca wszystko żółtym światłem, a po mojej lewej stronie, przy samej jezdni, stał stragan. Dobre miejsce na stragan, pomyślałem. Nie było oczywiście sprzedawcy, ale za to był on pełen warzyw i owoców. Leżały tam nietknięte. Gdy zaś obróciłem się w prawo…

Zaraz później opuściłem to miejsce, zakończył się dziwny sen, obudziłem się tylko po to, by zobaczyć ciemne, mroczne, zasłonięte chmurami niebo i znowu czuć ból złożonego z 33-ech kręgów kręgosłupa i czaszki. Żałowałem, że nie zostałem tam dłużej. We śnie dokonałem jednak innego wyboru, zakładając, że we śnie już możemy wybrać w pełni świadomie. W tym przypadku – w to również wątpię.

Ponad rok później udałem się na Ślężę, ponieważ interesuje mnie, w jakim celu świat uzyskał wszystkie swoje wymiary. Skąd te liczby i podobne wzorce.

mt-olive-panoramic-1

Góra Oliwna to najważniejsze miejsce akcji Ewangelii, nawet jeśli większość świata chrześcijańskiego o tym nie wie. To nie tylko miejsce nauczania Chrystusa, ale również jedyne prawdopodobne miejsce akcji dla Przemienienia i ukrzyżowania. Autorzy NT uczynili ją kluczową sceną dla kolejnych wydarzeń. Tabor i Hermon nie spełniają wszystkich warunków dla Góry Przemienienia. Góra Oliwna jest również logicznym miejscem dla ukrzyżowania Chrystusa, ponieważ był z niej ( i na nią) dobry widok na Świątynię, oraz na jej słynną i ciężką zasłonę.

Na górze rosną również oliwki, z których wyrabia się oliwę potrzebną do namaszczenia króla izraelskiego. Mesjasz to przecież: Namaszczony. Król musi być namaszczony specjalną oliwą przez kapłana.

Nie oblany wodą, nie oblany jakimiś nieznanymi olejkami, choćby i drogimi, przez kobietę. Ma być kapłan/prorok Boży. Ma być oliwa, zapewne nawet z tych okolic. Taką oliwę „mesjańską” z Góry Oliwnej podobno już się wyrabia. Żydzi przecież czekają na Moszjacha, a na religii jest zawsze dobry interes.

Autorzy NT nie mówili o niej wprost, ale dali liczne wskazówki z których wynika, że to o nią właśnie im chodziło. Nie relacjonowali królewskiego namaszczenia, ale historią Transfiguracji dali do zrozumienia, jakże to była mesjańska rzecz: znaleźć w końcu równowagę w przyszłości. Gdzie oni opisali połączenie, Zachariasz przepowiedział rozłączenie.

I zbiorę wszystkie narody do walki z Jeruzalemem. Miasto będzie zajęte, domy splądrowane, kobiety zhańbione. Połowa miasta pójdzie w niewolę, lecz resztka ludności nie będzie usunięta z miasta. (3) Potem wyruszy Pan i będzie walczył z tymi narodami, jak zwykł walczyć w dniu bitwy. (4) Jego nogi staną w owym dniu na Górze Oliwnej, która leży naprzeciwko Jeruzalemu od wschodu, tak że Góra Oliwna rozpadnie się w środku na wschód i na zachód, tworząc wielką dolinę. Połowa góry cofnie się na północ, a druga połowa na południe. (Zach. 14:2-4)

 

Góra Oliwna ma 818 metrów wysokości.

818 = 8+1+8= 17 =8

8 jako symbol nieskończoności, punkt wyżej od boskiej 7-ki, balansu.

o-infinity-facebook

7 jako równoważnia: balans między 2-iema trójkami (33).

Góra Oliwna to również miejsce pochówku… nie wiem jakie są teorie dotyczące miejsca pochówku Chrystusa, ale w zaistniałej sytuacji…

2017 jako numerologiczna 1-ka oraz:

2 x 17 (8)

8-1-8

Dwie pary po 17 (8), a między nimi PIERWSZY.

Skąd to skojarzenie? Ponieważ sami rabini i wszelkiej maści kabaliści, oraz ludzie szukający kodów w Torze, wszyscy mówili już lata temu: rok 5777 jest rokiem Mosziacha. Wielu z nich zarzekało się, że tak mówią wszystkie kody, te biblijne, Halacha… że o to nadchodzi ten rok, w którym Haszem objawi swe ukryte oblicze na ziemi.

Stąd skojarzenie z Górą Oliwną. Rok 5777 to numerologicznie 26 (8).

26 to, jak się okazuje, liczba YHWH.

Wciąż pozostaje tajemnicą, dlaczego nie liczą roku żydowskiego od Nisan/Abib… prawdziwy rok 5777 zacznie się prawdopodobnie pod koniec marca 2017, a nie w roku 2016.

2017/5777

(1/8)

Od dawna szukałem podobnej liczby, podobnej sekwencji – 818 – wśród gór i wzniesień świata. Tylko po to by się przekonać, dla zaspokojenia ciekawości, czy istnieje coś podobnego pod tym względem do Góry Oliwnej.

Możliwe że teraz cały świat otrzyma pozorne oświecenie, ale najpierw musi przejść bolesne wyjście z Matrixa (porządek z chaosu). To jednak wcale nie oznacza że oni pozwolą ludzkości poznać w pełni prawdę, w dalszych częściach filmu, Neo dowiaduje się u architekta że jego świadomość istnienia matrixa i możliwość poznania mrocznego świata maszyn(elit) i wyjścia z niego jest tylko kolejnym sposobem kontroli człowieka.

Hilary i Trump swoje sztaby macierzyste posiadali w NY, które jest nazywane Wielkim Jabłkiem. Jeżeli przekroi się jabłko na pół to otrzymamy pentagram dlatego jabłko to symbol poznania dobra i zła( zakazanej wiedzy) i wieszano je na choince symbolu poznania dobra i zła.

 

Od dawna szukałem więc podobnej sekwencji: one in the middle. Sprawdzałem różne rejony świata, wszystkie wzniesienia kojarzone z pogańskimi i abrahamowymi kultami: Olimp, Synaj, Karmel, Tabor, Hermon… wiele wiele innych.

I nic. Bez rezultatu.

Aż nadszedł rok 2017.

sleza_-_widok_z_wiezycy

Ślęża ma 717 metrów.

W kwestii dotyczącej gematrii świata rzymskiego/greckiego:

„Pogańscy bogowie byli znani z numerycznych wartości ich imion, np. Jowisz/Zeus był znany jako 717.” (http://www.satanicreds.org/satanicreds/666a.html)

717= 15= 6

Jowisz (planeta burz), Zeus, Perun, Thor, Amon…

… Tzadok/Cadyk. Cadyk to oczywiście Jowisz. O kim pisał Albert Pike w „Morals and Dogmas”? O Cadyku/Jowiszu.

Jowisz to 6-ta planeta w świecie antycznym. Zeus to 6-te dziecko Chronosa (Saturna), który pożerał swoje dzieci ponieważ bał się utraty władzy. Zeusa nie pożarł, ponieważ dał się nabrać swojej żonie, a matce Zeusa, która dała mu do połknięcia kamień. Gdy ocalony syn dorósł, uratował trzymane w żołądku rodzeństwo, i razem z nimi pokonał Czas/Śmierć (Chronosa/Saturna).

Ukrzyżowanie jest alegorią pokonania Saturna. Pudło i więzienie (Saturn) zostaje rozpakowane, dając początek krzyżowi łacińskiemu.

Potomkowie starożytnych rodów, ci którzy przejmowali kontrolę nad plemionami europejskimi tworząc z nich nieznane wcześniej narody, wiedzieli, że święte dęby Europy mają wiele wspólnego ze świętymi gajami oliwnymi z krainy ich przodków.

Dalej to wiedzą.

aid1609032-728px-identify-oak-leaves-step-4-version-2

cia-oak-2

cia-oak-1

Bóg Starego Testamentu objawiał się w swojej chwale, w blasku błyskawic… na górach. Zgodnie z Zachariaszem, „Pan stanie na Górze Oliwnej” w dniach ostatecznych. Przepołowi ją wtedy na pół, tworząc wielką dolinę i niszcząc wrogów Izraela.

Wrogów czyli kogo dokładnie… skoro większość Izraela jest podobno zaginiona.

Złam protokół, po to aby go wypełnić.

 

Radtrap

 

 

Advertisements

8 comments on “5777

  1. można wszędzie się doszukiwać wyższej logiki, planu, nawet dochodzić do jakichś wiosków i przekonań, jednak ja bym wygarnął tym oprawcom Jezusa, że źle robią, żeby przestali, a gdyby mi Bóg kazał zabić Syna to bym odmówił nawet Bogu bo mam sumienie i jestem człowiekiem, a nie bezdusznym robotem i dlatego myślę, że nie ma dere.i izmu, jest matrix i nasz wolna wola, a wszystko inne nie od nas zależy
    ale długie zdanie ;) bez początku i bez końca :)

  2. …nie wiadomo skąd wypływa i do kąt zmierza .Bajkowa kraina ,w której nie ma wojen ,przemocy ,gwałtu ,płaczu .Panuje w niej absolutny Lad Boży.Dziękuję Radku ,pięknie napisane.Z Bogiem.

  3. Czy mamy wplyw na to co sie dzieje dookola, pewnie nie, dlatego ja odkad sie nawrocilam, staram sie jak moge odpoczywac w Jezusie Chrystusie. To jest wlasnie zaufanie Bogu w 100% ( nie latwe, ale mozliwe) i nie zapominajmy ze mamy modlitwe do Boga Ojca ktorą powinismy zanosić do Boga po to aby je spelnił, a nie tylko po to zeby sie przekonać czy je spełni, nie po to mamy modlitwe aby sie przekonać czy nas kocha, ale dlatego ze nas kocha.

  4. 818= 8+1+8=16+1=17=1+7=8, acz też 17=7-1=6, czy 17= 17-1=16= 1=6=17
    Co do wolnej woli to jest ale jest ograniczona i tylko Stwórca ma pełną wolną wolę, a nie człowiek. Jest „matrix” i wolna wola acz jest to skuteczna iluzja wolnej woli – taka zasłona matrixa woal (nawet ta nazwa brzmi podobnie jak wola, z francuskiego woal-Voile – patrzyć tam) – na tyle dość cienka by jej nie dostrzec, gdyż prześwituje i ludzie myślą, że jej nie ma. Nie może istnieć matrix i prawdziwa wolna wola, skoro matrix to /iluzja (tak interaktywna fatamorgana) i całkowita kontrola. No i co z przeznaczeniem, wolna wola go wyklucza, a sztuczna wolna wola modyfikuje jedynie środki/kroki na drodze do celu, a nie sam cel,
    MówiącyJakJest

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s