gold-standard

Pułapki systemu waluty złotej

 

„Pozwólcie mi przejąć kontrolę nad emisją i obiegiem pieniądza w kraju, a nie dbam o to, kto tworzy prawo.” – Amschel Mayer Rothschild

Autor opracowania jest zawodowym analitykiem finansowym, ze stażem w dużych instytucjach finansowych i państwowych.

 

Krzysztof (dla radtrap.wordpress.com)

Z reguły w publikacjach naukowych (lub mających znamiona naukowości) przyjmuje się zasadę nie cytowania przestępców, zbrodniarzy oraz innych osób o wątpliwej lub negatywnej reputacji – jednak ze względu na prawdziwość i aktualność zamieszczonego cytatu być może warto jest w tym przypadku zrobić wyjątek. Myśl ta należy do założyciela potęgi finansowej rodu Rothschild, ojca Nathana Mayera Rothschilda, który z kolei znany był z tego, że w ciągu jednej doby zarobił fortunę na spekulacjach giełdowych w Londynie po klęsce Napoleona pod Waterloo. Reputacja rodziny Rothschild – w ocenie autora tego tekstu – jest przy tym wątpliwa m.in. z powodu ich zaangażowania w bardzo mroczne strony polityki międzynarodowej, w której życie ludzkie, wojny i cierpienia nie były nawet uwzględniane w szacunkach „zysków i strat” (a czasem wręcz były one postrzegane jako wygodna forma szantażu i wpływu na całe państwa, patrz: „Henry Ford – Żydowska potęga pieniężna”, http://www.bibula.com/?p=17498). O zaangażowaniu w okultyzm nie wspominając.

 

Tło historyczne

 

Wracając jednak do myśli ze wstępu… W historii wielokrotnie zdarzały się sytuacje, w których względy typowo ekonomiczne wpływały, czy wręcz decydowały o losach monarchów, dyktatorów, czy też demokratycznie wybranych rządów. Podstawą wszelkich relacji ekonomicznych jest pieniądz, a w kontekście wspomnianych losów władców i państw – kontrola nad jego podażą i obrotem. W starożytności przywilej bicia monety należał do władcy (znany był m.in. proceder „psucia monety”, czyli zmniejszania w nich procentowej zawartości złota lub srebra, jeśli władcy brakowało pieniędzy w skarbcu), w średniowieczu w obiegu funkcjonowały m.in. kwity depozytowe złotników (których wydawali oni więcej, niż posiadali złota w depozycie, słusznie zakładając, że wszyscy naraz nie przyjdą po odbiór depozytu), a w czasach późniejszych banknoty banków państwowych (tworzone w drukarni na zasadzie zaufania do emitenta, czasami dodatkowo w określonej proporcji do posiadanej przez dane państwo ilości złota) oraz lokalne waluty w postaci banknotów banków regionalnych, a także np. kwitów dworskich emitowanych przez dwory szlacheckie (patrz: „Jan Słomka – pamiętniki włościanina”, http://www.linux.net.pl/~wkotwica/slomka/slomka-05.html#sec_5_05). Obecnie w zdecydowanej większości jedynym prawnie uznanym środkiem płatniczym są waluty narodowe emitowane przez banki centralne, a pozostałe dobra sprowadzone zostały do roli towarów (z możliwością ewent. wymiany barterowej i rozliczeń kompensatą).

Zarówno w czasach przeszłych, jak obecnie, maksyma ze wstępu była i jest nadal aktualna. Pieniądzem w praktyce może być wszystko, co jest akceptowalne jako jednostka rozliczeniowa oraz tezauryzacji (przechowywania wartości) przez uczestników w obrotu gospodarczego. Jednym z najbardziej wyrazistych i drastycznych, choć niekoniecznie znanym z typowych podręczników do historii, przykładem wpływu kontroli pieniądza na rząd i państwo jest historia wybuchu wojny o niepodległość kolonii amerykańskich. W potocznym mniemaniu głównym powodem wojny z Anglią były nałożone na kolonie podatki – jednak Benjamin Franklin w swojej autobiografii wskazuje na coś wprost przeciwnego:

 

„Kolonie lekko zniosłyby podatki na herbatę i inne dobra, gdyby nie fakt, że Anglia odebrała koloniom ich pieniądze, co spowodowało bezrobocie i niezadowolenie. Brak możliwości kolonii do dokonywania emisji własnych pieniędzy na stałe w oderwaniu od króla Jerzego III i międzynarodowych bankierów, był GŁÓWNYM powodem wojny o niepodległość.”

(źródło: Money Masters, 9:00 min., część 3, http://www.youtube.com/watch?v=Q2N46GYhkJg&feature=relmfu)

Warto jest dokładnie przeanalizować ten przykład, gdyż doskonale obrazuje on wpływ podaży pieniądza oraz formy rozliczeń pieniężnych na gospodarkę i dobrobyt obywateli. Należałoby zadać sobie pytanie: co uległo zmianie po odebraniu przez Anglię prawa koloniom do emisji ich własnych pieniędzy? Jak funkcjonowały one przed, a jak po tym wydarzeniu?

Obieg gospodarczy w koloniach amerykańskich początkowo regulowany był przez emisję pieniądza zwanego „Colonial Script”, czyli skryptów kolonialnych, która odbywała się na zasadach… zupełnie sprzecznych z tzw. zdrowymi zasadami finansowymi (w świetle obecnie panujących dogmatów ekonomicznych musiała skończyć się hiperinflacją, a w najlepszym razie potężnymi nadużyciami i korupcją ze strony rządzących). Emisja skryptów kolonialnych wyglądała następująco:

 

„To proste. W koloniach emitujemy własny pieniądz. Nazywa się on skryptem kolonialnym. Emitujemy go w odpowiednich proporcjach, w zależności od zapotrzebowania ze strony handlu i przemysłu, aby ułatwić przepływ produktów od producentów do konsumentów. W ten sposób, emitując własny papierowy pieniądz, kontrolujemy jego siłę nabywczą i nie musimy nikomu płacić odsetek.”

(źródło: Money Masters, 6:51 min., część 3, http://www.youtube.com/watch?v=Q2N46GYhkJg&feature=relmfu)

 Warto w tym miejscu podkreślić trzy elementy, które będą kluczowe dla późniejszych rozważań:

1. Pieniądz emitowany był w formie bezodsetkowej na poziomie emitenta (co nie wykluczało dalszych pożyczek na procent, ale nie był on oprocentowany „u źródła”),

2. Wielkość emisji wynikała z realnego zapotrzebowania ze strony gospodarki,

3. Jedynym zabezpieczeniem emisji było zaufanie do emitenta, którym byli bezpośrednio ludzie sprawujący władzę, czyli rząd (brak tzw. niezależności emitenta).

Jednym z głównym problemów gospodarczych kolonii amerykańskich był brak złota lub srebra, które pozwoliłyby na obsłużenie rosnącej wymiany gospodarczej. W funkcjonującym na początku systemie wymiana odbywała się na zasadach „przeszczepionych” z Anglii, z czasem jednak kruszce wywożone były do Anglii w formie podatków, a jednocześnie coraz bardziej brakowało środka do obsługi rosnącej wymiany ekonomicznej w ramach kolonii, a także tezauryzacji. Warto podkreślić, że dobra koniunktura w relatywnie biednych, jak na ówczesne standardy finansowe, koloniach osiągnięta została przy wykorzystaniu papierowej, niczym nie zabezpieczonej waluty, drukowanej w ilości zależnej od potrzeb oraz wolnej od odsetek. Czyli, według ówczesnych standardów, absolutnie bezwartościowej.

 

(źródło: Money Masters, 6:01 min., część 3, http://www.youtube.com/watch?v=Q2N46GYhkJg&feature=relmfu)

Cytując fragment z filmu (część 3, 6:52 – 8:20 min.):

„Dla Franklina był to zwykły zdrowy rozsądek, jednak możemy sobie wyobrazić jaki wpływ wywarło to na Bank Anglii. W rezultacie w 1764 r. parlament pośpiesznie uchwalił ustawę walutową. Zabraniała ona koloniom prawa do emisji własnych pieniędzy i nakazywała im płacenie wszystkich przyszłych podatków złotymi lub srebrnymi monetami. Innymi słowy, zmusiło to kolonie do przyjęcia systemu waluty złotej lub srebrnej.”

Skutek wprowadzenia tych regulacji w życie był następujący:

 

„W ciągu jednego roku warunki tak się odmieniły, że okres dobrej koniunktury skończył się i nastał kryzys o takich rozmiarach, że ulice kolonii były zapełnione bezrobotnymi”

(źródło: Money Masters, 8:42 min., część 3, http://www.youtube.com/watch?v=Q2N46GYhkJg&feature=relmfu)

W świetle ukazanych faktów, zacytowane wcześniej stwierdzenie o GŁÓWNEJ przyczynie rewolucji w koloniach amerykańskich, wydaje się być już bardziej zrozumiałe. Od wydania ustawy w 1764 r., regulującej prawo do emisji pieniądza w koloniach amerykańskich, w wyniku walk o prawo do emisji (w tym zakulisowych walk wewnętrznych) przywilej emisji pieniądza kilkakrotnie przechodził jeszcze z rąk do rąk, aby ostatecznie w 1913 r. zostać przejęty przez FED, czyli System Rezerwy Federalnej – prywatną instytucję, której akcjonariuszami jest 12 amerykańskich banków federalnych, również prywatnych.

W opinii autora tego tekstu, stanowiło to porażkę szeregowych obywateli w USA, gdyż oznaczało, że wąska grupa ludzi, której działania mają niewiele wspólnego z demokracją, czy też choćby jawnością podejmowanych decyzji i działań, przejęła rzeczywistą władzę nad krajem. Władzę tę obrazują m.in. słowa jednego z prezydentów USA, Jamesa Garfielda po jego inauguracji w 1881 r., który publicznie ogłosił:

„Ktokolwiek, kto kontroluje podaż pieniądza w jakimkolwiek kraju jest absolutnym panem przemysłu i handlu. Jeżeli uświadomimy sobie, że cały ten system jest bardzo łatwy do kontroli, w taki lub inny sposób, przez kilku potężnych ludzi na szczycie, nie będzie konieczności tłumaczenia nikomu jak powstają okresy inflacji i recesji.”

Niestety, w ciągu kilku tygodni od wygłoszenia tego stwierdzenia został on zamordowany…

(źródło: Money Masters, 9:47 min., część 7, http://www.youtube.com/watch?v=eWkHJooXlSg&feature=relmfu)

Prawdziwość jego słów uwidoczniła się z całą siłą m.in. w czasie Wielkiego Kryzysu, który został spowodowany i z premedytacją przeprowadzony przez… bank centralny USA (FED), formalnie powołany do łagodzenia cykli koniunkturalnych i przeciwdziałania kryzysom. Istnieje na to wiele konkretnych dowodów, a w jednym zdaniu dobrze streścił to Milton Friedman, laureat Nagrody Nobla, w wywiadzie radiowym z 1996 r.:

„Zdecydowanie odpowiedzialnym za spowodowanie Wielkiego Kryzysu jest FED, poprzez obniżkę ilości pieniądza w obiegu o 1/3 w latach 1929-1933”

(źródło: Money Masters, 6:40 min., część 11, http://www.youtube.com/watch?v=OqyhlksTSfc&feature=endscreen&NR=1)

W pozostałych krajach stopniowo również tworzone były banki centralne (w tym w Polsce), z ustawowym odebraniem prawa do emisji pieniądza lokalnym emitentom (jeszcze w okresie dwudziestolecia międzywojennego zdarzały się emisje pieniądza na poziomie lokalnym, organizowane przez gminy). I choć banki centralne są w większości państwowe, a nie prywatne, to zasady emisji i obiegu pieniądza pozostały zbliżone – emitent w większości jest niezależny od rządu, zakazanym jest finansowanie inwestycji bezpośrednio przez emitenta (jedynie w formie ewentualnego długu rządu względem banku centralnego), a sam pieniądz oprocentowany jest już na poziomie jego kreacji „u źródła”. Czyli ma miejsce pobieranie odsetek przez bank centralny od pieniędzy, które:

  1. zostały przez niego stworzone „z powietrza”, bez ponoszenia praktycznie żadnych kosztów lub wykonania dodatkowej pracy,

  1. w pieniądzu, których jedynym legalnym źródłem może być wyłącznie sam emitent, który wyemitował jednak wyłącznie kwotę pożyczoną, bez dodatkowych środków pozwalających na spłatę odsetek.

W tym miejscu warto byłoby przejść do opisu wypaczeń współczesnego systemu finansowego.

 

Wypaczenia współczesnego systemu finansowego

 

Na wstępie, aby lepiej zrozumieć opisywane zagadnienie, proponuję zapoznać się z tym, jak wygląda obieg pieniądza na przykładzie Polski, pomiędzy Narodowym Bankiem Polskim, który zgodnie z konstytucją powinien być wyłącznym emitentem pieniądza w Polsce, a gospodarką, w tym budżetem państwa. Następnie opisana zostanie specyficzna rola banków komercyjnych w tym układzie.

Praktycznie każdy pieniądz, który wchodzi do obiegu gospodarczego, jest obecnie w formie długu (poza wypłatą z zysku NBP do budżetu państwa, choć w skali całkowitej emisji jest to kwota nieistotna) – stanowi go wypłata kwoty kredytu, który bank centralny udziela innym podmiotom (np. 1 mln zł). Kredyt ten jest oprocentowany (np. na 5 % rocznie). Dzięki pieniądzom z kredytu możliwa jest obsługa wielu transakcji gospodarczych i np. wytworzenie tysięcy par butów, mebli, czy też nowych mieszkań (umownie „towary i usługi”). Jednak jeżeli chcielibyśmy zrobić to, do czego obliguje nas umowa kredytu, czyli jego spłaty wraz z odsetkami, musielibyśmy przekazać bankowi pieniądze, a nie wytworzone dzięki kredytowi dobra lub świadczone usługi. I tu pojawia się problem, gdyż bank udzielając kredytu, a tylko w takiej formie pieniądze dopływają do gospodarki, wypłaca jedynie kwotę kapitału kredytu (czyli w tym wypadku 1 mln zł), bez środków niezbędnych na spłatę odsetek (czyli w tym wypadku 50 tys. zł), które po prostu nie istnieją. O ile takie podejście byłoby uzasadnione w przypadku banków komercyjnych lub osób prywatnych, o tyle w przypadku banku centralnego, który jest jedynym twórcą pieniądza, jest to zwyczajnie absurdalne – gdyż wymaga on spłaty odsetek, choć nie wykreował pieniędzy niezbędnych do tego, aby móc to uczynić. W takiej sytuacji jedyną możliwością spłaty wcześniej zaciągniętych kredytów oraz odsetek pozostaje… zaciąganie nowych, odpowiednio wyższych, również oprocentowanych kredytów. Powoduje to narastanie spirali zadłużenia, która w pewnym momencie musi skończyć albo masowym bankructwem, w tym budżetu państwa, albo w najlepszym razie potężną recesją i wielkimi niepokojami społecznymi.

 

Interesującą rolę pełnią w tym schemacie banki komercyjne. Przede wszystkim pośredniczą one w transmisji pieniądza między NBP a gospodarką, w tym budżetem państwa. Do pewnego stopnia jest to rola pozytywna, gdyż poprzez utrzymanie sieci placówek i konkurencję między sobą zapewniają przyzwoity poziom usług i ich dostępność za ogółu obywateli. Problem polega jednak na sposobie, w jaki funkcjonują one na rynku.

Otóż pożyczając pieniądze z Narodowego Banku Polskiego odpożyczają je one następnie innym podmiotom, firmom, osobom prywatnym czy też budżetowi państwa, dokładając oczywiście swoją marżę. Środki te w większości nie są jednak trzymane w gotówce lub rachunkach przez podmioty, które je otrzymały, ale – poprzez obsługę transakcji gospodarczych – krążą z jednego rachunku bankowego na drugi. W takiej sytuacji kredyt udzielony przez jeden bank, po obsłużeniu danej transakcji gospodarczej, staje się depozytem na koncie w innym, bądź nawet tym samym banku, które należy już do innej firmy. Depozyt ten jednak, w sytuacji, w której nie zostanie natychmiast wypłacony lub przelany na inne konto, staje się dla banku źródłem finansowania jego działalności kredytowej. Czyli bank komercyjny udziela kredytów nie tylko ze środków pożyczonych bezpośrednio od Narodowego Banku Polskiego, ale również ze środków, które zdeponowane są na jego kontach. W ten sposób dokonywana jest dodatkowa emisja pieniądza, która opiera się na korzystaniu ze zdeponowanych przez klientów środków przy założeniu, najczęściej prawdziwym, że wszyscy naraz nie zgłoszą się oni po odbiór tych środków. Jedynym ograniczeniem dla tej emisji jest tzw. stopa rezerwy obowiązkowej, czyli konieczność odprowadzenia przez banki komercyjne na lokaty prowadzone przez NBP określonego procentu pozyskanych przez nie depozytów (obecnie 3,5 % kwoty depozytu), co zmniejsza posiadane przez nich środki i ogranicza ich działalność kredytową, czyli nową emisję pieniądza. Dla przykładu: bank udziela kredytu w wysokości 1000 zł swojemu klientowi, ten płaci swojemu kontrahentowi 1000 zł tytułem uregulowania zadłużenia wpłacając środki na jego rachunek bankowy, bank odprowadza z tego 3,5 %, czyli 35 zł na lokatę w NBP, a pozostałe środki, czyli 965 zł, przy założeniu braku ich wypłaty, wykorzystuje do udzielenia nowego kredytu – a następnie proces ten powtarza się aż do wyczerpania środków na emisję.

Przy czym ta forma emisji pieniądza, czyli udzielania kredytu przez banki komercyjne, obciążona jest już znacznie większymi odsetkami, niż w przypadku Narodowego Banku Polskiego, a także występuje w sposób uznaniowy, zależny wyłącznie od polityki kredytowej banków komercyjnych. A bank taki może np. wprost ogłosić, że nie kredytuje rolnictwa, ze względu na zagrożenie klęską nieurodzaju, czy też badań naukowych, ze względu na niepewność co do finansowego wdrożenia uzyskanych rezultatów itd. Mówiąc krótko, banki emitując pieniądz (udzielając kredytu) kierują się kryteriami niekoniecznie zgodnymi z interesem państwa i obywateli (a czasem wprost przeciwnie). Nie mówiąc już o tym, że w praktyce uniemożliwia to prowadzenie aktywnej polityki gospodarczej, jak np. wspieranie określonych gałęzi gospodarki, preferencyjne finansowanie firm innowacyjnych itd. (nawet, gdyby Polska nie była nie była w Unii Europejskiej i nie miała „zakazu” podejmowania takich działań, to na ten moment i tak nie miałaby ona niezbędnych instrumentów, aby efektywnie to przeprowadzić).

Warto jest tu zauważyć kilka aspektów:

  1. Praktycznie wszystkie będące w obiegu pieniądze oparte są na długu. Nie jesteśmy w stanie spłacić długów, gdyż nie zostały wyemitowane środki na odsetki – a gdybyśmy nawet zwrócili jedynie kapitał kredytów (bez odsetek), oznaczałoby to zwrot wszystkich pieniędzy do NBP, wycofanie ich z obiegu i zlikwidowanie podaży pieniądza. Dlatego mówienie o „zrównoważonym budżecie” czy też o spłacie długów budżetu bez zmiany zasad emisji pieniądza, jest pozbawione sensu.

  1. Dominująca część emisji pieniądza (w Polsce ok. 87 %, patrz: przypis pod opracowaniem) odbywa się na poziomie banków komercyjnych – choć art. 227 Konstytucji RP stanowi: „Centralnym bankiem państwa jest Narodowy Bank Polski. Przysługuje mu wyłączne prawo emisji pieniądza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej (…)”. Autor tego opracowania nie jest prawnikiem i nie wie, w jaki sposób godzone jest to z dokonywaną w praktyce emisją pieniądza przez banki komercyjne – jednak intencja ustawodawcy w tym zakresie wydaje się być jednoznaczna.

  1. Oprocentowanie środków emitowanych na poziomie NBP podraża wszystkie dalsze kredyty udzielane przez banki komercyjne, a także oprocentowanie obligacji Skarbu Państwa (czyli podnosi odsetki, jakie musi zapłacić budżet) – bo wyjściowe dla oprocentowania obligacji są stopy procentowe na rynku międzybankowym, które kształtuje bank centralny emitując, a konkretnie pożyczając pieniądze na procent. Utrudnia to zarówno prowadzenie działalności gospodarczej (drogi kredyt wymaga wyższych zysków dla jej opłacalności), jak i działania sfery budżetowej (wyższy koszt długu zmniejsza ilość środków dostępnych na inne cele).

  1. Rzeczywisty dopływ pieniędzy do sfery realnej, który jest niezbędny dla obsłużenia transakcji gospodarczych, uzależniony jest od woli właścicieli największych banków i prowadzonej przez nich polityki kredytowej – w zupełnym oderwaniu od demokratycznie wybranych rządów.

Jednym z rzucających się w oczy absurdów jest również fakt, że jedna agenda państwowa (NBP) pożycza drugiej agendzie państwowej (budżet państwa), pieniądze ZA POŚREDNICTWEM BANKÓW KOMERCYJNYCH. Zgodnie z obowiązującymi dogmatami ekonomicznymi taka konstrukcja finansowania budżetu wynika z niebezpieczeństwa, jakim jest potencjalna, nadmierna emisja pieniądza przez rząd i związana z tym inflacja (która ma być ograniczana przez konieczność pożyczania przez rząd oprocentowanych środków, a także przez niezależność NBP od rządu). Jednocześnie w praktyce w żaden sposób nie ogranicza to emisji, gdyż rząd chcąc pożyczyć środki i tak to robi, zwiększając deficyt budżetowy – tyle, że za każdym razem związane jest to z płatnością dodatkowej marży bankom komercyjnym (w Polsce ograniczenia konstytucyjnego progu zadłużenia dodatkowo omijane są poprzez przenoszenie zadłużenia do samorządów lokalnych, Banku Gospodarstwa Krajowego i innych agend pozabudżetowych, w innych krajach jest to jeszcze prostsze, np. w USA limit zadłużenia każdorazowo ustalany jest w głosowaniu w parlamencie). Emisja pieniądza przez bank centralny w obecnym systemie stanowi przy tym nieznaczny ułamek całości emisji (większość pieniędzy tworzona jest na poziomie banków komercyjnych).

Jest to istotne w kontekście propozycji uzależnienia maksymalnego poziomu emisji od posiadanych przez dany bank centralny (lub komercyjny) zasobów złota – czyli wprowadzenia tzw. systemu waluty złotej. Funkcjonował on już wcześniej (patrz: http://pl.wikipedia.org/wiki/System_waluty_z%C5%82otej), w tym również w Polsce w latach międzywojennych (tzw. system sztabowo-złoty) i w praktyce przyczynił się do pogłębienia trudności gospodarczych, ze względu na brak możliwości emisji pieniądza w ilości niezbędnej do obsługi transakcji gospodarczych, pogłębianą dodatkowo przez wycofywanie go z obiegu ze względu na tezauryzację, a także negatywny wpływ na handel z zagranicą (wobec braku możliwości niezbędnych wahań kursowych, w tym np. dewaluacji waluty). Wprowadzenie systemu waluty złotej – w ocenie autora tego opracowania – spowodowałoby gorsze skutki i większe wypaczenia, niż obecnie obserwowane. Przejdźmy stąd do propozycji rozwiązań, czyli usprawnień obecnego systemu finansowego.

 

Propozycje zmian krajowych i globalnych systemów finansowych

 

Przed rozpoczęciem opisu rozwiązań, których przyjęcie – w ocenie autora tego opracowania – pozytywnie wpłynęłoby na dobrobyt obywateli, warto byłoby najpierw rzec słowo odnoście postulowanego przez niektóre osoby powrotu do systemu waluty złotej, czyli uzależnienia wielkości emisji pieniądza od posiadanych przez emitenta zasobów złota.

Po pierwsze powiązanie wartości waluty z określoną ilością kruszcu, na który można ją wymienić u emitenta – bo na tym przede wszystkim polega system waluty złotej lub sztabowo-złotej – oznacza konieczność posiadania przez emitenta odpowiednio dużych ilości złota, którego w skali świata jest po prostu zbyt mało, aby móc efektywnie obsłużyć światowy, czy nawet krajowy obieg gospodarczy. Warto tu wspomnieć, że polskie rezerwy złota jedynie w znikomym stopniu znajdują się w Polsce. Na podstawie umów leasingu długoterminowego (czyli „wypożyczenia”) od wielu lat one poza granicami Polski – choć o tym, a także o kwestii wielokrotnej sprzedaży/leasingu tego samego złota w „łańcuszku” banków i jednoczesnego wykazywania go jako posiadanego przez każdy z nich, podrabiania sztab złota wolframem oraz wykupienia praktycznie całości złota z Fort Knox przez nieznane podmioty polecam doczytać już we własnym zakresie. W tym kontekście interesujący jest również fragment z filmu Money Masters:

 

(źródło: Money Master, 4:29 min., część 12, http://www.youtube.com/watch?v=MbxClnrr3-A&feature=relmfu)

Zakładając jednak, że rozwiązanie takie zostałoby przyjęte i wdrożone w formie decyzji administracyjnej, skutki byłyby prawdopodobnie następujące:

  1. Zatory płatnicze i „drogi pieniądz” – podobnie jak w czasach obowiązywania systemu waluty sztabowo-złotej (wymiana pieniędzy na złoto, ale tylko dużych kwot na sztaby o wadze 12,5 kg, aby ograniczyć możliwość wymiany) w dwudziestoleciu międzywojennym oraz związane z tym dławienie wzrostu gospodarczego, eksportu itd.

  1. Brak możliwości prowadzenia realnej polityki gospodarczej ze względu na brak możliwości elastycznej regulacji podaży pieniądza w zależności od potrzeb gospodarki (obecnie mechanizm regulacji podaży pieniądza jest mocno wypaczony, ale jednak pozwala na pewne ruchy na tym polu, w sytuacji oparcia wielkości emisji na parytecie złota możliwości działań rządu w tym zakresie uległyby znacznemu ograniczeniu).

  1. Przejęcie realnej władzy przez posiadaczy złota, które obecnie – na skalę niespotykaną w historii (może poza biblijnym królem Salomonem) – skoncentrowane jest w rękach bardzo niewielkiej grupy osób, będących właścicielami banków (w tym banków inwestycyjnych). W praktyce oznaczałoby to, że kontrola podaży pieniądza, a stąd realna władza nad danym krajem lub grupą krajów, pozostawałaby w rękach obecnych posiadaczy złota niezależnie od ewentualnej zmiany demokratycznie wybranych rządów. Różniłoby się to od dzisiejszej sytuacji, z pieniądzem opartym na zaufaniu do rządu tym, że – teoretycznie – obecnie nadal może zaistnieć przejęcie władzy przez osobę (lub grupę osób) pokroju Abrahama Lincolna, która dokonałaby emisji nieoprocentowanych pieniędzy i wprowadziłaby niezbędne zmiany, których przeprowadzenie po wycofaniu pieniędzy opartych na zaufaniu i wprowadzeniu nowych, opartych na złocie, mogłoby być albo niemożliwe, albo bardzo utrudnione.

W tym miejscu przejdźmy do propozycji zmian, które – w opinii autora tego tekstu – mogłyby usprawnić funkcjonowanie istniejącego systemu finansowego.

Propozycje zmian (do wprowadzenia łącznie)

Po pierwsze:

Na poziomie NBP powinna mieć miejsce emisja nieoprocentowanego pieniądza w formie transferu do budżetu, który posłużyłby do wykupu obligacji rządowych oraz wszelkich długów budżetowych. Pieniądze te nie zostałyby jednak w budżecie, ale w całości zostałyby przekazane do banków komercyjnych w zamian za obligacje i inne papiery dłużne, które byłyby wtedy umarzane (spłacone i umorzone zostałyby również wszelkie zobowiązania podmiotów państwowych, jak np. kredyty samorządowe zaciągane na budowę dróg i inne inwestycje).

Jako zasadę należałoby również przyjąć dokonywanie wszelkich nowych emisji przez NBP wyłącznie na zasadzie bezodsetkowej oraz wyłącznie w formie transferów do budżetu państwa, których wielkość byłaby ustalana w zależności od zapotrzebowania ze strony gospodarki, choć z uwzględnieniem presji inflacyjnej – podobnie, jak miało to miejsce w koloniach amerykańskich przed wojną o niepodległość. Ewent. kredyty ze środków państwowych dla banków komercyjnych, jeżeli byłoby to uzasadnione z punktu widzenia polityki gospodarczej i już z oprocentowaniem, udzielałby rządowy Bank Gospodarstwa Krajowego.

Po drugie:

Niezbędnym byłoby odebranie bankom komercyjnym jakiejkolwiek możliwości kreacji pieniądza, której – w myśl art. 227 Konstytucji RP, zgodnie z prawdopodobną intencją ustawodawcy – nigdy nie powinny one posiadać. W tym celu wystarczyłoby jednocześnie z wykupem obligacji państwa i spłatą długów względem banków komercyjnych stopniowo podnieść stopę rezerw obowiązkowych do ok. 95 % wartości depozytów. Wymusiłoby to udzielanie kredytów przez te banki wyłącznie z posiadanych kapitałów własnych, bez możliwości wielokrotnego pożyczania tych samych środków. Dodatkowo pozwoliłoby to uniknąć presji inflacyjnej w związku z dopływem nowej, nieoprocentowanej emisji pieniądza na rynek w związku z wykupem obligacji i spłatą długów – środki te wypełniłyby lukę w podaży pieniądza, która powstałaby na skutek odebrania bankom możliwości wielokrotnego pożyczania tych samych środków, czyli kreacji pieniądza.

Po trzecie:

Emisja pieniądza przez NBP powinna być niezależna od posiadania jakichkolwiek ograniczonych dóbr i wynikać z zapotrzebowania na pieniądz w gospodarce, a sam emitent pieniądza, czyli bank centralny, powinien znajdować się w strukturach rządu. Tylko kontrolując podaż pieniądza można mówić o realnym prowadzeniu polityki gospodarczej – co mogłoby być o tyle istotne, że próby wprowadzenia takich zmian mogłyby spotkać się z silnym sprzeciwem i próbami „zbankrutowania” państwa przez obecnie uprzywilejowane podmioty i instytucje.

* * *

Przyjęcie tych trzech głównych rozwiązań mogłoby pozwolić na spłatę w ciągu 1-2 lat całego długu narodowego, uniezależnienie się od władzy banków komercyjnych, w tym zagranicznych i prowadzenie rzeczywiście niepodległej polityki państwowej, a także wyeliminowanie wielu bardzo szkodliwych zjawisk, które odczuwają zwykli obywatele (kryzysy finansowe nie mające uzasadnienia w gospodarce realnej, powstawanie spekulacyjnych fortun i gigantyczne malwersacje, spirale długów nie do spłacenia dla przeciętnego obywatela itd.).

Oczywiście niezbędnym byłoby również przeprowadzenie odpowiednich dostosowań po stronie wymiany walutowej, w tym w zakresie wpływu ze strony międzynarodowych rynków finansowych. A także udziału Polski w organizacjach międzynarodowych (np. Europejskim Systemie Banków Centralnych). Wobec wyzwań związanych ze zmianą zasad emisji i obiegu pieniądza byłyby to jednak sprawy drugoplanowe i prostsze do rozwiązania, a w sytuacji dużych trudności stwarzanych przez daną organizację rząd, który miałby odwagę podjąć się przebudowy systemu finansowego, zapewne nie wahałby się rozważyć sensowności wystąpienia z niej.

A przynajmniej takie wnioski można by wysnuć w oparciu o zdrowy rozsądek. Jednocześnie już 250 lat temu działania wdrożone w oparciu o zwykły zdrowy rozsądek doprowadziły do wojny o niepodległość kolonii amerykańskich. Odnosząc to do czasów obecnych – podjęcie działań zmierzających do zmiany zasad emisji pieniądza mogłoby oznaczać, że w praktyce uwarunkowania międzynarodowe mogłyby być dużo bardziej problematyczne, niż wynikałoby to ze statutów organizacji, w których Polska jest członkiem. Choć to jest już temat na zupełnie inny artykuł…

 

Na zakończenie

 

Na koniec warto jest wspomnieć o pierwotnej funkcji pieniądza – pamiętajmy, że była to przede wszystkim funkcja rozliczeniowa, zastępująca wymianę towar za towar i służebna wobec rzeczywistych procesów produkcji i wymiany, rzeczywistych dóbr i usług. Obecnie jest odwrotnie, to gospodarka została podporządkowana mechanizmom finansowym, co doprowadza do absurdów, takich jak np. istnienie w Polsce z jednej strony rzeszy bezrobotnych, którzy gotowi byliby podjąć pracę nawet za nieduże wynagrodzenie, a także wielkiego, niezaspokojonego popytu na dobra i usługi, o czym świadczy olbrzymia ilość ludzi żyjących w Polsce w ubóstwie, a z drugiej strony: kryzys nadprodukcji, pełne półki sklepowe i trudności ze zbytem, spadek sprzedaży i przychodów, a wraz z tym produkcji i zatrudnienia. Z punktu widzenia realnej gospodarki jest to zupełnie bez sensu i świadczy o tym, że problem leży nie tyle w procesach realnych, np. braku wykształcenia itd., ale w wadliwie, a wręcz fatalnie skonstruowanym systemie finansowym – który z góry zakłada wielkie kryzysy gospodarcze i społeczne, w którym niemożliwe jest posiadanie oszczędności, które nie byłyby okupione czyimś zadłużeniem i lawinowo rosnącymi odsetkami. Oczywiście, duża część pracy została „wyeksportowana” do Chin, Indii i innych krajów, w których wynagrodzenie jest na poziomie zbliżonym do niewolniczego, jednak nie zmienia to faktu, że zjawisko dużego, niezaspokojonego popytu i nadprodukcji z jednej strony oraz dużego i rosnącego bezrobocia z drugiej strony obserwuje się w większości krajów gospodarczo rozwiniętych.

Miejmy nadzieję, że w realna władza trafi kiedyś w ręce ludzi, którzy będą w stanie wprowadzić takie zasady emisji i obiegu pieniądza, aby sprzyjały one wzrostowi gospodarczemu i dobrobytowi. I życzmy im wtedy potężnej opieki Bożej.

 

______________________________________________________________________________________

Przypis:

Zgodnie z oficjalnymi danymi NBP dotyczącymi podaży pieniądza (http://nbp.pl/home.aspx?f=/statystyka/pieniezna_i_bankowa/m3.html), w marcu 2012 r. całkowita ilość gotówki w obiegu wynosiła ok. 109 mld zł (z tego w kasach banków znajdowało się 9,1 mld zł) – na tle całkowitej ilości pieniądza w gospodarce w tym miesiącu (tzw. agregat M3) na poziomie 874,5 mld zł. Oznacza to, że pieniądz wyemitowany przez NBP (gotówka, bez depozytów i innych zobowiązań stanowiących źródło dalszej kreacji pieniądza i zaliczanych do szerszych pojęć pieniądza w obiegu) stanowiła ok. 12,5 % całości pieniądza w obiegu. Warto tu dodatkowo zauważyć dwa aspekty:

  1. jeżeli zebralibyśmy całość będącej w Polsce w obiegu gotówki (109 mld zł) i podzielili ją równo między obywateli w Polsce (ok. 38,5 mln osób w 2011 r.), to otrzymalibyśmy kwotę ok. 2831 zł – tyle gotówki przypadałoby na każdego obywatela (włączając w to niemowlęta i dzieci – jeżeli odliczymy dzieci i młodzież, którzy w 2010 r. stanowi ok. 19 % ogółu społeczeństwa (źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Ludno%C5%9B%C4%87_Polski), kwota ta wyniosłaby ok. 3495 zł na osobę dorosłą),

  1. jeżeli w szacunkach uwzględnilibyśmy tylko gotówkę w kasach banków, pod kątem możliwości wypłaty środków z konta bankowego, wtedy wartości te przy analogicznych założeniach wyniosłyby: ok. 236 zł na każdego obywatela Polski oraz ok. 292 zł na każdą osobę dorosłą.

Warto o tym pamiętać w sytuacji, gdyby doszło do nagłej, masowej wypłaty środków z banków. Autorowi tego tekstu przypomina to nieco informację z filmu „Titanic”, o ilości miejsc w łodziach ratunkowych w odniesieniu do ilości pasażerów na pokładzie.

______________________________________________________________________________________

Zobacz także:

Ron Paul i masoneria

 

21 comments on “Pułapki systemu waluty złotej

  1. tak o tym absurdzie juz czytalem kiedys. Czyli wniosek z tego taki ze nasze podatki wystarczalyby na zaspokojenie wydatkow naszego kraju a caly ten dlug jest sztucznie pompowany przynajmniej ja tak to rozumiem. I zastanawia mnie dlaczego zaden rzad nie mial zamiaru takiego stanu rzeczy zmieniac. Jest to gdzies zabronione w konstytucjii czy co? A moze ktos poprostu nie chce nic zmieniac nie wiem nie mam pojecia moze wy cos wiecie na ten temat?

    • Oczywiście, że nigdzie zakaz zadłużania narodu nie jest zapisany. Zdaje się, że Korwin Mikke opowiadał kiedyś, że będąc posłem wystąpił z postulatem, aby wpisać do konstytucji zakaz uchwalania budżetu z deficytem, na co cała izba ryknęła śmiechem.

      • Michalkiewicz o tym mówi

        W jednym Michalkiewicz się raczej myli – to nie skutek głupoty “naszych umiłowanych przywódców”, ale ich celowe, agenturalne działanie w interesie banksterów (na wschodnio-europejskim gruncie głównie Sorosa).

  2. Ja wiem że nic się na lepsze nie zmieni ponieważ wszystko co my tutaj mamy w Polsce jest zależne od tych samych ludzi cą rządzą w Ameryce a głównym decydentem i zarazem łącznikiem w naszym kraju jest Andrzej Olechowski który należy do grupy Bilderberg i komisji Trójstronnej.I to jest jedno czy przy władzy będzie PO czy PIS itak to nie oni podejmują decyzje w tym kraju.

  3. Wszystko dąży do wyzysku, absurdu i ucisku, myślę że ci najwyżej w Polsce doskonale zdają sobie sprawę z tego co robią. To prawda makaveligangsta, bez względu na to kto dojdzie do władzy i tak będzie to samo, ale ludziom trzeba dać pozór wyboru i podzielić ich jeszcze bardziej. My, którzy wiemy co się dzieje możemy tylko informować i pokazywać prawdę, jednak w większości przypadków to będzie gadanie do słupa. Jak to pisał poeta, Adam Asnyk:
    Bezsilne gniewy, próżny żal!
    Świat pójdzie swoją drogą.

  4. “Jesteśmy wdzięczni wydawcom Washington Post, New York Times, Time Magazine i innym wielkim publikacjom, których menadżerowie uczestniczyli w naszych spotkaniach i dotrzymali swych obietnic zachowania dyskrecji przez blisko 40 lat. Byłoby dla nas niemożliwością zrealizowanie naszego planu budowy światowego rządu, jeśli bylibyśmy w tym czasie przedmiotem zainteresowania prasy. Dziś jednak świat jest już dużo bardziej wyrafinowany i przygotowany do organizacji rządu światowego. Idea ponadnarodowej suwerenności elit intelektualnych i światowych bankierów jest z całą pewnością korzystniejsza od narodowego samostanowienia, praktykowanego w minionych stuleciach. ”
    – David Rockefeller (1991)

    “Dajcie Polakom rządzić, a sami się wykończą.”
    – Otto von Bismarck.

    “Gdyby Rothschild chciał zostać królem Francji, zostałby nim w każdej chwili.”
    – Giuseppe Mazzini.

    “Gdyby moi synowie nie chcieli wojen, to by tych wojen nie było.”
    – Madame Mayer Amschel Rothschild

    “Nie obchodzi mnie, jaka marionetka zasiada na tronie brytyjskim (…) człowiek, który kontroluje podaż brytyjskiego pieniądza, kontroluje zarówno podaż pieniądza jak i brytyjskie imperium”.
    – Nathan Mayer Rothschild

    “Więcej niż 3 mln Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów. Nigdy na to nie zezwolimy. Będziemy nękać ich tak długo, dopóki Polska się znów nie pokryje lodem. Jeżeli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie poniżana i atakowana na forum międzynarodowym”.
    – Izrael Singer (1943) – były sekretarz generalny Światowego Kongresu Żydów w latach 2001-2007; słowa wypowiedziane w dniu 19 kwietnia 1996 r. (Światowy Kongres Żydów).

    To tylko kilka z cytatów lecz mówią same za siebie.

    A tutaj dobry kawałek

    Trzeba się jednoczyć szukać przyjaciół nie wrogów.

    ____

    Rad:

    Prosiłbym o nie wrzucanie hurtowych ilości teledysków, jeden po drugim… zwłaszcza że jest to nie na temat.

    • Cytaty konkretne, wypowiedziane przez największych …… (nie znam słowa tak wulgarnego) na świecie. Demony w ludzkich ciałach, tak urodzeni że zamiast duszy jest czysty demon.

      Widzę że Ziomy zaczynają myśleć, w swych utworach nawołują do zgody i jedności, bo w zgranym Narodzie siła. W końcu zaczynają gadać konkretnie w muzie. Komerchy nie załadują w tekstach czegoś takiego, bo pożegnali by się z kasiorą ( hajsem :) ) Niech tworzą, mają niezły odbiór wśród młodych.
      W tym pierwszym klipie Tabasko – Wychowani w Polsce jeden z Ziomków spalił wizerunek snoop dogg’a jednego z pseudo raperów USA, masona, okultystę. Miał ten dogg wspólny utworek z tą katty peery

      Zobaczcie jaka symbolika w przekazie, ten dogg udaje lucka, gra sobie w gierkę, obiecuje słodkości czy coś tam, gdy się z nimi zabawił to na końcu sobie zeżarł babeczki. W ogóle jakieś węże, po których się wspina itd. Takie słodkie wydanie zupełne inne niż klipy pustej baby (gaga).

      Tak przy okazji może podsunę pomysł na temat Rad, warto zainteresować się tą panią kate perry, nie będę robić offtopa. Zapewne większość to zna, mimo to zobaczcie jak tu zaszaleli wizualnie i z tekstem piosnki tej, na końcu baphomet jak patrzy, paskudny androgen z kopytami. Dorobiła się paru teledysków ze stajni rogatego.

      Dużo tego syfu w mtv czy vivach, czym więcej z tego legionu będzie się demaskować tym lepiej, dużo ludzi młodych nie trybi a patrzy, żawsze ktoś skorzysta wchodząc na LBT i uratuje swą dusze.

      • Polecam znaleźć sobie tekst tej drugiej pieśni pochwalnej dla Szatana i sobie przeczytać. Nawet bez teledysku widać dobrze o co tu chodzi.

      • Jest na youtube bardzo dokladna analiza tej piosenki. Cala ta piosenka to modlitwa do szatana.

  5. Hmm… no to może trzeba dążyć do demokracji bezpośredniej? Bo obecnie mamy „demokracje” reprezentatywną. Bo my wiemy kto rządzi światem ale większość ludzi myśli ze skoro politykow pokazuja w TV to oni rządzą a tak oczywiscie nie jest, wydaje mi sie ze cos takiego jak demokracja bezposrednia lepiej by ludzie to chwycili, a cel w sumie ten sam odsunac marionetki od wladzy i sprzedawania naszego kraju co wy na to?

  6. Ludzię myślą że mają wolny wybór i demokrację więc do nich to nie trafi a jeżeli chodzi o Snoopa to kiedyś jak jeszcze 2Pac żył był dobry w tym i słuchałem go ale odkąd prawdziwy rap na zachodzi zmarł wraz z Eazy-E 2Pac Notorious B.I.G więc Dogg został sam i pewnie nawet nie miał wyboru bo jak nie każdy wie Illuminati przyczynili się do tych śmierci i oni o tym mówili przed własną śmiercią a media zaprezentowały to w taki sposób że była to wojna między wschodnim a zachodnim wybrzeżem. ;(

  7. to jest tekst piosenki Katy Perry – E.T. (Futuristic lover) niezla szajba!!:
    Jesteś taki hipnotyzujący
    Czy byłeś diabłem?
    Czy aniołem?

    Twój dotyk przyciąga (mnie)
    Czuje jakbym unosiła się w powietrzu
    [dotyk] Zostawia moje ciało rozżarzone

    Oni mówią mi „Bój się”
    Ale Ty nie jesteś jak oni
    Jesteś futurystycznym kochankiem
    Masz inne DNA
    Oni Cię nie zrozumieją…

    Pochodzisz z całkiem innego świata
    Z innego wymiaru
    Otwierasz mi oczy
    I jestem gotowa iść
    Więc prowadź mnie do światła
    pocałuj mnie, po-po-całuj mnie
    Zaraź mnie swoją miłością
    Wypełnij swoją trucizną

    Zabierz mnie, za-za-zabierz mnie
    Chcę być Twoją ofiarą
    Gotową na uprowadzenie

    Chłopcze, jesteś inny
    Twój dotyk jest tak obcy
    To jest nadnaturalne
    Pozaziemskie

    Jesteś taki ponaddźwiękowy
    Chcę poczuć moce, jakimi władasz
    Oszołom mnie swoim laserem
    Twój pocałunek jest kosmiczny
    Każdy ruch magiczny

    Pochodzisz z całkiem innego świata
    Z innego wymiaru
    Otwierasz mi oczy
    I jestem gotowa, by iść
    Więc prowadź mnie w światłość

    Pocałuj mnie, po-po-całuj mnie
    Zaraź mnie swoją miłością
    Wypełnij swoją trucizną

    Zabierz mnie, za-za-zabierz mnie
    Chcę być Twoją ofiarą
    Gotową na uprowadzenie

    Chłopcze, jesteś inny
    Twój dotyk jest tak obcy
    To jest nadnaturalne
    Pozaziemskie

    To jest ponadzmysłowe, na zupełnie innym poziomie
    Chłopcze, jesteś moją szczęśliwą gwiazdą
    Chcę nadawać na Twoich falach
    I być tam, kiedy zaczniesz drżeć
    Dla Ciebie zaryzykuje wszystko… wszystko
    I…
    Pocałuj mnie, po-po-całuj mnie
    Zaraź mnie swoją miłością
    Wypełnij swoją trucizną

    Zabierz mnie, za-za-zabierz mnie
    Chcę być Twoją ofiarą
    Gotową na uprowadzenie

    Chłopcze, jesteś inny
    Twój dotyk jest tak obcy
    To jest nadnaturalne
    Pozaziemskie

    Pozaziemskie
    Pozaziemskie

    Chłopcze, jesteś inny
    Twój dotyk jest tak obcy
    To jest nadnaturalne
    Pozaziemskie

  8. Dawno dawno temu system ekonomiczny był prosty w swej naturze, kazdy produkował to co potem uzywał na wymianę za produkty kogos innego by w ogólnym rozrachunku zabezpieczyć sobie istnienie.

    Ponieważ trzymanie, czesto wielkogabarytowych, przedmiotów na zamiane na inne przedmioty stało się z czasem niewygodne wprowadzono ekwiwalenty tych przedmiotów zwane walutą. I teraz zamiast wymieniać rzecz na rzecz , wymienia się ją za bądź na pieniądze które łatwiej przechowywać.

    Skoro w systemie pojawił sie wartościowy ekwiwalent dóbr rzecz jasna pojawili się także kolekcjonerzy (złodzieje) czy fałszerze monet bo wiadomo iż natura ludzka jest ułomna i skora do chciwości. Odpowiedzia na to byli bankierzy oferujący ludziom bezpieczeństwo ich pieniedzy w zamian za zdeponowanie ich u nich. Bankierzy mając pieniądze mogli zacząć użyczac pożyczek czy też namawiać depozytariuszy do brania kredytów pod zastaw włąsnych monet w zamian za niewielki udział w interesie czyli znane dzis odsetki od kredytów.

    W ten sposób powstał dzisiejszy syetem finansowy. W modelu idealnym wykreowanie jakiegokolwiek dobra powinno spowodować wykreowanie pieniędzy potrzebnych na jego wykupienie (bilansowe WINIEN MA). Ale taki system wykazywałby sie zbytnia płynnoscią i powodowałby iz bankierzy byliby w nim niepotrzebni. Dlatego tylko część dóbr ma pokrycie w walucie krążącej w obiegu czy zdeponowanej jako rezerwy walutowe. Reszta to gwarancja państwa iż w razie konieczności weżmie kredyt u bakierów na wykup swoich/ cudzych przedmiotów (to znany jako waluta światowa).

    Obecny model przedmioty- rezerwy walutowe ma trzy główne wady.
    1. Jesli gwarant wykupienia przedmiotów zasila system niezliczona iloscia swoich pieniedzy to następuje to co mozna określic jako „zalew szklanych paciorków” (tak USA się finansuje). Ludzie wyprzedają swoją własność za ogromne i czysto wirtualne góry pieniędzy które z dnia na dzień traca na wartości z uwagi na niekontrolowany dodruk pieniedzy. W efekcie końcowym gwyrolowani gracze zostają z góra makulatury która kiedys była pieniadzem i bez dóbr mogących być dalszym uczestnikiem wymiany.
    2. Ogranicza sie podaż wolnego pieniądza na rynku przyciskając śruby podatkowe (bo państwo też już jest uczestnikiem a nie gwarantem i tez musi zbierac kasę na spłate swoich pozyczek). Rezultat jest taki iz powoduje to zarzynanie małych i srednich przedsiebiorstw na rzecz duzych mających i odpowiednie rezerwy srodków pozwalających przetrwać okres dojenia rynku z pieniedzy, jak i dojscia do urzędników gwarantujących im za „srebrniki” zwolnienia z obciążeń.
    3. Powyższe 2 punkty opisywały manipulacje po stronie waluty, innym ulubionym działąniem fałszerzy jest oszukiwanie po stronie „przedmiotów” zalewając rynek dobrami o sztucznie zawyżonych wartościach po to by za nie doprowadzac do kolapsu rynku drenujac go z kasy i zmuszając „nadzorców” do pozyczania gotówki na jego zasilanie. Idealnym przykładem sztucznie pompowanego przedsiewzięcia nie mającego realnego pokrycia w wartości własnej a tylko w nadmuchiwanych ocenami doradców finansowych wycenach akcji (kolejny substytut pieniądza) jest obecne wejście facebooka na giełdę. jest to kolejne rolowanie uczestników rynku na nadzieje iz znajdzie się więcej podobnych im chciwych frajeró skłonnych grać na zwyżkę akcji (wystawiając zlecenia kupna z coraz wyższymi cenami za pojedyńczą akcje).

    Opisane w artykule rozwiązania sa niestety, poza pomysłem wykorzystania NBP by zejśc z długu wewnętrznego, pomysłami tylko konserwującymi obecny system finansowy. Takimi samymi pomysłami są, firmowane biblią, pomysły przejścia na obrót bezgotówkowy – który jest tylko kolejnym pomysłem na wyrolowanie z rynku małych i srednich a w późniejszym etapie kooperujących z nim dużych przedsiębiorstw.

    Bez zmiany paradygmatu z człowiek-przedmiot rynku na rynek-zaspokajacz potrzeb człowieka kazda reforma będzie prowadzuiła do przepływów dóbr ku osobom sterującym rynkiem z prawnego (przepisy) czy ekonomicznego (pozyczkodawcy) poziomu. Państwo – jego rolą – jest samowystarczalność i ekonomiczna i militarna ( kupowana broń nigdy nie daje 100% gwarancji że zawsze bedzie działać). Państwo ma dbac by jego mieszkańcy czuli się w nim potrzebni i spełnieni gdyż to eliminuje wydatki na resorty represyjne. Obecna technika stoi na takim poziomie iż nie jest problemem płacić ludziom pieniądze w stopniu wystarczającym na zaspokajanie ich wszelkich potrzeb (normalnych a nie ekstrawagancji) tylko za samo istnienie obywatela. Aby do tego doszło Państwo musi odzyskać role gwaranta własnego wewnętrznego obiegu walutowego co z uwagi na obowiązujący system „money debt based on PKB” i chciwość polityków (zachłystywanie się łapówkami – górami kolejnych szklanych paciorków) będzie trudne do spełnienia.

    Każda wojna jest naturalnym resetem ekonomi do wymiany przedmiot-przedmiot. Po wojnie pasozyty systemu czyli wszelacy ekonomisci czy doradcy finansowi staja się zbedni i sa samoeliminowani przez naturę poprzez głód bo oni nie mają nic co mogłoby im pomóc zdobywać zywność poprzez wymianę. Powinni o tym pamietać pudrująć smierdzącego trupa Breton Woods.

    • Dzień dobry, dziękuję za interesujący komentarz. W ramach odniesienia i ku lepszemu zrozumieniu treści zamieszczonych w artykule, odnosząc się kolejno do poruszonych zagadnień:

      1. „Dawno dawno temu system ekonomiczny był prosty w swej naturze, kazdy produkował to co potem uzywał na wymianę za produkty kogos innego by w ogólnym rozrachunku zabezpieczyć sobie istnienie.” (i dalej)

      Jak najbardziej, jednak wraz ze wzrostem poziomu skomplikowania wytwórczości i konieczności współpracy przez setki, a nawet tysiące podmiotów nad wytworzeniem danego dobra (np. budowa samolotu) zmiany rozliczeń, w tym wprowadzenie umownego środka wymiany, jakim jest pieniądz, były niezbędne. Pomysł powrotu do wymiany towar za towar nie jest stąd najlepszym rozwiązaniem. Należałoby raczej szukać sposobów jak wyeliminować patologie istniejące w obecnym systemie finansowym, a nie odrzucać wynalazek pieniądza jako taki.

      2. „W ten sposób powstał dzisiejszy system finansowy. W modelu idealnym wykreowanie jakiegokolwiek dobra powinno spowodować wykreowanie pieniędzy potrzebnych na jego wykupienie (bilansowe WINIEN MA). Ale taki system wykazywałby sie zbytnia płynnoscią i powodowałby iz bankierzy byliby w nim niepotrzebni. Dlatego tylko część dóbr ma pokrycie w walucie krążącej w obiegu czy zdeponowanej jako rezerwy walutowe. Reszta to gwarancja państwa iż w razie konieczności weżmie kredyt u bakierów na wykup swoich/ cudzych przedmiotów (to znany jako waluta światowa).”

      Przykład kolonii amerykańskich pokazuje, że MOŻLIWYM JEST STWORZENIE SYSTEMU, W KTÓRYM WYKREOWANIE OKREŚLONYCH ILOŚCI DÓBR (i usług) POWIĄZANE JEST Z WYKREOWANIEM ODPOWIEDNIEJ ILOŚCI PIENIĄDZA. Nie oznacza to jednak, że banki byłyby w nim niepotrzebne – kluczowym jest sposób, w jaki funkcjonują one na rynku. Proponuję, z szacunkiem dla osoby, która napisała komentarz, raz jeszcze przeczytać trzy główne, kluczowe założenia, zarówno przy koloniach, jak i proponowanych rozwiązaniach. Problemem jest przede wszystkim emisja pieniądza odsetkowego, a także emisja pieniądza przez podmioty prywatne, a nie państwowe, która – jeżeli byłaby dokonywana przez państwo, w sposób podobny jak w przypadku kolonii amerykańskich – mogłaby skutecznie uzależnić ilość pieniądza w obiegu od ilości wytworzonych dóbr i usług, aby ułatwić wymianę.

      Dodam jeszcze, że właśnie z emisji na poziomie prywatnym, a nie państwowym, wynika brak pokrycia w pieniądzu realnych dóbr i usług. Nie mówiąc już o tym, że państwo tak naprawdę niczego nie gwarantuje (bo nie jest w stanie) i w przypadku kryzysu gospodarczego po prostu ogłasza niewypłacalność, a społeczeństwo traci (jak np. obecnie Grecja, wcześniej Argentyna lub Rosja).

      3. „Jesli gwarant wykupienia przedmiotów zasila system niezliczona iloscia swoich pieniedzy to następuje to co mozna określic jako “zalew szklanych paciorków” (tak USA się finansuje). Ludzie wyprzedają swoją własność za ogromne i czysto wirtualne góry pieniędzy które z dnia na dzień traca na wartości z uwagi na niekontrolowany dodruk pieniedzy. W efekcie końcowym gwyrolowani gracze zostają z góra makulatury która kiedys była pieniadzem i bez dóbr mogących być dalszym uczestnikiem wymiany.”

      Tak, całkowicie się zgadzam. Poza tym, że USA niczego nie gwarantują, a po prostu „drukują” pieniądze w ramach manipulacji jego podażą na poziomie prywatnej spółki (FED), która jest wypaczeniem opisanym również w artykule (FED rozszerza podaż pieniądza maksymalnie właśnie po to, aby następnie gwałtownie ją skurczyć, co pozwala na wykup za bezcen, a właściwie bardziej istotne: przejęcie kontroli, nad różnymi dobrami, przedsiębiorstwami, a w rezultacie wszystkim, co pozostaje jeszcze niezależne). Chodzi właśnie o to, aby: a) kontrolować podaż pieniądza poprzez kontrolę nad bankiem centralnym (w ramach rządu, odebranie prawa do emisji bankom prywatnym) b) dostosowywać podaż pieniądza do realnej ilości dóbr i usług w gospodarce.

      4. „Ogranicza sie podaż wolnego pieniądza na rynku przyciskając śruby podatkowe (bo państwo też już jest uczestnikiem a nie gwarantem i tez musi zbierac kasę na spłate swoich pozyczek).” (i dalej)

      Podatki wynikają właśnie z bezsensownego systemu emisji pieniądza oprocentowanego u źródła, a także tego, że są emitowane w formie kredytu, do tego za pośrednictwem banków komercyjnych. Przyjęcie modelu takiego, jak był stosowany początkowo w koloniach amerykańskich, rozwiązałoby ten problem. Na tym tle powstaje oczywiście cały szereg dalszych wypaczeń i zwyczajnych oszustw.

      5. „Opisane w artykule rozwiązania sa niestety, poza pomysłem wykorzystania NBP by zejśc z długu wewnętrznego, pomysłami tylko konserwującymi obecny system finansowy.”

      Bardzo prosiłbym, aby raz jeszcze przeczytać sugerowane rozwiązania. Powiedziałbym raczej, że jest to kompletne przebudowanie od podstaw i raczej „zniszczenie” obecnego, opartego na długu systemu, a zamiast tego wprowadzenie w jego miejsce pieniądza: a) nie opartego na długu, b) nieoprocentowanego, c) emitowanego w ilości mającej pokrycie w rzeczywiście wytworzonych dobrach i usługach.

      Postuluje to zresztą sam piszący ten komentarz, w dalszej jego części :
      „Aby do tego doszło Państwo musi odzyskać role gwaranta własnego wewnętrznego obiegu walutowego co z uwagi na obowiązujący system “money debt based on PKB” i chciwość polityków (zachłystywanie się łapówkami – górami kolejnych szklanych paciorków) będzie trudne do spełnienia.”

      6. „Bez zmiany paradygmatu z człowiek-przedmiot rynku na rynek-zaspokajacz potrzeb człowieka kazda reforma będzie prowadzuiła do przepływów dóbr ku osobom sterującym rynkiem z prawnego (przepisy) czy ekonomicznego (pozyczkodawcy)”

      Nie istnieje „rynek” jako mityczna siła, oderwana od jego uczestników. Człowiek (w szeroko rozumianym pojęciu) zawsze będzie jednocześnie przedmiotem tego rynku, jak i tym, którego potrzeby rynek zaspokaja. Rozumiem, że chodzi o to, aby rynek zaspokajał w większym stopniu potrzeby szeregowych ludzi, a nie służył tylko wąskiej kaście uprzywilejowanych osób. Rozumiem również, że intencją autora tego komentarza jest, aby działo się to z zachowaniem zasad wolności gospodarczej i osobistej. Mogę tylko się z tym zgodzić. Mam nadzieję, że napisany przeze mnie artykuł jest krokiem właśnie w takim kierunku.

      7. „Każda wojna jest naturalnym resetem ekonomi do wymiany przedmiot-przedmiot. Po wojnie pasozyty systemu czyli wszelacy ekonomisci czy doradcy finansowi staja się zbedni i sa samoeliminowani przez naturę poprzez głód bo oni nie mają nic co mogłoby im pomóc zdobywać zywność poprzez wymianę.”

      Mam nadzieję, że nie jest to pogląd uzasadniający „dobre strony istnienia wojen”… Wojna to zło, moment, w którym ludzie całkowicie zawodzą i do głosu dochodzą elementy… z piekła rodem. Ewentualnych pasożytów systemu można usunąć/przekształcić w dużo bardziej cywilizowany sposób. A z ekonomistami i doradcami finansowymi problem jest taki, że zaprzedają oni niestety dusze bożkowi Mamonowi, a nie trzymają się prawdy. System obiegu pieniądza obiektywnie jest potrzebny, a zbankrutowanie państwa i całkowite wyeliminowanie obiegu pieniężnego swego czasu testowali już komuniści w Rosji po rewolucji październikowej – ze strasznym dla narodu skutkiem. Problemem nie jest sam fakt doradzania, ale bardziej to kto doradza, jaką posiada wiedzę i jakimi przesłankami się przy tym kieruje. Niestety obecnie, i tu zgadzam się częściowo z autorem komentarza, obserwowany jest swoisty „wysyp” fałszywych autorytetów, w tym naukowych, którzy celowo manipulują faktami. Jednak tym bardziej istnieje stąd potrzeba, aby głosić prawdę, aby nie „wylać dziecka z kąpielą”.

      Autorowi komentarza raz jeszcze dziękuję za szerszy i na temat komentarz. Pozostałe komentarze, choć nie zawsze na temat, są oczywiście również interesujące.

      Krzysztof

      • Proponowany model jest modelem istniejacym dotychczas tylko z przeniesieniem emitenta z zagranicznego od którego pozyczamy pieniadze na krajowego który te same pieniadze tez będzie drukował z powietrza tyle, że bez opłat (%) za farbe i taksy klimatycznej za transport przez Atlantyk. Mówienie, iz wydrukowane przez Bank Centralny pieniądze będzie mozna dalej pozyczać nic nie zmienia z punktu widzenia przedsiebiorcy czy konsumenta bo i tak i tak pozycza i tak i tak jest niepewny jutra poprzez przepisy o „wypowiedzeniu kredytu” . Jedyną zmiana jest wieksze nasytcenie rynku pieniedzmi z równie magicznymi sformułaniami „:właściwym poziomem”. To juz budzi zastrzeżenia co do kolejnych machlojek gdyz na tym rynku nie ma uczciwych graczy. Uczciwośc wymusza tylko takie nasycenie dobrami (tu pieniędzmi) by nikomu nie chciało się ich fałszować z kontrola niesamowitej ochoty podnoszenia cen bo jest duzo pieniędzy na rynku. Wiara w uczciwość emitenta jest pochopna. Jeszcze się taki w historii nie zdazył. Tym bardziej nie zdaży wśród osób z syndromem swińskich oczek.

        Co do modeli alternatywnych mozna sobie wyobrazić i taki gdzie każde Państwo co miesiąc bedzie dawało każdemu obwatelowi okresloną ilość pieniedzy na zaspokojenie jego potrzeb i zakup produkowanych (importowanych) dóbr. Jesli we wszystkich krajach ludzie będa dostawali tą sama ilość pieniedzy bez względu na ich koloryt i wybrannictwo to przy pilnowaniu cen towarów im dostarczanych (powinny być w miare jednakowe) powinno wyeliminować to znane dziś bańki spekulacyjne tworzone przez gromadzące nadwyżki pustego peiniądza towarzystwa lichwiarskie. Firmy w takim modelu pieniądze na działalnośc by pożyczały bezposrednio od emitenta. A Państwo zdobywały by pieniądze poprzez podatki od firm czy sprzedaż należacych do Państwa surowców. Ale to taki luźny przykład, że można wyjśc poza ramy obecnego myślenia bez wnikania w jego funkcjonalną zasadność. Na pewno mozna wymyśleć lepsze modele działąjące z założeniem iz każdy uczestnik rynku to oszust sprzedający buble po zawyzonej cenie czyli tak jak to teraz ma miejsce.

        PS. Kadafi sobie pożyczał z Banku Centralnego z pominieciem pajeczyny zagramanicznych komercyjnych. Chłop chciał dobrze ale go niewidzialna reka lichwy dopadła.

        PS. Banki sa zbędnym dodatkiem do gospodarek, nie dodają do nich dokładnie nic poza kolejnym fiskanym narzedziem odsetkami. i poprzez celowe wymówienia kredytu narzedzia do bankrutowania nieporzadanych inwestorów

        PS. Ostatni akapit jest tylko informacją. Ekonomiści to taka klasa próżniacza starająca się do efektów działań rynku dopasowac jakąś modną teorie matematycznie podbudowaną. Niestety każda ich teoria rypie się o instytucje samowystarczalności czy zapewnienie spełnienia newralgicznych potrzeb któych w swoich modelach nie uwzględniają jako zbyt trywialnych (przeczących wykutym dogmatom) dla ich umysłów. Na wojnach wygrywaja ci którzy w trakcie jej trwania zdołają zgromadzic duzo walorów uzywanych później (wymuszonych na innych do używania później) jako środek płatniczy czy gwarant takiej płatności – jak w czasie 2 WŚ USA złoto.

        • „Proponowany model jest modelem istniejacym dotychczas tylko z przeniesieniem emitenta z zagranicznego od którego pozyczamy pieniadze na krajowego który te same pieniadze tez będzie drukował z powietrza tyle, że bez opłat (%) za farbe i taksy klimatycznej za transport przez Atlantyk.”

          Nie jest to prawda. Niestety mam wrażenie, że piszący ten komentarz nie do końca rozumie obecny mechanizm kreacji pieniądza. Prosiłbym jednak nie wprowadzać w błąd innych czytających. Proszę zauważyć, że:
          a) emitentem złotego polskiego jest NBP (czyli nie jest to zagranica), a wymiana międzynarodowa i napływ innych walut to osobny temat, choć nie jestem pewien, czy należy to tu szczegółowo omawiać,

          b) proponowany system jest całkowicie różny od obecnego, ze względu na różnicę w rodzaju emisji (nieoprocentowana), podmiocie emitenta (NBP, a nie banki prywatne) i innych elementach, tworzących coś zupełnie innego.

          „Mówienie, iz wydrukowane przez Bank Centralny pieniądze będzie mozna dalej pozyczać nic nie zmienia z punktu widzenia przedsiebiorcy czy konsumenta bo i tak i tak pozycza i tak i tak jest niepewny jutra poprzez przepisy o “wypowiedzeniu kredytu” . „

          Nie rozumiemy się. Chodzi właśnie o odejście od gospodarki opartej na długu – w sposób i na zasadach opisanych w artykule.

          „Uczciwośc wymusza tylko takie nasycenie dobrami (tu pieniędzmi) by nikomu nie chciało się ich fałszować z kontrola niesamowitej ochoty podnoszenia cen bo jest duzo pieniędzy na rynku.”

          Oznacza to, mówiąc słowami ekonomii, że uczciwość możliwa jest tylko w warunkach wysokiej inflacji/hiperinflacji lub administracyjnej kontroli cen. Z punktu widzenia gospodarki, równowagi gospodarczej, poziom cen ustalany jest jako wypadkowa masy pieniężnej i ilości dóbr, które można za nie nabyć. Jeżeli wprowadzonoby administracyjną kontrolę cen, to wracamy do czasów socjalizmu, tworzy się wtedy „drugi obieg” itd. Stwierdzenie z komentarza nie jest prawdziwe.

          „Wiara w uczciwość emitenta jest pochopna. Jeszcze się taki w historii nie zdazył. Tym bardziej nie zdaży wśród osób z syndromem swińskich oczek.”

          Dlatego system powinien opierać się nie na wierze, tylko na kontroli ze strony społeczeństwa – które może np. odwołać niewłaściwie wykonujących swe obowiązki reprezentantów. Na ten moment w praktyce nie ma większej kontroli nad emisją dokonywaną przez banki prywatne, często do tego w interesie niezgodnym z interesami państwa i obywateli.

          „Co do modeli alternatywnych mozna sobie wyobrazić i taki gdzie każde Państwo co miesiąc bedzie dawało każdemu obwatelowi okresloną ilość pieniedzy na zaspokojenie jego potrzeb i zakup produkowanych (importowanych) dóbr. „

          Tak, swego czasu testowali to już komuniści, postulaty mieli podobne. Skutki znamy. Zdanie to nie jest prawdziwe, co najwyżej w stosunku do emerytów i rencistów, a także inwalidów.

          „ A Państwo zdobywały by pieniądze poprzez podatki od firm czy sprzedaż należacych do Państwa surowców. „

          To jak rozumiem… nieprzemyślane stwierdzenie. Żeby nie powiedzieć „żart”, w kontekście opublikowanego materiału. Po co państwo ma zdobywać pieniądze od firm, jeżeli jest to środek rozliczeniowy, którego same jest emitentem? Komu miałoby one sprzedawać surowce, własnemu bankowi centralnemu? A odwracając pytanie, aby pokazać większy absurd tego stwierdzenia: od kogo pieniądze mają zdobywać firmy? (…)

          „Na wojnach wygrywaja ci którzy w trakcie jej trwania zdołają zgromadzic duzo walorów uzywanych później (wymuszonych na innych do używania później) jako środek płatniczy czy gwarant takiej płatności – jak w czasie 2 WŚ USA złoto.”

          No to wracamy do podstaw: należy jak rozumiem wprowadzić walutę opartą na złocie, a najlepiej samo czyste złoto. Ech… Proponuję raz jeszcze przeczytać mój artykuł.

          A jeżeli już zakładamy scenariusz wojenny, to mogę podpowiedzieć, że od złota dużo cenniejsze byłoby jedzenie, a w szczególności konserwy, woda pitna itd. Pozwalając sobie na celowe przejaskrawienie, dla lepszego zobrazowania sytuacji: Czy to oznacza, że powinniśmy wprowadzić system waluty opartej na konserwach? (…)

Możliwość komentowania jest wyłączona.