Smutów ciąg dalszy

 

Jakiś czas temu wysłano mi link do nowego konta YT pana Kubika, na którym znalazłem kolejne ataki na mój skromny blog. Myślałem że dał już sobie spokój i znudziło mu się podszczypywanie mnie w czasie mojej kilkumiesięcznej nieobecności. A jednak…

Oprócz standardowych w tym środowisku „trutherów” oskarżeń o dezinformację i braku sensownego odniesienia się do argumentów zawartych w atakowanym materiale (w tym wypadku – do dużej ilości arameizmów zawartych w greckim NT), mamy tam zabawną sytuację gdy pan Kubik zwraca uwagę na to że na moim blogu znajduje się imię Zbawiciela spisane po grecku „Iesous Christous”. Pan Kubik mówi:

„… czyżby mój wpływ? Prosze sprawdzić -Isus Christus – tak się czyta imię naszego Zbawiciela. Dotarło do niektórych! Dziękuję serdecznie.”

 

Przykład – Mateusza 7: 28 (źródło)

 

wymowa greckiej Η η -eta jako [i] to wymowa nowogrecka, wymowa starożytna to [ɛː]

Η η – Litera

ἦτα (wym. eta) – nazwa grecka klasyczna

ēta – nazwa łacinska

eta – nazwa polska

[ɛː] – wymowa starożytna

[i] – wymowa nowogrecka

e, ē – transliteracja

 

Panie Kubik, tu nie ma co dziękować, już chyba prędzej przepraszać. Za swoją butność i nadmierne szafowanie słowem „prawda”, ośmieszaniem go i umniejszaniem jego rangi.

Ja absolutnie nie jestem znawcą greki, ale tych kilka najważniejszych podstaw rozumiem na tyle by stwierdzić co następuje – w przypadku wymowy greckich słów mamy tylko dwie możliwości:

 – albo trzymać się poprawnej wymowy która była dla wszystkich oczywista aż do czasu gdy zaczął pan mieszać i podważać stanowisko praktycznie wszystkich ludzi zawodowo zajmujących się językami starożytnymi

– albo ośmieszać się i brnąć dalej we własnej ignorancji modląc się do i przedkładając Isusa nad Jezusa jakby to było wymagane do zbawienia. Najwyraźniej ataki na św. Pawła i promowanie septuaginty to za mało i trzeba wymyślać dla swoich fanów kolejne gorzkie pigułki do przełknięcia.

Panie Kubik, ja od dawna nie traktuje pana poważnie. Pana kolejne pomysły są obrazą dla zdrowego rozsądku i inteligencji. Ja nawet nie uważam pana za równorzędnego partnera do dyskusji. Niech ludzie sami sprawdzą w jaki sposób pan Kubik broni swoich „racji” na forach biblijnych i jak jest odporny na wszelką logikę.

Bez odbioru.