guercino-wlasc-giovanni-francesco-barbieri

Stanisław Bulza: Mroczna tajemnica Rennes-le-Château (Część V.)

 

Źródło: polishclub.org

Autorzy książki „Święty Graal, Święta Krew” powołują się na książkę Jeana-Luca Chaumeila „Skarb złotego trójkąta” wydaną w 1979 r., który twierdzi, że duchowni związani z zagadką Rennes-le-Château, a mianowicie Saunière, Boudet, najprawdopodobniej także Hoffet, jego wuj ks. Bieil z Saint-Sulpice i biskup Carassone mieli powiązania z masonerią rytu szkockiego. Chaumeil pisze, że ta forma wolnomularstwa różni się od innych tym, że jest „chrześcijańska, hermetyczna i arystokratyczna. Członkowie są ludźmi religijnymi, wyznawcami magii obstającej przy świętej społecznej i politycznej hierarchii, boskim planie, kosmicznym porządku. Wyższe szczeble rytu szkockiego miały być niższymi szczeblami Prieure de Sion.

Kiedy ks. Saunière zjawił się w Paryżu, Emile Hoffet odbywał nowicjat i miał niewiele ponad dwadzieścia lat. Zajmował się wiedzą tajemną i utrzymywał serdeczne stosunki z członkami różnych okultystycznych grup, sekt i tajnych stowarzyszeń. Dzięki temu wszedł do kręgu wybitnych artystów, takich jak Stephane Mallarme i Maurice Maeterlinck, a także kompozytor Claude Debussy.

Obraz namalowany przez Nicolasa Poussin między rokiem 1638 a 1640. Artysta ten jak żaden inny został związany z zagadką Rennes-le-Château. Obraz ten uchodzi za najsławniejszy. Znajduje się w Luwrze. (Wikipedia)

Les Bergers d’Arcadie. Pierwowzór obrazu Pasterze Arkadyjscy, namalowany w 1627 roku przez Nicolasa Poussin. Obraz został zamówiony przez włoskiego kardynała Camillo Massimi do dyptyku Midas Myjący Twarz w rzece Pactolus. Znajduje się w Chatsworth House, Derbyshire, Anglia. (Wikipedia)

Claude Debussy (1862-1918), w Prieure de Sion wielki mistrz w latach 1885-1918 jako Jan XXII, wielki kompozytor francuski, był głównym przedstawiciel „Młodej Francji”, która przeciwstawiała swą twórczość muzyce Wagnera. Zarówno on jak i Wictor Hugo, obaj ci wielcy mistrzowie obracali się w ciekawym towarzystwie. Jednym z ludzi z ich kręgu był Jules Doinel, biskup neokatarskiego kościoła w Langwedocji i bibliotekarz w Carcassonne. Jego heretycki kościół konsekrowano w 1890 r. w domu lady Caithness, małżonki earla Caithness, lorda Jamesa Sinclaira. Do towarzystwa Doinela, Debussy’ego i Hugo należała Emma Calve, słynna diva operowa tamtych czasów, również głęboko zainteresowana czarną magią i naukami tajemnymi. Pełniła rolę wielkiej kapłanki paryskiej subkultury ezoterycznej i utrzymywała stosunki miłosne z kilkoma wpływowymi okultystami.

Emma Calve była członkiem loży Martynistów o czym świadczy jej podpis na dokumencie złożony 11 listopada 1892 r. w Paryżu w kabarecie „Chat Noir”. Na dokumencie jest jej podpis i „si” lub „Supérieur Inconnu”, trzeci stopień Zakonu Martynistów.Saunière był również członkiem Loży Martynistow w Lyonie

(https://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=en&u=http://www.renneslechateau.nl/2008/01/12/emma-calve/&prev=search).

W 1898 ks. Sauniere spędził sporo czasu w Lyonie.

Ks. Saunière przebywał w Paryżu trzy tygodnie. Wszedł b. szybko do kręgu znajomych Hoffeta. Debussy przedstawił śpiewaczkę księdzu Saunière, i potem była jego częstym gościem w Rennes-le-Château. Utrzymuje się, że był jej kochankiem.

Za kadencji Debussy’ego ruch modernistyczny sprawił Kościołowi wiele kłopotów, a reakcją papieża było napiętnowanie modernistów jako masonów.

Ks. Henri Boudet (1837-1915) był proboszczem w pobliskiej wiosce Rennes-les-Bains. W 1880 r. napisał książkę „La Vraie Język ojczysty Celtique et le cromlech de Rennes-les-Bains”. Sauniere i Boudet stali się szybko przyjaciółmi. Razem odbywali długie wycieczki po okolicy. W 1988 roku, Jean-Pierre Motes napisał:

„Na koniec każdego sezonu w Rennes-les-Bains, Boudet spotkał się z przyjacielem, i po jakimś czasie znikali za wzgórzami. Jeśli można zrozumieć okoliczności tych niewyjaśnionych wycieczek, to można zbliżyć się do zrozumienia prawdziwej tajemnicy Rennes-le-Chateau …”.

W księgach rachunkowych z lat 1891-1893 i 1895-1901 są wykazane płatności dla Marii Dénarnaud na łączną sumę 3,679,431 franków w złocie. Natomiast autorzy książki „Święty Graal, Święta Krew” piszą, że ks. Boudet dostarczył ponoć Saunière’owi w latach 1887-1915 sumę trzynastu milionów franków. I to właśnie on kierował proboszczem Rennes-le-Château w jego przedsięwzięciach, czuwał nad odnową kościoła i zaprojektował osobliwe stacje Drogi Krzyżowej, będące swego rodzaju zaszyfrowaną księgą. Ks. Henri Boudet Boudet niewątpliwie nabył wiedzę w sztuce szyfrowania. Jak Sauniere był też otoczony rzadkimi i cennymi przedmiotami. Maria Dénarnaud była w istocie agentką Boudeta, za której pośrednictwem przekazywał on instrukcje.

———————————–

Lożę Martynistów założył w 1888 r. Gerard Encauss (ps. masoński Papus). W tym samym roku wraz z Pèladanem i Stanislasem de Guaita utworzył Kabalistyczny Zakon Różanego Krzyża. W 1891 r. powstała w Paryżu Najwyższa Rada Zakonu Martynistów, której Papus został wielkim mistrzem. W 1909 Theodor Reuss z rytu wschodniego Memphis wydał mu licencje. W 1895 r. Papus wstąpił do Zakonu Złotego Świtu. W latach 90. XIX w. przyjaźnił się z Emmą Calve.

„Straszne jest to miejsce”

Nad drzwiami prowadzącymi do kościoła ksiądz ks. Berenger Saunière umieścił napis „Terribilis est locus iste”, co znaczy: „Straszne jest to miejsce”. ”. Napis ten pochodzi z Księgi Rodzaju 28, 17. W śnie Jakubowi ukazał się Bóg: „ A gdy Jakub zbudził się ze snu, pomyślał: Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem. I zdjęty trwogą rzekł: O, jakże miejsce to przejmuje grozą! Prawdziwie jest to dom Boga i brama do nieba”.

2 obraz Nicolasa Poussina. Pasterze Arkadyjscy. (2)

Les Bergers d’Arcadie (Et in Arcadia Ego) Drugi obraz namalowany przez Nicolasa Poussin między rokiem 1638 a 1640. Artysta ten jak żaden inny został związany z zagadką Rennes-le-Château. Obraz ten uchodzi za najsławniejszy. Znajduje się w Luwrze. (Wikipedia)

Zaraz przy wejściu do kościoła został umieszczony posąg przedstawiający pogańskiego demona Asmodeusza, który podpiera kropielnicę. W legendach i apokryfach Talmudu jest to król szatanów. W Piśmie Świętym Starego Testamentu w 2 Sm. 24, 16. niszczyciel ludności, który wytracił siedemdziesiąt tysięcy ludzi. W Ks. Tobiasza 3, 8. jest to zły demon rozdzielający nowo zaślubionych, który zakochał się w Sarze, córce Raguela, i zabił kolejno siedmiu jej mężów w noc poślubną. Za poradą anioła Rafaela, Tobiasz egzorcyzmuje Asmodeusza dymem z serca i wątroby ryby spalonej na żarzących się węglach i żeni się z Sarą (Władysław Kopaliński, „Słownik mitów i tradycji kultury”, PIW, Warszawa 1988). Asmodeusz jest też zwany diabłem kulawym. Św. Jan w Apokalipsie 9, 11. pisze o nim następująco:

„Mają nad sobą króla – Anioła Czeluści;
Imię jego po hebrajsku ABADDON,
A w greckim języku ma imię APOLLYON”.

Abaddon znaczy dosłownie „Zatracenie”, a Apollyon znaczy „Niszczyciel”. Homer w „Iliadzie” pisze, że Apollon w bitwie pod Troją walczył po stronie Trojan. Zsyłał na Greków zarazę, która zdziesiątkowała ich armię. Według żydowskiej legendy, Salomon przy budowie świątyni musiał stosować różne sztuczki, by demony nie przeszkadzały w jej wznoszeniu. Jeden z nich, Asmodeusz, został okiełzany w ten sposób, że musiał nosić wodę, która była jedynym żywiołem, pozwalającym nad nim zapanować. Dlatego właśnie przy wejściu do kościoła Asmodeusz podpiera kropielnicę ze święcona wodą. Woda, a tym bardziej święcona, pozwala nad nim zapanować. W ten sposób Asmodeusz został ujarzmiony i stał się strażnikiem skarbu. Z wyrazu jego twarzy widać, że nie jest z tej nowej roli zbytnio zadowolony, a wręcz odwrotnie, jest po prostu przerażony.

Nad Asmodeuszem dominują figury czterech kobiet ze skrzydłami (aniołowie). Ich prawe ręce są w geście robienia znaku krzyża: jedna trzyma prawą dłoń na czole, druga znajdująca się poniżej na piersi, kobieta znajdująca się z lewej strony na prawym ramieniu, ta z prawej na lewym ramieniu. Co oznacza: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Ta, która trzyma prawą dłoń na piersi, palcem wskazującym lewej ręki pokazuje na napis znajdujący się u ich stóp:

„PAR CE SIGNE TU LE VAINCRAS”
(„Przez ten znak pokonasz go”)

Poniżej znajduje się medalion z inicjałem BS na czerwonym tle, czyli Berenger Sauniere. Nad grupą figur góruje krzyż w kole, który na końcach ramion ma lilie.

Kapłan był masonem, i w kościele mogły odbywać się wtajemniczenia, dlatego napis nad drzwiami prowadzącymi do kościoła informuje, że „Straszne jest to miejsce”.

Masońskie symbole w kościele Marii Magdaleny

Wiele osób dostrzega w ornamentyce kościoła symbole różnych okultystycznych i tajnych stowarzyszeń, takich jak templariuszy, różokrzyżowców i masonów. Róże i krzyże na tympanonie nawiązują wyraźnie do różokrzyżowców. W Stacji Ósmej Drogi Krzyżowej, w której Jezus, niosący krzyż, spotyka kobietę, która ramieniem obejmuje chłopca owiniętego częściowo suknem w szkocką kratę. Uważa się to za nawiązanie do tradycji masonów, nazywających siebie „dziećmi Wdowy”, oraz nawiązanie do obrządku masońskiego rytu szkockiego. Nawet wejście na cmentarz jest niezwykłe, bowiem łuk bramy zdobi metalowa czaszka z piszczelami, godło templariuszy.

Ks. Berenger Saunière w kościele ufundował nowy ołtarz, który zdobi postać Magdaleny w grocie, a obok niej zostały umieszczone przedmioty takie jak czaszka, modlitewnik, krzyż zrobiony z patyków z wypuszczającymi nowymi pędami, czyli „żarliwie kwitnący pęd”. Niecodzienny jest również sposób, w jaki Maria Magdalena ma złożone dłonie do modlitwy z mocno zaciśniętymi skrzyżowanymi palcami, które tworzą rzymską liczbę XXX.

Jest więcej posągów Marii Magdaleny, gdzie jej palce są podobnie skrzyżowane. Niedaleko w St. Maximin La Saint-Baume i w Belpech znajduje się identyczny motyw. Skrzyżowane tak palce odnajdujemy również na obrazach wielkich artystów, których nazwiska często wspomina się w kontekście legend Rennes-le-Chateau. Identyczny obraz Marii Magdaleny ze skrzyżowanymi palcami namalowany w 1898 roku przez Florusa Scheela znajduje się w starym kościele w Feldkirch (Voralberg, Austria). We wsi Puichéric w departamencie Aude w regionie Languedoc-Roussillon, jest kościół, wewnątrz którego jest witraż z dokładnie taką samą sceną. Należy przypuszczać, że są to kopie, które zostały namalowane z nieznanego oryginału. Ukrytym przesłaniem są skrzyżowane palce.

Najdziwniejszym z przypadków tajemniczego skrzyżowania palców jest ciało Jeana Cocteau, malarza, pisarza, który według Dossiers Secrets był jednym z wielkich mistrzów Zakonu Syjonu. Cocteau zmarł na atak serca w 1963 roku. Jedna z fotografii wykonana przez Jeana Brunelin pokazuje ręce martwego artysty skrzyżowane w identyczny sposób, co Maria Magdalena na ołtarzu Saunièrea.

Czarno-biała szachownica posadzki kościoła i niebieski sufit z gwiazdami nad ołtarzem przypominają typowe zdobienia komnaty loży masońskiej. W sali masońskiej niebieskim kolorem obijano loże w dwóch pierwszych stopniach. Ołtarz w kościele jest zwieńczony trójkątem (piramida). Po jego bokach umieszczono po trzy stopnie, na których stoją po trzy świeczniki. W loży trzy świece na ołtarzu oznaczały trzy strony świata z wyjątkiem północy (w świątyni Salomona od północy były drzwi, gdyż tam słońce nie dochodzi), kolumny – północ i południe. U góry trójkąt jest pełny. Poniżej jest tabernakulum. Po bokach umieszczono dwie spiżowe małe kolumny. Jest to wyraźne nawiązanie do symboliki loży masońskiej.

Umieszczona w ołtarzu kościoła w Rennes-le-Château postać Magdaleny w grocie, oraz znajdująca się obok niej czaszka, jest czaszką Dagoberta II. W jednym z klasztorów we Francji znajduje się relikwiarz z czaszką ostatniego króla w prostej linii z Merowingów, Dagoberta II. Właśnie z Dagobertem II z Merowingów jest związana tajemnica kościoła Rennes-le-Château we Francji. Dlatego ks. Saunière kazał umieścić obok niej czaszkę Dagoberta II, jako jej potomka. Najbardziej znane miejsce kultu Marii Magdaleny znajdowało się właśnie w Rennes-le-Château.

Motyw czaszki występujący na obrazach włoskiego malarza Giovanniego Francesco Guercina, Nicolasa Poussina i w ołtarzu kościoła, jest dwuznaczny, gdyż może być symbolem kultu czaszki, jak i symbolem śmierci.

Herezja

W Rennes-le-Château w kościele Marii Magdaleny ks. Saunière po lewej stronie ołtarza umieścił figurę św. Marii, która trzyma na rękach Dziecię Boże, a po prawej figurę św. Józefa również z Dzieciątkiem Bożym na rękach, co sugeruje, że Jezus miał brata bliźniaka. Wygląda na to, że ks. Saunière był heretykiem, gdyż wyznawał, że Bóg Ojciec miał dwóch synów.

Nicolas Poussin. Nimfa na koźle.

Nicolas Poussin. Nimfa na koźle.

Członkowie sekty massalianów i katarów wierzyli i nauczali, że Bóg Ojciec miał dwóch synów. Wszyscy trzej: ojciec z synami są pryncipi. Bóg Ojciec władał tym, co jest ponad światem, młodszy syn tym, co jest w niebie, a starszy syn, tym, co jest na ziemi. Zgodnie z tym, jedni massalianie oddawali cześć dwu synom naraz, jako braciom rodzonym, którzy chociaż poróżnili się, znowu kiedyś się pogodzą. Z kolei drudzy czcili tylko młodszego, nie wyrzekając się jednak starszego. Natomiast inni przyznając starszemu pierworództwo, jego tylko uznają i jemu oddają cześć.

Massalianie czcili szatana, o którym mówili: Szatan jest potężny i mocny, może na ludzi wiele nasyłać złego, dlaczego nie mielibyśmy czci mu oddawać i chwały, i prosić go, żeby tą czcią pochlebiony, przestał nas prześladować ale i owszem ochraniał nas od złego, jako wierne sługi swoje. Dlatego nazywali się oni również satańczykami. Właśnie ten najstarszy syn był przez nich nazywany Satanaela, który uchodził za stwórcę wszechrzeczy na ziemi: zwierząt i roślin. Niebieskiemu, czyli młodszemu, złorzeczyli i mówili, że on przez zazdrość, chcąc się starszemu sprzeciwić, sprawia częste trzęsienia ziemi, burze, nawałnice i spuszcza mory, pochodzące z powietrza, którym włada. Później herezje tę przyjęli bogumiłowie i w końcu katarzy.

W 1890 r. w Langwedocji w Carcassonne, Jules Doinel, biskup neokatarskiego kościoła, konsekrował heretycki kościół. Jednym z jego przyjaciół był Claude Debussy (1862-1918), wielki mistrz Prieure de Sion w latach 1885-1918. Z kolei C. Debussy przyjaźnił się z ks. Saunièrem.

Arkadia i kult Pana

Jeden ze znalezionych dokumentów przez ks. Sauniere’a zawierał historię spotkania Jezusa z Łazarzem w Betanii i pochodził z łacińskiej wersji Ewangelii według Św. Jana. Zawarty w manuskrypcie szyfr został złamany, a odczytany tekst brzmi następująco:

BERGERE PAS DE TENTATION
QUE POUSSIN TENIERS GARDENT LA CLEF
PAX DCLXXXI
PAR LA CROIX ET CE CHEVAL DE DIEU
J’ACHEVE CE DAEMON DE GARDIEN
A MIDI POMMES BLEUES

W polskim tłumaczeniu:

„Pasterka. Brak pokusy. Poussin i Teniers strzegą klucza. Pokój 681. Przez krzyż i boskiego konia zwyciężam tego demona strażnika w południe. Niebieskie jabłka” (Lynn Picknett i Clive Prince, „Templariusze tajemni strażnicy tożsamości Chrystusa”).

Pierwszym , który wprowadził motyw Arkadii w malarstwie był wspomniany Rene Andegaweński (1409-1480), według „Les Dossier Sekrets”, wielki mistrz Prieure de Sion w latach 1418-1480, tytularny król Neapolu i Jerozolimy, książę Lotaryngii i hrabia Prowansji. Był potomkiem Merowingów. W latach 1431-1444 był w niewoli u Filipa Burgundzkiego. W Prowansji pracował nad wskrzeszeniem średniowiecznej poezji miłosnej, i wprowadził do kultury renesansu motyw Arkadii. W efekcie powstał jeden z najsławniejszych obrazów „Pasterka”, nawiązujący do legendy o świętym Graalu. Sam król twierdził, że jest w posiadaniu kielicha, z którego Jezus pił wino w Kanie Galilejskiej, a który zgodnie z legendą merowińską przyniosła do Marsylii Maria Magdalena. Znał łacinę, grekę i hebrajski. Zajmował się historią, religią i okultyzmem.

W 1504 r. Jacopo Sannazzaro (1456-1530), włoski humanista i poeta, napisał alegoryczną powieść pasterską „Arkadia”, która wpłynęła na rozwój tego gatunku w literaturze i w malarstwie. Następnym był angielski poeta Filip Sidney (1554-1586), autor cenionego romansu rycersko-pasterskiego „The Countes of Pembroke’s Arcadia”, którego przekład francuski ukazał się w 1590 roku, a niemiecki w 1624 r.

Natomiast pierwszym malarzem, który nazwał swój obraz „Et in Arcadia Ego” był włoski malarz Giovanni Francesco Guercina (1591-1666). Drugim był Nicolas Poussin (1593-1655), malarz francuski, uczneń Varina, Jouveneta i Elle’a. Większą część swego życia spędził w Rzymie, gdzie studiował sztukę starożytności i Rafaela. Później znajdował się pod wybitnym wpływem szkoły weneckiej, głównie Tycjana.

Nicolas Poussin na drugim obrazie „Arkadyjscy pasterze”, namalowanym w latach 1638-1640 lub w latach 1650-55, malarz przedstawił trzech pasterzy i kobietę, którzy przypadkowo znaleźli grobowiec. Postacie ubrane są w szaty przypominające stroje starożytnych Greków. Poussin celowo nawiązał do antyku, gdyż z niego wywodzi się motyw Arkadii. Na płótnie pasterze trzymają w rękach kije pasterskie. Kobieta ubrana w piękne złocisto niebieskie szaty stoi z jedną ręką opartą na biodrze, ale dłonią skierowaną do tyłu, natomiast drugą rękę opiera na plecach pasterza. Stoi nad wyschniętym kamiennym korytem strumyka. Nie wygląda ona na pasterkę, a raczej na dostojną kobietę.

Postacie starają się odczytać napis na grobowcu „Et in Arcadia ego”. Na grobowcu widać odbity cień pasterza, który jednak do niego nie pasuje. Cień, wyglądający na Egipcjanina, składa na kolanach, z rękoma podniesionymi do ust, pokłon kobiecie. Drugi pasterz wyraźnie pokazuje palcem na inskrypcję na grobowcu, która głosi: ET IN ARCADIA EGO (A (I) w Arkadii ja). Znaczy to mniej więcej tyle, że śmierć (symbolizowana przez grób) jest obecna w Arkadii (mitologicznej krainie wiecznego szczęścia). Artysta pragnący przekazać idę wszechobecnej śmierci wyrażał ją przez „memento mori” (łac. pamiętaj o śmierci). Najczęściej była to czaszka, czasem grobowiec o ściętych bokach.

W tle Poussin umieścił drzewa i w oddali góry. Artysta ten jak żaden inny został związany z zagadką Rennes-le-Château. Według Gérarda de Sède (Le Trésor Maudit de Rennes-le-Château – 1967) Berenger Saunière przywiózł z Paryża kopię „Les Bergers d’Arcadie” w marcu 1892 roku. De Sède znajdował się jednak pod wpływem prac Pierre Plantarda, szczególnie zdeponowanych przez niego w Bibliotece Narodowej „Les Dossiers Secrets”, których autentyczność jest bardzo poważnie kwestionowana. Nie wiadomo, czy Poussin kiedykolwiek odwiedził region Rennes-le-Château. Być może zatrzymał się tu w jednej ze swych podróży z Francji do Włoch. Tak czy inaczej namalował on kilka obrazów, które nierozerwalnie kojarzone są z tajemnicą Rennes-le-Château.

Przejście przez śmierć i zmartwychwstanie

W latach 70. XX w. odnaleziono grobowiec taki sam, jaki Nicolas Poussin umieścił na swoim drugim obrazie „Pasterze arkadyjscy”. Odnaleziony grobowiec został usytuowany na tle gór, i jest o takich samych proporcjach, kształcie, z taką samą przyrodą, jak na obrazie. Grobowiec leży na skraju wsi Arques, około dziesięciu kilometrów od Rennes-le-Château. Według okolicznych chłopów, grobowiec znajduje się tam co najmniej od trzech pokoleń. Podobno istnieje o nim wzmianka w pamiętnikach pochodzących z 1709 r. Brakuje na nim tylko napisu, ale zapewne się zatarł. Czy grobowiec ten służył masonom do wtajemniczenia?

W rycie egipskim wtajemniczani symboliczne przechodzili przez śmierć i zmartwychwstanie. O zmierzchu kapłani towarzyszyli z pochodniami w rękach adeptowi w drodze do niskiej krypty. W rogu stał otwarty marmurowy sarkofag. Wtajemniczany kład się w tym grobie, a orszak wtajemniczonych oddalał się w milczeniu. Mała postawiona lampka oświetlała pomieszczenie mdłym światłem. Przyciszony głuchy chór niskich głosów rozbrzmiewał w powietrzu. Był to śpiew pogrzebowy. Po chwili cichnie i zamiera, lampka gaśnie. Adept pozostawał w ciemnościach. Stopniowo ogarniał go chłód mogilny, mroził wszystkie jego członki. Przechodził przez wszystkie bolesne uczucia zamierania, wpadał w letarg. Doświadczał wizji. Nagle załamuje się wszystko, widzenie zacierało się. Adept czuł, że wtłoczony został znów w swoje ciało, jak gdyby w trupa. Powracał do stanu świadomego letargu. Budził się. Koło niego stał kapłan, który mówił: -Zmartwychwstałeś (Edward Schure w książce „Wielcy wtajemniczeni”). Wiele loż masońskich przyjęło ryt egipski. Stąd „Et in Arcadia ego”, A w Arkadii ja, czyli „A w grobowcu ja”.

Mit o szczęśliwej Arkadii stworzyli poeci i malarze. Natomiast dla starożytnych ludzi Arkadia nie była krajem sielankowej idylli, a wprost przeciwnie, znano ją, jako krainę surową, z długotrwałymi i srogimi zimami, pełną gór, dębowymi lasami, w których przytułek miał wszelki zwierz dziki, zwłaszcza zaś niedźwiedzie; niedźwiedziom właśnie zawdzięcza ona swoją nazwę, gdyż Arkadia od greckiego to arkos-arktos „niedźwiedź” (http://pantheion.pl/?art=Zielinski_Hermes_01).

W Eleusis wtajemniczenie do śmierci miało miejsce po lekturze tajnych ksiąg. Następnie mistowie udawali się do namiotów, przy czym nie wolno im było mieć przy sobie rzeczy, której wartość przekraczałaby sto drahm srebrnych. Posiadaną nadwyżkę musieli złożyć w ofierze bogom. Zasypiali potem snem mistycznym, spowodowanym zapewne przez liście i kwiaty, na które ich kładziono; ów sen był również dalszym oczyszczeniem, gdyż uważano go za wtajemniczenie do śmierci (Henri de Vibraye, „Mitologia”).

Potem przygotowywali się na osiągnięcie ekstazy. Był tu praktykowany ryt dionizojski. Dionizos był patronem najbardziej wyuzdanego pijaństwa. Wtajemniczani musieli wyjść sami z siebie, by popaść w pewien rodzaj szału. Herodot, który był wtajemniczony w Eleusis, opowiada, że król Scytów był wtajemniczony w ryt Dionizosa. Podczas tego obrzędu (telete) nawiedzony przez Dionizosa król stał się szaleńcem. Opis ten odnosi się do procesji, w której wtajemniczeni doprowadzali się do ekstazy. Ulegali tej ekstazie, która przez wielu, jak i przez nich samych uważana była za szał (mania).

Aby osiągnąć ekstazę, używano wszelkich środków podniecających zmysły: tańców, śpiewów, różnych napojów, hałaśliwej muzyki, cymbałów, fletów frygijskich, wreszcie ekscytacji erotycznej. Wszystko to wprawiało ich w ekstazę. Zmęczeni zasypiali potem snem mistycznym, spowodowanym zapewne przez alkohol, ale również przez liście i kwiaty narkotyczne, na których leżeli. Sen był dalszym oczyszczeniem, gdyż uważano go za wtajemniczenie do śmierci. Z tego snu mistycznego muzy budziły ich muzyką, którą uważano za zespolenie wszystkich sztuk pięknych. Muzyka miała wpływać dobroczynnie na wszystkie te zmysły człowieka, które nie podlegają jego woli ani rozumowi.

Sabat

Pogańskie obrzędy odprawiane najpierw przez massalianów, a później katarów są podobne do opisanych w powieści z 1909 r. „Ognisty anioł” przez rosyjskiego poetę Walerego Briusowa (1873-1924) „klasyka rosyjskiego modernizmu”, który zajmował się filozofią, historią magii i astrologii, wiedzą tajemną. Książka ta została oparta o przebogatą dokumentację źródłową w różnych językach – przede wszystkim teksty francuskie, niemieckie i oczywiście rosyjskie – dotyczące magii, czarnoksięstwa, procesów świętej inkwizycji. Akcja powieści rozgrywa się w Niemczech w XVI w.

Główny bohater Ruprecht znalazł się pewnego razu na sabacie czarownic. Obrzędy prowadził mistrz Leonardo, pomagał mu karzeł, który był chorążym. Mistrz siedział na tronie, był ogromnego wzrostu i do pasa jak człowiek, poniżej zaś jak kozioł, pokryty sierścią; nogi kończyły się kopytami, ale ręce miał ludzkie, tak samo jak twarz. Na głowie miał trzy rogi, zaś wokół nich nałożona była korona. Był więc upodobniony do bóstwa Pan, i to na jego cześć odprawiano te obrzędy. Przewodniczką Ruprechta była naga kobieta. Właśnie ona przedstawiła go mistrzowi.

Autor w „Uwagach wyjaśniających” pisze, że mistrz Leonardo, nazywany inaczej Wielkim Negrem, według nauki demonologów (M. Del Rio, Delancre, J. Bodin i inni) – demon pierwszego stopnia, zawiadujący czarną magią i stale przewodniczący na sabatach (Dictionnaire Infernal, par M. Collin de Plancy, 2 ed. Paris 1825 Leonard). Natomiast karłem, który był niskiego wzrostu i szkaradny był Johann Müllin ) u Francuzów – maître Jean Mullin, chorąży mistrza Leonarda. Obrzędy odbywały się w środy i piątki.

Główny bohater stojąc przed mistrzem Leonardem musiał wyrzec się Pana Boga, Jego Świętej Matki, Marii Panny, wszystkich świętych i całej wiary w Chrystusa, Zbawiciela świata. Potem musiał złożyć mistrzowi dwa pocałunki, pierwszy w rękę, drugi w śmierdzący zad kozła. Po tych wstępnych obrzędach Ruprecht znalazł się wśród ciżby, weselącej się zupełnie jak w czasie zabawy świętojańskiej lub uciech karnawałowych. Pole, na którym odbywał się sabat, było dość rozległe i prawdopodobnie często służyło do tego celu, ponieważ wszystko było tak zdeptane, że trawa na nim nie rosła. Tu i ówdzie nad ziemią pojawiały się płomienie, gorejące, choć nie widać było żadnego ogniska, i oświetlały całą okolicę zielonkawym światłem. Wśród tych płomieni kręciło się, skakało, miotało i wykrzykiwało trzysta albo czterysta istot, mężczyzn i kobiet, albo zupełnie nagich, albo ledwo okrytych koszulami, niektóre z woskowymi świecami w rękach, a także wstrętnych zwierząt odznaczających się podobieństwem do ludzi, olbrzymich ropuch w zielonych kaftanach, wilków i chartów, chodzących na tylnich łapach małp i długonogich ptaków.

Następnie wśród tłumu rozległy się okrzyki: „Korowód! Korowód!”, i wszyscy zaczęli się zbierać w trzy duże koła, jedno zamknięte w drugim. Uczestnicy będący w drugim i trzecim stali twarzami na zewnątrz, a plecami do wewnątrz, natomiast środkowe koło stało tak, jak zazwyczaj bywa w wiejskich korowodach. Potem rozległy się dźwięki muzyki – flety, skrzypce i bębny – i zaczęły się diabelskie pląsy, które z każdą minutą stawały się coraz szybsze, z początku przypominając hiszpański taniec de espada lub sarabandę, a potem już do niczego niepodobne. Później po zakończeniu pląsów, wszyscy chórem odśpiewali czarną litanię do diabła. W. Briusow podaje w „Uwagach wyjaśniających”, że litania odmawiana na sabacie przytoczona jest w: Dictionnaire Infernal, par M. Collin de Plancy. Obrzęd zaklinania, czyli przywoływania demona, odbywa się właśnie z trzech koncentrycznie narysowanych kręgów o coraz mniejszej średnicy. Potem uczestnicy „Korowodu” zasiedli do uczty. Przy posiłku jedna z nagich kobiet informuje Ruprechta, że na poczęstunek sami niekiedy gotują w mleku mięso dzieci.

Po uczcie rozpoczynają się orgie. Nad łąką rozbrzmiewa delikatna muzyka fletów, i w gęstniejącym mroku ręce zaczęły wyciągać się ku rękom, a splecione ciała z cichym jękiem padały na ziemię tu, między stołami i na brzegu jeziora, i dalej – pod gałęziami drzew. Tam znajdowały się wstrętne połączenie młodzieńca ze staruchą, gdzie indziej ohydną zabawę starca z dzieckiem, ówdzie bezwstyd dziewczyny, która oddała się wilkowi, lub szał mężczyzny pieszczącego wilczycę, lub potworne kłębowisko wielu ciał splecionych we wspólnej pieszczocie – ze wszystkich stron dobiegały dzikie okrzyki wraz z urywanym oddechem, narastając i zagłuszając dźwięki instrumentów. Wkrótce cała łąka przemieniła się w ożyłą znów Sodomę, w nowe święto Codrusa lub w straszny dom wariatów, gdzie wszystkich ogarnęło wściekłe pożądanie i rzucali się jedni na drugich, nie zwracając niemal uwagi, czy to mężczyzna, czy kobieta, dziecko czy demon – i od tych ciemnych kłębiących się zwałów unosił się nieprzezwyciężony powiew chuci.

W. Briusow w „Uwagach wyjaśniających” pisze, że opis sabatu zachowali nam: inkwizytor M. Del Rio, Delancre, słynny inkwizytor J. Bodin (1530-1596), Mayom, Leloyer, Danaeus, Boguet, Monstrelet, Torquemada, „Flagellum hereticorum”, „Malleus maleficarum” i liczne inne źródła. Częściowo tam, częściowo w protokołach sądów inkwizycyjnych, a także innych sądów, zachowały się autentyczne zeznania oskarżonych o loty na sabat.

Na sabat na koźle

Walery Briusow pisze, że czarownice najczęściej udawały się na sabat jadąc wierzchem na koźle. Nicolas Poussin na kilku obrazach nawiązujących do pogańskich obrzędów namalował kobietę na koźle, jak na przykład na obrazie „Triumf Pana” i „Nimfa na koźle”, lub też śpiącą, pijaną, gołą kobietę obok kozła, jak na obrazie „Król Midas i Bachus”, czy „Triumf Silenusa”. Kozioł występuje też w kilku obrazach o bachanaliach.

Źródło Magdaleny i Fotel Diabła

Nicolas Poussin(1593-1655), malarz francuski, uczneń Varina, Jouveneta i Elle’a, namalował około 200 obrazów, w tym kilkadziesiąt o tematyce pogańskiej. Poświęcił też kilka obrazów arkadyjskiemu bóstwu Pan: w latach 1632-33 obraz „Bachanalia przed hermą Pana”, w 1636 r. „Triumf Pana”, w latach 1637-38 kolejny obraz „Pan i Syrinx”, i „Król Midas i bachanalia”. Artysta ten, jak żaden inny został związany z zagadką Rennes-le-Château.

W odległości 4 km od kościoła w Rennes-le-Château znajduje się uzdrowisko Rennes-le-Bains u podnóża francuskich Pirenejów. Rzymianie nazywali je Aquis Calidis. Wykopaliska archeologiczne przeprowadzone w 1993 roku wykazały, że już w I w. Rzymianie używali tu gorących wód i zbudowali cztery baseny z gorąca wodą (geotermia). Na przełomie XVIII i XIX w. Rennes-les-Bains pełniło funkcję jednego z najmodniejszych kurortów w okolicy, było modnym uzdrowiskiem, szczególnie dla Paryżan. Dochodziła tu do zdrowia Lily, pierwsza żona wspomnianego wyżej Debussy’ego.

Rzeki w okolicy Rennes-les-Bains są bogate w sole mineralne, jak Salz, a wyschnięte obecnie źródło Magdaleny (Source de la Madeleine) było bardzo bogate w siarkę. Zapach Magdaleny to woń magii, w której siarka miesza się z kadzidłem (Baigent Michael, Richard Leigh, Henry Lincoln, „Święty Graal, Święta Krew”). Jednym z atrybutów Marii Magdaleny jest kadzielnica. Stąd nazwa źródła. Wypływało ono spod skalnej ściany. Poniżej po bokach obudowanego strumienia znajdują się dwie kamienne ławy. Miejsce to jest jednym z kilku okolicznych miejsc uznawanych przez historyków za ośrodki pogańskich kultów wywodzących się jeszcze z czasów pre-romańskich, ale nazwa źródła jest późniejsza i prawdopodobnie pochodzi z czasów katarów. Oni odprawiali tu pogańskie obrzędy. Na skalnej ścianie znajduje się krzyż w kole, który ma wcięte do wewnątrz końcówki ramion w kształcie trójkąta, czyli każde z ramion na końcu ma dwa rogi. Czyżby były to rogi diabła?

Wspomniany Rene Andegaweński w swej opowieści „Le Cuer d’amours esprit” („Serca ogarniętego miłością) na jednym z obrazów „La Fontaine de Fortune” ukazał „czarodziejskie” źródło, i głównego bohatera stojącego przy steli z czarnego marmuru z napisem ostrzegającym, że woda jest gorzka, a rozlanie jej ściąga okropne skutki. Rene Andegaweński żył w XV w. Czy czarna stela to ściana skalna, z której wypływało gorzkie źródło Magdaleny? Na obrazie spod steli właśnie wypływa strumień, który jest obudowany. Czarny kolor steli może oznaczać, że przy źródle odprawiano czarne msze, ale czarny kamień był też symbolem frygijskiej bogini Kybele.

Nieopodal w lesie znajduje się kamienny fotel, który został nazwany Fotelem Diabła. Jest to mozolnie wycięte w głazie siedzenie, przypominające wyglądem tron o szerokości 1,5 m. Znajdują się na nim ledwo widoczne, zatarte i pokryte porostami znaki wyrzeźbione na obu oparciach. Na lewym oparciu jest pochylony trójkąt, a na prawym układ krzyża w kole (Richard Andrews i Paul Schellenberger, „Grób Boga”). Taki sam krzyż jest na ścianie skalnej przy źródle Magdaleny. Ks. B. Sauniere zaraz przy wejściu zlecił wykonanie płaskorzeźby „Kazanie na górze”. Z lewej strony tej płaskorzeźby w głębi umieszczono Fotel Diabła.

Na obrazie N. Poussina „Znalezienie Mojżesza” naga postać siedzi na skale, jak w fotelu. Postać ta góruje nad pozostałymi osobami. Najprawdopodobniej w Fotelu Diabła w Rennes-les-Bains siedział mistrz Leonardo, który przewodził pogańskim orgiom. N. Poussin musiał brać udział w tych orgiach, dlatego nawiązał do nich na swoich obrazach. O orgiach odbywanych nocą w lasach musiało być głośno, dlatego opisał je w powieści „Ognisty anioł” Walery Briusow.

Ks. Sauniere nad Asmodeuszem umieścił figury czterech aniołów, a nad nimi podobny krzyż w kole, ale na końcach ramion umieścił lilie, lub trzy rogi: po bokach dwa zakręcone, a w środku prosty i ostry. Nie jest to krzyż celtycki. Walery Briusow w powieści „Ognisty anioł” pisze, że mistrz Leonard miał na głowie trzy rogi: dwa mniejsze z tyłu i jeden duży z przodu, zaś wokół rogów nałożona była korona. Róg z przodu był ostry, gdyż mistrz dotknął nim piersi Ruprechta, powyżej lewej sutki i go ukłuł, tak że spod skóry wystąpiła kropla krwi.

Wygląda na to, ze cała ta tajemnica związana z Rennes-le-Chateau była tylko zasłoną dymną dla odwrócenia uwagi od wydarzeń, które się w tym samym czasie rozgrywały w Rennes-les-Bains. Skarb nie jest najważniejszy, raczej odgrywa on drugoplanowa rolę, najważniejsze dla wyznawców były pogańskie obrzędy na część arkadyjskiego bóstwa Pan (rz. Faun) lub syryjskiego Adonisa, z hebrajskiego Pan. Wielki mistrz „Prieure de Sion” Pierre Plantard de Saint Claira, spokrewniony z domem lotaryńskim, powiedział, że skarb nie jest materialny, lecz duchowy.

Ks. B. Sauniere był przyjacielem rodziny właścicieli majątku Domaine de la Cade. Akurat w tym samym czasie w tamtej okolicy doszło do kilku niewyjaśnionych zgonów. Oficjalnie mówiło się, że nieostrożni padali ofiarą wilka. Miejscowi wiedzieli swoje: po okolicy grasuje diabeł. Na ofiarach były ślady szponów. W 1897 r. część domu spłonęła. Przyczyny nie wyjaśniono, ale niektórzy uważają, że ogień wzniecono celowo, żeby uwolnić okolicę od tego właśnie diabła, który zamieszkał na terenie Domaine de la Cade.

Wilk i wilczyca występowały w rzymskich luperkaliach, ale również w sabacie ukazanym przez W. Brusowa. A. Krawczuk w książce „Mitologia starożytnej Italii” twierdzi, że rzymski Faun byłby bożkiem dzikich ostępów, siejącym śmierć i postrach niby wilk lub jak wilk.

Pomyślność i niełaska

Autorzy książki „Święty Graal, Święta Krew”, którzy natknęli się na artykuł napisany jakoby przez członka Prieure de Sion, przytaczają z niego następujące zdanie: „Bez Merowingów nie istniałby Prieure de Sion, bez Prieure de Sion wygasłaby dynastia Merowingów”. Charakter powiązań miedzy zakonem a linia rodową częściowo wyjaśnia następujący fragment: „Król jest; to pasterz i przewodnik jednocześnie. Czasem wysyła on jakiegoś wspaniałego ambasadora do swego wasala, który panuje, do swego sługi, który ma to szczęście, iż jego udziałem jest śmierć. Takoż Rene Andegaweński, konetabl de Bourbon, Nicolas Fouquet… i liczni inni, dla których po zadziwiającej pomyślności następuje niewytłumaczalna niełaska – albowiem wysłannicy ci wzbudzają postrach, ale ich misja ma swój koniec. Strażnicy tajemnicy mogą być jedynie wyniesieni lub zniszczeni. Takoż Gilles de Rais, Leonardo da Vinci, Joseph Balsamo. Książę Nevers i Gonzaga, ci, których śladem podąża woń magii, w której siarka miesza się z kadzidłem – zapach Magdaleny”.

Wspomniany Nicolas Fouquet w wieku szesnastu lat był doradcą parlamentu w Metzu, a kiedy miał dwadzieścia lat, należał do prestiżowego grona urzędników państwowych, którzy zarządzali ministerstwami sprawiedliwości i finansów, jak również wojskiem. Był uczniem kardynała Richelieu, ale kiedy kardynał umarł, przeszedł na służbę Mazzariniego. Kiedy wybuchła fronda Fouquet stanął po stronie młodego króla Ludwika XIV i zorganizował jego powrót do Paryża, który rodzina królewska musiała opuścić na skutek zamieszek. Był człowiekiem oddanym królowi i odważnym. Kiedy zakończyły się rozruchy, trzydziestoletni wówczas Fouquet otrzymał stanowisko prokuratora generalnego paryskiego parlamentu, a w 1653 roku został nadintendentem finansów.

Był bajecznie bogaty. Fauquet w swoim domu w Paryżu lub na wsi gościł u siebie pisarzy, artystów, przedsiębiorców. W Nantes, 5 września 1661 r. , w dzień urodzi króla, o siódmej rano, Fouqueta wezwano przed oblicze monarchy. Pracowali razem do godziny jedenastej, po czym Ludwik XIV nieoczekiwanie zatrzymał Fouqueta, żeby omówić z nim jeszcze kilka spraw. Kiedy Fouquet opuszczał zamek, jego karetę zatrzymał oddział muszkieterów. Został mu odczytany nakaz aresztowania. Kazano mu wyjść z karocy i pod eskortą został przewieziony do zamku w Angers, gdzie czekał na proces. Nicolas Fouquet został aresztowany pod zarzutem defraudacji publicznych pieniędzy. Ostatnie 19 lat swego życia spędził w więzieniu w twierdzy Pignerol w Piemoncie.

Guercino, właśc. Giovanni Francesco Barbieri.

Guercino, właśc. Giovanni Francesco Barbieri.

Król skazał Fouqueta na dożywotnie więzienie w twierdzy Pinerolo w Piemoncie. Do pomocy przy pilnowaniu więźnia przydzielono dowódcy strażników Saint-Marsowi osiemdziesięciu ludzi. Królowi nie wystarczyło, że usunął Fouqueta z urzędu, upokorzył go, odebrał mu cały majątek i wtrącił do więzienia. Kazał splądrować pałac w Voux i rezydencje w Saint-Mande, wywieźć z nich wszystkie meble, dzieła sztuki, wyroby ze złota i arrasy. Włączył do biblioteki królewskiej trzynaście tysięcy cennych książek, zgromadzonych przez Fouqueta w latach studiów i potem podczas badań naukowych. Pięć lat później w komnatach Wersalu znalazły się obrazy, posagi i inne dzieła sztuki należące niegdyś do Fouqueta.

Czy Nicolas Fouquet był strażnikiem tajemnicy. Król Ludwik XIV był z Bourbonów i wiedział jaką cenę zapłacili Walezjusze w walce z Gwizjuszami i Lotaryńczykami, którzy byli powiązani z Prieure de Sion. Walezjusze wyszli z tej walki poważnie osłabieni, gdyż dynastia przestała faktycznie istnieć i już nigdy nie zasiadła na tronie Francji. Przez następne wieki we Francji panowali Bourbonowie. Również Gwizjusze i Lotaryńczycy, potomkowie Merowingów, wyszli z tej wojny osłabieni. Członkowie Prieure de Sion musieli więc szukać innych potomków Merowingów. Znaleźli Nicolasa Fouqueta i w niego zainwestowali. Bogactwo Nicolasa pochodziło od nich. Choć król Ludwik XIV rozpoznał ukryte cele Fouqueta i poczuł do niego skrytą, zagorzałą nienawiść, to jednak musiał działać w sposób rozważny.

Król przez cały okres swego panowania prowadził wojny, które pochłaniały ogromne sumy pieniędzy. Przypuszczał, że Fouquet zna miejsce ukrycia skarbów templariuszy. Chciał więc na nim wymóc informację o miejscu ich ukrycia. W 1685 r. obraz Nicolasa Poussina „Arkadyjscy pasterze”, rzekomo zawierający zaszyfrowaną informację o ukryciu skarbów templariuszy, został zakupiony przez króla Ludwika XIV od pana C.A. Herrault, handlarza dzieł sztuki. Obraz ten ozdabiał podobno prywatne komnaty króla aż do momentu jego śmierci.

Niewyjaśnione morderstwo i tajemnicze zgony

Coustaussa to mała wioska, która znajduje się po drugiej stronie doliny Rennes-le-Château. Kapłanem był tam ojciec Jean Antoine Gélis, który został brutalnie zamordowany w dniu 1 listopada 1897 r. Morderca chciał przejąć jakieś ważne dokumenty. Do dziś nikt nie został zidentyfikowany i oskarżony o zamordowanie ojca Jeana Gélisa.

Kolejna tajemnicza śmierć następuje w dniu 1 lutego 1915 r. Opat Józef Rescanières, kapłan Rennes-les-Bains i następca ks. Henri Boudeta, umiera. Jego ciało znajdują parafianie. Rescanières miał zaledwie 47 lat. Ks. Henri Boudeta zmarł dwa miesiące później, 30 marca 1915.

Ks. Henri Boudet dobrowolnie zmienił grób księdza Jean Vie, poprzednika w tej parafii, wprowadzając fałszywą datę śmierci. Znajdują się tam numery 1 i 7, które tworzą liczbę 17. Ojciec Jean Vie nie umarł w tym dniu. Jego grób znajduje się na prawo, od grobu rodziny ks. Boudet, natomiast ks. Henri Boudet chciał być pochowany obok swojego brata Edmunda w parafii Axat, w wiosce niedaleko Rennes les Bains i Rennes le Chateau. Na grobie rodziny ks. Boudet również są tajemnicze znaki.

Po śmierci ojca Jeana Gélisa, Saunière żył w obawie o swoje życie. Na domiar złego nowy biskup Carcassone zażądał od niego wyjaśnień, skąd pochodziły pieniądze. Kapłan odmówił wyjaśnień, i nie wyraził zgody na przeniesienie się do innej parafii. Z braku zasadnych zarzutów biskup oskarżył go o symonię, a trybunał okręgowy zawiesił w pełnieniu obowiązków. Wówczas Saunière odwołał się do Watykanu, który go uniewinnił i przywrócił na stanowisko.

Strażnik tajemnicy

Prieure de Sion jest strażnikiem królewskiej krwi. Występują w bajkach pod postacią ubranych na czerwono krasnoludków, którzy strzegą królewnę Śnieżkę. Członkowie Prieure de Sion odszukują również potomków Merowingów, a jak którego znajdą, to mu finansowo pomagają. O tym mówi też bajka „O krasnoludkach i sierotce Marysi” Marii Konopnickiej z 1896 r.

Ołtarz. Maria Magdalena w grocie

Ołtarz. Maria Magdalena w grocie

Ks. Henri Boudet był wysłannikiem Prieure de Sion do ks. Berenger Saunière, który został strażnikiem tajemnicy. Zapewne odkryto, że pochodził z Merowingów. Pieniądze Ks. Henri Boudet przekazywał Marii Dénarnaud, a ta następnie dawała je ks. Saunière. Były to znaczne kwoty, gdyż kapłan z dnia na dzień stał się bardzo zamożny, a bogactwo na zawsze zmieniło styl jego życia i Rennes-le- Château. Nagle z ubogiego wiejskiego księdza stał się człowiekiem wydającym miliony na publiczne prace na rzecz wsi. Budował drogi, a wieś otoczył wałami, chociaż nie oczekiwano oblężenia. Zmodernizował dostawę wody do wsi. Założył ogród zoologiczny, wyremontował kościół, zbudował sobie bibliotekę i wzniósł wieżę poświęconą Marii Magdalenie.

17 stycznia 1917 r. ksiądz Saunière dostał ataku apopleksji. Pięć dni wcześniej, 12 stycznia, gospodyni Marie Denarnaud zamówiła dla niego trumnę, choć cieszył się dobrym zdrowiem. Kiedy Saunière leżał na łożu śmierci wezwano księdza z sąsiedniej parafii, aby wysłuchał spowiedzi i udzielił ostatnich sakramentów. Ksiądz ów zdążył przybyć na czas i zamknął się w pokoju z umierającym. Według naocznego świadka wyszedł wkrótce wyraźnie czymś wstrząśnięty. Jedni mówili, że „nigdy się już nie uśmiechał”, inni, że popadł w głęboką depresję, która trwała kilka miesięcy. Prawdopodobnie przybyły ksiądz po wysłuchaniu spowiedzi Saunière’a odmówił udzielenia mu ostatniego namaszczenia (M. Baigent, R.Leigh, H. Lincoln, „Święty Graal, Święta Krew”).

Ks. Saunière wiedział o zbliżającej się śmierci, dlatego na pięć dni przed chorobą kazał gospodyni zamówić trumnę. Należał do tych, „dla których po zadziwiającej pomyślności następuje niewytłumaczalna niełaska – albowiem wysłannicy ci wzbudzają postrach, ale ich misja ma swój koniec. Strażnicy tajemnicy mogą być jedynie wyniesieni lub zniszczeni ”.

Stanisław Bulza

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s