Świt Ery Horusa… czyli już czas (część 1)

 

Nazwa metody sotisowej pochodzi od greckiego określenia Psiej Gwiazdy, Syriusza, którą starożytni Egipcjanie nazywali Sopdet (spdt). Heliakalny wschód tej gwiazdy był dla Egipcjan jednym z najważniejszych dni roku jako początek roku astronomicznego.

W kalendarzu juliańskim, który jest umownie stosowany dla całego okresu starożytności, heliakalny wschód Syriusza miał miejsce tego samego dnia roku kalendarzowego. Gdyby przeprowadzić obserwację z Memfis w XX wieku p.n.e. można by to zjawisko zaobserwować 17 lub 18 lipca, w X wieku p.n.e. – 18 lub 19 lipca, zaś w I wieku n.e. – 19 lub 20 lipca (są to dane przybliżone). Dla uproszczenia przyjmuje się, iż heliakalny wschód gwiazdy Sotis miał miejsce 19 lipca według obserwacji z Memfis oraz 14 lipca według obserwacji z Elefantyny. Obecnie w okolicach dawnego Memfis zjawisko to ma miejsce około 5 sierpnia każdego roku według kalendarza gregoriańskiego. (wikipedia-datowanie sotisowe)

 


 

Michael Bara, Richard C. Hoagland (enterprisemission.com), tłum. Radtrap (od części nr 3 oryginalnej serii)

 

[Część informacji pochodzi z artykułu Petera Meyera „The Julian and the Gregorian Calendars„]

 

Nasz współczesny kalendarz gregoriański powstał w roku 1582, po tym jak papież Grzegorz XIII wydał bullę w celu reformy kalendarzowej. Poprzedni kalendarz juliański, stworzony przez Juliusza Cezara (kalendarz juliański został przyjęty przez Kościół chrześcijański na Soborze Nicejskim w roku 325 n.e., pierwszym soborze generalnym Kościoła katolickiego), był coraz bardziej nieścisły i jeszcze przed rokiem 1582 wiele religijnych świąt, w rodzaju Wielkanocy, zaczęło wypadać daleko poza oryginalną porę roku/datę święta.

Wszystko wyjaśnia astronomia. Kalendarze odmierzają czas, zaś ten mierzony jest w oparciu o ruch Ziemi, Księżyca i gwiazd. W kalendarzu juliańskim przeciętny rok (okrążenie Ziemi wokół Słońca) wynosił 365.25 dni. W rzeczywistości długość roku jest trochę inna. Pomimo tego ze astronomowie nie są zgodni co do dokładnych liczb (365.2422 dni w roku tropikalnym, lub 365.2424 dni w roku mierzonym przy pomocy równonocy wiosennej), to różnica między kalendarzem juliańskim a prawdziwym rokiem solarnym wynosi 0.0078 dni (11.23 minut) w pierwszym przypadku, oraz 0.0076 dnia (10.94 minut) w drugim.

Ta różnica akumuluje się, dlatego po około 131 latach kalendarz jest nie synchroniczny z równonocami oraz przesileniami, tracąc do nich cały dzień. Wraz z upływem wieków kalendarz juliański był już znacząco oderwany od pór astronomicznych. Ponieważ ruchoma data Wielkanocy oparta jest na różnym czasie wiosennej równonocy (dzień w którym dzień i noc trwają prawie tyle samo), oraz na nierównych fazach Księżyca, było bardzo ważne dla Kościoła aby posiadać wolny od błędów kalendarzowy punkt referencyjny (równonoc wiosenna), w celu obliczenia daty najświętszego ze świąt – dni śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

W celu rozwiązania tego problemu poprzednik Grzegorza XIII, papież Paweł III, powołał komisję astronomów mająca opracować projekt zmian w kalendarzu. Zrekrutował kilku prominentnych astronomów, przede wszystkim jezuitę Christophera Claviusa (1537-1612). Stworzyli oni kalendarz w oparciu o propozycje astronoma i fizyka Luigi Lilio (zm. 1576) i Pitatusa. Gdy Grzegorz XIII został wybrany, spośród wszystkich przedłożonych mu projektów wybrał ten Claviusa.

Reforma gregoriańska wyglądała w sposób następujacy:

Pominięto 10 dni z kalendarza i wydano dekret w którym dzień następny, 4 października (czwartek) 1582 (w starym kalendarzu byłby to 5 października 1582) będzie znany jako 15 (piątek) października 1582.

Zasada roku przestępnego została zmieniona. W kalendarzu juliańskim rok jest przestępnym jeśli jest podzielny przez 4. W kalendarzu gregoriańskim jest przestępny jeśli jest podzielny przez 4, ale nie przez 100 – lub – gdy jest podzielny przez 400. Tak więc rok 1600 lub 2000 był rokiem przestępnym, ale 1700, 1800, 1900 czy 2100 już nie.

Przyjęto nowe zasady określania daty Wielkanocy.

Pierwszym dniem roku został 1 stycznia.

Dzień dodatkowy, obecny w roku przestępnym, przeniesiono z dnia poprzedzającego 25 luty, do dnia po 28 lutym (przestępny 29 luty).

Oficjalnym powodem dla tych zmian była Wielkanoc, nowe określanie jej daty oraz przywrócenie kalendarza do stanu harmonii z ruchem ciał niebieskich, w której znajdował się w momencie słynnego Soboru Nicejskiego Konstantyna (325 n.e.).

W rzeczywistości jednak, jak udowadniają 3 lata pracy Enterprise w tym temacie, reforma miała pewien ukryty cel… najwidoczniej miał on mało wspólnego z „Chrystusem” czy „Wielkanocą” (pomimo oficjalnej maski Kościoła), za to miał wiele wspólnego z zaaranżowanym umieszczeniem w tabeli czasu skomplikowanych ruchów Ziemi i Syriusza względem siebie, o których pisaliśmy już wcześniej…

 


Oba zachodnie kalendarze, juliański i gregoriański, były zainspirowane egipskimi wierzeniami. Kalendarz juliański przyjęto w roku 46 p.n.e. (wg kalendarza gregoriańskiego) po tym jak Juliusz Cezar spędził mnóstwo czasu na konsultacjach z wyedukowanym w Egipcie astronomem i kapłanem Sosygenesem. Cezar przybył do Egiptu w 48 p.n.e. podczas pościgu za swoim przyjacielem i rywalem zarazem, Pompejuszem, po tym jak pokonał go w bitwie pod Farsalos, która zakończyła rzymską wojnę domową. Będąc tam Cezar poznawał egipską astronomię i religię. Dowiedział się, że antyczni Egipcjanie przewidywali coroczne wylania Nilu w oparciu o położenie Syriusza. Okres pomiędzy wynosił 365.25 dni – z dokładnością do mniej niż godziny w ciągu całych pięciu lat. W tamtych czasach musiało to wyglądać na pomiar najdokładniejszy z możliwych. Porzucił więc księżycowy kalendarz rzymski, dał każdemu miesiącowi 30 lub 31 dni, z wyjątkiem lutego który trwał 29 dni, z wyjątkiem każdego roku przestępnego (co 4 lata), gdy powtarzano dzień 23 lutego.

Rezultat, czyli 365-dniowy rok, co 4 lata rok przestępny, był dokładniejszy od poprzedniego rzymskiego kalendarza i na pozór wydawał się bardzo praktyczny i dokładny. Jest jednak zastanawiające co powodowało Cezarem przy tworzeniu systemu kalendarzowego. Choć był nieprecyzyjny, kalendarz rzymski nie powinien być szczególnym problemem dla wojownika pokroju Cezara. Był pochłonięty swoim własnym życiem, chciał ustanowić siebie pierwszym cesarzem rzymskim, a praca nad nowym kalendarzem była dziwnym rodzajem aktywności dla kogoś z takimi ambicjami.

W dzisiejszych czasach zapominamy, że ludzie tego pokroju w starożytności byli nie tylko politykami czy żołnierzami, czy też obydwoma naraz, ale często piastowali też funkcje kapłanów, mistyków czy magów. Większość z nich wierzyła, że ich ścieżki życiowe zostały wyznaczone przez boskie i tajemnicze siły, dlatego spędzali wiele czasu na poznawaniu natury tych sił. Cezar nie był tu wyjątkiem, jest bardzo prawdopodobnym, że egipska Kleopatra wtajemniczyła go w sekrety egipskiej magii i rytualności, jako część zapłaty za pozostawienie jej na tronie Egiptu. Jej ambicje były sprzeczne z jego, więc pokazanie Cezarowi mocy ukrytych za rytuałami i nauką najstarszej cywilizacji świata byłoby sposobem na stworzenie silnych więzi pomiędzy nimi.

Cezar przybył do Egiptu z dużą wiedzą o gwiazdach i antycznych misteriach. Został przyjęty do rzymskiej szkoły kapłanów w 73 p.n.e., a w roku 59 p.n.e. został konsulem Galii (Francja) po napisaniu szczegółowego raportu na temat religii druidów. Spędził kilka lat na badaniu ich religii i zasad astronomicznych, co zaowocowało napisaniem przez niego książki na temat astronomii podczas stacjonowania w Galii.

Druidzi byli strażnikami większości megalitów z dzisiejszej Anglii i Szkocji, w tym Stonehenge, New Grange, wzgórz Avebury i Silbury. Ostatnia książka Christophera Knight i Roberta Lomasa, „Uriel’s Machine” (oparta na pionierskiej pracy z lat 60-tych Thoma i Hawkinsa), opisuje te miejsca jako astronomiczne i kalendarzowe w swej naturze, twierdzi w niej również, że wiedza o tym jak ich używać pochodzi od „Obserwatorów/Strażników”, grupy pół-bogów mających swoje odpowiedniki w wielu antycznych religiach – w tym tej egipskiej. Powodem dla stworzenia tych olbrzymich przyrządów astronomicznych, było zobrazowanie użytkownikom swojego miejsca w ogólnym schemacie czasowym w stosunku do precesji, około 26,000-letnim cyklu Ziemskiego chybotliwego ruchu na jej obracającej się osi. Nieodłącznym elementem tego starożytnego zrozumienia precesji, jest niezwykły odnośnik do prehistorycznego konceptu fizyki hiper-wymiarowej (dla „prymitywnych” ludzi) – rodzaj nauki który mógłby skonfrontować swoich adeptów z czymś wyglądającym na „magiczną moc”, działająca jednocześnie na świat „natury” oraz innych ludzi.

Prawdopodobnie to ze względu na Cezara rzymskie imperium rozpoczęło trwającą wiek kampanię na rzecz usunięcia druidów z powierzchni Ziemi. Sam Cezar wylądował z wojskami w angielskiej zatoce w roku 55 p.n.e., musiał jednak szybko zawrócić. W końcu, czwarty rzymski cesarz Klaudiusz zdołał podbić Brytanię i uszczuplić populację druidów.

Jest to dziwne biorąc pod uwagę, że druidyczną kulturę stanowiła banda niepiśmiennych (całą swoją wiedzę zapisywali w pamięci i nie mieli prawa jej zapisywać) dzikusów [w oczach Rzymian], dosłownie biegających po lasach w skórach, nie stanowiących żadnego wojskowego zagrożenia dla Rzymu. Brytania nie posiadała wielkich bogactw surowcowych, była zimna, mokra, niezbyt przyjemna do życia. Dlaczego więc Rzym zapędził się tak daleko, wydając wiele pieniędzy, trwoniąc sporo siły ludzkiej – a wszystko to trwało dłużej niż wiek – ostatecznie podbijając całą populację tej dalekiej kolekcji porozrzucanych północnych wysp… i wycinając w pień zarządzającą nią kastę kapłańską?

Jedynym logicznym wyjaśnieniem jest to, że druidzi posiadali „coś” o wielkiej wartości… lub dużego zagrożeni dla Rzymu. Jeśli Cezar dowiedział się o jakichś ważnych sekretach druidów, sekretach obiecujących niezwykłą potęgę lub wiedzę o przyszłości, wydaje się naturalnym, że chciałby zabezpieczyć tą wiedzę dla dobra Rzymu. Jego kampania przeciw druidom wydaje się być skalkulowana na wyeliminowanie magicznej wiedzy druidów i zachowanie tego sekretu przez republikę (a później cesarstwo, pod jego rządami). Rzeczywiście, kalendarz juliański jest związany z czasem Greenwich, punktu służącego do mierzenia czasu, a znajdującego się w Anglii. W tym scenariuszu pozornie bezsensowna kampania przeciwko wyspom brytyjskim zaczyna mieć sens.

Sześć lat po jego kampanii w Galii wyrusza do Egiptu. Jak dowiedzieliśmy się wcześniej, Egipcjanie posiadali wielką wiedzę na temat ruchu ciał niebieskich, a Sosygenes był ekspertem w tej dziedzinie. Patrząc na rezultat jego podróży – kalendarz juliański – wydaje się oczywistym co wyjawił on Cezarowi.

Jak wspomnieliśmy wcześniej, antyczny kalendarz egipski oparty był na corocznych wylewach Nilu, oraz okresach tzw. „heliakalnych wschodów” gwiazdy Syriusza. Ze względu na coroczne okrążenia Ziemi wokół Słońca, Syriusz „znika” z nocnego nieba nad Gizą na czas 70 dni, każdego roku, robi tak od tysięcy lat… Jego ponowne pojawienie się, tuż przed wschodem Słońca na wschodnim horyzoncie, zwane jest „heliakalnym wschodem Syriusza” (helakial od greckiego Helios – wschodzące słońce – czyli kolejna nazwa dla egipskiego terminu określającego ten sam fenomen astronomiczny – a brzmi on… Horus! ).

Ze względu na nieprzemijające efekty precesji (26,000 lat cyklu obrotu Ziemi na swojej osi), te coroczne zniknięcia systematycznie przesuwają się czasowo przez pory roku Egiptu. W tym roku [2000/2001?] wydarzenie to ma miejsce 5 sierpnia. W czasach Jezusa heliakalny wschód miał miejsce 20 lipca, popularna data „rytuałów” dla NASA. W antycznych czasach, około 3300r. p.n.e. owe heliakalne zjawisko pojawienia się gwiazdy miało miejsce podczas przesilenia letniego (21 czerwca w kalendarzu gregoriańskim). Mniej więcej w tym czasie topniejący śnieg w górach środkowej Afryki przyczyniał się do wylewu Nilu, zjawiska pozwalającego na uprawę żywności w tym zazwyczaj jałowym środowisku. Owa koniunkcja wydarzeń prowadzi nieuchronnie do połączenia – początku nowego roku i „magicznego odrodzenia” Syriusza, Nilu i Izydy. Nowy rok nie zaczynał się wtedy o północy, ale w momencie gdy Syriusz pojawiał się po długiej nieobecności na niebie. On świtał… jako świt Horusa.

W swojej książce „Echoes of Ancient Skies, archeoastronom dr. Ed Krupp opisuje te wydarzenia:

„Po zniknięciu z nocnego nieba (na 70 dni) Syriusz pojawia się znów podczas świtu, tuż przed wschodem Słońca. Pierwsze jego pojawienie się na początku roku znane jest jako heliakalny wschód gwiazdy, tego dnia Syriusz staje się widoczny na bardzo krótki okres czasu, i znika gdy niebo robi się zbyt jasne. W starożytnym Egipcie ten coroczny świt Syriusza wypadał bardzo blisko przesilenia letniego, zbiegał się również z wylewami Nilu. Izyda, jako Syriusz, była „Panią początku Roku”, a egipski nowy rok zaczynał się od tego wydarzenia. Ceremonialne teksty nowego roku z Dendery mówią, że Izyda udobrucha Nil, a ten zaczyna się rozszerzać. Metafora ma znaczenie astronomiczne, hydrauliczne oraz erotyczne, współgra z funkcją którą Izyda pełni w legendzie. Sirius ożywia Nil podobnie jak Izyda ożywia Ozyrysa. Ukrywa się przed Setem w czasie gdy Syriusz znika z nocnego nieba (na 70 dni). Ona (Izyda) daje życie swojemu synowi Horusowi podobnie jak nowemu roku. Jest wehikułem odnowienia życia i porządku. Świecąc przez chwilę, jednego poranka o letniej porze, stymuluje Nil i rozpoczyna nowy rok. „

Tak więc zalewowy okres Nilu był czymś więcej niż wyznacznikiem odnowionego życia, rozpoczynał początek kalendarzowego roku. Cezar musiał być wtajemniczony w te antyczne wierzenia, podobnie jak w wiele innych tajemnic Syriusza znanych Sosygenesowi. Wpływ Syriusza znalazł swoją drogę również do kalendarza znanego jako juliański. Od samego początku gdy zaczęto stosować system kalendarzowy juliański, można było wyczuć wpływ Egiptu i Syriusza…
 

Jeśli cofniesz zegarek w Gizie do juliańskiej daty 0000.0000 (01/01/4713 p.n.e. o północy) odkryjesz, że Syriusz, ten najważniejszy z kosmicznych punktów referencyjnych dla Egipcjan, znajduje się w znaczącej lokalizacji, czyli na 33 stopniu poniżej wschodniego horyzontu. Teraz, szanse na cofnięcie jakiegokolwiek kalendarza, do swoich własnych początków (ponad 6700 lat temu), dokładnie w miejscu które uznalibyśmy dla niego najważniejszym, i odkrycie, że ciało astronomiczne którego szukamy znajdziemy w dokładnie tym znaczącym liczbowo położeniu są … cóż… astronomicznie małe!

Pamiętajac przy tym, że kalendarz juliański jest wyliczony co do minuty, zaś Juliusz Cezar zdecydowanie rozumiał znaczenie Syriusza, nie możemy wysnuć wniosku innego niż ten, że jest to produkt rozmyślnego projektu! Mamy więc kolejne potwierdzenie naszego astronomicznego modelu Egipskiego zrównania – ten zdumiewający przykład, w dosłownym sercu systemu kalendarzowego wciąż używanego przez świat – nie tylko przez NASA… ale przez całe środowisko astronomiczne.

Umiejscowienie gwiazdy na 33° jest wyraźnym sygnałem, że Sosygenes rozumiał zakodowane podstawy oraz symboliczne znaczenie fizyki tetrahedralnej. Nie jest to duże zaskoczenie, że początek tego kalendarza naznaczony jest zrozumieniem świętego znaczenia Syriusza… Korci nas zadać kolejne pytanie: dlaczego Cezar i Sosygenes cofnęli się głęboko w przeszłość do ery przed-dynastycznej aby wyznaczyć początek kalendarza? Rzymski kalendarz używany poprzednio zaczyna datowanie od momentu założenia Rzymu przez Remusa i Romulusa (753 p.n.e. wg kalendarza gregoriańskiego). Dlaczego nowy kalendarz Rzymu nie zaczynał się od identycznej daty? Po co cofać się aż do 4713 p.n.e.?

Argumentem „mainstreamowej” historii jest to, że wcale tego nie zrobili…


Joseph Justus Scaliger

Pomimo tego, że system datowania zwany systemem numerowania dni juliańskich, jest zazwyczaj przypisywany Josefowi Justusowi Scaligerowi (1540-08-05 , Agen, Francja, zm. 1609-01-21 w Leiden, Holandia), istnieją mocne dowody wykazujące, że to nie jest jego wynalazek. Scaliger był jednym z doradców Claviusa, uważany jest powszechnie za jednego z twórców nauki chronologii. Scaliger połączył trzy tradycyjnie znane cykle czasowe – 28, 19 i 15-letni – i stworzył wielki cykl, cykl Scaligera, lub też okres juliański – 7980 lat (7980 jest wynikiem mnożenia 28, 19 i 15). Wg Encyklopedii Britannica:

„System chronologiczny używany dzisiaj głównie przez astronomów, oparty jest na liczeniu dni od daty 1 stycznia 4713 r.p.n.e.

Nie mylić z kalendarzem juliańskim, okres juliański został zaproponowany przez uczonego Josefa Justusa Scaligera w roku 1583 i nazwany tak został na cześć jego ojca Juliusa Cesara Scaligera. Josef Scaliger zaproponował okres trwający 7980 lat do używania przy określaniu upływu czasu między rożnymi wydarzeniami historycznymi, odnotowywanymi za pomocą rożnych systemów chronologicznych, er i kalendarzy. Długość 7980 lat jest wynikiem mnożenia 28 przez 19 i przez 15.

Są to lata tak zwanego cyklu solarnego kalendarza juliańskiego (28)… księżycowego cyklu Metona (19)… oraz cyklu indykcji, oryginalnie używanego przy pobieraniu podatków lub rządowych rekwizycjach w antycznym Rzymie (15). Epoka czy teź punkt startowy w roku 4713 p.n.e. został wybrany jako najbliższy rok w którym rozpoczęły się wszystkie te trzy cykle.

Wbrew powyższym twierdzeniom „okres juliański” nie został tak nazwany na część ojca Scaligera. W swoim De Emandatione Temporum (1583; „Badania nad Ulepszeniem Czasu”) Scaliger pisze: „Julianam vocauimus, quia ad annum Julianum accommodata …” (tł. R. L. Reese et al. (3) „Nazwaliśmy go juliańskim ponieważ pasuje do kalendarza juliańskiego …”).

Wg US Naval Observatory:

„W XVI wieku Joseph Justus Scaliger próbował rozwiązać problem er historycznych poprzez umieszczenie ich wszystkich w jednym systemie datowania. Nie będąc gotowym na negatywne liczenie lat, obmyślił by wyznaczyć początkową epokę starszą od jakichkolwiek zapisków historycznych. Miał podejście numerologiczne i zastosował trzy cykle kalendarzowe: 28-letni cykl słoneczny, 19- letni cykl złotych numerów, 15-letni cykl indykcji… Tak więc Scaliger mógł opisać rok przy użyciu kombinacji numerów (S,Z,I), gdzie S liczymy od 1 do 28, Z od 1 do 19, oraz I od 1 do 15. Scaliger stwierdził, że dana kombinacja mogłaby rozpocząć się po 7980 (= 28 x 19 x 15) latach. Nazwał to cyklem juliańskim ponieważ oparty był na kalendarzu julianskim. Scaliger wiedział, że rok narodzin Chrystusa (wyznaczony przez Dioniziusa Exiguusa) był numerem 9-tym w cyklu solarnym, złotym numerem 1 oraz numerem 3-im w cyklu indykcji – (9,1,3). Posiadając ta wiedzę Scaliger obliczył, że jego początek ery (1,1,1) w nowej chronologii to rok 4713. Początek epoki Scaligera został przyjęty jako początek epoki datowania juliańskiego.”

Innymi słowy obecna nauka twierdzi, że punkt zerowy (4713 p.n.e.) kalendarza juliańskiego nie pochodzi od Cezara i Sosygenesa, ale od katolickiego astronoma z XVI wieku. Nie jest to jednak prawda.

Roger, biskup Hereford, pisze o trzech cyklach użytych później przez Scaligera w swoim Compotus (napisanym w 1176 n.e.) : „te trzy… nie stykają się razem w jednym punkcie przez 7980 lat”.

Mimo że nie identyfikuje roku (4713 p.n.e.) jako punktu rozpoczęcia cykli, wspomina o opisywanej wcześniej zasadzie. Wg R. L. Reese („New evidence concerning the origin of the Julian period – Nowy dowód w sprawie pochodzenia okresu julianskiego”, American Journal of Physics, roz. 59 (1991), 1043.):

„XII-wieczny manuskrypt zaznacza, że okres 7980 lat był używany dla celów kalendarzowych przez biskupa Hereford, Roberta de Losinga, w roku 1086, prawie wiek przed innym biskupem Hereford, Rogerem… Robert de Losinga połączył cykle solarny, lunarny oraz indykcyjny w jeden wielki cykl [magnum ciclum]” 7980 lat … Manuskrypt stwierdza, że Robert de Losinga był najwcześniej znanym użytkownikiem okresu juliańskiego, i to w roku 1086.”

A więc okresu juliańskiego… używano już prawie tysiąc lat temu. Biorąc pod uwagę, że zarówno Cezar jak i Sosygenes znali się na cyklach księżycowych i słonecznych, oraz z oczywistych względów wiedzieli czym jest cykl indykcji, wydaje się bardzo prawdopodobnym, że mogli dojść do tej samej konkluzji. Do tej pory nie mamy żadnych konkretnych informacji o początkowej dacie kalendarza Cezara.

Jeśli nad tym pomyślimy i przyjmiemy, że Cezar i Sosygenes rozumieli znaczenie „kotwicy” Syriusza dla ich kalendarza, i zdawali sobie sprawę ze zbiegania się trzech cyklów w roku 4713 p.n.e, czym mogło być umieszczanie tej kotwicy tak daleko, jeśli nie oddaniem cześći bogini Izydzie?

Wysuwają się dwie możliwości, obie logiczne i być może obie poprawne.

Pierwsza mówi, że [kalendarz] jest w jakiś sposób związany z fizyką hiper-wymiarową. Jak zademonstrujemy to później, ten czas 6700 lat okazuje się niezwykle ważny dla cyklu precesyjnego, który już niedługo się zakończy. Dodatkowo opisuje coś bardzo ważnego, coś co wydarzyło się w 4713 p.n.e. i może wydarzyć się ponownie.

Inna możliwość jest taka, że tamto wydarzenie ma jakiś związek z inną ważną koniunkcją astronomiczną w przyszłości. Być może „skrzyżowanie meridianu” tej samej gwiazdy, Syriusza, nad Gizą o północy 1 stycznia 2000?

Ta druga możliwość byłaby możliwa tylko wtedy, gdy nowy rok zaczynałby się o północy 1 stycznia. Dlaczego Cezar zgodził się na taką datę skoro kalendarz był egipski? Dlaczego nie rozpoczynać go podobnie jak Egipcjanie – od heliakalnego wschodu Syriusza – skoro to kalendarz zależny od Syriusza?

Ponieważ chciał zachować to w sekrecie.

Rok 46 p.n.e. znany był w Rzymie jako rok zamieszania z powodu wszystkich zmian w kalendarzu. 1 stycznia to tradycyjna data posiedzenia rzymskiego senatu i rozpoczęcia roku w kalendarzu cywilnym (i nie, pochodzenie tej daty nowego roku w Rzymie nie jest znane). Cezar który już wcześniej przejął sporo władzy od Senatu teraz chciał zmiany kalendarza, argumentował, że początek nowego roku powinien przypadać na wiosenną równonoc lub przesilenie zimowe. My uważamy, że nigdy nie chciał by tak było. Poprzez pójście na „kompromis” z Senatem co do 1 stycznia (musiał mieć tą datę, aby jego kalendarz zbiegał się z pojawieniem Syriusza nad Gizą o północy roku 2000), Cezar mógł uniknąć dalszych sporów z rzymskim senatem udając, że zależy mu na ich, upadającym zresztą, autorytecie. W rzeczywistości dostał to czego chciał od początku.

(…)

Kolejny dowód na to, że Cezar rozumiał znaczenie Syriusza oraz znał podstawowe założenia fizyki hiper-wymiarowej widzimy w jego kolejnych działaniach: zaraz po przybyciu do Egiptu rozpoczął zastanawiające prześladowania Żydów.

Te dziwne prześladowania (kolejny „bezbronny lud”, oficjalnie nie stanowiący zagrożenia dla Rzymu) mają sens w świetle prac Stana Tenena, matematyka i naukowca który spędził 30 lat próbując zrozumieć matematyczne korzenie alfabetu hebrajskiego. Zdumiewające konkluzje Tenena – iż zasady pisma hebrajskiego są dwuwymiarową reprezentacją trzy- (lub więcej) wymiarowego odbicia obrotowej symetrii tetrahedronu … łączą język Żydów z fizyką hiper-wymiarową. Tym samym sama egzystencja ludu hebrajskiego, kolejnej kultury obsesyjnie broniącej swojej zapisanej świętej historii w niezmienionej formie – stanowiła w pewien sposób „zagrożenie” dla Rzymu, co wyjaśniałoby dlaczego Cezar tak nagle zwrócił się przeciwko nim, planując pozbyć się ich podobnie jak lata wcześniej druidów.

Nie pomogło to jednak Cezarowi. Został zamordowany podczas Id marcowych (15-tego dnia) następnego roku. Gdyby sprawy potoczyły się inaczej, jego kalendarz mógłby rozpłynąć się w mrokach dziejów. Oktawian (później August), jego adoptowany syn i ewentualny następca, również wybrał się do Egiptu (w pościgu za Antoniuszem i Kleopatrą). Oktawiusz nie miał żadnego powodu by kontynuować reformę kalendarzową Cezara … ale to zrobił… a nawet dokonał kilku modyfikacji w kalendarzu.

 

Reklamy

12 comments on “Świt Ery Horusa… czyli już czas (część 1)

  1. Według kalendarza hebrajskiego mamy 5776 rok, jeżeli coś się wydarzyło 4713 p.n.e to wydarzyło się ok 937 lat przed stworzeniem świata czyli czysto wirtualnie.

    • Jeśli rozchodzi się o lata i pokolenia Biblijne i czas zdarzeń, to aktualny kalendarz hebrajski (raczej nie kalendarz a samo liczenie lat/pokoleń) robi duże zamieszanie gdyż nie zgadza się o jakiejś 220-1220 lat – zależy jak i kto liczy. Wynika to z niewiedzy wielu akademickich pseudo-intelektualistów (noszących wielce zaszczytne tytuły naukowe nie współmierne do ich miernych osiągnięć w tejże dziedzinie); zapewne też przez kościelnych cenzorów, później ich chrześcijańskich i żydowskich przepisywaczy oraz nieścisłości w przypadku przekazywania wspomnień pierwotnie w formie ustnej, możliwe też ze złej woli.
      MówiącyJakJest

  2. …a może jesteśmy zamknięci w czso-przestrzeni ,i to co nam serwują ….i nasze namiętności ,przyzwyczajenia ,nałogi wiążą nas z tym światem/?/?………..kiedyś miałam taki dziwny sen……..

  3. Kleopatra był kochanką Juliusza, więc była już i tak z nim związana, inna kwestia to to iż była arcykapłanką (nie tylko królową) Egiptu.
    Ale czemu Juliusz miałby wybrać się do Egiptu gnębić Żydów, skoro mieszkali też w Rzymie czy Palestynie (Rzymskiej prowincji) itd?
    Oczywiście kalendarz hebrajski bazuje na egipskim.. itd
    MówiącyJakJest

    • Kalendarz hebrajski (na pewno ten starożytny, w pełni księżycowy, nie obecny księżycowo-solarny) nie bazuje na egipskim, wszystkie pierwsze kalendarze byly lunarne, więc musiały pochodzić od jakiegoś pierwszego pra-pomysłu.

      Hebrajski różnł się od egipskiego w wielu kwestiach, choćby wyznaczaniu początku roku – u Izraelitów od czasu dojrzenia kłosów jęczmienia, u Egipcjan od wschodu Syriusza/wylewu NIlu, gdy pola były jeszcze nieobsiane.

      Współczesny kalendarz żydowski zapożyczył sporo od kalendarza babilońskiego, w tym początek roku czy nazwy miesięcy (np. miesiąc Tammuz, na część boga Tammuza/Dumuziego, jeden z przodków Antychrysta).

      https://radtrap.wordpress.com/2014/11/29/porownanie-dwoch-kalendarzy-zydowskich-rabinicznego-i-karaimskiego/

      • Co do kalendarza lunearnego to prawda, tym bardziej iż jest dużo więcej odnośników do księżyca u Hebrajczyków -Izraelitów. Oczywiście jest związany z Babilońskim, ale egipskim też, gdyż zanim Egipcjanie zaczęli liczyć rok od wylewów Nilu to mieli kalendarz księżycowy, który to mógł być hebrajski (zapożyczony od Hebrajczyków a nie odwrotnie). Przy okazji Hebrajski kalendarz jest mieszany lunarno-solarny podobnie jak Hinduski, Babiloński, Egipski, Chiński, Kurdyjski, Buddyjski, czy przed-muzłumański i islamski (lunarny) jest jeszcze kalendarz kabalistów (ery-światła) też bazujący na hebrajskim, w każdym tym przypadku jednak cywilizacja jest historycznie-religijnie-kulturowo związana z Hebrajczykami, najpewniej połączono pierwotnie Hebrajski lunarny i „pogański” solarny a kiedy to zrobiono to inna sprawa w dodatku dość zawiła.
        MówiącyJakJest

        • Wszystko jest na tyle skomplikowane na ile ludzie sobie to komplikują w Piśmie jest to natomiast bardzo prosto i jasno wyjaśnione i są nawet podane lata życia poszczególnych osób od Adama na podstawie, których da się podać wiek Ziemi.

  4. ” Baczcie, aby was kto nie sprowadził na manowce filozofią i czczym urojeniem, opartym na podaniach ludzkich i na żywiołach świata, a nie na Chrystusie ” – kolosan 2:8 Biblia Warszawska

    https://www.google.pl/search?q=Christian+and+conspiracy+theories+distracting&ie=utf-8&oe=utf-8&gws_rd=cr&ei=ytJeVrvACYTCywP4sKIw

    https://www.google.pl/search?q=Christians+are+wasting+their+time+on+conspiracy+theories&ie=utf-8&oe=utf-8&gws_rd=cr&ei=GdNeVvOxHYXCywOOxJXABQ

    ,

    • Lena dobrze o Tobie napisała, że wyrywasz wersety z kontekstu. Szaweł nie przestrzega tam Kolosan przed badaniem znakow końca czasów (co w I w.n.e. zresztą nie ma racji bytu) ale przed zanieczyszczaniem wiary przekazanej przez apostołów obcymi filozofiami.

      zachęcam czytelników do przeczytania tego listu Szawła, długi nie jest.

      • to nie są znaki końca, tylko zwiedzenie i trucizna dla chrześcijan. Poznanie znaków leży w świętości, w Chrystusie a nie a badania pseudospisków, celowo wykreowanych rzeczy aby odwracać uwagę od Chrystusa. Ci którzy patrzą cały czas na Chrystusa, – tym Pan objawi wszystko w swym czasie i będą mieć siłę aby przejść przez ekstremalnie trudne wydarzenia, próby. Zapatrzeni w spiski, pseudospiski, światowe odwracacze uwagi nie będą mieć poznania bo nie będą całym sercem trwać w Chrystusie i nie będą mieć siły do wytrwania w cierpieniach, próbach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s