Bíblia1

Co oznacza karmienie się ciałem i krwią Chrystusa?

 

Autor poniższego artykułu, Krzysztof Borawski,  jest misjonarzem ewangelicznym i założycielem fundacji misjonarskiej slowoboze.pl.


 

Co oznacza karmienie się ciałem i krwią Chrystusa?

Temat karmienia się ciałem i krwią Chrystusa powinien być bardzo istotny dla wszystkich szczerze wierzących w Pana Jezusa, gdyż zgodnie ze Słowem Bożym spożywanie ciała i krwi Chrystusa jest jednym z warunków życia wiecznego, zgodnie z:

„I powiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeśli nie będziecie jeść ciała Syna Człowieczego i pić jego krwi, nie będziecie mieć życia w sobie.
Kto je moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne, a ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.
Moje ciało bowiem prawdziwie jest pokarmem, a moja krew prawdziwie jest napojem.
Kto je moje ciało i pije moją krew, mieszka we mnie, a ja w nim.
Jak mnie posłał żyjący Ojciec i ja żyję przez Ojca, tak kto mnie spożywa, będzie żył przeze mnie.


To jest ten chleb, który zstąpił z nieba.
Nie jak wasi ojcowie jedli mannę, a pomarli. Kto je ten chleb, będzie żył na wieki.
To mówił w synagodze, nauczając w Kafarnaum.” (J 6:53-59, UBG)

W Słowie Bożym znajdujemy wyjaśnienie znaczenia tych słów, ponieważ jednak, niezależnie od opinii autora tego opracowania, istnieją również pewne utrwalone rozumienia tych pojęć, rozważone zostaną cztery interpretacje karmienia się ciałem i krwią Chrystusa:

1. Ciało i krew Chrystusa jako spożywanie tzw. Jezusa Eucharystycznego, czyli wcielenia Pana Jezusa w opłatek i wino, w ramach przeistoczenia (koncepcja rzymsko-katolicka).

2. Ciało i krew Chrystusa jako karmienie się społecznością, wspólnotą z innymi wierzącymi (kościół jako ciało Chrystusa).

3. Ciało i krew Chrystusa jako karmienie się relacją z Panem Jezusem, osobistym związkiem duchowym z Bogiem (spotykane w denominacjach protestanckich).

4. Ciało i krew Chrystusa jako karmienie się Słowem Bożym, czyli czytanie lub słuchanie z wiarą (przypis 1) Biblii, czyli ksiąg Nowego i Starego Testamentu.

Niektórzy mogliby pomyśleć (w szczególności członkowie Kościoła Rzymsko-Katolickiego, dalej KRK), że wszystkie te odpowiedzi są poprawne. Jednocześnie jednak nie mogą być one łącznie prawdziwe, gdyż albo ciało i krew Pana Jezusa jest przeistoczonym opłatkiem i winem, albo spotkaniami z innymi wierzącymi (wtedy już nie opłatkiem), albo osobistą relacją z Bogiem (wtedy już nie opłatkiem i nie spotkaniami z wierzącymi), albo Słowem Bożym, czytanym lub słuchanym, co również wyklucza pozostałe możliwości. Oczywiście, można by odnaleźć tu pewne części wspólne – istotnym jest jednak fakt, że nie mogą być one łącznie poprawne, stąd prawdziwa jest tylko jedna (lub żadna) z wymienionych możliwości. Celem tego opracowania jest opisanie każdej z tych możliwości oraz wskazanie, która z nich, w opinii autora opracowania, jest zgodna ze Słowem Bożym.

1. Ciało i krew Chrystusa jako spożywanie tzw. Jezusa Eucharystycznego (przeistoczenie)

Koncepcja ta opiera się na słowach Pana Jezusa wypowiedzianych w czasie wieczerzy przed Jego ukrzyżowaniem:

„Wziął też chleb, złożył dziękczynienie, połamał i dał im, mówiąc: To jest moje ciało, które jest za was dane. To czyńcie na moją pamiątkę.” (Łk. 22:19, UBG)

KRK naucza, że nastąpiło wtedy tzw. przeistoczenie, czyli przemiana upieczonego chleba, który Pan Jezus trzymał w ręce, w ciało Pana Jezusa, choć obecne nie w formie typowo fizycznej (stąd z zewnątrz nie widać różnicy), ale w formie substancjalnej (przypis 2). W tej koncepcji czynienie przez wierzących pamiątki oznacza powtórzenie słów wypowiedzianych przez Pana Jezusa (czyli odczytanie fragmentu Biblii przez kapłana w czasie mszy), po powiedzeniu których chleb lub opłatek oraz wino, nad którymi wypowiadane są te słowa, miałyby ponownie, wielokrotnie (w czasie każdej mszy) stawać się realnym ciałem i krwią Pana Jezusa. Z tego też tytułu po wcieleniu przedmiotom tym należy się cześć równa Bogu. KRK zgadza się przy tym, że doktryna ta nie jest w stanie obronić się wyłącznie na podstawie Słowa Bożego – dlatego stara się położyć bardzo duży nacisk na fakt, że Pan Jezus powiedział: „To jest ciało moje” (Łk. 22:19). Mówiąc, że owo „jest” oznacza, że wierni muszą przyjmować to jako tzw. przeistoczenie.

Analizując to stanowisko na wstępie warto zauważyć, że Pan Jezus po raz pierwszy wezwał do spożywania Jego ciała i krwi na długo przed Ostatnią Wieczerzą, nauczając w synagodze (6 rozdział Ew. Jana). Nie spożywano wtedy żadnego fizycznego pokarmu. Jednocześnie, przyjmując dosłowny opis ciała i krwi Chrystusa jako dokonujące się rzekomo przeistoczenie, powoduje to następujące sprzeczności z pozostałym nauczaniem Biblii i pytania:

1. Czy chleb fizyczny stał się ciałem Pana Jezusa w czasie Ostatniej Wieczerzy, czy też Pan Jezus nadal trzymał w ręce zwykły chleb, który symbolizował „chleb, który z nieba zstąpił”, o którym też mówił wcześniej w synagodze? Dwuznaczne wersety powinny być tłumaczone przez inne wersety, bez domniemywania wcielenia się Boga w przedmioty, jeśli Biblia o tym nie mówi. Jednocześnie inne wersety Biblii przeczą takiemu rozumieniu (p. 4). Sam KRK nie mówi również o „Panu Jezusie w żołądku”, ale w sercu – a do serca przyjmuje się Pana Jezusa przez wiarę, a nie przez spożywanie fizycznych pokarmów, zgodnie z: „Aby Chrystus przez wiarę mieszkał w waszych sercach” (Ef. 3:17, UBG).

2. Przyjmując, że chleb fizyczny rzeczywiście stałby się ciałem Chrystusa, należałoby zastanowić się, jak zinterpretować następny werset, dotyczący krwi Pana Jezusa: „Ten kielich to nowy testament w mojej krwi, która jest za was wylana.” (Łk. 22:20, UBG) Przyjmując te same zasady interpretacji tekstu przeistoczenie miałoby wtedy miejsce w kielichu – a nie mamy podstaw, aby dla tego samego fragmentu dla krwi przyjąć inną zasadę interpretacji niż dla ciała (albo dosłowne tłumaczenie dla obu, albo symboliczne). Przy podejściu dosłownym to nie wino w kielichu miałoby znaczenie, ale kielich, bo Pan Jezus powiedział „kielich”, a nie „wino w kielichu”.

3. Dlaczego Bóg, Pan Jezus, po powiedzeniu określonych słów przez kapłana w trakcie nabożeństwa miałby W DANYM MOMENCIE przemieniać chleb w swoje chwalebne ciało? Na przemianę chleba i wina w ciało i krew Pana Boga, która rzekomo miałaby dokonywać się po powiedzeniu określonych słów przez człowieka, nie wskazuje żaden werset. Byłoby to raczej swoiste poddanie Boga człowiekowi, zmuszanie Boga do tego, aby „na głos kapłana zstępował na ołtarz”, co jest sprzeczne z Bożą suwerennością. Biblia nie tylko nie zawiera przy tym informacji, że po powiedzeniu określonych słów taka przemiana zachodzi, ale nie daje też żadnych wskazówek co do możliwości sprawdzenia, czy taka przemiana rzeczywiście zaszła – a wprost przeciwnie, świadczy przeciwko takiej koncepcji (patrz p. 4). Należy pamiętać, że zgodnie ze Słowem Bożym od tego zależy życie wieczne wierzących, stąd jest to zbyt istotna kwestia, aby pozostawiać to ludzkim domysłom.

4. Istnieją wersety ze Słowa Bożego opisujące Pana Jezusa, które są wprost sprzeczne z koncepcją tzw. Jezusa Eucharystycznego, w którego substancjalne ciało i krew miałyby cudownie przeistaczać się opłatek i wino:

a) „Lecz ten, gdy złożył jedną ofiarę za grzechy na zawsze, zasiadł po prawicy Boga; Oczekując odtąd, aż jego nieprzyjaciele będą położeni jako podnóżek pod jego stopy.” (Hebr. 10:12-13, UBG)

b) „A gdy się wpatrywali w niebo, jak wstępował, oto stanęli przy nich dwaj mężowie w białych szatach; I powiedzieli: Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie, wpatrując się w niebo? Ten Jezus, który został od was wzięty w górę do nieba, przyjdzie tak samo, jak go widzieliście wstępującego do nieba.” (Dz. 1:10-11, UBG)

c) „Jeśli wtedy ktoś wam powie: Oto tu jest Chrystus, albo: Oto tam jest – nie wierzcie. Powstaną bowiem fałszywi Chrystusowie i fałszywi prorocy i będą czynić znaki i cuda, aby zwieść, o ile można, nawet wybranych. (…) Gwiazdy nieba będą spadać i moce, które są na niebie, zostaną poruszone. A wtedy ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą.” (Mk. 13:21-22,25-26, UBG)

d) „Lecz wy nie jesteście w ciele, ale w Duchu, gdyż Duch Boży mieszka w was. A jeśli ktoś nie ma Ducha Chrystusa, ten do niego nie należy. Ale jeśli Chrystus jest w was, to ciało jest martwe z powodu grzechu, a duch jest żywy z powodu sprawiedliwości.” (Rz. 8:9-10, UBG)

e) „Aby według bogactwa swej chwały sprawił, żeby wasz wewnętrzny człowiek był utwierdzony mocą przez jego Ducha; Aby Chrystus przez wiarę mieszkał w waszych sercach,” (Ef. 3:16-17, UBG)

Jezus Chrystus cieleśnie wyraźnie pozostaje przy Ojcu, w niebie, aż do powtórnego swego przyjścia. Powtórnie w ciele przyjdzie tak, jak uczniowie widzieli Go wstępującego do nieba – a nie w czasie religijnych obrzędów. Przestrzegał On swoich uczniów, aby nie wierzyli tym, którzy będą głosić, że przyszedł w inny sposób, nie zauważony przez nich – bo przyjdzie On „z wielką mocą i chwałą”. Czym innym jest duchowa obecność Pana Jezusa w sercach wierzących, a czym innym twierdzenie, że Pan Jezus po powiedzeniu określonych słów wciela się w jakikolwiek przedmiot (na co Słowo Boże nie wskazuje, nie mówiąc już o oddawaniu czci temu przedmiotowi lub przedmiotom).

5. Brak przyjęcia koncepcji przeistoczenia głoszonej przez KRK pozostaje w zgodności z nakazem Pana Jezusa, aby chrześcijanie łamali chleb i pili wino na Jego pamiątkę. Jest to łamanie chleba i picie wina jako symboli upamiętniających Jego ofiarę. Jest to, zgodnie ze Słowem Bożym, upamiętnianie, czyli przypominanie Jego ofiary poprzez „ogłaszanie Jego śmierci” i tego, że wyłącznie krew Jezusa Chrystusa pojednuje wierzących z Bogiem („Jego to Bóg ustanowił przebłaganiem przez wiarę w jego krew”, Rz. 3:25, UBG). „Rozróżnianie ciała i krwi Chrystusa” (1 Kor. 11:29) nie oznacza przy tym obnoszenia chleba w specjalnych pojemnikach i oddawania im czci (Słowo Boże do tego nie wzywa), ale sprawowanie tej pamiątki z odpowiednim szacunkiem – należy „badać siebie”, czy nasze myśli znajdują się w czasie Wieczerzy Pańskiej przy Panu Jezusie, przy Jego ofierze, którą ten chleb i wino symbolizują. Taka pamiątka przypomina wtedy wierzącym, że ta jedna ofiara, skuteczna przez żywą wiarę w to, że krew Chrystusa obmywa grzechy wierzących w Niego, jest jedyną droga do zbawienia. Jeśli tego nie czynimy, jeśli „niegodnie” uczestniczymy w Wieczerzy Pańskiej (np. spożywając ją bez zastanowienia jako zwykły posiłek), to stajemy się „winni ciała i krwi Chrystusa” – prezentując tę samą postawę pogardy dla wielkiego dzieła zbawienia na krzyżu jak ci, którzy ukrzyżowali Pana Jezusa. Takie niegodne sprawowanie pamiątki, czyli nie przypominające Jego ofiary, grozi nawet chorobą lub śmiercią („Dlatego jest wśród was wielu słabych i chorych, a niemało też zasnęło.”, 1 Kor. 11:30).

Jednocześnie jednak Wieczerza Pańska nie jest karmieniem się ciałem i krwią Chrystusa – bo uczynki ludzi, choćby były dokonywane w atmosferze mistycyzmu, w żaden sposób nie mogą dać życia wiecznego („Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę, i to nie jest z was, jest to dar Boga. Nie z uczynków, aby nikt się nie chlubił.”, Ef. 2:8-9, UBG). Wieczerza Pańska jest tym, do czego Pan Jezus wezwał wierzących w Niego – pamiątką.

2. Ciało i krew Chrystusa jako karmienie się społecznością kościoła, wspólnotą z innymi wierzącymi

Słowo Boże mówi, że kościół Pana Jezusa jest ciałem Chrystusa, zgodnie z:

„Jak bowiem w jednym ciele mamy wiele członków, ale nie wszystkie członki wykonują tę samą czynność; Tak my, chociaż liczni, jesteśmy jednym ciałem w Chrystusie, ale z osobna jesteśmy członkami jedni drugich.” (Rz. 12:4-5, UBG)

„Wy zaś jesteście ciałem Chrystusa, a z osobna członkami.” (1 Kor. 12:27, UBG)

Niektórzy na tej podstawie głoszą, iż karmienie się ciałem i krwią Chrystusa to społeczność, kontakty z wierzącymi ludźmi. Warto jednak zauważyć, że Chrystus i Kościół są porównani w Słowie Bożym do męża i żony: stają się jednym ciałem, ale na zasadzie wspólnoty, a tak, jak żona nie staje się mężem, tak Kościół nie staje przez to Chrystusem. Ciało Chrystusa, jakim jest kościół, odżywiane jest wyłącznie przez głowę, którą jest Chrystus (a nie przez inne części ciała), zgodnie z:

„A nie trzyma się głowy, z której całe ciało, odżywiane i wespół zespolone przez stawy i ścięgna, rośnie wzrostem Bożym.” (Kol. 2:18, UBG)

oraz

„Bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus głową kościoła, jest on też Zbawicielem ciała. (…) Tak też mężowie powinni miłować swoje żony jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, samego siebie miłuje. Nikt bowiem nigdy nie miał w nienawiści swego ciała, ale je żywi i pielęgnuje, jak i Pan kościół. Gdyż jesteśmy członkami jego ciała, z ciała jego i z kości jego. Dlatego opuści człowiek swego ojca i matkę i połączy się ze swoją żoną, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka, lecz ja mówię w odniesieniu do Chrystusa i kościoła.” (Ef. 5:23,28-32, UBG)

Stąd wskazywanie społeczności z innymi wierzącymi jako karmienie się ciałem i krwią Chrystusa jest nie tylko nieuzasadnione, ale wyraźnie sprzeczne ze Słowem Bożym. Wyłącznie Chrystus jest głową kościoła Jezusa Chrystusa i wyłącznie On odżywia wierzących w Niego – a nie społeczność z innymi wierzącymi (choć niewątpliwie potrzebna i wskazana).

3. Ciało i krew Chrystusa jako karmienie się relacją z Panem Jezusem, osobistym związkiem duchowym wierzącego z Bogiem

Ta koncepcja, choć bardzo popularna w niektórych kręgach chrześcijan, w praktyce zamienia ze sobą przyczynę i skutek. Nie jest ona również poparta w wystarczający sposób Słowem Bożym – czy ciało i krew Chrystusa gdziekolwiek nazwane są relacją z Panem Jezusem? Oczywiście, każdy szczerze wierzący w Pana Jezusa ma z Nim osobistą relację – jednak należy wyraźnie odróżnić przyczynę i skutek: to karmienie się ciałem i krwią Pana Jezusa ma powodować, że ludzie to czyniący będą mieli życie wieczne, że Chrystus będzie przez wiarę mieszkał w ich sercach (powodować tę relację), a nie relacja ma być powodem zamieszkania przez Pana Jezusa w wierzących (odwrócenie pojęć). Choć interpretacja ta zawiera elementy prawdy, to jednak grozi ona oderwanym od Biblii mistycyzmem – gdyż co w praktyce ta relacja miałaby oznaczać? Długie modlitwy, rozmyślanie o Bogu, czy też doświadczanie działań nadprzyrodzonych w swoim życiu, działania Ducha Świętego? Wszystko to jest dobre i potrzebne, należy jednak zadać pytanie: czy Słowo Boże wskazuje, że Pan Jezus mówił o karmieniu się relacją, mając na myśli spożywanie Jego ciała i krwi? Należy odróżniać relację, która jest skutkiem chodzenia z Panem Bogiem na co dzień, od przyczyny, która ma właśnie powodować powstanie tej relacji – od karmienia się ciałem i krwią Chrystusa, która powinna prowadzić do takiej relacji i być jej składnikiem.

4. Ciało i krew Chrystusa jako karmienie się Słowem Bożym, czyli czytanie lub słuchanie z wiarą Biblii, ksiąg Nowego i Starego Testamentu

Aby właściwie zrozumieć kwestię karmienia się ciałem i krwią Pana Jezusa, aby móc odpowiedzieć na pytanie, czym jest ciało i krew Pana Jezusa, należy najpierw przyjrzeć się, co Biblia mówi na temat Pana Jezusa. Przytłaczająca większość osób uważających się za chrześcijan nie potrafi powiedzieć zbyt wiele o swoim Zbawicielu, choć od Niego „cała rodzina na niebie i na ziemi bierze swoją nazwę” (Ef. 3:15, UBG). W celu zrozumienia znaczenia pojęcia „karmienia się Jego ciałem i krwią”, przeczytajmy poniższe wersety opisujące Pana Jezusa:

„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo.” (J 1:1, UBG)

„A to Słowo stało się ciałem i mieszkało wśród nas” (J 1:1,14, UBG)

„To, co było od początku, co słyszeliśmy, co widzieliśmy na własne oczy, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce, o Słowie życia; Bo życie zostało objawione, a my je widzieliśmy i świadczymy o nim, i zwiastujemy wam to życie wieczne, które było u Ojca, a nam zostało objawione.” (1 J 1:1-2, UBG)

Apostoł Jan nazywa Pana Jezusa Bogiem i Słowem – gdyż Słowo Boże jest jedną z trzech osób boskich. Potwierdza to również bardzo wyraźnie apostoł Piotr, jednocześnie wskazując, że Słowem Bożym „jest słowo, które zostało wam zwiastowane”, czyli natchnione księgi Biblii, zgodnie z:

„Będąc odrodzeni nie z nasienia zniszczalnego, ale z niezniszczalnego, przez słowo Boże, które jest żywe i trwa na wieki. Gdyż wszelkie ciało jest jak trawa, a wszelka chwała człowieka jak kwiat trawy. Trawa uschła, a jej kwiat opadł; Lecz słowo Pana trwa na wieki. A jest to słowo, które zostało wam zwiastowane.” (1 P 1:23-25, UBG)

Inny fragment, w którym Słowo Boże wyraźnie ma cechy osoby, a nie tylko zbioru reguł i zasad:

„Słowo Boże bowiem jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne rozsądzić myśli i zamiary serca. Żadne stworzenie nie ukryje się przed nim, przeciwnie, wszystko jest obnażone i odkryte przed oczami tego, któremu musimy zdać sprawę.” (Hebr. 4:12-13, UBG)

Pojawia się tu słuszne pytanie: czy to oznacza, że Biblia, w sensie książki, jest Bogiem? Oczywiście Biblia nie jest Bogiem – jednak doskonale objawia ona Boga. Należy tu odróżnić Słowo Boże, jakim jest Duch, Jezus Chrystus, od objawienia tego Ducha, czyli zapisu natchnionych słów Pana Jezusa, apostołów i proroków w postaci Biblii. Żywym Słowem Bożym nie są farba i atrament, ani żaden inny przedmiot – ale jest to Jezus Chrystus, który będąc w ciele objawiał Ducha, jakim jest żywe Słowo Boże (Syn Boży), poprzez słowa, które przekazywał, oraz cuda, które czynił. Jezus Chrystus oddziałuje dziś na ludzi karmiących się Jego ciałem i krwią – czyli czytających lub słuchających natchnionych słów, które „są duchem i są życiem”, zgodnie z:

„Duch jest tym, który ożywia, ciało nic nie pomaga. Słowa, które ja wam mówię, są duchem i są życiem.” (J 6:63, UBG)

Dają one życie, jeśli przez wiarę będą mieszkać w naszych sercach, jeśli je przyjmiemy i będziemy żyć według nich, jeśli będzie to wiara żywa. Jest to bardzo istotne, bo faryzeusze również czytali Słowo Boże z okresu Starego Przymierza, ale nie żyli zgodnie z nim, unieważniając przykazania Boże przez przykazania ludzkie, czyli przez ich własne nauki (przypis 3).

Fakt, że słowa mówione przez Pana Jezusa dają życie, potwierdził również apostoł Piotr po tym, jak wielu zgorszyło się po wezwaniu do spożywania ciała i krwi Pana Jezusa:

„Wtedy Jezus powiedział do dwunastu: Czy i wy chcecie odejść? I odpowiedział mu Szymon Piotr: Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A my uwierzyliśmy i poznaliśmy, że ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego.” (J 6:67-69, UBG)

Karmienie się tym objawionym Słowem Bożym, czyli Biblią, ma moc wzbudzania w ludziach wiary dającej zbawienie (przypis 4), zgodnie z:

„Wiara więc jest ze słuchania, a słuchanie – przez słowo Boże.”, (Rz. 10:17, UBG)

W czasie nauczania w synagodze Pan Jezus dwukrotnie wskazał na to samo, zarówno w sensie dosłownym, jak i w przenośni, co oznacza karmienie się Jego ciałem i krwią:

„I to jest wola tego, który mnie posłał, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w niego, miał życie wieczne, a ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.” (J 6:40, UBG)

„Kto je moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne, a ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.” (J 6:54, UBG)

tatb

Pan Jezus powiedział również te same słowa wprost nieco wcześniej:

„Kto słucha mego słowa i wierzy temu, który mnie posłał, ma życie wieczne i nie pójdzie na sąd, ale przeszedł ze śmierci do życia.” (J 5:24, UBG)

Karmienie się ciałem i krwią Pana Jezusa jest widzeniem Syna Bożego, czyli spostrzeganiem, poznawaniem Słowa, które stało się ciałem, oraz wiarą w Niego, czyli wiarą w to Słowo – czego podstawą jest nauczanie, że Pan Jezus jako Bóg (J 1:1) przyszedł odkupić grzechy tych, którzy w Niego uwierzą, narodzą się ponownie, odwrócą w pokucie od grzechów itd. Jest to przyjmowanie z żywą wiarą słów, które są Duchem i są życiem. Nie jest to fizyczny pokarm.

Pan Jezus potwierdził, że karmienie się Jego ciałem i krwią to karmienie się Słowem Bożym także w innych miejscach Biblii, zarówno wprost:

„A on odpowiedział: Jest napisane: Nie samym chlebem będzie żył człowiek, ale każdym słowem pochodzącym z ust Bożych.” (Mt. 4:4, UBG)

jak i w przenośni, kontrastując siebie, wcielone Słowo Boże jako chleb przaśny (bez zakwasu) ze słowami faryzeuszy, których nauki nazwał zakwasem:

„I powiedział im Jezus: Uważajcie i strzeżcie się zakwasu faryzeuszy i saduceuszy. A oni rozmawiali między sobą: Nie wzięliśmy chleba. Gdy Jezus to zauważył, powiedział im: Ludzie małej wiary, czemu rozmawiacie między sobą o tym, że nie wzięliście chleba? (…) Jak to jest, że nie rozumiecie, iż nie o chlebie wam powiedziałem, mówiąc, abyście się strzegli zakwasu faryzeuszy i saduceuszy? Wtedy zrozumieli, że nie mówił, aby się strzegli zakwasu chlebowego, ale nauki faryzeuszy i saduceuszy.” (Mt. 16:6-8,11-12, UBG)

O tych, którzy pozostają w nauce Pana Jezusa, którzy karmią się tą nauką i żyją według niej, Słowo Boże mówi, że „mają Syna i Ojca”, zgodnie z:

„Każdy, kto wykracza poza naukę Chrystusa, a nie pozostaje w niej, ten nie ma Boga. Kto pozostaje w nauce Chrystusa, ten ma i Ojca, i Syna.” (2 J 1:9, UBG)

Warto również zauważyć, że choć aktualnym jest Nowe Przymierze, a nie Stare, natchnione pisma Starego Testamentu również są ciałem i krwią Chrystusa, Słowem Bożym, co wyraźnie potwierdza wypowiedź Szczepana przed jego ukamienowaniem:

„To jest ten Mojżesz (…) On to był w zgromadzeniu na pustyni z aniołem, który mówił do niego na górze Synaj i z naszymi ojcami. On przyjął żywe słowa Boże, aby nam je przekazać.” (Dz. 7:38, UBG)

Księgi Starego Testamentu mogą uczynić człowieka „mądrym ku zbawieniu przez wiarę, która jest w Jezusie Chrystusie” (2 Tym. 3:15), uczą o Bogu i naturze ludzi i zapowiadają przyjście Zbawiciela. One również są objawieniem Słowa Bożego, czyli Pana Jezusa, dokonanym przez proroków mówiących pod natchnieniem Ducha Świętego, zgodnie z:

„Nie z ludzkiej bowiem woli przyniesione zostało kiedyś proroctwo, ale święci Boży ludzie przemawiali prowadzeni przez Ducha Świętego.” (2 P 1:21, UBG)

„I ponieważ od dziecka znasz Pisma święte, które cię mogą uczynić mądrym ku zbawieniu przez wiarę, która jest w Chrystusie Jezusie.” (2 Tym. 3:15, UBG)

Mądrością, która została objawiona w Słowie Bożym w czasach Starego Testamentu jest Jezus Chrystus, gdyż wyłącznie On jest pierworodnym wszystkiego stworzenia, a dokładnie tak opisywana jest ta mądrość:

„Ja, mądrość, mieszkam z roztropnością, umiem udzielać dobrej rady.(…) Przed wiekami byłam ustanowiona, od początków, przed powstaniem świata, Gdy jeszcze nie było morza, zostałam zrodzona, gdy jeszcze nie było źródeł obfitujących w wody.” (Przysłów 8:12,23-24, UBG)

Fakt, że właśnie w Jezusie Chrystusie, żywym Słowie Bożym, jest wszelka mądrość, potwierdza również Nowy Testament:

„(…) i Chrystusa; W którym są ukryte wszystkie skarby mądrości i poznania.” (Kol. 2:2-3, UBG)

Oczywiście w czasach Nowego Przymierza księgi Starego Testamentu nie mogą być uzasadnieniem dla odrzucania nauczania Jezusa Chrystusa i trwania w Starym Przymierzu. Dlatego też księgi Starego Testamentu powinny być czytane przez pryzmat Nowego Testamentu, z dominującą wykładnią Nowego Testamentu, jako aktualnego przymierza.

Spożywanie ciała i krwi Jezusa Chrystusa rozumianego jako natchnione Słowo Boże jest zgodne z zasadą zbawienia przez wiarę, gdyż karmienie się Słowem Bożym buduje naszą wiarę („Wiara więc jest ze słuchania, a słuchanie – przez słowo Boże.”, Rz. 10:17, UBG). Karmiąc się z kolei pokarmem fizycznym, nawet w bardzo mistycznej atmosferze, ale bez potwierdzenia w Słowie Bożym, koncentrujemy się na uczynkach, które w żaden sposób nie mogą dać nam zbawienia.

 

PODSUMOWANIE:

Karmienie się ciałem i krwią Chrystusa oznacza czytanie lub słuchanie i przyjmowanie z wiarą objawionego Słowa Bożego, czyli natchnionych ksiąg Nowego i Starego Testamentu. Karmienie się Słowem Bożym jest niezbędne dla uzyskania życia wiecznego. Słowo Boże ma moc wzbudzania wiary w Pana Jezusa, w Słowo, które jest Bogiem (J 1:1), a stało się człowiekiem (J 1:14), aby przez krew przelaną na krzyżu pojednać ludzi z Ojcem. Warunkiem pojednania z Bogiem jest przy tym wiara żywa, przejawiająca się w życiu, a nie wyłącznie intelektualna zgoda lub nawet głębokie wewnętrzne przekonanie o prawdziwości Biblii. Jest to jedyna droga do zbawienia – nie ma zbawienia poza Panem Jezusem Chrystusem.

 

Autor:
Krzysztof Borawski, 31.08.2015 r.
Jelenia Góra

Skrót UBG:
Pismo Święte Nowy Testament, Fundacja Wrota Nadziei, Toruń 2009
 


Przypisy:

  1. Sama intelektualna zgoda, a nawet głębokie wewnętrzne przekonanie o prawdziwości Biblii nie wystarczy –aby wiara była żywa niezbędne jest dawanie temu wyrazu poprzez uczynki wynikające z wiary, zgodnie z:

    „Tak i wiara, jeśli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie. Lecz ktoś może powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja mam uczynki; pokaż mi swoją wiarę bez twoich uczynków, a ja ci pokażę swoją wiarę z moich uczynków. Ty wierzysz, że jest jeden Bóg, i dobrze czynisz. Demony także wierzą i drżą.” (Jakuba 2:17-19, UBG).

  2. KRK naucza, że kolor, wypukłość i smak chleba nie należy do tzw. natury chleba, ale do tzw. formy, a natura chleba została zmieniona bez zmiany formy. Rzymscy katolicy wierzą więc, że natura chleba przestała już być sobą, ale przez cud, który po powiedzeniu określonych słów zachodzi w czasie każdej mszy, stała się prawdziwym ciałem Pana Jezusa. Umieszczają stąd chleb w specjalnym naczyniu, oddają mu część, modlą się do niego, nazywają „hostią” i noszą przed sobą na procesjach.
  3. Bóg bowiem nakazał: Czcij swego ojca i matkę, oraz: Kto złorzeczy ojcu albo matce, niech poniesie śmierć. Ale wy mówicie: Kto by powiedział ojcu albo matce: To, co powinieneś otrzymać ode mnie jako pomoc, jest darem ofiarnym; I nie uczciłby swego ojca ani matki, będzie bez winy. I tak unieważniliście przykazanie Boże przez waszą tradycję.” (Mt. 15:4-6, UBG).
  4. Choć każdy człowiek w coś wierzy to wiara dająca zbawienie musi wyznawać, że wyłącznie w Jezusie Chrystusie jest zbawienie, że tylko Jego krew może zmyć grzechy tych, którzy w Niego uwierzą i pojednać ich z Bogiem, zgodnie z: „Jego to Bóg ustanowił przebłaganiem przez wiarę w jego krew” (Rz. 3:25, UBG).

 

22 comments on “Co oznacza karmienie się ciałem i krwią Chrystusa?

  1. Karmienie się Słowem Bożym to jedno a karmienie się Ciałem i Krwią Chrystusa to zupełnie odrębna rzecz. Jezus dał wyraźne wskazówki na Ostatniej Wieczerzy co mamy robić na Jego Pamiątkę. Mówiąc to łamał chleb i podał Apostołom razem z kielichem wina, które sam Chrystus określił jako Jego Ciało i Krew. Dlatego aby zadośćuczynić Jego woli przyjmujemy Ciało i Krew Chrystusa pod postacią chleba (nie opłatka!!!) i wina.
    Taka prosta Prawda a tak trudna do zrozumienia przez wielu.
    Takie pokrętne tłumaczenia i próby dopasowania Słowa Bożego do poziomu naszego logicznego rozumienia nieuchronnie prowadzą do błędnych wniosków a te do herezji i w końcu zguby. Autor podaje cytaty z Pisma na temat chleba, wyrwane z kontekstu i dotyczące zupełnie innych kwestii, jako dowód na to, że Jezus mówiąc „To czyńcie na moją pamiątkę” nie miał na myśli chleba i wina. I zwiedzenie gotowe.
    Próby pojmowania Słowa Bożego w sposób pragmatyczny jest typowy dla wszystkich odłamów protestanckich ale niewiele ma wspólnego z Jezusem Chrystusem, żywym i ciągle obecnym, który był, który jest i który będzie na wieki wieków. Amen.

    • Dogadamy sie w koncu w tej sprawie.Tak po bozemu bez ciaglych sporow.Dotrzemy w koncu do tego co Chrystus mial tak naprawde na mysli?
      Jesli sa spory pomiedzy nami to znaczy ze Szatan ze swoimi kolesiami nadal miesza.Nie jest latwa rzecza zrozumiec to co w Biblii zawarte jest ale nie znaczy ze niewykonalne.Dojscie do zgody jest trudne.Nie chodzi mi o jakis ekumenizm, ale o zjednoczenie sie w Chrystusie tak jak on by naprawde chcial.Bez wszystkich izmow tylko w nim jako jego cialo.Musimy szukac tej odpowiedzi w Biblii i modlitwie po tym On nam wskaze drogę.Najwazniejsze to pamietajcie ze Piekło ze wszystkimi ich zastepami dziala przeciwko tym ktorzy daza do Chrystusa, beda macic, zwodzic i dzielic.Pamietajcie kto jest wspolnym mianownikiem i niech on prowadzi.”Sluchajcie co duch mowi do kosciolow”.
      Jesli cos przekrecilem poprawcie mnie.

    • Jestem autorem tego tekstu i zarzuty wyrywania wypowiedzi z kontekstu są nie tylko nieuzasadnione, ale zwyczajnie wskazują na niskie poznanie Słowa Bożego przez osobę komentującą. Mam nadzieję, że właśnie z braku elementarnej wiedzy wynika stwierdzenie „Jezus dał wyraźne wskazówki na Ostatniej Wieczerzy co mamy robić na Jego Pamiątkę” – proszę zauważyć, że Pan Jezus nigdzie nie wskazał, że należy mówić określone słowa, po których Bóg Wszechmogący ma obowiązek wcielić się w opłatek, którego to Boga Wszechmogącego można rzekomo wziąć do ręki, który może upaść na ziemię i dlatego trzeba podstawiać talerzyki pod usta, który to wreszcie – Bóg, który stworzył wszystko – rzekomo czeka spokojnie w złotej szafeczce w ścianie, aby można było Go zjeść kolejnego dnia… Nie, jest to WIELKIE BLUŹNIERSTWO i urąganie zarówno Bogu, jak i Jego Słowu. Boga przyjmuje się przez wiarę do serca, a nie przez usta do żołądka – a łamanie chleba ma przypominać o tym, że jedna, wystarczająca na zawsze ofiara Pana Jezusa, jest jedyną drogą do zbawienia. A jeśli mielibyśmy mówić o jakimkolwiek zjednoczeniu – choć Słowo Boże wyraźnie mówi w Tyt. 3:10, aby heretyków unikać, a nie z nimi się jednoczyć – to tylko wokół prawdy i tego Chrystusa, o którym mówi Słowo Boże, a nie ludzkie baśni. Bo rzymscy katolicy nie są braćmi i siostrami w wierze – gdyż wierzą w innego Chrystusa, którego apostołowie nie zwiastowali, nie zostali oni również ochrzczeni, lecz zamoczeni (w ich Bibliach celowo pomija się lub jest w przypisie werset Dz. 8:37) itd.

      Przy okazji: jeśli osoba, która napisała ten komentarz, jest kobietą (na co wydaje się wskazywać jej pseudonim), to proponuję, aby zastanowiła się przez chwilę zarówno ona, jak i osoby czytające te komentarze, czy Bóg pozwolił kobietom na nauczanie Biblii i dysputy teologiczne, czy też może stanowczo im tego zakazał, pozostawiając im możliwość wyboru nauczycieli, ale zakazując nawet odzywania się na tematy Boże w kościele (1 Kor. 14:34-35)… Bo stało się to nie bez powodu (1 Tym. 2:12-14).

      • „Pan Jezus nigdzie nie wskazał, że należy mówić określone słowa, po których Bóg Wszechmogący ma obowiązek wcielić się w opłatek, którego to Boga Wszechmogącego można rzekomo wziąć do ręki, (…)” Trudno mi to nawet skomentować panie Krzysztofie. Pan Jezus wyraźnie wskazał co należy robić na Jego Pamiątkę. Pośród oczywiście wszystkich innych wskazówek i przykładów, które Jezus dał własnym życiem. Brakuje jeszcze nazwać ludzi, którzy stosują się do Jego słów kanibalami.
        Pan w powyższym artykule sprytnie manipuluje cytatami z Biblii dla potwierdzenia własnego rozumienia Słowa Bożego, które niekoniecznie jest prawidłowe. To moja opinia. Mało ważna zresztą.
        Ma pan rację, moja znajomość, a właściwie poznanie Słowa Bożego, jak pan to słusznie ujął, jest bardzo słabe. I to tak słabe, że aż mnie samą boli. I nie zamierzam udawać, że jest inaczej. Poznanie Słowa Bożego wiąże się miłością do bliźniego, a przez bliźniego do Boga. Wiąże się z pokorą, pokutą, cierpliwością, czystością serca i umysłu, nieustanną modlitwą. To proces, który się nie kończy i zależy od stanu naszego ducha. I od tego, na ile jesteśmy w stanie wcielić je w nasze codzienne życie. Osobiście mam z tym problem przez wiele słabości i namiętności, które mną miotają.
        Takie jest moje niedoskonałe zrozumienie na dzień dzisiejszy.
        Przy okazji: tak, jestem kobietą. I doskonale rozumiem gdzie jest moje miejsce. Nie nauczam Biblii, nie wdaję się w poważne dysputy teologiczne – chyba, że mam pytania aby lepiej zrozumieć – nie odzywam się na żadne tematy w Kościele, wybrałam już swojego nauczyciela, bo mam do tego prawo jak pan zauważył.
        Nie mówię też innym jak mają rozumieć Ewangelię, panie Krzysztofie. Moim skromnym zdaniem to pycha, której większości z nas nie brakuje. Ze mną, oczywiście, na czele.
        Nie jestem katoliczką od ponad 20 lat.
        A panu polecam wartościowe apoftegmaty Ojców Pustyni z pierwszych wieków chrześcijaństwa, którzy doskonale wiedzieli co oznacza życie w Chrystusie.
        Oby Pan mój i Bóg mój zechciał zmiłować się nade mną. Amen.

      • „proponuję, aby zastanowiła się przez chwilę zarówno ona, jak i osoby czytające te komentarze, czy Bóg pozwolił kobietom na nauczanie Biblii i dysputy teologiczne, czy też może stanowczo im tego zakazał, pozostawiając im możliwość wyboru nauczycieli, ale zakazując nawet odzywania się na tematy Boże w kościele (1 Kor. 14:34-35)… Bo stało się to nie bez powodu (1 Tym. 2:12-14)”

        Pocisk!

        • Pocisk… tylko w którą stronę….
          Dość interesujący jest fakt, że udział kobiet w dysputach teologicznych i zabieranie głosu w tematach Bożych nie przeszkadza żadnemu współczesnemu „nauczycielowi” i nie wzbudza jego protestu dopóty, dopóki wypowiadająca się niewiasta zgadza się z jego opinią.
          Ten brak konsekwencji, mówiąc delikatnie, świadczy raczej o mało wzniosłych pobudkach zamieszczenia takiej uwagi,

      • Jesteś pewna Marto?
        A jak wyjaśnisz w takim razie fakt, ze Jezus mówiąc to łamał chleb i podawał swoim uczniom?
        A czym w takim razie jest Krew Chrystusa, skoro Ciało jest Słowem? A Jezus mówiąc o Niej podawał kielich z winem?
        Co oznaczają słowa Chrystusa przy całym tym wielkim wydarzeniu: To czyńcie na moją pamiątkę? Do czego się odnoszą? do czytania Słowa?
        Na jakiej podstawie Marto decydujesz co należy w Słowie Bożym brać dosłownie a co symbolicznie?
        Nie wiem czy wiesz, że pierwsi chrześcijanie, po Wniebowstąpieniu Zbawiciela organizowali kolacje zwane agape ( z gr. miłość) gdzie robili dokładnie to, co nakazał Jezus przy Ostatniej Wieczerzy? Łamali chleb i spożywali z winem na pamiątkę Chrystusa. Czyżby zabrakło im tzw. „zdrowego rozsądku”?

        • Lena, ale sam Pan Jezus powiedział po co mamy łamać się chlebem i pić wino(sok gronowy), mamy to robić na pamiątkę Jego ofiary.

          Izraelici również jedli corocznie swoją Paschę na pamiątkę wyjścia z Egiptu co jak wiemy było w rzeczywistości o wiele większym symbolem bo wiary w Chrystusa i Jego przyszłej ofiary, która uwalania człowieka z niewoli grzechu. Samo spożywanie nie ma żadnej mocy i nic nie wnosi bez rzeczywistej wiary w to co taka czynność symbolizuje. Robienie rytuału z czegoś co jest symbolem prowadzi do tego samego w co popadli Izraelici, wpadli w rutynę i przestali rozumieć co się kryło pod system ceremonialnym świątyni i świąt przez co nie rozpoznali Mesjasza w Chrystusie, bo skupili się bezmyślnie na praktykowaniu ceremoniału tak jak robią to obecnie kościoły Wielkiej Nierządnicy.

          pozdrawiam

          • „mamy to robić na pamiątkę Jego ofiary”
            Cupak ale ja dokładnie to samo napisałam.
            Jeśli jednak „spożywanie chleba” mamy rozumieć jako czytanie Słowa, co sugeruje autor artykułu i Marta w Gdyni, to jak mam rozumieć „spożywanie wina”? Czy możesz mi to wytłumaczyć? Bo znaczenia faktu podania kielicha z winem Apostołom chyba nie możemy pominąć skoro podanie chleba jest tak ważne.
            „Samo spożywanie nie ma żadnej mocy i nic nie wnosi bez rzeczywistej wiary w to co taka czynność symbolizuje.”
            Oczywiście, że tak. To Wiara nadaje wszystkiemu sens i tego chyba nawet ateiści nie mogą zanegować. Nie ma żadnej wartości ani czytanie Słowa Bożego, ani modlitwa, ani dobre uczynki jesli nie masz silnej wiary w Tego, który dał temu wszystkiemu początek. Sam Jezus powiedział: „Jeźlibyście, mając wiarę jako ziarno gorczyczne, rzekli tej górze: Przenieś się stąd na ono miejsce, tedy się przeniesie, a nic niemożebnego wam nie będzie.” Czy ktoś z nas jest w stanie to zrobić? Czyli nasza wiara nie sięga nawet ziarnka gorczycy. Zatem powinniśmy pochylić jedynie z pokorą głowy i prosić Jezusa o wzmocnienie najpierw naszej wiary a dopiero później oceniać to, co robią lub nie robią inni.
            Co do rytuałów Izraelitów to nie jestem w stanie się wypowiedzieć, bo nie zgłębiałam tematu i nie leży on w zakresie moich zainteresowań. Jednak to, że nie rozpoznali Mesjasza nie wynikało z ich ceremoniałów a z zatwardziałych serc, pychy i chciwości, która ich charakteryzowała. Bo przecież sam Pan Jezus brał udział we wszelkich obowiązujących wtedy świętach i obrządkach, więc rozumiem, że ich nie potępiał. Chyba, że źle to pojmuję.
            Rutyna zaś – w czymkolwiek – dotyczy tylko ludzi obojętnych, powierzchownych, niezainteresowanych, znudzonych, niewrażliwych. Ludzie, którzy wierzą w to, co robią, kochają to, co robią, angażują się całym sercem w to, co robią nie popadną w rutynę choćby robili te same czynności przez wiele, wiele lat.
            Sugestie co do bezmyślnych ceremoniałów KP, bo rozumiem, ze zaliczasz go do Wielkiej Nierządnicy, pozostawiam bez komentarza. Pan Jezus zna swój Kościół i to On osądzi go przy swoim drugim przyjściu.

            I jeszcze jedno, Cupak. Napisałeś: wino (sok gronowy)…
            Powinieneś napisać: sok winogronowy! ale już w samej nazwie jest wino, więc bezpieczniej jest napisać „gronowy”. A kiedy kupujesz owoce to o co prosisz? o grona? czy o winogrona? To taka mała uwaga, zeby podkreślić absurd całej tej akcji z sokiem gronowym. (pamiętna akcja Miecza Ducha na poprzednim Twoim forum)
            W Biblii w bardzo wielu miejscach jest mowa o winie – gr. οίνος – i dotyczy wyraźnie wina, czy inaczej substancji zawierającej alkohol. „οινοπνευμα” z gr. spirytus, „οίνος” + „πνευμα” w wolnym tłumaczeniu „duch wina” czyli to, co nadaje winu szczególnych właściwości. W 103 psalmie (w polskim przekładzie w 104) jest fragment: „i wino, co rozwesela serce ludzkie, by rozpogadzać twarze oliwą, by serce ludzkie chleb krzepił.” Rozwesela… sok „gronowy”? (podałam z przekładu Biblii Tysiąclecia, ponieważ ten fragment jest wierniej przetłumaczony niż w Gdańskiej, w której, nie wiedzieć czemu „chleb, który zatrzymuje żywot ludzki” zamiast pokrzepić ludzkie serce)
            Czy w Kanie Galilejskiej Jezus przemienił wodę w sok „gronowy”? bo przecież po grecku zostało użyte to samo słowo co w innych miejscach Pisma: οίνος. Czy goście weselni bawili się przy soku? czy dlatego po cudzie Jezusa przełożony wesela powiedział do oblubieńca: „Każdy człowiek pierwej daje wino dobre, a gdy sobie podpiją, tedy podlejsze; a tyś dobre wino zachował aż do tego czasu.”? czy tu też chodzi o sok?

            Czy tak trudno zaakceptować, że Jezus pobłogosławił wino? Czy to oznacza, że pozwolił się upijać? Czy ludzka logika może się równać z Bożą? Czy nie boją się Boga ci, którzy na różne sposoby przekręcają Jego słowa i czyny? Czy nie drżą ze strachu biorąc na siebie ciężar odpowiedzialności za pokrętne tłumaczenia i interpretacje Słowa według własnego rozumienia, które jest UŁOMNE!!! i nie da się temu zaprzeczyć!

            • Niektórzy „prawowierni” (piszę tak w formie szyderstwa) strasznie boją się słowa „alokohol” w każdej formie, nawet w przypadku wina, a przeciez w tamtych czasach picie alkoholu przy posiłku było po prostu LOGICZNE – nawet jeśli nikt nie znał znaczenia słowa „higiena” – jakość wody była różna, i po prostu trzeba było mieć w menu trochę alkoholu, ponieważ ma zdolności odkażające.

              Przykład z weselem który przytoczyła Lena jest dobry. Już to widze, jak się bawią po soku winogronowym…

            • Nic nie pisałem o weselu, ale ostatniej wieczerzy Pana Jezusa, która była symbolem jego ofiary. Tak jak w przypadku Paschy nie spożywano nic zakwaszonego i sfermentowanego co oznacza grzech tak samo i podczas ostatniej wieczerzy. Czy sfermentowane wino może być symbolem niewinnej krwi Chrystusa, która została wylana za nas.

              „Przez siedem dni jeść będziesz przaśniki, a dnia siódmego będzie święto Pana. Przaśniki będzie się spożywać przez siedem dni; nie znajdzie się u ciebie nic kwaszonego i nie znajdzie się u ciebie kwasu w obrębie wszystkich granic twoich.”

              • „Czy sfermentowane wino może być symbolem niewinnej krwi Chrystusa, która została wylana za nas.”
                Oczywiście, że tak, jeśli sam Chrystus tak zdecydował!
                Ja nie muszę, a nawet nie jestem w stanie zrozumieć decyzji Boga. Ale na pewno nie będę z Nim „dyskutować” czy Jego Wola pasuje do mojej logiki czy nie. I zawsze staram się pamiętać, że nawet najmniejszy szczegół u Boga ma swoje konkretne znaczenie!

              • „Jeśli jednak „spożywanie chleba” mamy rozumieć jako czytanie Słowa, co sugeruje autor artykułu i Marta w Gdyni, to jak mam rozumieć „spożywanie wina”? Czy możesz mi to wytłumaczyć?”
                Ponawiam prośbę Cupak. Staram się zrozumieć taką interpretację.

                • Nie wiem czy przeczytałaś ten artykuł do końca, ale autor już tam w podsumowaniu o tym napisał. Nie ma rozróżnienia między piciem wina, a jedzeniem chleba, jedno i drugie odnosi się do tego samego czyli przyjęcia dzieła odkupienia.

                  „Każdy, kto pije tę wodę, znowu pragnąć będzie; ale kto napije się wody, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku żywotowi wiecznemu.”

                  „Ale On rzekł do nich: Ja mam pokarm do jedzenia, o którym wy nie wiecie. Wtedy uczniowie mówili między sobą: Czy kto przyniósł mu jeść? Jezus rzekł do nich: Moim pokarmem jest pełnić wolę tego, który mnie posłał, i dokonać jego dzieła.

                  Naszym pokarmem dającym żywot jest pełnienie woli Boga.

                • Jeszcze jest jeden fragment wyjaśniający co to znaczy jeść i pić w sensie duchowym.

                  „I wszyscy w Mojżesza ochrzczeni zostali w obłoku i w morzu, i wszyscy ten sam pokarm duchowy jedli, i wszyscy ten sam napój duchowy pili; pili bowiem z duchowej skały, która im towarzyszyła, a skałą tą był Chrystus.” 1 Koryntian 10:2-4

      • Nie wszystkim zostanie objawiona prawda.
        Tylko tym, którzy zostali wybrani przez Boga Ojca.
        Wiem to z własnego doświadczenia.
        Dlatego nie ma co się produkować i przekonywać na siłę innowierców. Trzeba pisać jaką prawdę objawił nam Pan, ale nie przekonywać na siłę bo to przyniesie odwrotny skutek. 😌

        • Panie Władysławie zgadzam się z Panem jak najbardziej co do przekonywania na siłę.

          „Nie wszystkim zostanie objawiona prawda.Tylko tym, którzy zostali wybrani przez Boga Ojca. Wiem to z własnego doświadczenia”
          „Trzeba pisać jaką prawdę objawił nam Pan”…..
          I to jest zasadniczy problem dzisiejszych Chrześcijan. Takich wybrańców, a ściślej: uważających siebie za wybrańców jest dzisiaj tysiące. Tak w internecie jak i poza nim. Każdy z nich głosi swoją objawioną prawdę. Niestety tylko w bardzo nielicznych przypadkach jest to Prawda.

  2. Z dedykacją dla p.Krzysztofa…….,,Wielką tragedią historii jest to ,że Jezus nie jest znany i dlatego nie jest kochany ,nie jest naśladowany.Wy znacie Chrystusa! Wy wiecie ,kim jest!Jest to wasz wielki przywilej! Umiejcie być go zawsze godni i świadomi,,

  3. Jeśli ktoś podziela poglądy moje i autora to niech pisze.. Szukam męża, który jest daleki od religii, ale żyje Słowem Bożym :-)) :P
    P.S. Oprócz Biblii, polecam książkę „Moc uwielbienia”.
    Dziękuję Bogu za takich ludzi jak Wy, którzy usłyszeli głos Boga!
    :-) Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s