Jesus and Pilate

W jakim języku mówił Jezus Chrystus? (część 2)

 

Dr. Mark D. Roberts (patheos.com), tłumaczenie Radtrap

W poprzednim poście przyglądałem się bliżej argumentowi używanemu dla potwierdzenia tego, że Jezus mówił po hebrajsku.  Argument ten nazywa się „biblijnym” ponieważ wskazuje na Dzieje 26:14, gdzie znajduje się werset: a gdy wszyscy upadliśmy na ziemię, usłyszałem głos do mnie mówiący w języku hebrajskim*: Saulu, Saulu, czemu mnie prześladujesz? (Dzieje ap. 26:14, “*lub w dialekcie hebrajskim [czyli np. aramejskim]“). Wiele współczesnych angielskich przekładów tłumaczy ten fragment jako „po aramejsku”. Ludzie tacy jak Douglas Hamp, autor „Odkrywając Język Jezusa: Hebrajski czy Aramejski?” kwestionuje to tłumaczenie:

To przeświadczenie o tym że aramejski był używany przez Żydów za czasów Jezusa jest tak powszechne, że w [amerykańskim] przekładzie NIV (…) tłumaczy się słowa Hebraidi i Hebraisti (oba oznaczające „hebrajski”) jako „aramejski”… Dla przykładu w Jana 5:2 w NIV „… A jest w Jerozolimie przy Owczej Bramie sadzawka, zwana po aramejsku Bethesda, mająca pięć krużganków.”gdzie powinno być „po hebrajsku”. Oczywiście zrobiono to z przeświadczenia że język aramejski wyparł wtedy język hebrajski. Czy jest to działanie usprawiedliwione skoro słowo to oznacza język hebrajski?  (Hamp, str. 4)

Według strony internetowej Calvary Chapel Costa Mesa, gdzie Douglas Hamp pracuje w ich Szkole Posługi, uzyskał on stopień magistra biblistyki hebrajskiej na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie. Widać że ma pewną wiedzę w temacie hebrajskiego, a zapewne również aramejskiego. Dlatego dziwię się że popełnił w swojej pracy tak oczywistą pomyłkę. Pyta nas: “Czy jest to działanie usprawiedliwione [tłumaczenie Hebraisti jako „aramejski”] skoro słowo to oznacza język hebrajski?

Ono nie oznacza „hebrajski”. Nie ma w tym tekście słowa „h-e-b-r-a-j-s-k-i”, nawet w greckich literach. To prawda, Hebraisti wygląda podobnie do współczesnego słowa „hebrajski”. Ale to nie jest słowo „hebrajski”. Nie można powiedzieć że skoro stare, greckie słowo wygląda i brzmi podobnie do współczesnego słowa, to musi oznaczać to samo.

Weźmy greckie słowo gar. Wygląda i brzmi dokładnie tak samo jak angielskie słowo gar. Jednak gar w grece nie oznacza „słodkowodnej ryby z Ameryki Północnej”. W grece oznacza „dla” lub „ponieważ”. Na tej samej zasadzie słowa Hebraisti i Hebraidi, podobne do hebrajski, mogą oznaczać hebrajski, ale też nie muszą. Pytanie brzmi: w jakim kontekście używano tych słów w pierwszym wieku naszej ery? Gdy Paweł powiedział że Jezus przemówił do niego w te Hebraidi dialekto (sprawdź ten fragment w textus receptus – źródło: scripture4all), to chodziło mu o „hebrajski” czy „aramejski”, czy może ” w dialekcie hebrajskim który może oznaczać język zarówno hebrajski jak i aramejski”? Nie możemy odpowiedzieć na to pytanie, opierając się na tym że dane słowo brzmi podobnie do jakiegoś współczesnego słowa. Musimy wiedzieć w jaki sposób używano go w przeszłości.

Weźmy inny przykład. Gdy ktoś zacznie uczyć się hiszpańskiego, odkryje że wiele hiszpańskich słówek wygląda bardzo podobnie do angielskich. To ułatwia naukę i tłumaczenie. Załóżmy że ktoś taki spotka młodą kobietę mówiącą po hiszpańsku. Nie zna jeszcze zbyt dobrze hiszpańskiego, ale chce ją spytać czy jest inteligentna. Mówi więc coś co bardzo przypomina podobne pytanie w angielskim: “¿Eres intelligente?” Kobieta uśmiecha się i odpowiada “Sí­.” Brawo, udało się. Załóżmy jednak że chcę ją spytać czy jest zawstydzona. Strzela po raz drugi i mówi:“¿Eres embarazada?” [embarrassed – ang. zawstydzony]. Brzmi nieźle. Jednak kobieta wymierza mu policzek i odchodzi wzburzona. Dlaczego? Embarazada wygląda i brzmi podobnie do angielskiego embarrassed, ale znaczy coś zupełnie innego. Oznacza ciążę. Ups… językowa wpadka. To niegrzeczne pytać młodej, nieznajomej kobiety czy jest w ciąży. ¡Que vergüenza! (Jaki wstyd).

Jedynym sposobem na poznanie prawdziwego znaczenia słów Hebraisti i Hebraidi w Dziejach 26:14 jest uważne zbadanie sposobu użycia i znaczenia tych słów w innych fragmentach Nowego Testamentu i w pismach pochodzących z I wieku n.e. Słowa te występują w NT dziesięć razy – w Ewangelii Jana, Dziejach i Objawieniach św. Jana (Jana  5:2; 19:13; 19:17; 20:16; Dzieje 21:40; 22:2; 26:14; Obj. 9:11; 16:16). W większości przypadków nie możemy stwierdzić czy słowa te znaczą „hebrajski” czy „aramejski”. Są jednak dwa przykłady które mogą rzucić nieco więcej światła na to zagadnienie.

Jana 19:13: “Piłat tedy, usłyszawszy te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na krześle sędziowskim, na miejscu zwanym Kamienny Bruk, a po hebrajsku Gabbata [Hebraisti de Gabbatha].” Gabbatha jest aramejskim słowem oznaczającym „wysokość” lub „eminencja”. W tym przypadku poprzez wyrażenie Hebraisti chodziło zapewne o język aramejski, a nie hebrajski.

Jana 19:17: “A On dźwigając krzyż swój, szedł na miejsce zwane Trupią Czaszką, co po hebrajsku zwie się Golgota [ho legetai Hebraisti Golgotha].” Po raz kolejny użyto aramejskiego słowa – Golgota.

Fakt że miejsce znajdujące się w Jerozolimie nazywano po aramejsku, wspiera koncepcję powszechności stosowania języka aramejskiego przez żydowskich mieszkańców Jerozolimy i okolic. Niebezpośrednio wspiera też koncepcję aramejsko-języcznego Jezusa. Dowody na to znajdują się też w innych częściach Nowego Testamentu. Dla przykładu w Dziejach 1:19 czytamy o miejscu w którym popełnił samobójstwo Judasz: „I stało się to wiadome wszystkim mieszkańcom Jerozolimy, tak że nazwano owo pole w ich własnym języku Akeldama [Hakeldama], to jest Pole Krwi.” Hakeldama jest aramejskim słowem. Zauważcie że Dzieje mówią o tym słowie jako o słowie ” w ich własnym języku”, słowie pochodzącym z języka stosowanego przez mieszkańców Jerozolimy. Nie powinno więc dziwić nas że Gabbatha i Golgotha też są pochodzenia aramejskiego – nazywane u Jana „językiem Hebraisti”. Choć słowo jest podobne do „hebrajski”, w tym wypadku znaczy (lub najprawdopodobniej znaczy) „aramejski”.

Sumując, argument mający potwierdzać hebrajsko-języcznego Jezusa (Dzieje 26:14) zawodzi z kilku powodów. Nie tylko werset ten nie udowadnia że Jezus mówił tylko po hebrajsku, ale sama fraza te Hebraidi dialekto, która na pierwszy rzut oka przypomina „w dialekcie hebrajskim”, okazuje się znaczyć coś bardziej zbliżonego do „w dialekcie aramejskim”.

To powinno upewnić chrześcijan że nie muszą bać się koncepcji Jezusa mówiącego po aramejsku – nie podważa to bowiem autorytetu i prawdomówności Pisma Świętego. Nic z tych rzeczy. Czy mówił po aramejsku, czy po hebrajsku, lub – jak uważam – w obu tych językach zależnie od potrzeby, każda z tych opcji pozostaje w zgodzie z autorytetem Biblii.

To samo dotyczy możliwości używania przez Niego greki.

CZY JEZUS UŻYWAŁ GREKI?

Do tej pory przedstawiłem dowody na to że Jezus mówił po aramejsku, że był to jego podstawowy język i używał go w znacznej części swoich nauk głoszonych mieszkańcom Galilei, w której używano tego języka na co dzień. Zasugerowałem także że Jezus prawdopodobnie mówił też po hebrajsku, czego nauczył się jako chłopiec dorastający w wierzącej rodzinie. Jego znajomość hebrajskiego pozwalała mu na czytanie biblijnych tekstów w synagodze i toczenie sporów z żydowskimi nauczycielami religijnymi (faryzeuszami, skrybami itd.) Lecz czy Jezus mógł też znać grekę? Czy mógł jej używać w trakcie nauczania lub konwersacji?

Ponieważ manuskrypty Ewangelii powstały w języku greckim, nie mamy tej przewagi jak w przypadku aramejskiego, którego słowa i wyrazy zostały dosłownie przepisane w greckich tekstach Ewangelii [tzw. arameizmy – przyp.tłum]. Cytaty mówiącego po grecku Jezusa nie byłyby możliwe do zauważenia w jednolicie greckim tekście.

Zarówno w przeszłości jak i dziś, piszą do mnie ludzie twierdzący że pewne słowa Jezusa wskazują na to że znał grekę. Jeśli dla przykładu występuje tam gra słów która ma sens w grece, ale nie w języku aramejskim lub hebrajskim, oznaczać to ma ich greckie pochodzenie. Nie mogę przypomnieć sobie konkretnych przykładów, być może komentujący będą mieli jakieś w przyszłości. Do tej pory jednak nikt nie przekonał mnie że konkretne frazy musiały mieć greckie korzenie. Bardziej przekonują mnie przykłady semickich (aramejskich i hebrajskich) źródeł pochodzenia konkretnych słów Jezusa.

Tak więc dowody na mówiącego w grece Jezusa są dowodami jedynie natury teoretycznej. Nie są jednak mało znaczące.

Sam fakt że Ewangelie zostały spisane w grece pokazuje że wielu, jeśli nie większość pierwszych chrześcijan, w tym niektórzy podążający za Jezusem przed ukrzyżowaniem, znała grekę i często jej używała – być nawet jako swojego pierwszego języka. Wiele żydowskich pism z czasów Jezusa jest po grecku, w tym 2 Księga Machabejska i 1 Ezdrasza. Inne pisma żydowskie przetłumaczono na grekę w Jerozolimie (np. Księga Ester w 114 p.n.e.). Skoro jesteśmy przy Jerozolimie, naukowcy znaleźli tam około 90 greckich inskrypcji na ossuariach (naczyniach na kości) datowanych mniej więcej na czasy Jezusa.

Od kiedy Aleksander Wielki podbił Judeę w 332 p.n.e. , greka była językiem rządowym, była też popularna w świecie handlu i nauki. Choć aramejski wciąż był używany, greka musiała zyskiwać na popularności. W czasach Jezusa dobrze wykształceni Żydzi, przede wszystkim ci z wyższych klas społecznych, zapewne znali ten język.  To samo tyczy się pracujących w handlu lub na urzędach. Pozostali Żydzi mogli jednak znać grekę pobieżnie, na poziomie wystarczającym do robienia interesów i podróżowania do dużych miast.

O wzrastającej popularności greki w Judei świadczyć może odkrycie w jaskini Nahal Hever na pustyni judejskiej niedaleko Morza Martwego. Znaleziono w niej zwój zawierający fragmenty tekstów mniejszych proroków spisanych w grece. Tzw. zwój pomniejszych proroków z Nahal Hever, datowany na okres w którym żył Jezus, pokazuje wzrastającą popularność greki nawet wśród religijnych Żydów [datowanie tych fragmentów jest podważane przez niektórych badaczy, tak samo jak i argumenty stojące za powszechnym uznawaniem ich za część Septuaginty. Więcej na brandplucked.webs.com – przyp. tłum]. 

Mimo że Ewangelie Nowego Testamentu nie mówią nic o Jezusie używającym greki, opisują pewne sytuacje które pozwalają nam sądzić że mógł to robić.  W Mateusza 8: 5-13 Jezus rozmawia z rzymskim centurionem. Centurion prawie na pewno mówi po grecku. Historia ta nie mówi nic o obecności tłumacza. Oczywiście możemy założyć że był tam jakiś tłumacz, a Mateusz po prostu o nim nie wspomniał. Jednak sam opis tej sytuacji sugeruje że rozmawiali ze sobą bezpośrednio, a co za tym idzie rozmawiali najprawdopodobniej po grecku.

To samo można powiedzieć o rozmowie z Poncjuszem Piłatem tuż przed ukrzyżowaniem (Mateusza 27:11-14; Jana 18:33-38). Również i tutaj istnieje możliwość obecności tłumacza. Jednak gdy czytamy tą historię ukazuje się obraz Jezusa mówiącego bezpośrednio po grecku. (Piłat używał raczej greki a nie łaciny, jak przedstawiono nam w „Pasji” Mela Gibsona. Jest też mało prawdopodobnym by mówił po aramejsku. Piłat nie był typem człowieka który zniżyłby się do mówienia w języku zwykłych Żydów.)

Jeśli Jezus znał grekę wystarczająco do rozmowy z rzymskim centurionem i gubernatorem, to gdzie się jej nauczył? Niektórzy sugerują że nauczył się jej we wczesnych latach w Egipcie. Bardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem jest jednak nauka języka w Galilei. Mimo że aramejski był głównym językiem Nazaret, samo miasto znajdowało się niedaleko Seforis, jednego z większych miast Galilei i miasta gdzie mówiono po grecku. Jezus będący stolarzem mógł mieć klientów w Seforis i rozmawiać z nimi w tym języku.

Biorąc jednak pod uwagę wielojęzyczny tygiel w którym żył Jezus, nie dziwi możliwość Jego dobrej znajomości hebrajskiego i greki. Ludzie w USA mogą mieć problem ze zrozumieniem takiej sytuacji. Lecz jeśli znacie ludzi którzy wychowali się w Europie, to zauważyliście że często są to ludzie znający kilka języków, w tym angielski, niemiecki, hiszpański, francuski, podczas gdy ich językiem ojczystym jest np. włoski.

Czy możemy być pewni tego że Jezus mówił po grecku? Nie. Czy możemy przypuszczać że czasami mówił po grecku? Tak, wierzę że tak. (…)

Teraz chciałbym wytłumaczyć dlaczego według mnie język jakim mówił Jezus ma znaczenie… a właściwie dlaczego języki Jezusa mają znaczenie.

JĘZYK JEZUSA – DLACZEGO JEST WAŻNY?

Jak pisałem wcześniej uważam że Jezus mówił po aramejsku. Aramejski był Jego językiem ojczystym i ważną częścią nauczania. Uważam że jest bardzo prawdopodobne że mówił też po hebrajsku, co było pomocne w pewnych specyficznych przypadkach (czytanie zwojów w synagodze, spory z faryzeuszami itd.). Wierzę też że znał grekę, choć dowody na to nie są tak mocne jak dla aramejskiego (bardzo mocne) i hebrajskiego (mocne). Ale dlaczego ma to  znaczenie? Czy kwestia jego języka robi nam jakąkolwiek różnicę, przede wszystkim dla tych którzy podążają za Nim dzisiaj?

Tak, wierzę że tak. Zacząłem pisać tą serię z jednego powodu. Gdy zastanawiamy się jakim językiem mówił, pamiętamy dobrze że na pewno nie mówił po angielsku [czy też po polsku]. Dzięki temu skupiamy większą uwagę na znaczeniu Jego nauk pamiętając o kulturowej i religijnej otoczce Jego czasów. Pamiętamy że nie przemawiał w XXI-wiecznej Ameryce. Za moment powiem o tym nieco więcej.

Nie uważam by język używany przez Jezusa robił jakąkolwiek różnicę dla naszego rozumienia pojęcia autorytetu Pisma. Mówię tutaj o argumencie: Biblia uczy że Jezus mówił po hebrajsku, więc każde twierdzenie że mówił po aramejsku lub grecku podważa jej prawdomównośc. Argument ten wynika z niezrozumienia biblijnego tekstu. (…)

Myśl o tym że Jezus mówił po grecku może pomóc nam w innym spojrzeniu na Jego osobę i nauczanie. Przez wiele lat ludzie myśląc o Jezusie wyobrażali Go sobie jak dorasta na uboczu Galilei, z dala od multikulturowego tygla Imperium Rzymskiego. Lecz ten wyidealizowany obrazek wiejskiego Jezusa jest daleki od prawdy. Choć dorastał w małym miasteczku, nie był odcięty od rzymskiego świata. W rzeczywistości Jezus dorastał będąc wystawionym na działanie grecko-rzymskiej kultury, handlu, polityki, języka, religii i filozofii. Gdy w końcu wkroczył do Jerozolimy by stawić czoła rzymskim i żydowskim władzom – i w efekcie oddać swoje życie – Jezus nie był naiwnym wieśniakiem na swojej pierwszej wycieczce do dużego miasta. Był w pełni świadom władzy przed którą stawał i dał o tym znać w swoich słowach do Poncjusza Piłata: „Moje królestwo nie jest z tego świata.” (Jana 18:36).

Sposób mówienia Jezusa o Królestwie Bożym (czy też Niebios) jest doskonałym przykładem dlaczego język Jezusa ma znaczenie. Oto dlaczego.

Przez całą Ewangelię Mateusza Jezus odwołuje się do Królestwa Niebios, jak np. „Upamiętajcie się, albowiem przybliżyło się Królestwo Niebios.” (Mat 3:2). Wielu chrześcijan bierze „Królestwo Niebios” za opis tego co uważamy za Niebo – czyli miejsca do którego pójdziemy by być z Bogiem po naszej śmierci. Wydaje się sensowne w języku angielskim, ponieważ „królestwo” oznacza miejsce rządzone przez króla/władcę, a „niebiosa” rządzone przez Boga są miejscem do którego jak wierzy większość wierzących pójdziemy po śmierci. (Mat 6:10).

Jezus miał jednak coś innego na myśli gdy używał aramejskich słów malkuta dishmaya (które tłumaczy się w greckiej Ewangelii Mateusza jako he basileia ton ouranon). Aramejskie słowo które tłumaczymy w tym momencie jako „królestwo” nie odnosi się tylko do miejsca rządzonego przez króla, lecz do samego autorytetu i majestatu królewskiego. Malku można więc przetłumaczyć również jako „królewski majestat, władzę, rządy” i tak właśnie powinno to brzmieć w tym wypadku. Jezus nie mówi o miejscu w którym rządzi Bóg, ani o tym że to miejsce zbliża się do nas, ani że możemy teraz wejść do tego miejsca. Mówi raczej że do nas przychodzi majestat Boży, a dokładniej mówiąc przychodzi on do nas w postaci Jezusa. Dodatkowo aramejskie słowo które tłumaczymy jako „niebo”, w formie dosłownej  tłumaczone jako „niebiosa”, było często używane jako swoisty zamiennik słowa Bóg. Tak jak robiła to moja babcia mówiąc „Wielkie nieba!” (Good heavens!) zamiast „Dobry Boże!” (Good God).

Gdy Jezus mówił “malkuta dishmaya się zbliża”, nie chodziło Mu o to że przybliżyło się do nas „miejsce do którego idziemy po śmierci”, ale raczej że nadchodzi majestat Boży. Jezus proklamował rządy Boga i potwierdzał je za pośrednictwem cudów, cudownych uzdrowień i egzorcyzmów. Tak przy okazji, wszystko co powiedziałem o aramejskim malkuta dishmaya odnosiłoby się też do hebrajskiego malkuth hashamayim czy greckiego he basileia ton ouranon. Dla prawidłowego zrozumienia Jezusa w tym przypadku nie jest ważne którym starożytnym językiem się posługiwał. Ważne jest to że nie mówił w naszym współczesnym języku.

Proszę nie zrozumcie mnie źle. Nie twierdze że nie ma czegoś takiego jak błogosławione życie po śmierci, ani że Jezus nie ma nic wspólnego z tym jak wkraczamy w „zaświaty”. Mówię tylko że gdy myślimy o miejscu potocznie nazywanym Niebem, i myślimy że to o nim mówi Jezus nieustannie odnosząc się do „Królestwa Niebios” i „Królestwa Bożego”, to mamy do czynienia z nieporozumieniem. Jezus mówi nie tyle o życiu po śmierci, co o doświadczeniu Boskiej władzy w tym życiu i na tej Ziemi, zarówno obecnie jak i w czasach które nadchodzą.

(..) Nie musimy uczyć się greki, hebrajskiego ani aramejskiego aby zrozumieć nauki Jezusa. (W czasach gdy uczyłem się greki w seminarium, było tam kilku studentów którzy nie planowali dalszej posługi po studiach jako kaznodzieje – byli tam tylko po to by móc zgłębić Nowy Testament najlepiej jak się tylko da!) Uważam jednak że każdy człowiek który zamierza na poważnie nauczać innych o Biblii powinien zapoznać się dobrze z językami w których ją napisano (greka i hebrajski). Na szczęście wciąż możemy poznać sens nauk Jezusa i podążać za nimi bez znajomości języka w którym je wygłaszał. Nie musisz rozumieć żadnego starożytnego języka aby usłyszeć Jezusa Chrystusa proklamującego Królestwo Boże na naszej ziemi ani by przyjąć Jego zaproszenie.



Komentarze do artykułu można wysyłać na adres radtrap@hushmail.com

______________________________________________________________________________________
Komentarze

______________________________________________________________________________________

Jacek (03.10.12)

Nawiązując do tematu „Jakim językiem mówił Jezus Chrystus”. Po przeczytaniu tegoż artykułu i krótkich przemyśleniach naszła mnie pewna myśl. Otóż uważam, że Chrystus mówił i mówi w każdym języku. Sądzę, że nie trzeba wyjaśniać dlaczego. Takie moje przemyślenia.

Korzystając z okazji chciałem Ci Radtrap podziękować w Twój blog i za to co robisz.
Mam 33 lata (tzw Jezusowy wiek :) ). Od długiego czasu targały mną wątpliwości. Wiedziałem, że coś jest nie tak z tym co się dzieje na świecie. Trochę w życiu przeczytałem. Od początku lat 90 czytałem miesięcznik „Nieznany Świat” który kupował mój ojciec. Przeczytałem wszystkie numery jakie do tej pory wydano. Tematyka pisma od new age przez ezoterykę po medycynę naturalną, ufo, teksty z pogranicza wiary itd itp. Tak więc trochę tego. Oczywiście przeczytałem trochę książek związanych z profilem pisma. Do czasu odkąd mam możliwość korzystania z internetu moja wiedza i poglądy bazowały na tym co przeczytałem. Przyznam się, że trapiły mnie pewne problemy i nie raz korciło mnie aby skorzystać a to z regresji hipnotycznej, a to zapisać się na kurs medytacji i temu podobnych praktyk jednakże zawsze coś mnie powstrzymywało. Nie byłem pewny co i dlaczego tak się dzieje. Odkąd mam dostęp do internetu powoli zacząłem szukać w tematyce NWO. Pierwsze filmy Moora (Fahrenheit 9.11 ) i w miarę na bieżąco ja pojawiało coś przetłumaczone to starałem się to obejrzeć. A odkąd powstał youtube to już nie da się tego wszystkiego ogarnąć :).
Przypadkiem…… hmmmm …….trafiłem na Twój blog. O ile dobrze pamiętam to przez link portalu Wolne media. Nawiasem mówiąc na na Wolne media trafiłem w ten sam dzień także przypadkiem. Przeczytałem kilka artykułów i bingo. To jest to! Postanowiłem przeczytać cały blog od początku. Czytałem wszystko łącznie z komentarzami więc parę tygodni to zajęło :). Obejrzałem większość filmów do których były linki, nawet te w komentarzach. Zresztą wiele z nich jest już niedostępnych: pewnie cenzura i oczywiście prawa autorskie. Między czasie zacząłem czytać Biblię. Z początku nie mogłem uwierzyć w to wszystko co zobaczyłem i przeczytałem. Nad pewnymi sprawami myślałem po kilka dni.
Szanowny Radtrap nawet sobie nie zdajesz sprawy po połączeniu wiedzy tej z przeczytanych przeze mnie miesięczników Nieznany Świat z tym co zdobyłem czytając Twojego bloga jak wszystko się poukładało i wyjaśniło. Wreszcie zrozumiałem co, a właściwie kto made mną czuwał i ochronił mnie przez wejściem w okultyzm i Bóg wie co jeszcze. Za to właśnie Stwórcy codziennie dziękuję. Wreszcie wiem co się z tym światem dzieje i trochę zrozumiałem działanie Boga.
Jeszcze raz dziękuję Radtrap za Twój blog.

PS Jeśli to trafi jako komentarz to pozdrawiam Selera.