diana-artemis-of-versailles-louvre

Merowingowie, symbole i wtajemniczenia masońskie w powieści „Władca Pierścieni” (część 2)

 

Źródło: polishclub.org


 

Koronacja

 

Tolkien ukazuje moment koronacji Aragorna. Wyglądała ona następująco: „Atoli ku zdumieniu wielu zebranych Aragorn nie nałożył sobie korony na głowę, lecz zwrócił ją Faramirowi i powiedział: – Dziedzictwo to mogę przejąć dzięki poświęceniu i zasługom wielu osób. Aby zaś to upamiętnić, pragnę, by koronę przyniósł mi Opiekun Pierścienia, a na skronie włożył ją, jeśli zechce Mithrandir. Dzięki niemu bowiem dokonało się to, co się dokonało, i jest to chwila wielkiego jego zwycięstwa. Frodo podszedł więc do Faramira, wziął z jego rąk koronę i zaniósł Gandalfowi, ten zaś umieścił ją na głowie klęczącego Aragorna…”. Aragorn odszedł od tradycji, gdyż tego wymagała sytuacja, bowiem wielu przyjaciół pomogło mu odzyskać koronę. Zapewne następni królowie sami sobie będą zakładać korony na głowy.

Następcy tronu z dynastii Merowingów nie byli królami z nadania. Stawali się nimi automatycznie po przekroczeniu dwunastego roku życia. Nie istniała żadna publiczna ceremonia namaszczania ani koronacji. Przyjmowano po prostu, że następca posiada władzę na zasadzie świętego prawa. Sami sobie nakładał koronę na głowę. Król był zatem najwyższą władzą w królestwie, jednak do jego powinności nigdy nie należało brudzenie sobie rąk tak przyziemnymi sprawami jak rządzenie państwem. Merowingowie panowali, ale nie rządzili. W zasadzie król był postacią rytualną, królem-kapłanem (Król Rybak), którego zadaniem było raczej być, niż coś robić.

Pani Jeziora a Pani Lasu

 

W opowieściach arturiańskich występuje Pani Jeziora, uwodzicielka Merlina, czarodziejka występująca także pod imionami Vivien, Nimiane albo Nimue. Czasami ukazuje się tylko jej ramię, zawsze strojne w biały, lśniący złotogłów. Innym razem kroczy ona po wodzie, a nawet pojawia się na zamku. W „Morte Dathur” (około 1469 r.) Malory’ego Pani Jeziora podarowała miecz „Ekskalibur” Arturowi. W ostatniej bitwie Artur, śmiertelnie ranny, rozkazuje Sir Bediveremu zwrócić miecz jezioru: Sir Bedivere wrzuca miecz do wody, z której wynurza się ramię w białym złotogłowiu, chwyta miecz za rękojeść i znika w jeziorze. Do dziś trwa spór o jej właściwe imię. W niektórych wersjach legendy Pani Jeziora nie jest imieniem lecz tytułem przekazywanym pośród kapłanek mieszkających na mitycznej wyspie Avalon. Według innych źródeł, utożsamiana jest z Marią Magdaleną. Emblemat „Maria z Morza” (zaczerpnięty z późniejszych insygniów Boulogne) stał się oznaką pielgrzymów przed epoką Karola Wielkiego, a wersja tej samej oznaki trafiła do Szkocji, zanim pieczęcie herbowe stały się powszechne w Brytanii. Pani Jeziora podarowała miecz Arturowi, natomiast Pani Lasu podarowała Aragornowi pochwę no miecza.

W książce „Władca pierścieni” występuje Pani Lasu, o imieniu Galadriel, która mieszkała w Karas Galadhon, w stolicy Galadhrimów, w Lothlorien. Była królową elfów. Od stóp do głów odzina na biało, o białych ramionach, włosy długie faliste, o barwie złocistej. We włosach miała wianek ze złotych kwiatów. Posiadała cudowne zwierciadło. Pani Lasu Galadriel zwracając się do Aragorna „wręczyła mu pochwę na miecz, która lśniła złotem i srebrem ornamentowych kwiatów i liści, oraz drogimi kamieniami, którym w runicznym pismie elfów złożono imię Andurila i jego historię. – Nawet w godzinie klęski klinga dobyta z tej pochwy nie splami się ani nie złamie”. Gimli miał możliwość wyboru. Długo się wachał ale w końcu wybrał kosmyk włosów Galadrieli. Strażnikowi Pierścienia, Frodowi, podarowała malutki kryształowy flakonik. Powiedziała: – W tej buteleczce zamknięte jest światło gwiazdy Earendila, wplecione w wody mojej fontanny. Będzie jeszcze jaśniejsze, gdy wokół ciebie nastanie noc, a nie opuści cię nawet a najmroczniejszych miejscach, gdzie żadna już nie dotrze jasność”.

Krasnal Gimli, syn Gloina, po wizycie u Pani Lasu, ogłaszał wszem i wobec, że „Pani Galadriel jest najpiękniejszą z niewiast”. Po bitwie na polach Pelennoru, Aragron, król Elessar, poślubił w mieście Królów Arwenę Undómiel (Gwiazda Wieczorna) córkę półelfa Elronda i Celebriany, wnuczkę Galadrieli i Celeborna. Na wesele przybyła też Galadriel. Kiedy skończyły się dni wesela, Éomer, król Marchii, kazał wezwać krasnala Gimlego i powiedział mu, że kiedy ujrzał Panią Lasu na własne oczy, nie może jej uznać za najpiękniejszą ze wszystkich dam na świecie. Krasnalowi te słowa się nie spodobały i odrzekł, że „bez topora się nie obejdzie”. Król powiedział: „za pierwszą pośród wszystkich niewiast uznać musi Królową Arwenę, Gwiazdę Wieczorną, i gotów jest stanąć do walki z każdym, kto chciałby zadać kłam moim słowom”. Gimli pochylił się nisko i powiedział: – Nie najjaśniejszy panie, twoje racje mnie przekonują. Ty wybrałeś Wieczór, ja miłością darzę Poranek”. Gwiazda Poranna i Wieczorna to Wenus. Galadriel to Maria Magdalena, a Arwena Undómiel to jej potomkini. Według podań, potomkini Marii Magdaleny dała początek dynastii Merowingów.

Autor powieści „Władca pierścieni” wątek ten wziął z bajki braci Wilhelma i Jakuba Grimm „Królewna Śnieżka”, w której zazdrosna macocha, królowa czarownica, przeglądając się w cudownym zwierciadle pytała: „Zwierciadełko, zwierciadełko, powiedz przecie, kto najpiękniejszy jest na świecie? A zwierciadło odpowiadało: „Tyś, królowo, najpiękniejsza na świecie…”. Pewnego razu zwierciadło odpowiedziało:

„Tyś piękna, królowo, jak gwiazdy na niebie,
Ale za lasami, ale za górami
Mieszka Śnieżka z karzełkami,
tysiąc razy piękniejsza od ciebie”.

Zakończenie bajki o „Królewnie Śnieżce” w następnym rozdziale. Galadriel również posiadała cudowne zwierciadło.

Pani Lasu nie u wszystkich cieszyła się dobrą opinią. Uchodziła za czarodziejkę. Rohirrim, Éomer, Trzeci Koniuszy Marchii Rohanu, przy spotkaniu z Aragornem o Galadriel powiedział: „Prawdę więc mówią stare opowieści, że w Złocistym Borze rządzi Pani! – rzekł. – Powiadają, że nieliczni wymknęli się z jej sieci. Dziwne nastały dni! Skoro jednak cieszycie się jej względami, to może sami splatacie sieci i imacie się czarów”. Dalej Éomer mówi: „Dzieją się rzeczy niesłychane: elf i krasnal idą w zgodnej kompanii, rozmawia ktoś z Leśną Panią i pozostaje przy życiu…”.

Spotkany w lesie ent Drzewacz o Lothlorien hobbitom powiedział: „…No cóż , to dziwne miejsce i nie każdy może tamtędy wędrować. Dziwi mnie, że udało się wam stamtad wyjść, ale bardziej jeszcze, że potrafiliście wejść. Od wielu, wielu lat nie zdarzyło się to nikomu z obcych. Taak, to dziwny kraj. Niejeden, który się tam znalazł, pożałowal tego, ajaj, nieeeźle pożałował”.

W starożytności Władczynią Lasów była Artemida. Składono jej w ofierze zabitych przybyszów. Dlatego Éomer powiedział, że „nieliczni wymknęli się z jej sieci”.

„Ta od Dzikich Bestii”

 

W Ardenach, gdzie osiedliło się plemię Sigambrów, protoplaści Merowingów, czczono Artemidę pod imieniem Arduiny. Misteria i kult Arduiny przetrwały aż do późnego Średniowiecza, a jednym z ośrodków kultowych było Luneville, leżące niedaleko Stenay i Orval. Jeszcze w 1304 roku Kościół Katolicki wydawał zakazy czczenia tej pogańskiej bogini.

Artemida (Artemis) była córką Zeusa i Leto, bliźniaczą siostrą Apollona. Jest podobna do brata boginią światła, którego symbolem są strzały wypuszczone z łuku. Będąc jednak światłem bladszym i zimnym, uosabia ona nie słońce, ale księżyc. Apollon był uważany za uosobienie słońca. Była boginią łowów, władczynią lasów, dzikich zwierząt, dlatego nazywano ją Panią Dzikich Zwierząt. Homer nazywa ją również Agrotera („Tą od Dzikich Bestii”). Nazywana też była Pradawną Panią Gór. Jako dawne bóstwo płodności była opiekunką rodzących. Była dziewicą i wymagała dziewictwa dla całej swojej świty. Artemida brała udział w aktach zemsty swego brata, Apollona. Pomagała mu zabijać dzieci Nioby i zabiła strzałami olbrzyma Tytiosa, który znieważył Latonę. Artemida związana jest z legendą o nimfie Kalliosto, ukochanej przez Zeusa, którą Hera przemieniła w niedźwiedzicę i przeszyła strzałami. Niekiedy Artemidę nazywano Kalliosto, a kapłanki jej świątyni „Arktoj”, małymi niedźwiedzicami. W niektórych legendach mówi się, że to sama Artemida, pod nazwą Kalliosto, była zgwałcona przez własnego ojca Zeusa, i została zabita przez zazdrosną Herę. Została umieszczona na niebie, jako Wielka Niedźwiedzica (łac. Ursa Maior). Łączono ją również z Hekatą. W tym podaniu jest ona księżycem, co się z ciemności chmur wyłania. Modlą się do niej podróżni, aby oświecała im drogę. Dalej staje się boginią widm i zjaw i rządzi sprawami magii. W bladym świetle księżycowym towarzyszą jej czarownice, które przy szczekaniu psów odprawiają swoje rytuały.

Artemida przejęła też kulty barbarzyńskie, takie jak kult na Taurydzie, charakteryzujący się ofiarami ludzkimi. Podczas pobytu w Sparcie syna Priama, Parysa, Menelaos musiał wyjechać na pogrzeb. Wtedy to Parys namówił Helenę do ucieczki albo ją porwał uprowadzając do Troi. Flota grecka zgromadzona w Aulis miała wyruszyć pod wodzą Agamemnona do Troi, jednak Agamemnon zaniedbał złożenia Artemidzie ofiary, bogini sprowadziła przeciwne wiatry i opóźniła wyprawę. Dla przebłagania bogini i za radą jasnowidza Kalchasa Agamemnon złożył w ofierze własną córkę Ifigenię, którą w ostatniej chwili bogini wymieniła na łanię, ją samą zabierając do Taurydy. W Taurydzie Ifigenia została kapłanką składającą Artemidzie w ofierze zabitych przybyszów.

W najstarszym miejscu jej kultu, w Arkadii, łączono ją z Demeter i Persefoną. Wśród wielu jej imion w innych językach występuje też jako frygijska Kybele i kapadocka Ma. Taniec ku czci Artemidy z Alfes, jak zresztą taniec bogini na całym Peloponezie miał charakter orgiastyczny. Artemida rządziła sakralnością prymitywnego życia, gdzie istniała płodność i macierzyństwo, ale nie miłość i małżeństwo (Mircea Eliade, „Historia wierzeń i idei religijnych”). Jej ulubionymi i herbowymi zwierzętami są lew i niedźwiedź.

Artemidę czcili Spartanie, gdyż w Sparcie znajdowała się świątynia poświęcona tej bogini. Była też czczona w Arkadii. Jedna z legend mówi, że synowie Irbosa, Spartanina, Astrabakos i Alopekos, znaleźli posąg Artemidy, który był ukryty w zaroślach, a pochodził z Taurydy. Braci, kiedy ujrzeli ten posąg popadli w obłęd. Pod tym posągiem co roku biczowano aż do krwi młodych Spartan.

Artemida była utożsamiana z rzymską Dianą, Arduinę zaś nazywano również Dianą Ardenów. Na jej cześć wzniesiono ogromną statuę, która istniała do VI wieku, kiedy to zniszczył ją święty Ulfilas. Kult Arduiny miał charakter lunarny, przedstawiano ją z półksiężycem, uważano za boginię zdrojów i wodotrysków. Legenda o założeniu opactwa Orval mówi o pewnym mistycznym źródle, co może być pozostałością kultu Arduiny. Choć Homer nazwał Artemidę „Tą od Dzikich Bestii”, to mianem tym można nazywać też ludzi wtajemniczonych w kult Artemidy, czyli dzikimi bestiami.

Gwiazda zaranna i gwiazda wieczorna

 

W powieści Tolkiena, Gimli pochylił się nisko i powiedział: – Nie najjaśniejszy panie, twoje racje mnie przekonują. Ty wybrałeś Wieczór, ja miłością darzę Poranek”. Członkowie Prieure de Sion i templariusze musieli ukrywać się ze swoimi pogańskim wierzeniami, i czcząc Marię Magdalenę, tak naprawdę czcili Lucyfera, łac. Lucifer, nosiciela światła, który nazywany jest gwiazdą zaranną, planetą Wenus, nazywaną też „Jutrzenką”. W Księdze Izajasza jest taki fragment, w którym znajduje się przepowiednia upadku Babilonu, a o samym mieście i jego despotycznym królu prorok powiada: „Jakże to spadłeś z niebios, Jaśniejący, Synu Jutrzenki? Jakże runąłeś na ziemię, ty, który podbijałeś narody?” (Iz 14,12). „Jutrzenka” – Gwiazda Poranna (planeta Wenus), do niej tutaj jest porównywany tyran. Ojcowie Kościoła widzieli tu typ i obraz upadku z nieba wodza zbuntowanych aniołów (Biblia Tysiąclecia, Wydawnictwo Pallottinum, Poznań – Warszawa 1988). Św. Łukasz o nim mówi: „Wtedy Chrystus rzekł do nich: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika” (Ew. wg. Łuk. 10,18). Później spadająca dzienna gwiazda (Wenus) otrzymała przydomek „zwiastunki światła”, a po przetłumaczeniu na łacinę i nadaniu jej rodzaju męskiego stała się Lucyferem. Tak więc u świętego Hieronima Lucyfer pojawia się jako Jaśniejący syn Wenus, podobnie jak 1400 lat później w „Raju utraconym” Johna Miltona:

(…) siedziby dumnej Lucyfera
Tak nazwanego, aby go przyrównać
Do owej gwiazdy promienistej, którą
Miał przypominać Szatana (..)

Żeńska Wenus ma dwa imiona męskie: Fosforos i Hesperos. Fosforos z gr. „phosphoros” „noszący światło” odnosi się do Lucyfera. Fosforos Wenus jako gwiazda zaranna, a Hesperos jako gwiazda wieczorna widoczna nad horyzontem po zachodzie słońca.

Litera G w powieści i u masonów

 

Członkowie Bractwa Pierścienia przebywali jakiś czas w stolicy Galadhrimów, w Lothlorien, gdzie mieszkała Pani Lasu, Galadriel. Przy pożegnaniu każdy członek bractwa otrzymał od Pani Lasu jakiś prezent. Sam otrzymał małe drewniane pudełeczko ze srebrną literą runiczną G na wieczku. Pani Lasu wręczając mu prezent, powiedziała: „- To G, które upamiętnić ma, że oto Galadriel wręcza Samowi z ogrodniczego rodu Gamgee ziemię ze swojego sadu i łączy z tym takie błogosławieństwa, jakie pozostały jeszcze w jej mocy. W twoim języku G rozpoczynać może i „godność” i „gwiazdę”, a ja chciałabym, aby przyświecały ci pomyślne gwiazdy.

Znakiem „firmowym” i uniwersalnym masonerii jest węgielnica (u dołu) i cyrkiel (u góry), najczęściej z wpisaną w środek literą G. Litera G – monogram słów:

  1. Generacja – siła kolejnych pokoleń
  2. Grawitacja – siła rządząca ruchem ciał i materii, siła przyciągająca braterstwo serc wolnomularzy
  3. Geometria – fudament nauk ścisłych, bez nich skazani jesteśmy na próżne spekulacje
  4. Geniusz – inteligencja umożliwiająca odkrywanie sprawiedliwości i prawdy
  5. Gnoza – najgłębsza i najpłodniejsza wiedza moralna, siła postępu

Stąd też w symbolu masońskim jako logo strony loży Wirtualny Wschód Wolnomularski jest gwiazda pięcioramienna wpisana w miejsce, gdzie na ogół jest litera G.

Nie wiadomo, czy znaczenie słów zaczynających się na literę G zostało przez masonerię właściwie podane. Na literę G rozpoczyna się też Gemini, łacińska nazwa gwiazdozbioru Bliźniąt. Słońce przebywa na tle tego gwiazdozbioru od 21 maja do 21 czerwca.

O bliźniętach wspominają mity hinduskie, mity greckie i sumeryjski epos o Gilgameszu. Bliźniaczym bratem króla Uruk Gilgamesza był Enkidu, a Heraklesa Ifikles. Herakles był synem ziemskiej kobiety Alkmeny i boga Zeusa, a Gilgamesz był synem bogini Ninsum oraz śmiertelnika, wielkiego kapłana miasta Uruk. Autor eposu na wstępie opowieści zaznacza, że Gilgamesz był w jednej trzeciej człowiekiem, ale w dwóch trzecich bogiem. Natomiast Enkidu naturę miał zwierzęcą, gdyż żył ze zwierzętami, i pił wodę z tego samego źródła co one. Tarzał się razem z nimi w błocie. Był jak baran, nie wiedzący nic o świecie i ludziach. Całe ciało miał owłosione. Z głowy falami staczały mu się włosy, które były bardzo bujne. Ifikles, brat Heraklesa, był synem Amfitriona i Alkmeny. Był więc pochodzenia czysto ludzkiego. Tak więc Herakles i Gilgamesz posiadali w sobie pierwiastek boski, i obaj również pragnęli uzyskać nieśmiertelność. Bliźnięta są wcieleniem dwoistej natury ludzkiej, wewnętrznej walki między dobrem i złem. Jeden zaprzeczeniem drugiego. Są symbolem politycznej rzeczywistości. Twierdzenie, przeczenie, synteza, są prawdziwym życiem rzeczywistości. Każde pojęcie zawiera w swej istocie własne przeczenia, z czego wynika poznawcza tendencja do wytworzenia wyższej syntezy, która znów z kolei jest twierdzeniem, zawierającym w sobie własne zaprzeczenie (Georg Wilhelm Hegel).

W hinduskiej Rygwedzie jest mit o braciach-bliźniakach nazwanych Aświnami, to znaczy Zrodzonymi z Konia. Zostali zrodzeni z ojca Wiwaswata, który przybrał postać konia i matki Saranu występującej pod postacią klaczy. Siostrą ich jest Surja (rozum). Bracia pojawiają się wczesnym świtem, kiedy u schyłku nocy światło walczy z ciemnością. Budzą swa siostrę i aż do wzejścia słońca podążają za jej wozem. Aświnowie są braćmi nierozłącznymi jak para rąk, dwoje oczu, dwa rogi na głowie zwierzęcia lub jak dwa skrzydła jednego ptaka. Są wciąż razem, podobni do siebie, a przecież odrębni. Jednego zrodziła noc, drugi jest synem poranka. Powstali tu i tam, osobno. Jeden jest jasny, drugi ciemny. Stanowią dwie połowy jednej całości lub dwie połowy jednej istoty. Aświnowie wyrażają złożoność jedności i jedność przeciwieństw, dwa aspekty tej samej rzeczywistości. Platon w „Fajdrosie” ukazuje ich pod postacią dwóch koni. Prowadzi ich woźnica (rozum). Jeden ciemny jest krnąbrny, narwany i bata wymaga, a drugi jasny jest spokojny.

Tak więc litera G jest monogramem słowa Gemini. Idea bliźniąt wyraża między innymi dwoistość wszelkiego tworzenia. Już grecki filozof Heraklit twierdził też, że „Zmienność wszystkiego jest wynikiem nieustannego konfliktu przeciwstawnych sił, poddanych jednak jednemu prawu”.

Kult Demeter

 

Pudełeczko ze srebrną literą runiczną G na wieczku, które otrzymał Sam z zawartością ziemi ma podwójne znaczenie. Litera G została wyżej omówiona. Pani Lasu wręczając prezent Samowi powiedziała: „…Nie wskaże ta szkatułeczka drogi, nie obroni w wędrówce przed niebezpieczeństwami, jeśli jednak powrócisz szczęśliwie do domu, godnie się może odpłacić. Choćbyś nawet zastał wszystko ogołocone i zarośnięte, jeśli ziemię tę wysypiesz na swoje grządki, nie znajdzie się w Śródziemiu piękniejszy i bujniejszy ogród. Wspomnij wtedy Galadriel i przywołaj w pamięci ów blask i ową przejrzystość, które zobaczyłeś zimą, albowiem nasza wiosna i nasze lato przeminęły i tu, na ziemi, trwać będą już tylko we wspomnieniach”.

Kiedy złowrogi cień Mordoru padł na krainy, ziemia nie rodziła, nie było plonów. W samym Mordorze ziemia umierała, ale nie skonała jeszcze całkowicie. Tolkien pisze: „Rośliny pokrzywione, stwardniałe, ciągle toczyły tutaj zaciekła walkę o życie. W jarach Morgai po drugiej stronie doliny uparcie wczepiały się w ziemię karłowate drzewka, kępki ostrej trawy walczyły z kamieniami, na które wpełzał mech, a wszędzie wciskały się cierniste, splątane krzaki. Niektóre wysuwały długie, ostre kolce, inne chwytały ostrymi jak nóż zaczepami. Zmarniałe, skurczone zeszłoroczne liście żałobne klekotały w podmuchach wiatru, dopiero otwierające się pączki już zżerało robactwo”. Dalej: „Frodo i Sam spoglądali na ów przeraźliwy kraj ze zdumieniem i odrazą. Pomiędzy nimi a Orodruiną, a także wszędzie na północ i południe od niej rozpościerał się obszar zniszczenia i śmierci, spalone i duszne pustkowie”.

Pani Lasu mówiąc „…albowiem nasza wiosna i nasze lato przeminęły i tu, na ziemi, trwać będą już tylko we wspomnieniach” nawiązała do kultu Demeter.

Córka Demeter, Persefona, został porwana przez Hadesa. Podania o Demeter mówią, że dobrowolne opuszczenie przez nią Olimpu uczyniło ziemię bezpłodną i zakłóciło porządek świata. Na ziemi nastąpiła katastrofalna susza. Demeter ukryła się wewnątrz sanktuarium, które wcześniej kazała zbudować. Próżno Zeus słał posłów, żądając, by wróciła między bogów. Bogini odpowiadała, że noga jej nie stanie na Olimpie, a roślinność nie ujrzy słońca, zanim ona nie ujrzy córki. Zeus rozkazał więc Hadesowi zwrócić matce córkę. Niestety, było to już niewykonalne. Dziewczyna bowiem w czasie pobytu w Podziemiu nie dochowała postu i zjadła ziarno granatu, a to wiązało ją ostatecznie z Tartarem. Trzeba było pójść na kompromis: Demeter zajmie z powrotem swoje miejsce na Olimpie, a Persefona będzie dzieliła rok między Podziemie i matkę. Tak więc Persefona co wiosny opuszczała Podziemie i wstępowała na niebo, gdy pierwsze kiełki wychodziły z ziemi, aby ponownie pogrążyć się pośród cieni w czasie zasiewów. Ale tak długo jak Persefona pozostaje z dala od Demeter, ziemia jest bezpłodna i trwa smutna pora roku, zima.
„Demeter (oszalała)
Przeklinam półrocze, gdy Kora w Hadesie!…
Hej ziemio, wstrzymaj soki, przestań rodzić płody!…
Zboża, drzewa, kwiaty, oliwki, winnice,
schnijcie, gińcie, zanikajcie!…Ehe!… Bez Kory
giń przyrodo! Hej, zaklinam cię ziemio, bóstwem
swojem, zniszcz rośliny. Jam tworów boginią
– gińcie twory ziemi… Hej, zaklinam
marznij, ziemio!… Stratuj przyrody piękno! Giń!…
Giń!… Niechaj nic się nie ostoi; róża, narcyz,
ni fijołek, żaden owoc, żaden liść!.. Hej, ziemio,
ja ci każę, marnuj wszystko, susz i zrzucaj…
schnijcie liście, trawy, zioła…”

(Helena Mniszek, Pluton i Persefona”, Skład Główny u Gebethnera i Wolfa, Warszawa, Lublin, Łódź, Kraków, G. Gebethner i spółka, 1919).

Demeter ukryła się we wnętrzu, potem wróciła między bogów. Zanim odeszła na Olimp, objawiła ryty kapłanom w świątyni eleuzyńskiej i nauczyła ich tych boskich rytów, których „niepodobna pogwałcić, zgnębić ani wydać, bowiem szacunek wobec bogiń jest tak wielki, że więzi głos w gardle”.

Wpływ misteriów eleuzyńskich na cały świat grecko-rzymski był ogromny. Aby sobie wyrobić pojęcie o tym, czym były wtajemniczenia eleuzyńskie, to trzeba wiedzieć, że cesarze rzymscy byli wtajemniczeni w Eleusis, oprócz Nerona, gdyż był jawnym zabójcą, choć zwrócił wolność Grekom. Zbrodniarzy nie dopuszczano do misteriów.

Rola kapłanów eleuzyńskich była taka sama jak rola kapłanów egipskich, którzy wtajemniczali faraonów. Swetoniusz w „Żywocie cezarów” podaje, że cesarz August został wtajemniczony w Eleusis i „gdy później w Rzymie przed jego trybunałem rozpoznawana była sprawa dotycząca przywileju kapłanów attyckiej Cerery i pewne tajemnice mogły ulec ujawnieniu usunął cała asystę sędziowską, tłum publiczności i sam rozpatrywał spór”. Natomiast cesarz Klaudiusz eleuzyńskie misteria kazał przenieść z Attyki do Rzymu. Rzymska Cerera, Ceres, była grecką Demeter. Wtajemniczenia w Eleusis trwały prawie 2 tys. lat, od 1500 r. przed Chrystusem, do 396 r. po Chrystusie, kiedy to cesarz Alaryk zburzył świątynię.

Lilie  

 

W lesie, przy wierzbie nazwanej Stary Wierzbin, Fredo i Sam spotkali Toma Bombadila, który pomógł im wyciągnąć uwięzionych we wnętrzu drzewa Pippina i Meriadoka. Ubrany był w niebieski kubrak, miał długą brązową brodę, a niebieskie oczy sypały iskierkami. W dłoniach jak tacę trzymał wielki liść, na którym bielił się bukiet lilii wodnych. Tom zaprosił wszystkich do swojego domu. Po drodze jednak zniknął im z oczu. W domu przywitał ich kobieta, która siedziała na krześle po drugiej stronie pokoju naprzeciw drzwi wejściowych. Złociste włosy opadały jej luźno na ramiona, miała na sobie suknię zieloną jak młode trzciny, przyozdobioną srebrem niby kropelkami rosy. Kibić jej opinał pas ze złota, którego ogniwa były w kształcie kwiatów lilii wysadzanych bladoniebieskimi oczkami niezapominajek. U jej stóp w naczyniu z zielonej i brązowej kamionki pływały białe lilie wodne, tak że można było pomyśleć, iż zasiada na tronie pośrodku stawu. Nazywała się Złota Jagódka, i była córką Rzeki.

Herbem Chlodwiga (465-511), króla Merowingów, miały być początkowo trzy czarne ropuchy. Później, według legendy, stary pustelnik z Joye-en-Val otrzymał pewnej nocy, w swej celi, od anioła błękitną tarczę dziwnej piękności, ozdobioną trzema złotymi liliami błyszczącymi jak gwiazdy, z rozkazem oddania jej królowej Klotyldzie. Królowa przekazała tarczę mężowi. Tarcza przynosiła Chlodwigowi szczęście i stała się z czasem godłem państwa. Być może, że początkowo herbem Merowingów były lilie wodne, stąd ropuchy na pierwszym herbie, które przebywają w stawie.

Fleur-de-lis, fleur-de-lys, niekiedy w archaicznej pisowni fleur-de-luce (fr. „kwiat lilii”), figura heraldyczna w kształcie stylizowanego kwiatu lilii, najprawdopodobniej kosaćca żółtego (Iris pseudacorus), która rośnie nad brzegami stawów, łączona jest z monarchią francuską. Lilie stały się godłem królów francuskich wszystkich linii dynastii Kapetyngów i monarchii francuskiej prawdopodobnie już od Ludwika VII (1137-1180), a na pewno od Ludwika IX (1226-1270); od Karola V (1364-1380) tylko trzy stylizowane lilie w herbie. Lilia występuje również w godłach rodów, jak na przykład u Burbonów, i w herbach miast, jak na przykład Florencji i Lille. W Starym Testamencie w „Pieśni nad Pieśniami”: „Oblubienica: Ja jestem narcyzem Saronu, lilią dolin. Oblubieniec: Jak lilia między cierniami, tak przyjaciółka moja między dziewczętami” (2, 1-2). W Zwiastowaniu często wyobrażano archanioła Gabriela z lilią w ręku, podczas gdy druga lilia stoi w wazonie obok klęczącej Marii. Torquato Tasso w „Gofred albo Jerozolima wyzwolona” napisanego w 1580 roku nazywa Francuzów złotymi liliami, wł. „gigli d’oro” (Władysław Kopaliński, „Słownik mitów i tradycji kultury”, PIW 1988).

Urodzony w drzewie   

 

Tolkien nie ujawnia, kim był Tom Bombadil ze Starego Lasu? Wiadomo tylko, że był jedną z najstarszych istot na świecie, tak starą, jak Ainurowie. Pamiętał czasy, kiedy na ziemi jeszcze nie było zła, oraz gdy elfowie szli za Oromem do Valinoru. Kiedy Frodo zapytał Bombadila kim jest, ten odpowiedział mu, że jego imię jest jedyną odpowiedzią i że był wcześniej, niż cokolwiek innego. We wszystkich opowieściach Toma pojawiał się Stary Wierzbin. Czy był urodzony w drzewie? W mitach syryjskich i semickich urodzonym w drzewie był Adonis.

Opowieść o Adonisie jest mitem syryjskim, o którym wspominał już Hezjod (około VII w. przed Chrystusem). Król Syrii, Tejas, miał córkę Myrrę lub Smyrnę, którą gniew Afrodyty doprowadził do kazirodztwa z własnym ojcem. Przy pomocy swojej piastunki, Hippolyte, udało się jej oszukać Tejasa i i spędzić z nim dwanaście nocy. Ale dwunastej nocy Tejas odkrył podstęp córki i ścigał ją uzbrojony w nóż, chcąc ją zabić. W obliczu niebezpieczeństwa Myrra oddała się pod opiekę bogów, którzy przemienili ją w drzewo. Dziewięć miesięcy później kora drzewa poniosła się, pękła i z drzewa wyszło dziecko, które otrzymało imię Adonis. Afrodyta w tajemnicy przed wszystkimi powierzyła go w opiece Persefonie. Gdy wyrósł na pięknego młodzieńca, Afrodyta chciała go odzyskać, lecz Persefona również zakochała się w Adonisie i zwrócić go nie chciała.

W innej wersji podawano szczegóły dotyczące pochodzenia klątwy Afrodyty: Kencheris, matka Smyrny obraziła boginię utrzymując, że córka jej, Smyrna, jest piękniejsza niż bogini Afrodyta, a bogini, za karę za tę obrazę, wznieciła w Smyrnie kazirodczą miłość. Smyrna, gdy odkryła kazirodczy charakter swej namiętności, postanowiła najpierw się powiesić, ale jej piastunka niespodziewanie nadeszła i doradziła jej zaspokoić swoje uczucia. Gdy kazirodztwo zostało dopełnione, młoda kobieta ze wstydu ukryła się w lesie, gdzie Afrodyta litując się nad swoją ofiarą przemieniła ją w drzewo. I to właśnie ojciec rozciął korę swoim mieczem odsłaniając w ten sposób małego Adonisa. Wyobraźnia poetów hellenistycznych upodobała sobie przedstawienie Adonisa wychowywanego przez nimfy i polującego lub wiodącego trzodę na pole i do lasu. Później gniew Artemidy (nie wiadomo z jakich powodów) podburzył przeciw niemu dzika, który w czasie polowania śmiertelnie go ranił (Pierre Grimal, „Słownik mitologii greckiej i rzymskiej”, Zakład Narodowy Imienia Ossolińskich, Wydawnictwo, 1987).

W III w. przed Chrystusem grecką Afrodytę utożsamiano z Wenus (Venus, Venera), staroitalską boginią wiosny i ogrodów. Gdy jej kult zhellenizowano, z bogini ogrodów stała się boginią miłości. W literaturze i malarstwie przedstawiano Adonisa z Wenus. Owidiusz napisał poemat „Wenus i Adonis”, William Szekspir również napisał poemat „Wenus i Adonis”. Tycjan, Nicolas Poussin, Peter Paul Rubens, namalowali obrazy, na których przedstawili Wenus i Adonisa.

Córka Rzeki i bogini ogrodów   

 

Tolkien przedstawiając Złotą Jagódkę, napisał, że była córką Rzeki. Nie podał jednak jej nazwy. Wspomniana wyżej Persefona, bogini Podziemia, małżonka Hadesa, według najbardziej znanej wersji mitu, była córką Zeusa i Demeter. Inna tradycja czyni z niej jednak córkę Zeusa i Styks, nimfy rzeki piekielnej (Pierre Grimal, „Słownik mitologii greckiej i rzymskiej”, Zakład Narodowy Imienia Ossolińskich, Wydawnictwo, 1987). Persefona, żona Hadesa, każdej wiosny opuszcza Podziemie. Demeter, uradowana z tego, że ma córkę przez dwie trzecie roku, staje się mocą dobroczynną, dająca ziemi urodzajność.

Natomiast grecka Afrodyta, a staroitalska Wenus, nie miała rodziców, gdyż była „urodzona z piany morskiej”. Tak jak Persefona, uwieńczona granatem i cyprysem, każdej wiosny opuszczała Podziemie i wstępowała na niebo, gdy pierwsze kiełki wychodziły z ziemi, tak i Afrodyta, uwieńczona mirtem i różami, rządziła odnowieniem się wiosny i za jej przyczyną krążyły wszystkie soki. Tolkien połączył te dwie boginie w jedną, i tak powstała Złota Jagódka, „która miała na sobie suknię zieloną jak młode trzciny, przyozdobioną srebrem niby kropelkami rosy. Kibić jej opinał pas ze złota, którego ogniwa były w kształcie kwiatów lilii wysadzanych bladoniebieskimi oczkami niezapominajek”. Suknia ta była symbolem wiosny. Pas ze złota, który opinał jej kibić, jest pasem Afrodyty, nazwany pasem wdzięków, był talizmanem bogini, zapewniający powodzenie w miłości. Natomiast jesienią Złota Jagódka „odziana jest w srebro, opasana białą wstęgą, na nogach ma buciki jakby zrobione z rybiej łuski”. Złota Jagódka to Maria Magdalena.

We wspomnianej Septymanii przez wieki czczono Marię Magdalenę, o czym świadczą liczne kaplice, źródła i inne obiekty topograficzne noszące jej imię. Maria Magdalena była patronką ogrodów, źródłem płodności, piękna i radości życia – przejęła dziedziny, którymi kiedyś zajmowały się starożytne bogini miłości (Margaret Starbird, „Maria Magdalena i Święty Graal”, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2004).

Zeus zadecydował, że Adonis będzie przybywał jedną trzecią roku z Afrodytą, jedną trzecią z Persefoną, jedną trzecią gdzie sam zechce. Adonis jednak spędzał zawsze dwie trzecie roku z Afrodytą, a tylko jedną trzecią z Persefoną. Jeżeli Tom Bombadil był Adonisem, to przez połączenie dwóch bogini w jedną, opiekun lasu i zwierzyny przebywał cały rok ze Złotą Jagódką.

To właśnie Wenus (gr. Afrodyta) w starożytnej Italii była opiekunką ogrodów warzywnych, dobrym duchem dyni, grochu i pietruszki. Później stała się panią wiosny, kwiatów i wszelkiego uroku natury.

Tolkien o ogródku Złotej Jagódki pisze: „Frodo podskoczył do wschodniego okna i zobaczył za nim warzywny ogródek srebrny jeszcze od rosy, chociaż po trosze oczekiwał widoku ziemi zrytej kopytami końskimi. Większa część ogródka była ukryta za wysoką ścianą fasoli oplatającej się wokół tyczek, a za nią na tle brzasku ciemniał masyw wzgórza”. Dalej: „Peppin przez zachodnie okno zobaczył…Na wyciągnięcie ręki znajdował się kwietny ogród i przetkany srebrem żywopłot, za którym ciągnęła się trawa połyskująca perełkami rosy”.

Pobyt w kurhanie

 

Czterej hobbici, a mianowicie Frodo, Sam, Meriadok i Peppin, po pobycie w domu Toma Bombadila i Złotej Jagódki za radą gospodarza udali się od domu na północ, przez zachodnie, mniej strome stoki Kopców. Bombadil radził im, aby trzymali się zielonej trawy. Mówił: „Nie mieszajcie się do sprawek starych kamieni, zimnych widm, nie pakujcie nosów do ich siedzib, chyba, że jesteście bohaterami, którym serce nigdy nie zadrży!”. Przestrogę tę powtórzył kilka razy, a potem poradził, aby obchodzili kurhany od zachodniej strony, jeśli już zdarzy im się do któregoś zbliżyć.

Około południa hobbici znaleźli się na wzgórzu, którego szczyt, obszerny i płaski, przywodził na myśl zielono obramowany spodek. Spoglądały na nich wyniosłe szczyty zwieńczone zieloną połoniną, na których widniały kamienie niczym kły sterczące z zielonych dziąseł. Widok ten był dla nich nieprzyjemny, odwrócili się więc i zeszli do zielonego spodka, gdzie wznosił się samotny kamień, wysoki, lecz dający o tej porze cień. Był zimny. Opierając się plecami o niego, wydobyli jadło i napoje. Spożyli posiłek. Później usnęli. Po chwili zbudzili się znienacka i w popłochu. Przestraszeni zerwali się na równe nogi i pognali do zachodniej krawędzi, jednak tylko po to, aby stwierdzić, że znaleźli się na wyspie w morzu mgieł. Mgła rozpięła nad nimi masywny dach. Zobaczyli, że znaleźli się w mgielnej sali, której strop podpierał stojący po środku kamień.

Nie chcieli dłużej tu zostać. Spakowali się dość szybko, i prowadząc kuce, zaczęli rzędem zstępować po długim północnym stoku w morze mgły, która robiła się coraz zimniejsza i wilgotniejsza. Na samym dole było już tak mroźno, że zatrzymali się i w pośpiechu naciągnęli opończe. Jak im się wydawało, to posuwali się w kierunku szerokiego ujścia długiej doliny.

Nagle zauważyli, że złowieszczo wypiętrzają się nad nimi dwa wysokie kamienie, niby filary wyrwanych wierzei. Frodo wjechał między nie i w tej samej chwili otoczyła go ciemność. Konik parsknął, cofnął się gwałtownie i hobbit zleciał z siodła. Był sam, przyjaciele zniknęli. Krzyknął z rozpaczą, ale nie było odpowiedzi. Kucyk również zniknął. Cały czas nawoływał przyjaciół, długo jednak nie słyszał odpowiedzi. Po chwili odniósł wrażenie, że wysoko nad nim rozbrzmiewają wątłe głosy: Frodo! Hej! A potem wołanie: Pomocy! Pomocy!

Ile mu sił starczyło, gnał w kierunku głosów, ale zapanowała już zupełnie noc. Tylko pochyłość gruntu pod nogami powiedziała mu, że znalazł się wreszcie na szczycie wzgórza. Podmuchy wichru syczały w trawie. Usłyszał zduszony krzyk. Pobiegł więc w jego kierunku. Znalazł sie na kopulastym szczycie. Był to wielki kurhan. Krzyknął z gniewem i strachem: – Gdzie jesteście?! Odpowiedział mu głos niski i zimny, jakby dobywał się z ziemi: – Czekam na ciebie! Poczuł uchwyt zimniejszy i twardszy niż żelazo, a w kościach lodowaty chłód. Stracił przytomność.

Kiedy odzyskał świadomość, był przerażony. Przypomniał sobie, że został schwytany i uwięziony we wnętrzu kurhanu. Leżał plecami na zimnym kamieniu, z rękami złożonymi na piersi. Odczuwał lęk potężny. Wokół niego zaczyna się rozpalać zielonkawe światło. Po chwili obrócił głowę i dostrzegł leżących obok siebie Sama, Peppina i Meriadoka. Leżeli na plecach, odziani na biało, a ich twarze były śmiertelnie blade. Nagle rozbrzmiał śpiew: zimny, wibrujący szept. Frodo poczuł, ze krew krzepnie mu w żyłach. Dojrzał rękę, której rozbiegane palce zdążały w kierunku Sama. Sięgnął po miecz leżący na jego szyi, i ze wszystkich sił ciął pełzające ramię na wysokości przegubu. Dłoń została odcięta, ale miecz pękł u rękojeści. Rozległ się krzyk, światło zgasło, a w ciemności słychać było wściekły ryk. Frodo upadł do przodu na ciało Merry’ego i poczuł chłód jego twarzy.

Później usłyszał głośny huk kamieni toczących się i spadających w dół. Rozbłysło światło dzienne. W otworze pojawiła się głowa Toma Bombadila. Wspólnie wynieśli na zewnątrz Meriadoka, Pippina i Sama. Ułożyli ich na trawie na wznak. Potem Tom z kapeluszem w dłoni i wiatrem we włosach stanął nad nimi i rozkazującym głosem kazał im wstać. Hobbici poruszyli się, przeciągnęli, przetarli oczy i w jednej chwili zerwali na równe nogi.

Nie mieli na sobie własnych ubrań, tylko jakieś szmaty. Tom powiedział im, że nie odnajdą już swoich dawnych strojów. Jak to? Zapytał zdumiony Peppin. Tom im odpowiedział: – Byliście w topieli i wyszliście z niej. Ubranie to niewielka strata, gdy umyka się zagładzie. Precz ciśnijcie te zimne szmaty! Nago biegajcie po trawie.

Tom ich zostawił i poszedł na łowy, a oni nago hasali po trawie. Tom wrócił po jakiejś chwili i przyprowadził ich kucyki. Oni wyciągnęli z sakw swoje zapasowe ubrania i naciągnęli na siebie. Na zakończenie Tom podarował każdemu z hobbitów sztylet, długi, ostry i pięknie wykończony.

Symbole

 

Przedstawione przez Tolkiena symbole: „mgielna sala, której strop podpierał stojący po środku kamień”, to kolumna, drzewo snów, wspomniane przez Wergiliusza przy zstępowaniu Eneasza do piekieł (Wergiliusz, Eneida, ks. VI), natomiast „dwa wysokie kamienie, niby filary wyrwanych wierzei”, to wrota piekieł. Mgła to dym narkotyczny. Na szczytach „widniały kamienie niczym kły sterczące z zielonych dziąseł”. Były to megalityczne budowle podobne do Stonehenge w Anglii. Najprawdopodobniej związany był z kultem księżyca i słońca. Frodo w ciemnościach doznawał nagłych dotknięć niewidzialnych rąk, dlatego mieczem odciął komuś dłoń. W zakończeniu tego epizodu Tolkien pisze: „Tom ich zostawił i poszedł na łowy, a oni nago hasali po trawie”. We wtajemniczeniach eleuzyńskich mistowie po wyjściu z okrągłej sali byli nadzy.

Cdn.

Stanisław Bulza

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s