Krzysztof Jackowski i spotkanie z Mossadem

 

Niestety nie mam teraz czasu pisać i mędrkować, dlatego niespecjalnie zajmuję się teraz blogiem i jeszcze jakiś czas to pewnie potrwa. Skorzystam jednak z krótkiej chwili natchnienia – obejrzałem niedawno wywiad z „najsłynniejszym polskim jasnowidzem” Krzysztofem Jackowskim i z wielkim zdumieniem wysłuchałem jego historii o dwójce „izraelskich studentów”, którzy odwiedzili go tuż przed kryzysem finansowym w roku 2008. Sam Jackowski stwierdził, że byli to prawdopodobnie agenci Mossadu. Taki domysł, strzał, ale bardzo prawdopodobny.

Moje zdumienie nie wynika jednak z faktu, że jacyś agenci badający zjawiska parapsychologiczne chcieli rozmawiać z domniemanym jasnowidzem, a z powodu nie zauważenia przez nikogo (wliczając w to pana Jackowskiego) prawdziwego celu wizyty tej dwójki Żydów.

Studenci z Izraela przyjeżdzają do Krzysztofa Jackowskiego, twierdząc że robią jakieś badania nad jasnowidzami. Wypytują go o różne rzeczy, w tym o ewentualną współpracę z wojskiem – w pewnym momencie studentka idzie do łazienki i siedzi tam ponad kwadrans, czym wzbudza podejrzenia gospodarza domu. Gdy tylko wychodzi, zbierają się od razu do wyjścia. Niedługo później pan Jackowski zmienia miejsce zamieszkania, o czym nie mówił wcześniej dwójce izraelskich gości.

Kilka miesięcy później ktoś do niego dzwoni, pytając czy nie miałby nic przeciwko ponownym odwiedzinom studentów. Jest bardzo zdziwiony, że mają jego nowy adres, przecież nie podawał im takich informacji. Studenci przylatują do Krakowa, ich cel podróży to Łódź, ale „po drodze” odwiedzają jasnowidza w Człuchowie – koło Słupska.

Przyjaźnie się witają, dziękują za poprzednie spotkanie, obdarowują prezentami – oliwkami z Izraela (to jeden z symboli samego ludu Izraelitów – nie Żydów, ogólnie Izraelitów) oraz pokazują program komputerowy… do nauki języka hebrajskiego. Odjeżdzają.

Dziwne, że nikt na to nie wpadł, co ta kobieta robiła w kiblu. Zbierała próbki DNA. Być może też, chociaż jest to mniej prawdopodobne, zakładała też podsłuch. W każdym razie, wyjaśniałoby to skąd wiedza o świeżej przeprowadzce K. Jackowskiego.

Wyniki badań DNA? To jedynie domysły, ale wyniki musiały być dla nich bardzo pozytywne, jeśli popatrzeć na symbolikę podarków.

Jak to mawiają mędrcy: pozdro dla kumatych.

 

Radtrap

 

4 comments on “Krzysztof Jackowski i spotkanie z Mossadem

  1. Znajomy mial takie „odwiedziny” i dlugie przebywanie w lazience osoby go wizytujacej. Wpadl na pomysl uzycia Geiger Counter (Czujnika Promieniowania) w
    lazience – jego pasta do zebow i wszystkie nowe tuby na przyszlosc byly radioaktywne. Dobry to sposob aby dwa razy dziennie ofiara sama dozowala sobie doustnie produkt radioaktywny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s