sleep-paralysis11

Uprowadzenia i paraliż senny

 

Źródło: fallenalien.com, tłumaczenie: Radtrap

Paraliż senny jest określeniem stanu, w który wejść może osoba zasypiająca lub właśnie się wybudzająca… Znajdując się w tym nieprzyjemnym stanie, osoba taka może stać się ofiarą różnego rodzaju „ataków”, czasami nawet natury seksualnej, ze strony istot tak widzialnych jak i niewidzialnych, mogących przyjmować różne formy np. kosmitów. Stan taki może też być początkiem czegoś, co nazywamy doświadczeniem „uprowadzenia”.

Ilość przypadków tego typu definitywnie wzrasta – obecnie tysiące ludzi zgłaszają doświadczenia tego typu. Zaczniemy od opisu typowego przypadku paraliżu sennego:

Dana osoba budzi się, jednocześnie wyczuwając, że coś jest nie tak.

Szybko wyczuwa że nie jest sama. Próbuje się ruszyć, lecz nie potrafi. W tym momencie zdaje sobie sprawę z tego, że jest oderwana od rzeczywistości, znajduje się w odmiennym stanie świadomości – z drugiej jednak strony, jest już wybudzona i ma pełną kontrolę nad swoimi myślami, co jest niemożliwe w przypadku śnienia. Często wydaje im się, że lewitują nad swoim łóżkiem, wiele osób donosi też o dziwnym brzęczeniu lub szumie. Cokolwiek znajduje się wraz z nimi w pokoju, wkrótce daje o sobie znać. Czasami przyjmuje konkretną formę, jakiegoś ducha lub obcego, lecz zazwyczaj jest po prostu bliżej nieokreśloną „ciemnością”.

Przy odrobinie szczęścia taki byt jedynie stoi niedaleko łóżka, nieustannie dając znać o swojej obecności. Jeśli ofiara ma pechowy dzień, intruz może być agresywny i atakować: zazwyczaj odczuwa się wtedy silny nacisk na klatkę piersiową, wbijający ofiarę w łóżko, czasami mogą też wywlec ofiarę z łóżka.

Ofiara nie jest w stanie krzyczeć i wydaje się jej, że utknęła w jakimś koszmarze. Ludziom, którym przydarza się to po raz pierwszy, wydaje się że nie żyją.

Przyjrzyjmy się teraz relacji osoby która, jak twierdzi, została uprowadzona w nocy przez kosmitów:

„Obudziłem się ze snu, lecz nie mogłem sie ruszyć, szybko zdałem sobie sprawę że kosmici są na korytarzu i zmierzają do mojego pokoju. Nie w sensie, że kroczyli, że szli – ale zbliżali się do mojego łóżka. Pamiętam, że później zabrano mnie na korytarz, poruszałem się w sposób podobny jak oni. Miałem zamęt w głowie, próbowałem krzyczeć, ale nie mogłem wydobyć z siebie żadnego głosu. Później zemdlałem.

Gdy się obudziłem, dookoła było światło, padało zewsząd i znikąd zarazem, a ja czułem że robią coś z moim ciałem. Robili to w sposób szybki i metodyczny, przeprowadzając różnego rodzaju eksperymenty – mentalne, psychiczne i seksualne.

Zdarzało mi się to wielokrotnie, przez wiele, wiele  lat.”

 

PODEJŚCIE NAUKOWE

 

Z medycznego punktu widzenia – dr. Susan Clancy, psycholog kliniczny:

” … paraliże senne różnego typu przydarzają się 30-50% populacji przynajmniej raz w życiu. Większość przypadków nie dotyczy „uprowadzeń przez obcych”, jednak zawierają w sobie poczucie obecności jakiejś złej siły. Dana osoba nie wie gdzie jest i co się z nią dzieje. Przypadki takie występują zazwyczaj u ludzi posiadających jakiegoś rodzaju zaburzenia snu: pracują w nietypowych godzinach, są pod wpływem stresu, cierpią na bezsenność.

W trakcie snu neuroprzekaźniki emitują sygnały do ciała, „wyłączając” nasze mięśnie, co zapobiega poruszaniu się w trakcie snu, jesteśmy więc sparaliżowani – gdyby nie to, moglibyśmy nieźle nabałaganić wokół siebie. Problem leży w tym, że ten system samoobrony może włączyć się w rzadkich momentach, gdy mózg wybudza się wcześniej niż reszta ciała.

W trakcie badań klinicznych zaobserwowano:

Gdy ludzie znajdują się w tym nieprzyjemnym stanie, gdy dwa cykle śnienia nakładają się na siebie nawet pomimo świadomości wybudzenia u badanego, on wciąż śpi – w takim sensie, że jego ciało wciąż jest sparaliżowane. Dodatkowo mają poczucie że wciąż śnią – różne obrazy przepływają przez ich umysł, towarzyszą im też odczucia i emocje które przenikają do tego stanu wybudzenia.

Mamy więc: przebudzenie, paraliż, śnienie, odczuwanie. Wszystko na raz!

W trakcie jego trwania sny przejmują kontrolę. Zazwyczaj odczuwa się czyjąś [nieludzką] obecność w pokoju. Otwierasz usta, ale nie wydobywa się z nich żaden dźwięk. Często odczuwasz ukłucia w klatce piersiowej i ogólnie na korpusie, a czasami – co jest bardziej przerażające – odczuwa się czyjąś obecność na nas i napieranie na klatkę piersiową, zaś w ekstremalnych przypadkach, to „coś” próbuje wywlec nas z łóżka lub atakować ‚fizycznie’.

Istnieje wyraźny związek między przypadkami paraliżu sennego, a „uprowadzeniami przez obcych”, jednak nie są tą przypadki identyczne.”

Jak widzimy środowisko medyczne próbuje dać nam „naukowe” wyjaśnienie tego, co dzieje się z ofiarami.

Później pomyślimy nad tym, czy jest to wystarczające wyjaśnienie.

Neurolodzy przeprowadzili serię eksperymentów w roku 2005, podczas których grupa ochotników nosiła specjalny hełm emitujący impulsy elektryczne do mózgu. Impulsy te stymulowały różne obszary mózgu. Mierzono reakcje tych części i wprowadzano dane do komputera, który nagrywał wzorce mózgowe i wyświetlał rezultaty na ekranie dla dalszej analizy.

Eksperyment miał oryginalnie odpowiedzieć na pytanie „dlaczego nasze mózgi są podatne na doświadczenia religijne” [najwidoczniej, skoro mamy jakieś doświadczenia religijne, cierpimy na jakąś chorobę… Po raz kolejny ateistyczny światek naukowy szuka sposobu na usunięcie Boga z naszego życia.]

Eksperymenty te odkryły jednak coś zaskakującego, coś czego nie planowano wcześniej: ochotnicy przechodzący stymulacje mózgu zaczęli twierdzić, że widzieli w pokoju kosmitów i inne dziwne istoty. Profesorowie wysnuli konkluzję, że wizje te są produktem stymulowania przez impulsy elektryczne prawej strony mózgu [czyli dokładnie tej samej strony mózgu, którą wyznawcy New Age uważają za siedzibę naszej duchowości i kreatywności.]

Z naukowego punktu widzenia, obie półkule mózgowe znacząco się od siebie różnią. Lewa pozwala nam mówić, formułować odpowiedzi przy użyciu słów, natomiast prawa rozpoznaje i przechowuje jedynie kształty i obrazy.

Naukowcy nie odpowiedzieli na pytanie, jak to możliwe by prawa półkula tworzyła „obcych”. Ale to nie wszystko – część ochotników nie spała w trakcie noszenia hełmu, a mimo to widziała podobne istoty. Dlaczego niektórzy z nich mieli powtarzające się kilkukrotnie, identyczne doświadczenia? Dlaczego wizje wszystkich tych osób były niemal identyczne?

Wysnuto kolejną konkluzję, według której niektórzy ludzie są bardzo podatni na niewielkie zmiany w ich środowisku – może to być coś tak niewielkiego, jak neuron wysyłający sygnał do nieodpowiedniego miejsca, lub wpływ zmiennego pola magnetycznego wywołującego wizje tego typu… Zewnętrzne wpływy mogłyby wyjaśnić, dlaczego duża grupa ludzi donosi o podobnych doświadczeniach w tych samych ramach czasowych – wszyscy byli bowiem stymulowani elektrycznie w tym samym czasie. Ludzie kreatywni, jak pisarze, artyści czy muzycy, mogą być bardziej podatni na eksperymenty tego typu.

Mimo iż jest to coś nowego w dzisiejszych czasach (nie słyszano o tym zbyt wiele w XX wieku), historię tego typu stały się popularne w latach 90-tych i z każdym kolejnym rokiem były coraz powszechniejsze, istnieją też dowody na to, że coś podobnego działo się w poprzednich wiekach, gdy ludzie opowiadali o wizytach istot nazywanych „muzami”, wizytach istot z innych wymiarów, które dostarczały wizytowanym niezwykłej wiedzy, inspiracji lub ostrzeżeń o przyszłych wydarzeniach.

Dzisiaj istoty wizytujące najwyraźniej chcą jedynie wywoływać przerażenie u swych ofiar, jednocześnie będąc dla nich tak prawdziwymi, jak w przeszłości były dla poetów muzy…

 

UPROWADZENIA, ZABURZENIA SNU CZY PŁATAJĄCY FIGLE UMYSŁ?

 

David Jacobs z Tampa University wysnuł zadziwiającą konkluzję:

„Po 3-ech dekadach badań mogę powiedzieć: wierzę że historie uprowadzeń są prawdziwe. Zarejestrowałem 1100 przypadków uprowadzeń dotyczących 150 osób. Wziąłem pod uwagę coś co umyka neurologom – uprowadzenia często przydarzają się całym grupom ludzi, mogących być dla siebie zarówno rodziną, jak i kompletnymi nieznajomymi, ale każdy z nich potrafi potwierdzić zeznania innych.

Kolejną obserwacją jest to, że ofiara uprowadzenia potrafi zniknąć na 2,3,4 godziny. Zazwyczaj ofiara nie potrafi tego wyjaśnić, tak samo jak i ludzie wokół niej. Czy ktoś wymazuje pamięć ofiar?

Jeśli tak, to dlaczego?

Wygląda na to, że część uprowadzonych ma bardzo wyraźne wspomnienia tego wydarzenia, podczas gdy inni nie pamiętają zbyt wiele, ani tego ile czasu spędzili w towarzystwie tych istot – wszyscy jednak dobrze pamiętają sam moment uprowadzenia. Wszyscy mieli wrażenie kontaktu telepatycznego z uprowadzającymi, aż do momentu gdy kazano im się położyć na stole. Później nie było już żadnej komunikacji, prawdopodobnie ze względu na bardzo osobiste badania którym zaczynano ich poddawać. Co którzy dobrze pamiętają ten okres, dostarczają nam często przerażających szczegółów:

Istotami tymi są prawie zawsze „szaraki”. Często wpatrują się długo w oczy porwanego z odległości jednego cala, dotykają palcem ich nosa (biorąc pod uwagę, że ofiary nie mogą zamknąć oczu musi to być przerażające doświadczenie). W takich przypadkach ofiary donoszą o dziwnym uczuciu w tylnej części mózgu. Kolejną często powtarzającą się czynnością jest pobranie próbki – jajeczka lub spermy. Efektem tego zabiegu są wyhodowane sztucznie dzieci o szarej skórze, z niewielką ilością włosów, wyglądające na bardzo słabe.

Czy naprawdę parzą się z ludźmi?

Dlaczego nikt nie mówi ofiarom porwania, czyje to dzieci ani dlaczego w ogóle im się je pokazuje? Odpowiedź wydaje się być oczywista, brak jest jednak jakiejkolwiek chęci współpracy ze strony porywających.”

Dr. Jacobs kończy swój wywód zadając jednocześnie pytanie neurobiologom i psychologom:

„Jeśli przypadki te są natury jedynie psychologicznej lub biologicznej, dlaczego ofiary zostawia się w nieświadomości dotyczącej tożsamości tych dzieci? Jeśli całe to doświadczenie zostało przez nich wymyślone, to czy nie mogliby tego zrobić również w tym wypadku? Dlaczego jest tak wiele pytań bez odpowiedzi? To nie ma sensu.”

Oczywiście nasuwa się też inne pytanie – jak to możliwe, że uprowadzenia przytrafiają się całym grupom, często obcych sobie ludzi, w tym samym czasie, czasami również za dnia?

 

KONKLUZJA

 

Jak wspomnieliśmy wcześniej, wyjaśnienia psychologów nie potrafią wytłumaczyć grupowych uprowadzeń i znikania ofiar na pewien okres czasu.

Co za tym idzie, niezależnie od tego co wymyślą naukowcy i neurologowie, brak ich chęci do spojrzenia na sprawę całościowo powoduje, że ich wyjaśnienia nie mogą i nie są wystarczające.

Mogli jednak mieć rację co do jednego: zmiany środowiskowe/wpływy zewnetrzne mogą mieć wpływ na pewną grupę co bardziej podatnych ludzi – elektryczny wszechświat w którym żyjemy jest jednym, wielkim, naładowanym środowiskiem. Ładunki takie mogą być efektem naturalnych zjawisk atmosferycznych, ale również efektem działania duchowych istot (…) przebywających w pewnych rejonach świata. Rejony te są pod władzą Zwierzchności, lub innych aniołów, których domeny mogą się zmieniać wraz z toczącą się wojną duchową między siłami dobra i zła (aniołami Boga i Szatana). [patrz: Kto jest kim (ang.)].

Co ciekawe, najlepszym wyjaśnieniem sposobu w jaki ludzie w ogóle wchodzą w ten stan, jest to sformułowane przez naukowców – mechanizm unieruchamiający mięśnie zostaje odpalony przez neuroprzekaźniki w złym momencie, a cykle snu i przebudzenia przeplatają się ze sobą. Osoba taka jest w pełni świadoma, lecz jej ciało ciągle śpi. Jest to doświadczenie podobne do tzw. doświadczenia śmierci (śmierci klinicznej). Świadomość jest oddzielona od ciała (świadomość=dusza), a co za tym idzie dusza takiej osoby jest całkowicie bezbronna i uwięziona w duchowym wymiarze zamieszkanym przez niewidoczne zazwyczaj istoty. Demony potrafią najwyraźniej wyczuć, że dana osoba niedługo wkroczy w ten stan i czekają by odpowiednio ją powitać.

Ludzie cierpiący na regularnie powtarzające się przypadki paraliżu sennego twierdzą, że nawet jeśli nikogo przy nich nie ma w momencie wybudzenia, to i tak odczuwają wielki strach gdyż wiedzą, że ich ciemiężcy przybędą w ciągu kilku sekund. Demony próbują wykorzystać nadarzającą się okazję i rzucają się na uwięzioną duszę, próbując ją sobie podporządkować i wywrzeć jakiegoś typu wpływ na życie osobiste ofiary.

Wiemy że demony krążą wokół szukając ofiar, tak jak ich szef (Szatan) „szukający kogoś do pożarcia”. Być może są w stanie wyczuć zmiany w polu elektrycznym znajdującym się wokół [lub tworzonym przez] ludzi, które pokazują że dany człowiek wpadnie niedługo w paraliż senny. Świat nadnaturalny jest bardzo wyczulony na wszelkiego rodzaju aktywność duchową –  dobrym przykładem jest modlitwa.

Natura którą obecnie przyjmują te byty, w pełni odwzorowuje całą agendę NWO oraz zbliżające się Wielkie Zwiedzenie, mające swój związek z projektem Disclosure (Ujawnienie), oraz finałową rozgrywką Szatana przygotowującego się na bitwę Armageddonu.

Zauważmy że w przeszłości istoty te przyjmowały rolę „nauczycieli duchowych” (muzy). Wszystko to było zgodne z agendą danej epoki – co widoczne jest w poprzednich stuleciach, w pojawiającym się nagle wstręcie do Boga wśród tak dużej grupy pisarzy, poetów i twórców literatury rewolucyjnej która zaczęła szturmować europejskie uniwersytety, a także w okultystycznej rewolucji produkującej takich autorów jak Bławatska (na lewo) czy Aleister Crowley, wzbudzającą w świecie wiktoriańskim prawdziwą obsesję na punkcie seansów spiritystycznych i wszelkiego rodzaju przyzywania demonów.

Jest coś jeszcze wskazującego na ich prawdziwą naturę. W historiach uprowadzeń dokonujących się poza domem, zazwyczaj w przypadku ludzi jadących samochodem przez odludne miejsca, istoty te mają jakieś oznaki fizyczności. Istoty te zachowują się jak upadłe anioły o których dobrze wiemy, że potrafią zmaterializować się siłą woli. Istoty które atakują nas podczas snu nie są jednak fizyczne, suną wzdłuż ścian itp. Wiemy też, że upadłe anioły są prawdziwą plagą na naszym niebie [vimany], tak samo zresztą jak ich bezcielesne, demoniczne potomstwo – Nefilim [zazwyczaj widoczne w postaci świetlistych orbów]. Istnieje prawdopodobieństwo, że przypadki porwań poza domem są dziełem upadłych aniołów.

Wszystkie te ataki i porwania mają jeden cel: mają przekonać ludzkość, że naprawdę istnieją jacyś kosmici, którzy przemierzają miliony lat świetlnych przy pomocy swoich statków kosmicznych i posiadają technologię znacznie wyprzedzającą naszą.

To że przypadki paraliżów sennych i uprowadzeń mają bardzo podobny wzorzec działania, wskazuje na udział w nich bytów tego samego rodzaju. Prawdą jest, że wielu ludzi śni bardzo podobne sny, lecz nie ma to porównania z doświadczeniami tysięcy ludzi zgłaszających przypadki niezwykle podobne do opisów innych uprowadzonych. Dlaczego ludzie ci nie przeżywają tego zupełnie inaczej, dlaczego przebieg tego wydarzeń jest tak podobny?

Odpowiedź jest prosta. Wpływają na nich te same byty – demony.

Jeśli to nie są demony, to w jaki sposób wchodzą w interakcje z ludzkim duchem, w czasie gdy ten jest wybudzony „neuronami omyłkowo stymulującymi prawą półkulę mózgu” czy też z powodu „zmian środowiskowych”, z powodu ich rzekomego przebudzenia duchowego LUB z powodu działań tych ludzi, zapraszających demony do swojego życia (magia, okultystyczne praktyki i talizmany)? I przede wszystkim – jeśli to nie są demony, to dlaczego ZAPRZESTAJĄ SWOJEJ DZIAŁALNOŚCI GDY TYLKO NAKAŻE SIĘ IM TO W IMIENIU JEZUSA Z NAZARETU?

– – – – –

A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą… – Marka 16:17

__________________

 

 CE4 Research Group

„Świadectwa ludzi dowodzące, że przypadki uprowadzeń przez kosmitów mogą się skończyć w przypadku nawrócenia, na mocy autorytetu i w imieniu Jezusa Chrystusa.”

„Najpotężniejszy dowód na świecie ukazujący prawdziwą naturę istot stojących za fenomenem UFO”


84 comments on “Uprowadzenia i paraliż senny

    • Wierzysz Chrystusowi – co sie strachasz? Oni na dzwiek jego swietego imienia szybko podkula ogony i zwieja. Skutecznosc potwierdzona przez Fujiware.

          • Nie tyle byl to paraliz senny – jak bylem maly modlilem sie do diabla i chcialem mu sprzedac dusze. Potem zobaczylem Vimaany nefilim na niebie i zaczelem sie panicznie bac UFO. Diabel wykorzystal to aby podsunac mnie ,, Duchowego przewodnika ” ktory przed owym UFO mial mnie bronic. Nauczono mnie co wieczor sie modlic – i po modlitwie ( tradycyjnie prosilem Boga o ochrone przed duchami ) z przerazeniem odkrylem ze ow demon zwial. Ja glupi chcialem znow sie z nim skomunikowac – gadaly do mnie do czasu az sie nawrocielm. Teraz tez przychodza po nocach, meczac mnie falszywymi doktrynami. Czasem je widze czy slysze – lecz zawsze powolanie na zbawiciela sprawia, ze zwiewaja choc na krotki czas.

    • Witam.
      Wiele razy doświadczyłam tzw paraliżu sennego. Za każdym razem, kiedy budzę się w tym stanie, są obok mnie jakieś istoty, ale na pewno nie wyglądają jak kosmici. Twarze sama wymyślam, oni nie chcą się pokazać za nic w świecie i uciekają kiedy staram się im przyjrzeć. Na początku bałam się ich, ale generalnie są to „leszcze”, które źle reagują na modlitwę Ojcze nasz i imię Jezus. Nie chcę wiedzieć co robią ze mną kiedy śpię, w każdym razie, kiedy odzyskam jako taką przytomność zaczyna się szamotanina i przeganiam to towarzystwo. Zdarzyło się, że byłam w szpitalu, gdzie miałam być poddana operacji na sercu czy coś takiego, ale udało mi się wykręcić późniejszym terminem. Cały personel szpitala nie chciał pokazać twarzy. Wróciłam z niego lecąc z chmur ostro w dół. Ostatnio śniłam, że latam, pojawił się jakiś byt niematerialny i sprytnie mnie zmanipulował rozmową, po czym złapał pod pachę i polecieliśmy gdzieś bardzo szybko, tak, że czułam przeciążenia. Pamiętam, że później ktoś mnie gdzieś prowadził, zamknął i obściskiwał. Ocknęłam się w swoim łóżku, w objęciach nie wiem kogo, z boku ktoś jeszcze leżał. Znowu szamotanina, zerwałam jednemu z nich kawałek skóry czy maski, w kazdym razie czegoś gumiastego. Coś lub ktoś po mojej lewej stronie chciało odlecieć, ale tak jakby się mnie bało. Zauważyłam sznurek i mocno za niego złapałam, ale coś na końcu sznurka było silniejsze i musiałam odpuścić. Na koniec przeleciało nade mną coś podobnego do rombu, lekko świecącego, dziwne dźwięki. Obudziłam się tak zmęczona, że nawet nie miałam siły przestraszyć się tego wydarzenia.

  1. paraliż senny miałem wiele razy, na początku było to k.rewsko nieprzyjemne ale za nastym razem już się nie panikuje tylko skupia na poruszeniu palcami u stup. jak się uda poruszyć to odpuszcza w jednym momencie. a co do takich innych przeżyć to mogę powiedzieć że rzadko temu towarzyszą.

    • Ja często miewałem paraliż senny w prawej ręce. Początkowo się wystraszyłem, czemu nie czuje ręki, lecz po kilkunastu sekundach czucie powoli wracało do ręki.

      • Paraliż ręki chyba się nie liczy. Ja miewam to codziennie i z tego co zdążyłem się zorientować, wynika to z niewygodnej pozycji i zablokowania przepływu krwi. Tym bardziej, że taką ‚sparaliżowaną’ ręką można się dobrze bawić i dodatkowo przekonać jak może być ciężka.
        Nie stresuj się Matthew :)

  2. Fujiwara – Masz rację, masz rację… Pan nasz jest naszym obrońcą, ale… Jestem tylko człowiekiem i mam bardzo słabe nerwy, zwłaszcza, jeśli chodzi o takie cuda jak paraliże senne, demony, horrory i tym podobne… Z jednej strony obieram sobie Chrystusa za Pana, Zbawiciela i Obrońcę, z drugiej jednak zawsze czuję strach – duży, czy mały, zawsze jakiś lęk jest.

    Dla innych „zestrachanych” i tych, którzy Pana Jezusa uznają za swojego wielkiego Obrońcę:

    Biblia Warszawska, Psalm 70:

    (1) Przewodnikowi chóru. Dawidowy. Przy ofierze pamiątkowej.
    (2) Racz mnie wyzwolić, Boże, Panie, pośpiesz mi z pomocą!
    (3) Niech się zawstydzą i zarumienią Ci, którzy godzą na życie moje! Niech uciekają i okryją się hańbą Ci, którzy pragną zguby mojej!
    (4) Niech cofną się i okryją wstydem Ci, którzy mówią: Ha! Ha!
    (5) Niech się rozweselą i rozradują w tobie Wszyscy, którzy cię szukają! Niech mówią zawsze: Wielki jest Bóg! Ci, którzy miłują zbawienie twoje.
    (6) Ja zaś jestem ubogi i biedny; Boże, pośpiesz do mnie! Ty jesteś pomocą moją i wybawicielem: Panie! Nie opóźniaj się!

  3. w 2008 r. byłem w wojsku, po tygodniu w niedziele miałem senny paraliż. Przerombane jak by cie cos do łóżka przywiązało. Kilka dni pożniej miał to samo kolega z naprzeciwka, z tym zę on mówił że go coś wciągało za łóżko

  4. Tyle razy miałem OBE, w sumie to od tego zaczęło się moje zainteresowanie duchowością, ale ani razu paraliżu sennego, ani przez autosugestię, afirmację, ani nic innego, a chciałbym tego doświadczyć, ale nie potrafię.

    A to, że jesteśmy uprowadzani, przekonał mnie Jan Pająk i jego monograf, czy jakoś tak.

    Najważniejsze, by się nie bać, popatrzeć na to z innej strony, zmienić sposób myślenia. Bo WSZYSTKO, powtarzam, WSZYSTKO ma swoje dobre i złe strony, dualizm taki :)

  5. Kiedyś próbowałem się bawić w OOBE ale doznałem tylko paraliżu sennego , pózniej już nie próbowałem.Dziwne przeżycie buczenie w głowie, wibracje przechodzące przez całe ciało no brak możliwości poruszenia choćby palcem.

  6. Paraliż senny miałam wiele razy. Zaczęło się jak miałam koło 20 lat. Przez parę lat nawiedzał mnie jeden i ten sam demon, który zawsze coś do mnie mówił (jednocześnie czułam, że nie mogę się ruszyć, zamknąć oczu,). Było to zastraszanie. Ostatni raz pamiętam pojawił się jak miałam 23 lata powiedział, że zapanuje nad moim życiem i miałam wrażenie, że we mnie wszedł. Na 3 lata miałam spokój. W tamtym okresie zaczęłam nałogowo palić, przeklinać, chodzić na różne imprezy, i tak dalej. Zawsze wierzyłam w Boga, jednak byłam katoliczką i nie przywiązywałam uwagi do nałogów oraz do tego co się z moim życiem stało. Teraz mam 26 lat i około 5 miesięcy temu przeżyłam wielkie nawrócenie. Opuściłam kościół katolicki i sama czytam Biblię, zawierzam swoje życie Jezusowi, nie wierzę w Marię… Czuję, że stałam się nowo narodzonym chrześcijaninem. Mało tego, od tego czasu w ogóle nie palę, nie szwędam się po klubach, nie nadużywam alkoholu. Jednakże w tym okresie znów miałam odwiedziny w nocy. Tym razem to był inny demon. Miałam wrażenie, że to była kobieta. Tak strasznego paraliżu nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Wyglądało to tak: obróciło mną na łóżku, na wznak. Bardzo chciałam się poruszyć lub zamknąć oczy, ale nie udało mi się. Chciałam pomyśleć słowa modlitwy, ale też nie mogłam! I w końcu ujrzałam… to coś… to coś zwisało z sufitu, miało posklejane ciemnoniebieskie włosy, ręce temu czemuś zwisały bezwiednie i nagle zaczęły falować. Wraz z tymi ruchami rzucało mną o ścianę, miałam wrażenie, że w tym momencie zaczęłam wrzeszczeć i błagać o pomoc Chrystusa. Oczy w tym momencie miałam wbite w okno. Wybudziłam się cała zalana potem. W oknie widziałam ten sam cień co podczas paraliżu (gałęzie drzew). Mało tego… w niedzielę wybrałam się na kręgle… ku mojemu zdumieniu na ścianach tej kręgielni widnieją malunki jakby demonicznego więzienia, jakichś katakumb, lochów… i niebieskich demonów. Był tam identyczny demon jakiego widziałam podczas paraliżu! Po powrocie do domu wywaliłam wszystkie dwocjonalia, książki wróżbiarskie i zaczęłam się modlić. OD tamtej pory mam spokój, choć po tamtym miesiąc spałam przy zapalonym świetle. Teraz już się nie boję, bardzo mocno ufam Chrystusowi.

  7. do artykulu przyda sie lekka weryfikacja.
    Fakty polaczone sa z bajeczka o szarakach, łatwo ludziom cos zasugerowac, by wierzyli, ze ich stan jest mistyczny i pelen wyjatkowosci.
    paraliz senny to nic innego jak pewien rodzaj stanu psychicznego,
    przetrwalem pare takich przypadkow, – prawie wszystkie (na oko) krotsze niz pol minuty.
    zadnego uprowadzenia, wizji kosmitow, czy uciskow.
    po prostu przerażenie, jezeli chce sie umyslem „wstac z łóżka”, a jest sie w pozycji stałej, lezacej. Zmuszajac umysl do fizycznego poruszenia się automatycznie sie wybudzalem. Znacznie ciekawsze przypadki doswiadczylem śniac we śnie w śnionym w śnie obudziwszy sie w kolejnym śnie. jedyny taki wyjatek.
    zwykle jedna przechodzi max sen we śnie.
    najdziwniejsze sa jednak stany, gdzie śni i widzi sie na bieżaco otaczajace pomieszczenie z pewnymi :wizjami:, rodzajami wyolbrzymien, lub pomniejszen.
    w stan OOBE nie wierze i nie stosuje go.
    sadze jednak, ze sa pewne bodzce, ktore moga wywolac czasowo, lub na stale pewne „odmienne stany świadomosci”.
    to wlasnie pierwszy sen we śnie przytrafil mnie sie po obejrzeniu niecalych 15 min filmu Paprika (2006).
    dopoki zyja sugestie wiazace paraliz z istotami pozaziemskimi dopoty zyja ludzie z taka mania.

  8. Niedawno pierwszy raz miałem paraliż senny pamiętam tylko ze leżałem i nie mogłem poruszyć nawet najmniejszym palcem u reki, totalna bezsilność, jednocześnie spałem i byłem świadomy wszystkiego na około, na szczęście nie trwało to długo bo zebrałem wszystkie siły w sobie te fizyczne i psychiczne i jak po pstryknięciu palcem powróciłem do świadomego materialnego świata. Nieprzyjemna sprawa, nie życze nikomu, chociaż przekonałem się wtedy że ciało a dusza to dwie różne rzeczy.. zawsze jakaś lekcja

  9. Na szczescie nie doswiadczalem tego. Jedynie co mnie paralizowalo to sny po ogladaniu za mlodzienczych lat u kumpla horrorow – wtedy freddy’ego jak i critersi. Najgorsze to bylo gdy ta wielka kula critersow zawsze zabijala moja rodzine… :O a mi sie udawalo uciec… Wszak jestem wysportowany wiec moze i dlatego ;) Ale na serio nie raz budzilem sie z placzem i zlany potem – a teraz sie dziwie jak moi rodzice – wiedzac ze ogladam z kumplem /sasiadem same horrory i nie zabronili mi tego – a mielismy wtedy chyba po 12/13 lat albo i mniej… ehhh
    Na szczescie teraz moja Tarcza i Skala jest PAn Jezus i nie musze sie juz obawiac istot duchowych poniewaz PAN Jezus ma nad nimi wladze! :)

    A na uspokojenie i rozweselenie polecam wam ogladnac (nie)oficjalny hymn na EURO – sama prawda ale jak podana zabawnie..! ;P

  10. witam. ja miałem paraliże senne w 2009 roku – wtedy zacząłem się interesować tematyką new world order, tekst z grypa666 ;) o satanistach w rządach wielu krajów wywołał u mnie długotrwały szok. zacząłem analizować temat.
    paraliż był owszem, z lękiem. nie widziałem nikigo ani nic, tylko swój rozświetlony pokój. za drugim czy trzecim razem (nie pamiętam), miałem wizję mojej zmarłej prababci, która.. złapała mnie za rękę i nie pozwoliła mi się bać. wtedy paraliże się skończyły.

  11. Takie coś od dawien dawna zwie się w Polsce zmorą.
    Że przychodzi zmora w nocy i życie wysysa.
    Takie coś zdarzało mi się bardzo często i nie miałem nic wspólnego z OOBE od 15 roku życia zdarzało mi się to przez jakiś czas co noc.
    W większości przypadków widziałem jakiś cień w kształcie człowieka, który siadał mi na klacie,plecach bądź naciągał na mnie kołdre.
    Ale przeważnie było tak, że to coś się zbliżało na jakieś 5cm i patrzyło mi w oczy i to mnie qurewsko paraliżowało!
    Strasznie krzywe ryje już widziałem podczas tych ataków, ale szaraka jeszcze nie widziałem i bardzo mnie to cieszy.

  12. Dzięki za troskę :) W nocy w ogóle już nie wchodziłem na Lożę, a zaśnięcie było ogromną katorgą, ale udało się. Obejrzałem kawałek filmu Chrisa White’a, „Sleep Paralysis – How to stop it”, dokończę, kiedy znajdę czas trochę więcej czasu.

    Zaniepokoiło mnie nieco to, co napisała Mag – „(…)Chciałam pomyśleć słowa modlitwy, ale też nie mogłam!”

    I to, co napisał kefir2010 „(…)Miałem wizję mojej zmarłej prababci, która.. złapała mnie za rękę i nie pozwoliła mi się bać. wtedy paraliże się skończyły.”
    Kefirze, śmierć jest nazywana w Biblii snem chyba 52, lub 58 razy i właśnie takim stanem jest stan pośmiertny. Umarły śpi, czekając na sąd, a więc na to, aż zostanie wybudzony – albo do I zmartwychwstania, tych sprawiedliwych, albo do II zmartwychwstania – niestety tych, którzy sprzymierzyli się z diabłem, czy to grzesząc, czy oficjalnie złorzecząc Bogu. Obawiam się, że armie ciemności chcą Cię zwieść, uroczą prababcią, którą pamiętasz. Czy od tego czasu zacząłeś się do niej modlić, lub zacząłeś zdecydowanie bardziej wierzyć w „dobre duszki”, które „pomagają” ludziom? Mam nadzieję, że nie, a jeśli tak, to to wiele tłumaczy…

    Oby Bóg oświetlił Ci ścieżkę, którą masz podążać.

  13. 10 Trwało to dwa lata, tak że wszyscy mieszkańcy Azji, Żydzi i Grecy, usłyszeli słowo Pańskie. 11 Bóg czynił też niezwykłe cuda przez ręce Pawła, 12 tak że nawet chusty i przepaski z jego ciała kładziono na chorych, a choroby ustępowały z nich i wychodziły złe duchy.
    13 Ale i niektórzy wędrowni egzorcyści żydowscy próbowali wzywać imienia Pana Jezusa nad opętanymi przez złego ducha. „Zaklinam was przez Pana Jezusa, którego głosi Paweł” – mówili. 14 Czyniło to siedmiu synów niejakiego Skewasa, arcykapłana żydowskiego. 15 Zły duch odpowiedział im: „Znam Jezusa i wiem o Pawle, a wy coście za jedni?” 16 I rzucił się na nich człowiek, w którym był zły duch, powalił wszystkich i pobił tak, że nadzy i poranieni uciekli z owego domu. 17 Dowiedzieli się o tym wszyscy Żydzi i Grecy, mieszkający w Efezie, i strach padł na wszystkich, i wysławiano imię Pana Jezusa. 18 Przychodziło też wielu wierzących, wyznając i ujawniając swoje uczynki. 19 I wielu też z tych, co uprawiali magię, poznosiło księgi i paliło je wobec wszystkich. Wartość ich obliczono na pięćdziesiąt tysięcy denarów w srebrze. 20 Tak potężnie rosło i umacniało się słowo Pańskie.

    Dz 19;10-20

  14. Czosnek bracie proś Ducha św o więcej wiary i zrozumienia,
    Zobaczysz że w końcu ten strach zacznie sie zamieniac w energie która zacznie Cie wzmacniac,ja mialem podobnie,
    z drugiej strony „wszystko możemy ale nie wszystko buduje”wiec jesli nie slużą CI co niektóre filmiki ,to daj sobie z nimi spokoj,przyjmuj na klatę, to co możesz udźwignąć,pozdrawiam serdecznie.

  15. „Wy nazywacie mnie Nauczycielem i PANEM. Słusznie, bo nim jestem.”
    Ewangelia według św. Jana 13:13

    „Ktokolwiek wzywa imienia PANA, będzie ocalony.”
    List św. Pawła do Rzymian 10:13

    „Szczęśliwy, kto nie zwątpi we mnie.”
    Ewangelia według św. Łukasza 7:23

    Nowy Testament, Nowy przekład z języka greckiego na współczesny język polski.
    Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, Warszawa 1991.

  16. Ja miałem dziwną schizę, choć paraliżem nie wiem czy można to nazwać. ‚Coś’ mnie obudziło ok. 4:00 nad ranem, za oknem widziałem dosłownie szare chmury i żółtawo-pomarańczowy księżyc. Kiedy powiedziałem o tym ojcu, to odparł że „za dużo siedzę przy komputerze”. Ustawiłem budzik w telefonie na dokładnie tę samą porę. Kiedy wtedy się obudziłem, niebo wyglądało normalnie… Wszystko to miało miejsce przed Wielkanocą.

  17. Raz w życiu miałem paraliż senny. Tej samej nocy śnił mi się mój przyjaciel, który rok wcześniej popełnił samobójstwo. We śnie czułem, że coś jest z nim nie tak. Rozmawialiśmy o czymś, ale on był wycofany i sprawiał wrażenie jakby był na mnie obrażony. Jak to we śnie nagle przenieśliśmy się w inne miejsce, ciemniejsze. Podszedł do mnie a ja poczułem się zagrożony. Jego wygląd się zmienił. W głowie pojawiła mi się irracjonalna myśl „on jest wampirem, popełnił samobójstwo, tacy ludzie zamieniają się w wampiry”. Na jego twarzy pojawił się nienaturalnie szeroki uśmiech. Zamiast normalnych zębów miał mnóstwo ostrych kłów. Obudziłem się w swoim pokoju, ale on był tam razem ze mną, obok mojego łóżka jakby przeniósł się do rzeczywistości. Widziałem go na tle okna. Miałem paraliż senny i nie mogłem nic zrobić. Nie potrafię powiedzieć jak długo to trwało, może parę minut, albo sekund. Zniknął zostawiając za sobą czarny obrys sylwetki, który zlewał się z cieniem na ścianie. Jeszcze przez chwilę byłem sparaliżowany. Po chwili wszystko się wygładziło, czułem, że ten koszmar się skończył. Gdy tylko odzyskałem czucie i mogłem się ruszyć napisałem do mojej dziewczyny co mi się przytrafiło. Spojrzałem na zegarek. Była ok. 2 w nocy. Na szczęście nigdy więcej coś takiego mi się nie przytrafiło. Zapamiętałem każdy szczegół tego wydarzenia.

  18. Wiążę i wypędzam w Świętym Imieniu JAHUSZUA ha MASZIJAH ode mnie wszystkich łapaczy, zjadaczy, wchodzących, wymazujących, skalpujących, wyrywających sny, i proszę Cie, ABBA JAHWEH, o zamknięcie drzwi do moich snów dla wszystkiego co posłane przez wroga i o otwarcie drzwi do moich snów dla wszystkiego, co posłane przez CIEBIE ABBA JAHWEH, aby pamiętać wszystkie sny, proszę o pokrycie Krwią JAHUSZUA wszystkich moich snów, w Imieniu JAHUSZUA naszego MASZIJAH.

    Modlę się przeciwko wszystkim i wszystkiemu, co mogłoby bronić mnie przed
    zaśnięciem oraz o związanie duchów bezsenności i o uczynienie mnie
    niewidocznym i niedostrzegalnym dla wroga w wymiarze duchowym, w Imieniu
    JAHUSZUA HA MASZIJAH.

    Wiążę każdego złego, plugawego oraz nieczystego ducha, który może przyjść i
    próbować dręczyć mnie w jakikolwiek sposób dzisiejszej nocy, nakładam kaganiec
    głosowi nieznajomego i otwieram drogę dla RUACH HA KODESH, by płynęła
    przeze mnie dając mi sny, wizje, zdrowie i odpoczynek w czasie, gdy będę spał.
    ABBA JAHWEH, JAHUSZUA HA MASZIJAH, DROGOCENNA IMMAJAH,
    dołączcie do mnie, kiedy będę spać tej nocy, proszę w Imieniu JAHUSZUA naszego
    MESJASZA.

    W Imieniu JAHUSZUA wiążę i wypędzam ode mnie wszystkich obcych, demony,
    doppelgangery*, zwierzchności zła, poufałe duchy, duchy wodne, duchy
    kontrolujące umysł, pełzacze, duchy seksualne, duchy niepobożnego strachu,
    paraliże przysenne, zjawy bunshee zwiastujące śmierć oraz wampiry, wszystko co
    mogłoby zakłócać moje sny.

    Polecam każdemu , kto ma problemy.

    Demoniska nie boją się imienia Jezus, ponieważ syn szatana przyjdzie właśnie w tym imieniu, radzę wszystkim wierzącym nauczyć się Prawdziwych Imion BOGA JAH

    nie żadem PAN jak to dzisiaj tłumaczą zakłamani bibliści

    (gr. Πάν Pán, łac. Pan, Faun, Faunus) – wywodzący się z Arkadii[1] grecki bóg opiekuńczy lasów i pól, strzegący pasterzy oraz ich trzody. W rzymskim panteonie bogów Pan utożsamiany był z Faunem/Faunusem lub z bogiem lasów Silvanusem.

    Pan był przedstawiany w postaci pół człowieka, pół zwierzęcia. Miał tułów i twarz mężczyzny, był cały owłosiony, o kozich nogach, ogonie, brodzie i rogach. Wyglądem przypominał satyra, stąd zwano ich czasem panami. Ponadto był bardzo zwinny i słynął z umiejętności tanecznych. Przebywał głównie w górach i gajach, w pobliżu źródeł i zaciszu drzew. Przypisywano mu dużą aktywność seksualną, a obiektami jego zalotów były zarówno nimfy jak i młodzi chłopcy oraz zwierzęta[2].

    Pan stał się bogiem popularnym w całej antycznej Grecji i wraz z upływem czasu przypisywano mu nowe funkcje, np. lekarza i wieszcza, a pod wpływem neoplatonizmu uznano go za wcielenie płodności[3].

    Atrybutami Pana była syringa, kij pasterski, wieniec jodłowy lub jodła w ręce. Poświęcona była mu świątynia w Atenach.

    W pismach greckich w Ewangeliach napisane jest , że Barabasz miał na imię Jezus!!!!!!!!! Zobaczcie sami, sprawdźcie jak mi nie wierzycie……

    JAH Jest Zbawicielem – JAHU-SZUA

    • Co Ty jakiś pylpul uprawiasz? Nić Racheli dla osłony przeciw złymi spojrzeniami też nosisz?
      Co do „Pana”, sam sprawdź najpierw skąd pochodzi tak reklamowany przez Cię Jah:
      Aah (również Aa, Ah, Jah) – w starożytnym Egipcie bóg księżyca. Był odpowiedzialny za Księżyc Roku. Jego imię znaczy „księżyc”. Był przedstawiany jako półksiężyc często ze słońcem. Towarzyszył głównie Totowi i Chonsu. Był utożsamiany z Ozyrysem (jako Ozyrys-Aah) i Thotem (jako Tot-Aah). Jest odpowiednikiem Seleny i Luny.
      Bibliografia
      Uniwersalny leksykon bóstw, wyd. Oficyna Wydawnicza ATENA, Poznań 1998, ISBN 83-85414-30-4.
      (wiki)

      • Czego się sadzisz co? durne skojarzenia aah z JAH to można dzieciom w przedszkolu gadać, ale nie mi. Tak się składa, że Izraelici w niewoli Egipskiej znali Imię JAHWEH i są dowody na to. Polecam wykład Alfreda Pali

      • chciałbym jeszcze napisać krótko o tekście w Wikipedii na temat bożka „IAH”. W prawym górnym rogu znajduje się obrazek, który ma przedstawiać hieroglificzny zapis imienia „AH”. Ktoś bardzo chciał, żeby to wyglądało autentycznie i brzmiało jak imię Boga Izraela, ale na tym obrazku jest tylko sztucznie wstawiony zlepek hieroglificznych liter – i tak czytamy od lewej do prawej: E A H oraz ostatni znaczek – odwrócony półksiężyc – który nie jest literą, tylko właściwym symbolem określającym bóstwo księżyca „AH”. Trzy pierwsze symbole wogóle nie występują w połączeniu z „odwróconym półksiężycem” – są w tym przypadku sztucznie dodane, na dodatek pierwsza litera to „E” zamiast „J”. Na określenie bóstwa księżyca „AH” zawsze występuje w hieroglifach pojedyńczy symbol – „odwrócony półksiężyc”. Dlatego wymowa „IAH” albo „JAH” nie ma żadnego poparcia. Ludzie po prostu szukają sensacji…

    • Heh… Jak ja nie cierpię gdy Bogu nadają imiona! Bóg to Bóg i koniec, nie ma imienia, tylko róźne określenia w różnych językach.

  19. Zdarza mi się takie zawieszenie między snem a jawą, zwłaszcza kiedy próbuję zasnąć obudziwszy się nad ranem. Nigdy jednak nie miałem przy tej okazji żadnej wizyty, jedynie to paskudne uczucie, że nie można nic zrobić; ilekroć się to zdarzało, zawsze starałem się uspokoić i samo przechodziło, z kolei wewnętrzne napinanie się i usilne próby poruszenia tylko pogarszały sytuację. Niekiedy też w tym stanie wydaje mi się, że oglądam pokój, jednak zawsze słyszałem, że ma się wówczas niezwykle wyostrzoną percepcję, a wszystko jawi się jakby po stokroć bardziej rzeczywiste, podczas gdy w moim przypadku wszystko jest na tyle niewyraźne i zamroczone, że po przebudzeniu uznaję to za wytwór mojej wyobraźni i zwykły-niezwykły sen.

    Z innej beczki polecam audycję na temat Illuminati, świetny historyczny wykład:

  20. Ja mam nieco inną historię… Gdzieś od roku, co ok. 3 tygodnie wpadam w stan między snem a obudzeniem się. Gdy do tego dochodzi, jakiś demon podsuwa mi sen, w którym obmacuję dziewczyny,a on chyba pobiera mi nasienie? Nie mam pojęcia jak to określić, ale gdy się obudzę mam mokro w majtkach. Za cholerę nie potrafię tego wyjaśnić. Przeżył ktoś to samo? Jeśli tak to proszę o pomoc. :(

    ____

    Rad:

    To się nazywa polucja…

  21. Witam,zaciekawil mnie ten artykul,poniewaz mialem dwa przypadki paralizu rozniace sie od siebie.Pierwszy byl kilka dni po tym jak ogladalem film Egzorcyzmy Emili Rose..Wygladalo to w ten sposob,ze ni z gruchy ni z pietruchy wcisnelo mnie w lozko,budzac mnie tym samym i majac wrazenie,ze chce mnie cos wyssac,ale dalo sie odczuc,ze to cos nie dawalo rady.Wtedy jeszcze nie mialem zielonego pojecia o NWO itp. i bylem ateista,do tego masa szumu w glowie,nie moglem sie ruszyc.Drugi paraliz mialem jak zaczalem sie interesowac Illuminati.Ogolnie to pojecie Illuminati zaintrygowalo mnie juz w dziecinstwie jak sluchalem 2Pac’a,pojawialy sie zwroty Illuminati,ale w internecie nie bylo zbyt wiele po polsku,jedynie po angielsku i nic nie moglem zrozumiec.Pewnego dnia przypomniala mi sie ta chwila,ze chcialem sie dowiedziec co to znaczy i tak zaczela sie moja przygoda.Dokladnie 2-3 dni po tym jak ogladalem pewnie znany kazdemu z czytelnikow material Illuminati w przemysle muzycznym(wciaz bylem ateista) nastapil drugi paraliz,bardziej przerazajacy.Lezalem na prawym boku twarza do sciany,gdy nagle podnioslo mi ciut kark i go wykrecilo w strone drzwi,wykrecajac przy tym tez ciut obrecz barkowa.Gdy nagle uslyszalem glos dziecka mowiace Dziadek,dziadek w sposob jakby chcialoby sie kogos obudzic,mysle,ze bylem w stanie otworzyc oczy,ale zesralem sie za bardzo i tego nie zrobilem,choc pamietam,ze w myslach mowiem sobie o ku*wa,ale akcja i czulem fascynacje.Cala ta sytuacja trwala z 30s i po chwili rzucilo mna dosc mocno do dawnej pozycji,czyli spaniu na boku.

  22. hmm kurcza widze ze niektorzy z was maja „niezle” jazdy.. wspolczuje wam. Ja ogolnie od juz dawna nie mam zadnych snow – po prostu klade sie do spania i „za minutke” budze sie o poranku :) Wole tak niz jak kiedys kula critersow goniaca mnie ( lol ) lub niektore z waszych przezyc…
    Mam nadzieje ze Pan Jezus pomoze Wam bracia!

    • Gdyby tak było, to codziennie mielibyśmy jakieś zamachy.
      Nad Wrocławiem od kilku tygodni lata helikopter z antyterrorystami, gdzieniegdzie ćwiczą manewry. Ale żeby uznać to za zapowiedź zamachu, to MUSZĄ to być jakieś ćwiczenia zakrojone na wielką skalę, i to najlepiej w centrum miasta, a nie byle co i byle gdzie.

  23. no to jak lecicie z historyjkami,to macie też ode mnie:
    za czasów mojego dawnego życia(przedchrzescianskiego)
    bardzo pózny wieczór, jak co dzień,wróciłem z baru w stanie odmiennej świadomosci i aby nie prowokowac kłotni z żoną,udałem sie od razu do pokoju goscinnego,właczyłem telewizor siadłem na łozku i katem oka zauwazylem….no własnie….odwróciłem głowe i zauwazylem ze koło mnie siedzi gosc w czerwonym kapturze jak jakis diabelski mnich(co ciekawe nie moglem zobaczyc jego twarzy, siedział bokiem ale kaptur mial bardzo duży), strach mnie tak sparalizował,włosy staneły dęba,nie moglem sie ruszyc a nie chcialem krzyczec by nie pobudzic domowników,zjawa znikneła ale tego strachu niezapomne,oczywiscie na drugi dzien zaczalem szukac w internecie bez wiekszej nadziei ,czy ktos mial taka akcje,ku mojemu zaskoczeniu sporo osob mialo podobne przygody z” kapturowymi’,wytłumaczyłem sobie że moje wibracje na skutek rozrywkowego stylu życia stały sie tak słabe że zobaczyłem to czego lepiej nie ogładac i nie otwierac sie na to,na szczęscie było to jednorazowe przezycie, ale nie życze tego nikomu.

    • Ja miałem podobną jazdę na trzeźwo. Obudziłem się w swoim pokoju w nocy a moja cała rodzina była związana na kanapie po środku pokoju, obok stała czarna wysoka zakapturzona postać. Ta postać nie posiadała twarzy tylko głęboką przerażającą otchłań. Ja jedyny nie byłem związany więc spróbowałem uratować rodzinę i gdy chciałem rzucić się na tą postać po jednym kroku mnie sparaliżowało. Następnie postać wyciągnięcie z sufitu i związała moje ręce z tyłu jak więźnia. Wtedy coś z góry jak biały laser(cieniutki słup światła), który padł mi na czoło uświadomił mi w sekundę, że siła fizyczna na nic się nie zda, że istotę, którą widzę nie da się pokonać fizycznie. Uświadomiłem sobie,że to demon lub nawet jeden z wysokich rangą demonów. Więc zacząłem się modlić bardzo szczerzę o ratowanie rodziny wtedy postać uciekła a wszyscy zostaliśmy uwolnieni i wtedy obudziłem się zlany potem. Od tamtej pory mam spokój przynajmniej w miarę spokoju bo mam cały czas wrażenie, że coś mnie w nocy obserwuję przez okno.

  24. Witam
    Ja również mam ostatnio kłopoty, to znaczy od jakiegoś miesiąca prawie codziennie budzę się w nocy o godzinie 3:33(ogółem przedział 3:30-3:50 bo nie zawsze patrze na zegarek od razu jak otworze oczy, ale gdy już tak zrobię jest 3:33) i później nie mogę zasnąć, mam taki stan jakbym śnił i obudził się jednocześnie z tą różnicą, że kontroluje ruchy ciała, mogę się ruszać itp, co o tym sądzicie? Męczy mnie to już od dłuższego czasu, budzę się niewyspany(a i tak śpię mniej niż potrzebuje). Sądzę, że jakiś sługa ciemności mnie próbuje złamać(ta godzina 3:33 – połowa 666?) a być może to zwykłe kłopoty ze snem? W każdym bądź razie problem występuje niezależenie czy kładę się bardzo zmęczony i usypiam po minucie czy troszkę się przymuszam do snu, nie ma też wpływu na to żaden alkohol i używki (bo też raz kładłem się „po” i to samo się działo). Co o tym sądzicie?
    Pozdrawiam, z Bogiem!

    • Trzecia w nocy jest przeciwieństwem godziny trzeciej po południu (godziny śmierci Chrystusa). Stąd – jako przeciwieńtwa – satanisci używają tej godziny do wielu swoich praktyk. Mówi sie, że o 3 w nocy aktywność demoniczna jest najbardziej odczuwalna dla człowieka. O tej godzinie wielu ludzi jest atakowanych przez demony. Ale chyba Cię nie nastraszyłam?

      • Dokładnie. Też często się budzę o godz. 3.00 lub kilka, kilkanaście minut po. A najgorsze jest to, że jak chcę się jakoś „uśpić” włączam TV i zazwyczaj dziwnie trafiam na jakiś horror. Ja już się nie boję bo zaufałam w pełni Panu i po prostu wyłączam TV przestawiając się np na radio M (nie radio Maryja i nic do niego nie mam, jest stacja radio eM)

      • Nie, nie nastraszyłaś mnie :) Odkąd otworzyłem oczy na świat i przede wszystkim na naszego Pana nie boje się i jestem gotów na wiele prześladowań(albo mi się tak zdaje), po prostu to jest wyniszczające i zdaje sobie sprawę, że na pewno sługusy lucyfe(le)ra próbują mnie złamać i w tym ważnym dla mnie okresie przeszkadzają w normalnym funkcjonowaniu, no cóż, pozostaje prosić naszego Zbawiciela o uwolnienie od tych wpływów. Pomagajmy sobie wspólnie modlitwą, na pewno zostaniemy wysłuchani, tymczasem pozdrawiam serdecznie :)

  25. W prawosławiu są 2 modlitwy ratujące ode złego, odmawiane rano i przed snem:
    powiązana z psalmem 68
    „Niech powstanie Bóg, i rozproszą się Jego wrogowie, i niech pierzchają
    przed Jego obliczem ci, którzy Go nienawidzą. Jak dym się rozwiewa, tak niech
    się rozwieją, jak wosk się rozpływa przy ogniu. Tak niech zginą szatani od
    oblicza miłujących Boga, żegnających się znakiem krzyża świętego i z radością
    mówiących: Bądź pozdrowiony Życiodajny krzyżu Boży, który odpędzasz
    szatany mocą ukrzyżowanego na Tobie Boga naszego Jezusa Chrystusa, który
    zstąpił do piekła, podeptał moc szatańską i dał nam Ciebie, krzyż Twój
    czcigodny, na odpędzenie wszelkiego nieprzyjaciela. O czcigodny i Ŝyciodajny
    krzyŜu BoŜy, pomagaj mi z Najświętszą Władczynią, Dziewicą Bogurodzicą, i
    wszystkimi świętymi na wieki. Amen.”
    ORAZ PSALM 90:
    „PSALM 90
    Kto mieszka pod opieką Najwyższego, w cieniu Boga niebieskiego
    przebywać będzie. Rzecze Panu: Wspomożycielem moim jesteś i ucieczką
    moją, Bogiem moim, i mam w Nim nadzieję. Albowiem On wybawi cię z sieci
    myśliwego i od zgubnego słowa. Piórami swymi okryje cię i pod skrzydłami
    Jego będziesz bezpieczny, jak puklerz osłoni cię prawda Jego. Nie ulękniesz się
    strachu nocnego, strzały lecącej za dnia, ani rzeczy przechodzącej w mroku,
    napaści i biesa południa. Padnie u boku twego tysiąc i dziesięć tysięcy po
    prawicy twojej, ale do ciebie nie przybliży się. Zobaczysz oczyma twoimi i
    ujrzysz pomstę nad grzesznikami. Albowiem Ty, Panie, jesteś nadzieją moją,
    jako obrońcę wziąłem sobie Najwyższego. Zło nie przystąpi do ciebie i boleść
    nie przybliży się do ciała twego. Albowiem Aniołom swoim przykazał o tobie,
    aby cię strzegli na wszystkich drogach twoich. Na ręce wezmą ciebie, abyś
    nigdy nie potknął nogi swojej o kamień. Na Ŝmiję i bazyliszka nastąpisz,
    będziesz deptał lwa i węża. Albowiem we mnie ma nadzieję, więc wybawię go i
    osłonię go, albowiem poznał imię moje. Będzie wzywał do mnie i usłyszę go, z
    nim jestem w utrapieniu, wyzwolę go i wysławię go. Nasycę go długimi dniami
    i objawię mu zbawienie moje.”
    i lektura obowiązkowa-polecam!!! http://www.bratczyk.pl/52,oddzialywanie-zlych-mocy-na-czlowieka.html

  26. 3 w nocy , 3:15, 3:24, 3:30 a i 3:33 to pory kiedy faktycznie jak napisała Gosia demony atakują:”Trzecia w nocy jest przeciwieństwem godziny trzeciej po południu (godziny śmierci Chrystusa). Stąd – jako przeciwieńtwa – satanisci używają tej godziny do wielu swoich praktyk. Mówi sie, że o 3 w nocy aktywność demoniczna jest najbardziej odczuwalna dla człowieka. O tej godzinie wielu ludzi jest atakowanych przez demony. Ale chyba Cię nie nastraszyłam?”
    Po przebudzeniu się można modlić się dla uspokojenie i przestraszenia tych sił wyżej wymienionymi przeze mnie modlitwami.Warto je mieć przygotowane na kartce w pokoju jeśli nie zna się ich na pamięć. Demony boją się tych modlitw tak jak święconej wody i Krzyża.
    LUDZIE RATUJCIE SIĘ KTO WIERZY W BOGA!!!

  27. „Demony boją się tych modlitw tak jak święconej wody i Krzyża.”

    Do tego momentu myślałem, że mówisz o Psalmach…
    Święcona woda? Nadnaturalne właściwości krzyża? To nie ma nic wspólnego z Panem Bogiem.

    • Wszystko ma WSPÓLNE Z PANEM BOGIEM TRZEBA TYLKO ROZUMNIE WIDZIEĆ! Jeśli wierzysz w :
      „Bo już w Starym Testamencie Bóg zaczyna wychowywać ludzi do innych ofiar. „Ofiarą miłą Bogu jest duch skruszony” – objawia Psalmiście. Amosowi mówi: Nienawidzę, brzydzę się waszymi świętami. Nie będę miał upodobania w waszych uroczystych zebraniach. Bo kiedy składacie Mi całopalenia i wasze ofiary, nie znoszę tego, na ofiary biesiadne z tucznych wołów nie chcę patrzeć (Am 5,21-22). To samo słyszy i Jeremiasz: Me podobają Mi się wasze całopalenia, a wasze krwawe ofiary nie są Mi przyjemne (Jr 6,20). A Izajasz przekazuje swemu narodowi: Co mi po mnóstwie waszych ofiar? – mówi Pan. Syt jestem całopalenia kozlów i loj tlustych cielców. Krew wotów i baranów, i kozlów mi obrzydta. Gdy przychodzicie, by stanąć przede Mną, kto tego żądał od was, żebyście wydeptywali me dziedzińce? Prze-
      stańcie skladania czczych ofiar! Obrzydle Mi jest wznoszenie dymu; święta nowiu, szabaty, zwoływanie świętych zebrań… Nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości. Nienawidzę cala duszą waszych świąt nowiu i obchodów; staly Mi się ciężarem; sprzykrzyło Mi sieje znosić! Gdy wyciągniecie ręce, odwrócę od was me oczy. Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, Ja nie wyslucham. Ręce wasze pełne są krwi. Obmyjcie się, czyści bądźcie!
      Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobrem! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie! (Iz 1,11-17).

      I oto nadchodzi godzina Nowego Testamentu. Jeśli przedtem na ofiarę dla Boga pędzono trzody, to teraz sam Bóg przyszedł do ludzi ze swoją Ofiarą, ze swoim darem. Próby człowieka, by własnymi siłami dotrzeć do Boga, ludzka gotowość wyciskania krwi z siebie i ze zwierząt ofiarnych kropla po kropli tylko dlatego, żeby jej źródełko wołało z ziemi do nieba, straciły sens: Prawo nie dawało niczemu pełnej doskonałości (Hbr 7,19). Ofiary Starego Testamentu nie mogą jednak udoskonalić w sumieniu tego, który spełnia służbę Bożą (Hbr 9,9). Naprawdę składanie ofiar jest sprawą nieczystego sumienia, niepokoju uczuć, przeżywania nienormalności swego życia. Ale po złożeniu tych ofiar i tak nic się nie zmieniało. I dlatego powstawała potrzeba nowych ofiar, dlatego ofiary te składano codziennie. Trupy zwierząt nie mogły jednak zasypać
      przepaści między Bogiem a człowiekiem.
      Lecz przyszedł Chrystus, Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. Odpowiedzialność za grzechy, którą Chrystus wziął na siebie, nie była ani prawna,
      ani moralna. Przyjął On odpowiedzialność za skutki naszych grzechów. Aurę śmierci, którą otoczyli siebie ludzie i która oddzieliła ich od Boga, Chrystus napełnił sobą. Nie przestał być Bogiem, a stał się człowiekiem. Ludzie daleko odeszli od Boga – aż do granic nieistnienia – i tam, do tych samych granic swobod-
      nie dotarł Chrystus. Nie przyjmując grzechu, lecz jego skutki. Jak strażak, który rzuca się w ogień, nie ma udziału w winie tego, kto pożar wywołał, lecz ma udział w bólach tych, którzy pozostali w palącym się gmachu.

      Ale nie wszystkich ludzi Chrystus odnalazł na ziemi. Wielu już odeszło do szeolu, w śmierć. I wtedy Pasterz idzie za zaginionymi owcami do szeolu,
      żeby i tam, w istnieniu po śmierci człowiek mógł znajdować Boga. Chrystus przelewa swoją Krew nie po to, żeby zadośćuczynić Ojcu i stworzyć Mu „prawną możliwość amnestii” dla ludzi. Mocą Jego Krwi, Jego szukająca ludzi miłość otrzyma możliwość wejścia do świata śmierci. Lecz nie jak Deus ex machina wchodzi Chrystus do otchłani, On schodzi tam, do stolicy swego wroga drogą naturalną – przez swoją własną śmierć. Chrystus w mękach umiera na Krzyżu nie dlatego, że składa ofiarę Ojcu lub diabłu – „On rozłożył Swe ręce na krzyżu, żeby przytulić cały Wszechświat” (św. Cyryl Jerozolimski).

      Ofiara Chrystusa jest darem Jego miłości do nas, ludzi. On daje nam siebie, swoje Życie, pełnię swojej Wieczności. Nie potrafiliśmy złożyć Bogu należnego daru. Bóg wychodzi na spotkanie i obdarza nas sobą.
      Bóg i człowiek ofiarował ludziom siebie, dał nam swoje życie nie po to, żeby umrzeć, lecz byśmy żyli w Nim. I dlatego chrześcijańska ofiara, Liturgia, sprawuje się ze słowami: „Twoje z Twojego Tobie przynosimy za wszystkich i za wszystko”. Teraz przynosimy Bogu nie swoje, a Jego. Nie z własną krwią
      idziemy do ołtarza. Bierzemy owoc krzewu winnego, który stworzył Stwórca. Kielich wina – oto, co jest nasze w Liturgii (plus nasze serca, o których uświęcenie prosimy). Prosimy, żeby ten pierwszy dar Stwórcy stał się drugim da- rem – Krwią Chrystusa; żeby był przesiąknięty Życiem Chrystusa. Od Twoich ludzi, z Twojej ziemi przynosimy Tobie, Panie, Twoje Życie, ponieważ oddałeś je dla wszystkich jako wybawienie od wszelkiego zła. I prosimy, żeby Twoje Życie, Twoja Krew, Twój Duch żyły i działały w nas. „Panie, ześlij Ducha Świętego na te dary”, brzmi najważniejsza modlitwa Liturgii.

      Przynosimy Bogu na ołtarz symbol Przymierza – wino i chleb. A zamiast nich otrzymujemy Realność: Ciało i Krew; Życie Chrystusa. „Z bojaźnią Bo-
      żą, miłością i wiarą – przyjdźcie”.

      Właściwy dar dla Boga to taki, który pozwala giębi naszego sumienia być z Bogiem. Nie mamy w sobie stałości. Dlatego po religijnych, pokutnych albo radośnie chwalebnych przeżyciach często wracamy na drogę dogadzania ciału. Lecz jest/ezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki (Hbr 13,8).
      / dlatego niejest obowiązany, jak inni arcykapłani, do skladania codziennej ofiary najpierw za swoje grzechy, a potem za grzechy ludu. To bowiem uczyni} raz na zawsze,
      ofiarując samego siebie (Hbr 7,27).

      Ofiary Chrystusa nie wolno powtórzyć, jest to bez sensu: Chrystus bowiem wszedł nie do świątyni, zbudowanej rękami ludzkimi, będącej odbiciem prawdziwej
      świątyni, ale do samego nieba, aby teraz wstawiać się za nami przed obliczem Boga, nie po to, aby się często mial ofiarować jak arcykapłan, który co roku wchodzi do świątyni z krwią cudzą. Inaczej musiałby cierpieć wiele razy od stworzenia świata. A tymczasem raz jeden ukazał się teraz na końcu wieków na zgładzenie grzechów przez ofiarę z samego siebie (Hbr 9, 24-26).

      Awatarzy – „zbawcy” z Indii zmuszeni są przychodzić regularnie. Za każdym razem, kiedy ludzie zapominają o prawach karmy, powinni oni przycho-
      dzić i przypominać im o tym.~Mówią oni na temat kosmicznego cyklu i w tym cyklu sami biorą udział.

      Biblia posiada linearną koncepcję historii; każdy moment czasu jest w niej unikalny, niepowtarzalny i odpowiedzialny.
      W czasie biblijnym możliwe są niepowtarzalne wydarzenia. Najważniejszym z nich było przyjście Chrystusa. Chrystus nie apeluje ani do rozumu, ani do pamięci, dlatego skutek Jego przyjścia jest większy. Sobą zmienił On całą strukturę kosmosu. Ponieważ przyszedł nie z książkami, ani nie przez krew kozlów i cielców, lecz przez wlasną krew wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego, zdobywszy wieczne odkupienie… Krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego złożył
      Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę, oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście służyć mogli Bogu żywemu (Hbr 9,12.14) Teraz mamy więc, bracia,
      pewność, iż wejdziemy do Miejsca Świętego przez krew Jezusa. On nam zapoczątkował drogę nową i żywą (Hbr 10,19-20).

      Jeśli do tej świątyni, w której człowiek spotyka Boga, można było wejść drogą ofiar dokonywanych przez ludzi, wówczas można byłoby pozytywnie ocenić znaczenie innych, niechrześcijańskich dróg religijnych. Jeśliby do tej świątyni człowiek wchodził za pomocą mnożenia swojej wiedzy o Realności, drogą gromadzenia gnozy, wtedy można byłoby oczekiwać na nową religię jako owoc „ewolucji ludzkiej kultury”. Ale Bóg zechciał, by wejście do tej świątyni odbyło się przez Jego miłość i ofiarę. Ta ofiara już jest złożona. Jeden raz na zawsze.

      Nie warto się bać niezwykłości Bożej decyzji. Nie warto uciekać od Chrystusa i Jego Kościoła do Szambali, Indii albo w „Trzeci Testament”. Bóg od dawna już czeka na nas w zwykiym parafialnym kościółku przy sąsiedniej ulicy, w którym w każdą niedzielę od rana sprawuje się Tajemnica Milości.
      Ta Miłość, która kiedyś stworzyła słońce i gwiazdy, żyje i uobecnia się w kielichu Eucharystii: Eucharystia południem wiecznym trwa, I wszyscy łączą się w Komunii z radością,
      I Kielich Boski źródlo szczęścia ma,
      Niewyczerpane źródlo szczęścia i milości…”
      CAŁOŚĆ TU: http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=777CZYTAJ UWAŻNIE A ZROZUMIESZ!
      PRZE

      Dusza po śmierci

      http://monasterujkowice.pl/books.php?b=15
      Życie po śmierci
      http://monasterujkowice.pl/articles.php?a=3

      • Ładnie napisane, ładnie też cytujesz Biblię. Może zechcesz tedy przytoczyć ustęp, który poucza, że w „zwykłym parafialnym kościółku przy sąsiedniej ulicy” chleb i wino (symbole Przymierza?) zamieniają się realnie w ciało i krew — ciało i krew CHRYSTUSA? Czy jest jakieś miejsce, w którym Bóg stwierdza, że ofiara Jego Syna — czyżby niedoskonała? — ma się powtórzyć nawet nie codziennie w każdym kościele, nawet nie co niedziela, ale choć jeden jedyny raz?

      • no i właściwie Kwantl mnie uprzedził… a to dlatego, że czytając
        twoje wpisy Orthodox World doznałem Lekkiego Paraliżu Dziennego,
        chociaż nocne też miewałem, i mi podrętwiało tu i ówdzie, no i co ?
        No i nie mieszaj Ziarna z Plewami w swym Religijnym Uniesieniu,
        czy to w poprzek, czy to wzdłuż, czy na krzyż, czy na kształt hostii IHS,
        temat tzw. eucharystii made in krk był tutaj Wałkowany… jak ciasto.
        Słowo Jest Pokarmem, który Duszę ożywia – to jest Chleb. Do czego
        komu religia i jej wzniosły bełkot ? – mamy Biblię i wystarczy…

        Paraliż senny – część I
        http://www.vismaya-maitreya.pl/zakryte_zagadki_paraliz_senny_cz1.html
        nie polecam tej strony, bo jest tam za dużo fałszywych przekazów, ale
        ze względu na Paraliż Senny – wyjątkowo podaję do przeczytania temat.

        • seler – uwielbiam Twoje komentarze :) dzięki nim, wiem, że nie jestem osamotniona w swoich poglądach… szkoda, że w świecie realnym nigdy nie było mi dane spotkać ludzi którzy szukają i poznają prawdę. pozdrawiam

          • miło mi ;-)) Magdalena – dla
            Ciebie dedykuję – nie mój wiersz

            Przyjaźń

            Nie szafuj słowem – przyjaźń
            bo ono znaczy wiele,
            znajomych pełno dokoła,
            nieliczni to przyjaciele.

            Życie razów nie szczędzi,
            kark pochylają cierpienia,
            ten co pomoże powstać,
            wart miana przyjaciela.

            Toczysz swój głaz pod górę,
            on spada prawie na szczycie,
            trzeba zaczynać od nowa
            to syzyfowe życie.

            Człowiek naprawdę życzliwy
            – nie w chwale i brzęku mamony –
            poda swą rękę pomocną
            z kawałkiem chleba na dłoni.

            Poda swe mocne ramię
            i plecy prostować pomoże,
            wesprze cię słowem i czynem,
            na nim polegać możesz.

            Kto szczęście z tobą podzieli
            i losu zawiłe koleje,
            tak w dobrej jak i złej dobie
            na pewno jest przyjacielem.

            Nie szafuj więc słowem – przyjaźń,
            bo ono znaczy zbyt wiele,
            znajomych pełno dokoła,
            – nieliczni to przyjaciele.
            ______________
            tekst pod teledyskiem na stronie

            ______________
            tutaj na blogu Rada wielu
            ciekawie i mądrze komentuje,
            ja być może mam specyficzne
            poczucie humoru i oryginalne
            jak się to mówi – „spojrzenie”
            Loża jest moim intelektualnym
            zaciszem, oazą i miejscem, gdzie
            spotykam Życzliwych mi ludzi…
            Chociaż wzniecam czasem Burzę,
            ale tylko czasem ;-)
            Hej ! – pozdrawiam wszystkich.

        • Witam

          Ja stronkę vismaya-maitreya łykałam przez rok czasu – tam też jest o teoriach spiskowych, ale się pokapowałam że jest dezinformacja i przemycanie mesjasza Maitrei. Tak właśnie mącą – 95 % prawdy i 5% kłamstwa – wyjątkowo perfidne…
          Brak możliwości komentowania tekstów jest wskazówką, że coś jest nie tak.
          I wszystko oczywiście robią w imieniu Jezusa…

        • Sam tworzysz bełkot i dajesz zwodnicze linki do stron new age i medytacji.
          Trzy rodzaje „chrześcijańskich medytacji” to tylko początek; zasadniczo można powiedzieć, że wpływ religii, poglądów i praktyk duchowych Wschodu na uprzednio chrześcijańskim Zachodzie osiągnął zdumiewający zasięg w dekadzie lat 70. Szczególnie Ameryka, która ledwie 20 lat wcześniej była jeszcze religijną „prowincją”, która swój duchowy horyzont w większości miała ograniczony do protestantyzmu i katolicyzmu, stała się miejscem oszałamiającego rozwoju wschodnich (i pseudo-wschodnich) ruchów i kultów religijnych.

          Historia tego rozwoju sięga pokolenia z czasów zakończenia II wojny światowej, pełnego rozczarowania i frustracji, które najpierw manifestowało się w latach 50. w bezsensownych protestach oraz poprzez moralny libertynizm „pokolenia bitników”; jego zainteresowanie wschodnimi religiami było raczej natury akademickiej i było głównie znakiem niezadowolenia z „chrześcijaństwa”. Następnie pojawiło się pokolenie hipisów z lat 60. z ich muzyką rockową i psychodelicznymi narkotykami oraz poszukiwaniem „poszerzonej świadomości” za wszelką cenę; młodzi Amerykanie przylgnęli z całej siły do protestów politycznych (zwłaszcza przeciwko wojnie w Wietnamie) z jednej strony, a z drugiej do żarliwej praktyki wschodnich religii. Indyjscy „guru”, tybetańscy lamowie, japońscy mistrzowie zen oraz inni wschodni „mędrcy” pojawili się na Zachodzie i znaleźli nagle całe mnóstwo chętnych uczniów, dzięki którym odnieśli sukces o jakim nawet nie śniło się zamerykanizowanym swami z poprzednich generacji; młodzi ludzie podróżowali na końce świata, nawet na szczyty Himalajów, żeby znaleźć mądrość albo nauczyciela albo narkotyk, który dałby im upragniony „pokój” i „wolność”.

          „Hipisów” zastąpiło trzecie pokolenie w latach 70. Na zewnątrz było ono dużo cichsze, porzuciło „demonstracje” i ogólnie zachowywało się mniej ekstrawagancko, ale to pokolenie dużo głębiej weszło w religie Wschodu, których wpływ stał się teraz dużo bardziej wszechobecny niż kiedykolwiek wcześniej. Dla wielu z tego najnowszego pokolenia religijne „poszukiwania” zakończyły się; znaleźli wschodnią religię odpowiednią do swoich upodobań i teraz są bardzo poważnie zajęci jej praktykowaniem. Wiele wschodnich ruchów religijnych stało się już „rodzimymi” na Zachodzie, zwłaszcza w Ameryce, powstają tutaj klasztory buddyjskie złożone wyłącznie z nawróconych Amerykanów, i po raz pierwszy pojawili się guru i mistrzowie zen pochodzący z kręgu kultury zachodniej.

          Popatrzmy na kilka obrazów – opisów niedawnych wydarzeń z początków i połowy lat 70. – które ilustrują dominację wschodnich idei i praktyk wśród wielu młodych Amerykanów (którzy są awangardą młodzieży całego świata). Pierwsze dwa obrazy pokazują bardziej powierzchowne zaangażowanie się we wschodnie religie, są chyba tylko pozostałościami generacji z lat 60.; ostatnie dwa ujawniają głębsze zaangażowanie charakterystyczne dla lat 70.

          http://monasterujkowice.pl/books.php?b=12&c=5

          ____

          Rad:

          Panie/pani Orthodox – proszę o ciut mniej wojownicze komentarze, z nastawieniem bardziej na wymianę poglądów, bez stosu wykrzykników, oskarżania innych o bełkot itd. Z góry dziękuję.

  28. Paraliż senny miałam wiele razy, pierwszy w wieku ok. 10 lat po operacji wyrostka robaczkowego. To było w szpitalu. Potwierdzam, usta same się otwierały ale nie mogłam wydobyć krzyku, nie mogłam nawet ruszyć jednym palcem. Najgorszy był ten szum w głowie, jakby mi ktoś założył audiokask z takim nagraniem i przy okazji uciskał głowę. Będąc wtedy dzieckiem byłam naprawdę przerażona i jedyne co mi przyszło do głowy to błagać Jezusa o pomoc. I to pomogło. Wiele lat później gdy znów się ta sytuacja zaczęła powtarzać zaczęłam szukać informacji i znalazłam. Po prostu już nie śpię z głową skierowaną na wschód. Nie wiem jakie to ma znaczenie ale mnie pomogło

  29. Z tą głową na wschód to jakaś bzdura, śpię od jakiegoś czasu z głową na Wschód i nic. Planuję spotkać we śnie moich przodków, tylko im mogę ufać oprócz samego Boga-ojca(nie Jahwe). Miałem trzy razy paraliż senny, za trzecim razem zorientowałem się, że nękał mnie chłopak(Cygan), który mieszkał klatkę obok, dostał jakiś czas temu paraliżu i jeździ teraz na wózku. Nie wiem, czego chciał ode mnie, ale dał sobie spokój, bo mu zagroziłem(ale zgadzam się, fizycznie bardzo ciężko pokonać zjawę). Możliwe, że chciał mi odebrać zdrowie ???

    • Kult przodków to też podpucha – uważaj, biblia tego zakazuje, a pod „przodka” może się podawać jakaś astralna franca. I się nie odczepić.

  30. no tak akcja z moim tez dziala sie okolo godziny 3 rano,ale i bez tego wiem do jakiego klubu nalezy „kapturowy”,gramy w przeciwnych drużynach

  31. Żadko cokolwiek tutaj komentuje, większość pozostawiam do swojej własnej analizy, lecz w tym temacie musiałem podzielić się z wami takim dziwnym doświadczeniem. Pamiętam jak byłem dzieciakiem, ok. 5 lat (obecnie 23), miałem dziwne fazy ponieważ kładłem się spać, po mniej więcej godzinie budziłem się, siadałem albo leżałem i płakałem i krzyczałem z otwartymi oczami (z relacji matki były to straszne przeżycia, nie była w stanie mnie otrząsnąć ani całkowicie wybudzić). Pamiętam że działo się to kilku jak nie kilkunastokrotnie, mniej więcej raz na kilka dni. Jedyne co pamiętam to późniejsze opowiadania zszokowanej i przerażonej matki która prawie zapłakana nie wiedziała co robić aby mnie wybudzić. Do dziś dnia nie mam pojęcia co się ze mną działo, czy były to okropne sny po których popadałem w taki stan czy coś innego. Z wiekiem jakoś to ustało, ale nie pamiętam czy samo, musiałbym poprosić matkę aby spróbowała sobie przypomnieć, w każdym razie jedyne co pamiętam to to, iż były to okropnie męczące psychicznie i fizycznie przeżycia a przed oczami (fizycznie otwartymi) pamiętam że miałem jakiś straszny chaos ciemnych kształtów, jak w kalejdoskopie tylko ciężko było tam rozpoznać kolory, zazwyczaj była to tak jakby „masa zmiksowanych ciemnych dziwnych kształtów” i przeraźliwie się tego bałem. Do dziś jakiś dreszczyk mnie przechodzi jak o tym myślę i przypominam to sobie.
    Ten artykuł jakoś dał mi w tej chwili do myślenia, by dowiedzieć się dokładniej co mogło być przyczyną moich dziwnych „faz” w dzieciństwie, dodam że zawsze było to w trakcie snu, a Wy co myślicie na ten temat?

  32. @ lukasz845
    usmialem sie do lez

    Swojego czasu (od ok 5 / 6 lat) dosc czesto miewam takie stany. Na poczatku uznawalem to za sny, ale po dluzszym czasie kiedy zaglebialem sie w rozne tamatyki zdalem sobie sprawe ze to nie sny. Zaczelo sie od OOBE i LD, pozniej zaglebilem sie w bardziej „dosadne” tematyki. Na poczatku budzilem sie i probowalem krzyczec…strach i bezsilnosc oplataly mnie. Z czasem zglebiajac rozne „mroczniejsze” tematyki uczylem sobie z tym radzic. Czesto czulem ze zaraz cos sie stanie. Gestsza atmosfera…hmmm, nie zdawalem sobie sprawy, ale czytajac tu zgodze sie z czyms…gestsza atmosfera przejawiajaca sie jakby jakims szumem. ciezko to opisac, cosby jakby synestezja zmyslow. Po prostu czulem to. Z czasem nabylem sily do przeciwstawiania sie. Wrecz czasami (dawniej) kiedy czulem nadchodzacy stan i rzucalem jakby wyzwanie. Mysli niezmacone strachem oraz troche mojej wiedzy dawaly niebywale rezultaty. Powiem szczerze, ze duzo z takich stanow konczylo sie od razu (pojawiala sie niebywala ulga, euforia pomieszana ze smiechem). Tak jakby cos nie moglo sobie dac rady i odchodzilo. Czasami gonilem za tym czyms w jakies zamazane i niewyrazne stany. Jakbym poruszal sie w wodzie albo wrecz w smole, w czyms niebywale gestym. Owszem, zdazaly sie przypadki ze nie bylem w stanie nic zrobic, i popadalem w przerazenie (to chyba najgorsze co mozna zrobic…to jest ich pierwsza linia ataku, pozniej latwiej z nami robic co sie zechce) Z czasem kiedy mniej prakltykowalem samokontrole i cwiczenia ciala astralnego (az w koncu zaprzestalem) coraz ciezej mi sie bronic. Tak, jstem ateista, lecz w chwilach kiedy jescsze zastanawialem sie nad istnieniem sily wyzszej ktora nam pomaga, nie pomogla. Tkwilem w tym stanie modlac sie. A on trwal. Uwazam ze gdy wchodzimy w stan zblizony do oobe (ze snu mozna przejsc do oobe) przenikaja sie wymiary, albo inaczej my je przenikamy, co moze przyciagac uwage bytow tam egzystujacych. Rowniez powiem ze czesto takie przypadki to atak nie tyle istoty z innego wymiaru co czlowieka wiedzacego jak sie takim atakiem poslugiwac.

  33. Potwierdzam fakt istnienia tego typu zjawisk, jako że sam przeżyłem takie tylko raz w życiu w 2006 roku. Temat za sprawą artykułu powrócił do moich myśli jak bumerang, bowiem późnym wieczorem 30. maja widziałem na południowym niebie poruszające się gwiazdy, i nie wydaje mi się, by były to halucynacje. Górny Śląsk – siedlisko demonów i te sprawy. Kładłem się już spać, gdy zainteresował mnie trójkąt na niebie. 2 gwiazdy były normalne, były małe i koloru białego. Natomiast trzecia była większa i żółta. Jakież było moje zdumienie, gdy przez zamknięte balkonowe drzwi zobaczyłem, że żółta gwiazda zaczęła się nagle poruszać. Powoli, powoli zaczęła przesuwać swoją pozycję na niebie w kierunku mniej więcej północy. Potem straciłem ją z oczu, gdyż przesunęła się w miejsce, gdzie balkon uniemożliwiał jej obserwację. Ale to nie koniec. Jakie było moje zdziwienie, kiedy dojrzałem na niebie następną gwiazdę, tym razem mniejszą, takie jak inne gwiazdy, która była biała. Z początku też stała w bezruchu, jednak potem zaczęła się poruszać w kierunku zachodu. Potem zobaczyłem jeszcze mniejszą gwiazdę, najmniejszą z wszystkich trzech. Była ledwo dostrzegalna! A mimo to widziałem wyraźnie jak się poruszała. I tutaj już moje zdziwienie było przeogromne, gdyż poruszała się mniej statycznie. 2 wcześniejsze poruszały się mniej więcej z góry ustalonym kierunku. Nie była to oczywiście linia prosta. Trzecia krążyła po niebie, robiąc wywijasy. Na koniec zobaczyłem na środku nieba jakby szybki błysk. Wiedziałem, że coś przemknęło z dużą prędkością po niebie. Wierzcie mi – widziałem podczas tamtego paraliżu nad ranem twarz demona UFO i nie sądzę, by ktoś chciał zdeprecjonować moje relacje. Rzeczywistość to nie bajka, w rzeczywistości wszystkie rzeczy mogą się zdarzyć. A ja wiem, że oni krążą na niebie – władcy powietrza. Co będzie, gdy zostaną definitywnie wykopani z nieba? Tysiąc punktów świetlnych zagości na niebie. Wyjdźcie czasem popodziwiać gwieździste niebo. I wy ujrzycie gwiazdy, które nimi nie są, a jedynie jednym z punktów programu manifestacji ich obecności. Czasem zdaje mi się, że tylko ja zostałem doświadczony i mam DOŚWIADCZENIE i WIEDZĘ, twardą walutę w ręku, która nie rdzewieje i jest odporna na kwasy kłamstwa. Co stanie się, jeśli wszyscy nieświadomi zostaną doświadczeni w sposób inny, mniej przyjemny, a mianowicie, kiedy odwiedzą ich te same istoty, ale całe przepasane bielą? Czy będą chcieli mnie słuchać? Nie – powiedzą, że jestem oszołomem, bo nie wierzę, w to co widzę. Ten świat jest paranoiczny, gdyż właśnie wykreował myślenie w kategorii „widzę-nie widzę”, i na podstawie tej kategorii dokonywany jest osąd na temat prawdziwości czy nieprawdziwości danej rzeczy. Więc jeśli ten świat nie wierzy w Boga (jeśli – ja niczego nie wiem), to uwierzy w niego, jeśli go zobaczy. Co wtedy?

  34. Witam wszystkich. Pochodzę z rodziny, gdzie od małego byłam wychowywana w religii katolickiej i tradycyjnym patrzeniu na świat. Staram się być blisko Jezusa, modlić się i poznawać Go w Jego Słowie zawartym w Piśmie Świętym. Od jakiegoś czasu zaczęłam odwiedzać tę stronę i zaczynam mieć wątpliwości co do prawd, jakimi żyłam będąc katolikiem. Czy mógłby mi ktoś szerzej wyjaśnić wasze spojrzenie i poglądy związane z kultem Matki Bożej, świętych, krzyża, władzy papieskiej obecnie,eucharystii, kapłaństwa czy też teologii katolickiej. Byłabym bardzo wdzięczna, gdyż Wasze patrzenie na te sprawy jest inne niż to, w którym dotychczas funkcjonowałam. Potrzebuję dokładniejszych wyjaśnień, by móc je dogłębnie przetrawić a nie bazować jak dotychczas na strzępkach. Dziękuję i pozdrawiam.

    • witaj Arwenka,serce sie raduje że jednak ludzie szukaja ,zadają pytania,jesli czytasz biblie a szczególnie nowy testament odnoszący sie konkretnie do nas,mozesz skonfrontowac nauki Pana Jezusa z tym co naucza kosciól katolicki i zobaczysz jak rózne są to drogi.Jezus nie przyniósł nam religi,dał nam jasne wytyczne i drogowskaz jak życ,i wypełnianie Jego przykazań”Będziesz miłował Pana , Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej. To jest największe i pierwsze przykazanie. A drugie podobne temu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się cały zakon i prorocy” (Ew. Mat. 22:36-40) to czyni Ciebie prawdziwym chrzescijaninem, napewno nie należa do tego oddawanie czci obrazom, krzyżom(przeciez Pan jezus żyje juz go na tym krzyzu nie ma,nie czcij więc narzedzia zbrodni),co do kultu maryjnego to zostało to sprytnie wplecione,i tak naprawde oddajesz czesc isztar ktora z matka Jezusa nie ma nic wspolnego, co do tych wszystkich kultów to wyraznie mamy powiedziane:„Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem i ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus, który wydał siebie samego na okup za
      wszystkich” (1 List do Tymoteusza 2,5-6a).,także posredników nam niepotrzeba, a papiez ,człowiek który ma czelnosc by nazywano go ojcem sw?jednego mamy Ojca który jest w niebie.,mam nadzieje ze choc troche Ci pomogłem, powodzenia w dązeniu do prawdy.pozdrawiam.

      • Dodałbym jeszcze Ga1:8: „Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty!”

  35. Powiem wam że ja miewam takie coś prawie każdego dnia że nie umiem się poruszyć na dodatek splata się to z duszeniem nie raz przybierało to różne postaci nawet zjaw czy duchów które mnie dusiły i nie umiałem oddychać ani mówić ani się poruszyć i czułem to ale nie mogłem nic z tym poradzić ale wiem już jaki jest na to sposób wystarczy w stanie uśpienia się np. się zabić to jest najszybszy sposób do wybudzenia nie raz miałem tak że zjawa przychodziła do mnie kolejny dzień z rzędu to ja nie dałem się na to nabierać i po prostu skakałem nawet z 10 piętra tylko po to żeby się z tego uwolnić bo ten stan jest tak silny że tylko myśl o końcu życia przerywa go więc jeśli was coś takiego dręczy radzę zastosować ten sam sposób.Wiem że jest to troche dziwaczne ale działa w 100% bo mnie już za dużo razy to męczyło także znalazłem na to sprawdzony sposób który na dodatek powstał sam w mojej głowie podczas snu nie potrafię tego do końca wytłumaczyć ale nie mam powodów żeby was okłamywać.Jeśli ktoś przeżywa coś podobnego to tylko dowód na to że nie jest to zmyślona bajeczka.Życzę wszystkim dobrej nocy ;)

  36. Miałem ostatnio kilka takich przypadków, pierwszy zaraz po nawróceniu,(czytając i badając fakty zrozumiałem,że to nie są zmyślone teorie spiskowe – jesteśmy strasznie zmanipulowani) nie wiem czy chcieli mi dać do myślenia, przestraszyć… miałem paraliż senny i atak na moją lewą stronę ciała, rękę.. czułem jak by wbijali mi ostre kolce, zęby… nie mogłem się ruszyć i krzyczeć, ale zaczołem poprostu się modlić do stwórcy… Boją się tego zostawiają nas w spokoju… Brzmi niewiarygodnie ??? To ciekawe, bo ja sam jeszcze rok temu wszystkich bym Was wyśmiał.

  37. Ja lekko schodzę z tematu, ale to dla mnie dosyć nurtujące. Oglądam właśnie na YT nagrania z egzorcyzmów Aneliese Michel i praktycznie na samym początku całej treści czyli w pierwszej na 10 części, demon mówi, że różaniec ma moc. Czy ktoś mądrzejszy mógłby to zweryfikować i trochę mi rozjaśnić? Wiem, że Maryja jest ‚błogosławiona nad niewiastami’ ale przecież kult matki boskiej to już pogaństwo, więc dlaczego akurat różaniec (modlitwy różańcowe?) mają być bronią przeciwko szatanowi?

  38. Demon tak mówi ? kiedyś się nad tym zastanawiałem i to może im daje tą moc – demonom ? tak jak niektóre symbole pogańskie np. krucyfiks ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s