mixedmotive.com.jung

Carl Jung: Okultyzm i psychologia

 

Poniższy materiał znalazłem na forum grono.net. Został opublikowany przez jego anonimową użytkowniczkę – Radtrap

Lansowanie technik okultystycznych pod pozorem nauki zawdzięczamy w dużej mierze Carlowi Jungowi. Jak Silva, Hill czy Richard Bach – i Jung miał duchowego przewodnika. Ów „Filemon” poprowadził go do odkryć potwierdzających główne teorie psychiatry, w tym „archetypy” i „nieświadomość zbiorową”. Koncepcje otrzymane przez Junga od duchowego przewodnika zyskują coraz większy wpływ na każdą dziedzinę życia na Zachodzie; tymczasem Freud, który odrzucał doznania duchowe i okultyzm, spotyka się z rosnącą krytyką. Elmer Green, prowadzący w Fundacji Menningera w Topece w Kansas pionierskie badania nad biosprzężeniem, uważa: „Dobrze się dzieje, iż zainteresowania wśród ogółu społeczeństwa i profesjonalistów przesuwają się ku Jungowskiemu pojmowaniu rzeczywistości i kosmosu”. („Menninger Foundation Finds Interest in Shamanism”, Shaman’s Drum wiosna 1987)

Choć „Filemon” pojawił się jako jego duch-przewodnik dopiero po rozstaniu z Freudem, Carl Jung od dzieciństwa angażował się w okultyzm, podobnie jak rodzice, dziadkowie i inni antenaci. Dom rodzinny matki był tak nawiedzany przez duchy, że jako mała dziewczynka musiała je powstrzymywać na tyle długo, by ojciec (medium i zarazem protestancki duchowny) zdołał napisać niedzielne kazanie. „Co tydzień, o ustalonej porze prowadził intymne rozmowy ze zmarłą pierwszą żoną, zresztą ku wielkiej udręce drugiej żony”, która „też widziała duchy”. (C.G.Jung, Memories, Dreams, Reflections, Pantheon, 1963)

Jung opisywał matkę jako za dnia kochającą, „ale nocą robiła się dziwna. Jak jakiś wieszczek […] archaiczny i okrutny”. Po śmierci dziadka ze strony matki jego rzekomy duch przemawiał ustami kuzynki na seansach spirytystycznych. Jung uczęszczał na nie podczas studiów w Bazylei. Babka Junga ze strony matki przebywała pewnego razu w stanie nieprzerwanego transu przez trzy dni. Opisała wtedy z niezwykłą precyzją nieznane jej osoby, których istnienie zostało potem potwierdzone. Nic dziwnego, że wychowany w takim otoczeniu Jung (który wyznał: „I we mnie jest ta archaiczna natura”) przez całe życie był okultystą.

Psychiatra i badacz zjawisk paranormalnych Nandor Fiodor (Nandor Fiodor, Freud, Jung&Occultism, University Books, 1971): „Rozmowa o związkach Junga z okultyzmem powinna się zacząć od wygodnego zagłębienia się w fotelu. Jest to bowiem historia tak niewiarygodna, tak fantastyczna, że – od kiedy ją ujawniono – psycholodzy analityczni nie umieją się z niej otrząsnąć, psychoanalitycy włożyli ją między bajki, zaś dla parapsychologów okazała się ona dietą tak bogatą, że do tej pory nie zdołali jej w całości przetrawić. Zdumiwa fakt, że przez większość życia Jung nie tylko utrzymywał swe związki z mediumizmem; nieznaną pozostała również jego praca doktorska: „O psychologii i patologii tzw. zjawisk tajemnych”. Ujawnienie [bowiem tej] wstydliwej tajemnicy rodzinnej Junga […] mogłoby zrujnować jego pozycję w świecie naukowym…”

Wraz ze wzrostem popularności wierzeń i praktyk parapsychicznych, okultystyczne ciągotki Junga przestały już kłaść się cieniem na jego sylwetce profesjonalnego psychiatry, a techniki okultystyczne stały się integralną częścią wielu psychoterapii.

W całym świecie zachodnim historyczny fenomen gwałtownie się odradza, co jest ułatwione przyznaniem mu przez psychologię pseudonaukowej interpretacji. Eliminuje ona potrzebę wiary w istnienie Mistrzów w sferze duchowej: bogów, demonów lub czegokolwiek innego – z wyjątkiem wiary w nasz wrodzony potencjał. Teoria, iż byty napotkane po przyjęciu narkotyku, w czasie transu jogicznego lub przez techniki typu metoda Silvy to tylko archetypy z nieświadomości zbiorowej, przydała szamanizmowi nimbu powagi.

Oto fragment programu kursy „Kreatywność w biznesie” wykładanego w prestiżowej Stanfordzkiej Szkole Biznesu. W ciągu wielu lat jego prowadzenia wzięły w nim udział tysiące biznesmenów z najwyższych szczebli:

„Patrzymy w siebie, by odnaleźć indywidualne i uniwersalne źródło. Zwą je wewnętrznym ja, Jaźnią, ukrytym umysłem, bożą iskrą, Boskim Ego, Wielkim JESTEM, Bogiem, Esencją.

JAK SPOTKAĆ WEWNĘTRZNEGO PRZEWODNIKA:

W ćwiczeniu tym poznają państwo swojego strażnika mądrości, czyli duchowego przewodnika – wewnętrzną osobę, która może z Państwem pozostać na całe życie, kogoś, do kogo można się zwracać o prowadzenie. [Tu następuje ćwiczenie relaksacyjne, jako przygotowanie do wizualizacji]

Otocz swoje ciało białym światłem… Wyobraź sobie, że wchodzisz w szczególną sytuację lub w ulubione miejsce… A teraz podchodzi do ciebie wewnętrzny przewodnik. Skup się na jego postaci, gdy się zbliża. Popatrz na twarz.. Możesz nawiązać krótką rozmowę… Zakończ rozmowę.” (Michael Ray, Rochelle Myers, Creativity in Business, Doubleday, 1986)

Psychologia przypomina mi takie połączenie religii, szamanizmu i nauki.

To chyba trochę taki mistyczny supermarket niespotykanych rozmiarów i handel „duchowością”. Rynek ezoteryczny jest jednym z bardziej dochodowych na świecie, skoro inwestują weń najbardziej wpływowe korporacje, uniwersytety i instytuty badawcze. A bo „penetracja kosmosu wewnętrznego”? Temat bez końca.

Jung dorastał w atmosferze seansów spirytystycznych i ciągłego działania „duchów”. Pierwszą zjawę ujrzał w zasadzie w wieku trzech lat. Szybko odrzucił surową, formalną postać wyznania protestanckiego, w którym został wychowany. Jung przeszedł frapującą odyseję: od wiary do sceptycyzmu, i na powrót do nieśmiałej wiary. W wykładach z roku 1897 dla organizacji studenckiej w Bazylei 22-letni Jung ocenił, że „dusza istnieje, jest inteligentna, nieśmiertelna i niezależna od czasu i przestrzeni”. Potwierdził też „realność duchów i spirytyzmu na podstawie telekinezy, słów osób umierających, hipnotyzmu, jasnowidztwa […] i słów proroczych.”

Kontynuując studia psychologiczne, Jung wysnuł jednak wniosek, iż przyznanie się przed racjonalistycznie nastawionymi kolegami do doznań i wierzeń parapsychologicznych będzie w kręgu akademickim sprawą żenującą. Potem nastąpiło wielkie rozczarowanie, spowodowane przyłapaniem ukochanej kuzynki Junga – medium na oszustwie. Przez wiele kolejnych lat, jak pisze Nandor Fodor, Jung „ukrywał swoje pasje [okultystyczne] za słowami i sformułowaniami, które nie drażniłyby akademickiego ucha, […] co prędzej przecząc samemu sobie, ilekroć dochodził do wnioskum że zbyt otwarcie dał wyraz własnemu zaangażowaniu”.

Jung starał się odnaleźć odpowiedzi na najważniejsze pytania życiowe poprzez penetrację sfery duszy. Spędziwszy całe życie na udzielaniu innym porad na ten temat i wygłaszaniu autorytatywnych twierdzeń, twierdzeń do dziś czczonych i cytowanych przez miliony ludzi, Jung przyznał w końcu, że „nikt nie wie, co to jest „dusza””. Junga uznawano też na całym świecie za czołowego eksperta w dziedzinie owego przedłużenia duszy, które nazywał „nieświadomością zbiorową” rasy. Utożsamił on w końcu tę ostatnią z „Bogiem” upatrując w niej zarówno źródła, jak i rozwiązania wszelkich problemów. Dopiero u schyłku życia otwarcie przyznał, że jego działalność („wszystkie moje dzieła, cała moja twórczość”) nie była w żadnym razie nauką, jak zawsze utrzymywał, lecz miała przyczynę w makabrycznych przejściach z natrętnymi duchami, które o mało nie doprowadziły go do szaleństwa. Ukrywając te fakty przez większość życia, Jung umitologizował swoje nieustające doznania duchowe, ignorując ich realność. Określił je mianem eksterioryzacji (uzewnętrznień) tłumionych pragnień, lęków, wspomnień i archetypów zaczerpniętych z mitycznej nieświadomości zbiorowej. Takie racjonalizacje pozwoliły mu przynajmniej na jakiś czas uniknąć potrzeby wyjaśniania potwornych implikacji systematycznych wizyt wszelkiego rodzaju ‚bytów duchowych’, dręczących go przez całe życie. Makabryczne doznania, które zawiodły go na próg samobójstwa, osiągnęły kulminację podczas 6 lat psychotycznego załamania, jakie nastały po roku 1912, po dramatycznym zerwaniu przez Junga kontaktu z jego mistrzem Freudem. Wtedy to „Filemon” stał się oficjalnie przewodnikiem Junga.

Jung (po prawej) i Zygmund Freud (po lewej)

Starając się wyjaśnić niezaprzeczalną rzeczywistość duchową w kategoriach psychologicznych (jeżeli istniałyby demony, wówczas zapewne istniałby wzgardzony przez Junga Bóg chrześcijaństwa), Jung pisał: „Duchy wydają się zjawiskami parapsychicznymi, których źródłem jest podświadomość […] Wedle mojego doświadczenia są one uzewnętrznionymi skutkami podświadomych kompleksów”. Brzmi to trochę, jak takie desperackie próby racjonalizacji, podejmowane przez faceta, który w 1916 roku, zainspirowany chórem duchów, napisał jedno z najdonioślejszych dzieł życia. Różne wypowiedzi Junga z reguły były ostrożne i niejednokrotnie sprzeczne. Np. w 1948 roku ostrzegał: „Ci, którym brak przekonania, nie powinni naiwnie zakładać, że cała kwestia duchów i zjaw została już rozstrzygnięta i że wszystkie zjawiska tego rodzaju to bezsensowne szwindle”.

Nie oznacza to gotowości Junga, aby uznać w zjawiskach parapsychologicznych obiektywną rzeczywistość, a tylko pogląd, iż są one „prawdziwe dla nieświadomości” (cokolwiek to znaczy, nigdy tego precyzyjnie nie wyjaśnił). Uporczywie z kolei określał wszystkie tego typu doznania (szczególnie te, które go przerażały) mianem „uzewnętrznień” treści podświadomości”, które „w ten czy inny sposób objawiają się na zewnątrz”. Opiniom tym zawsze brakowało nuty jednogłośnego przekonania, a sama teoria cieszyła się wielkim powodzeniem, mimo innych wyznań Junga – np. relacji z roku 1920, kiedy to spędził kilka weekendów ze znajomymi w letnim domku w Anglii: „W następny weekend […] nie spędziłem w łóżku nawet pół godziny, a już zaczęło się to, co poprzednio: odrętwienie, obrzydliwy smród, odgłos kapania […] coś ocierało się o ściany, meble skrzypiały, w kątach coś szeleściło… W następny weekend nasiliło się jeszcze bardziej […] Delikatnie zasugerowałem gospodarzowi, że dom jest być może nawiedzony, stąd tak niska cena wynajmu… Piąty weekend był […] ponad moje siły […] szelest, skrzypienia, głośne uderzenia. Od zewnątrz coś waliło w ściany. Miałem nieodparte wrażenie, ze koło mnie coś jest; otworzyłem oczy. Na poduszce obok ujrzałem głowę starej kobiety, prawe oko, szeroko otwarte, łypało na mnie […] Wyskoczyłem z łóżka, zapaliłem świecę i resztę nocy spędziłem w fotelu. Wskutek tych doznań mocno podupadłem na zdrowiu […] Bez cienia wątpliwości uznaję je z omamy zmysłów”.

W końcu nikt już nie chciał wynająć ani kupić tego domu. Zburzono go. Jung pisał później: „Byłem świadkiem dostatecznej liczby takich zjawisk, by uzyskać całkowitą pewność ich realności. Są według mnie niewytłumaczalne, toteż nie jestem w stanie opowiedzieć się za którąkolwiek z popularnych interpretacji […]. Nie istnieje żaden argument dowodzący, że takich duchów nie ma”.

Ma jednak na koncie i bardziej dogmatyczne wypowiedzi, np.: „Nie dostrzegam żadnego dowodu na istnienie realnych duchów, a póki taki dowód się nie znajdzie, muszę uznać cały ten obszar jedynie za dodatek do psychologii” (Aniela Jaffe, From the Life and Work of C.G. Jung, 1971). Pod koniec życia dodał jednak do niej erratę: „Gromadząc od 50 lat opisy doznań psychologicznych wielu osób z wielu krajów, nie czuję się już tak pewny, jak w roku 1919, kiedy pisałem to zdanie. Mówiąc wprost, wątpię, czy jakiekolwiek podejście ściśle psychologiczne jest adekwatne do omawianego zjawiska” (opublikowane w: Proceedings of the Society for Psychical Research, 1920).

Logika i zdrowy rozsądek od początku domagały się przyznania, że zjawiskom parapsychicznym towarzyszą nieraz zjawiska fizyczne. Fakt, że Jung tak długo zwlekał z uznaniem oczywistej racji, wskazuje raczej na jego głęboki konflikt wewnętrzny. Choć od lat odważnie głosił teorię „uzewnętrznień” nieświadomych impulsów, już na długo przed jej porzuceniem musiał być świadomy dziur w tym systemie. W ‚Memories, dreams, reflections’ pisał: „Filemon reprezentował siłę, która nie była mną […]. To on nauczył mnie mediumicznej obiektywności, rzeczywistości duszy […]. Był dla mnie bardzo tajemniczą postacią. Czasami zdawał się realny, jak żywa osoba. Spacerowałem z nim po ogrodzie; był dla mnie tym, kogo Hindusi nazywają guru”.

______________________________________________________________________________________

Zobacz także:

Zygmund Freud i diaboliczne zniewolenie

 

31 comments on “Carl Jung: Okultyzm i psychologia

  1. mam coś nowego dla wlasciciela bloga. chodzi o dziedzine muzyki, raper grupy Mobb Deep – Prodigy bral udzial w wywiadze z Alexem Jonesem, znanym tworca filmow o tematyce NWO, 11 wrzesnia, Bohemian etc.

    potrzeba tłumaczy żeby przetłumaczyć film na j.polski (napisy)
    pisze to tu bo nie potrafie znalezc kontatku z wlascicielem.

    • Alex Jones. Sądzę że to kłamca. Sztuczna opozycja, uważam tak po tym jak widziałem w jaki sposób dyskredytuje Williama Coopera, który dla mnie jest dla mnie jak do tej pory najaśniejszą postacią opozycji NWO minionego wieku. Co zresztą przypłacił życiem i to najlepsza rekomendacja.

      Nie sądzę że jakakolwiek osoba czy grupa może wywierać realną i wpływową na większą skalę opozycję na większą grupę ludzi i pozostać bezkarna. Oni mają tyle środków żeby człowieka uciszyć że nie muszą być bezpośredni. Dopóki nie było internetu trzeba było rozsyłać paczki jak to robił Cooper do wielu ludzi, aby się chronić. Ale dopóki nie było internetu nie było tez większego zagrożenia niekontrolowanego rozprzestrzeniania się niewygodnej prawdy.

      Teraz nikt kto mówi prawdę nie może sobie pozwolić na światowy wpływ i nie zostać zniszczonym w jakiś cwany sposób. Jak np. Kent Hovind, człowiek który ma posłuch i wpływ dzięki wykładom o kreacjoniźmie, zaczął gadać o NWO został w sprytny sposób oskarżony za podatki i wsadzony na 10lat.

      Oni mają w zanadrzu tyle sposobów żeby człowieka zniczszyć. Że nikt nie jest w stanie się oprzeć. Jak np. Aaron Russo – umarł na raka. Co za problem dla ludzi, którzy ukrywają prawdziwe sposoby na leczenie raka wywołać raka czy jakąkolwiek inną „nieuleczalną” chorobę, na którą ktoś zajdzie i wszyscy uznają że to była zwykła śmierć, a nie usunięcie niewygodnego osobnika.

      I co z tego że Alex jedzie ostro po Obamie, który jest tylko pionkiem. Jeśli dziś go promują, a jutro publicznie zniszczą i oplują tylko po to żeby wstawić kolejnego pionka i wszystko będzie częścią planu. To wszystko jest żałośnie śmieszne. Prawdziwa opozycja może istnieć tylko w cieniu i nie może się rozprzestrzenić. Jeśli by np. ten blog zaczął mieć zbyt duży wpływ to biedny Rad by musiał by w najlepszym razie, przestać pisać, ukrywać swoje istnienie i uciekać lub zgodzić się na dobrowolną współpracę lub być ofiarą kolejną ofiarą opisywanego tu prania mózgu. Choc tak na prawdę to nie wiemy kim jest Radm więc gdyby ktoś przejął jego blog i zaczął pisać kłamstwa na blogu bazując na poprzednim autorytecie i autentyczności tego bloga, to i tak nikt nawet nie zauważy zmiany autora.

      Więc bierz co Twoje z tego bloga i bądź świadom że te informacje są tylko zapowiedzią najgorszego. Chroniąc czytelników przed zaskoczeniem które spodka nieświadomych. Ale nikogo nie uchroni przed nadciągającym końcem.

      Tylko w Chrystusie masz zbawienie pewną przyszłość – ale raczej nie na ziemi. Bez tej postaci ten blog zupełnie nie miał by żadnej pozytywnej wartości. Jedynie mroczny obraz świata, który sprawa że chce się w łeb strzelić.

  2. no i ? cała Europa parała się wtedy mediumizmem. Nic dziwnego że Jung miał dziury w systemie. Zobaczcie jak wyglądała psychologia jeszcze dwadzieścia lat wstecz np Wurst, był to świetny przykład na to „jak się nie uprawia psychologii”, ta nauka nie miała nic oprócz dziur. Jung podjął śmiałą próbę wytłumaczenie pewnych zjawisk i dziś jego dziedzictwo jest ogromne, co przecież nie znaczy że miał zawsze rację. Nasza nieświadomość jest pełna dziwnych rzeczy a kwestie wyparte zawsze wracają w „straszliwy sposób”. Wszyscy śnimy. Jeżeli ktoś chce uniknąć praktyk okultystycznych powinien unikać spania, generalnie. (długo czekałem na tekst o Jungu, ten jest bardzo interesujący jeżeli chodzi o ujawnienie pewnych faktów ale widać że osoba go pisząca nigdy nie zrozumiała że 80% wydawanych komunikatów wydaje NIEŚWIADOMIE i nieświadomość zdradza prawdę o nas czy tego chcemy czy nie. Dlaczego więc nie posłuchać co ma do powiedzenia ciemna strona naszego umysłu skoro w przeciwieństwie do nas, nigdy nie kłamie?)

    • Ciemna strona naszego umysłu dopiero kłamie. Różne siły sie wtedy podszywają pod niby nasze wyparte kwestie. Kłopoty zaczynają się, kiedy wierzymy, że te treści pochodzą od nas samych – z nieświadomości.
      Przez lata łykałam te teorie o nieświadomosci zbiorowej. Uważam, że właśnie nieświadomości nie wolno ufać.

      • ale bardzo łatwo coś wyprzeć, np w wyniku szoku (gdy rodzic gwałci dziecko, wtedy jest szok) działają mechanizmy które nie dopuszczają do świadomości doznań. A że żyjemy w kulturze która średnio wyłapuje dzieci z problemami, problem dalej jest niedopuszczony do świadomości i jest syndrom „głodnego psa zamkniętego w piwnicy”. I mamy już dynamikę. Oczywiście jeżeli „nie chcemy” widzieć mimo tego że samo się podsuwa pod oczy to zaczyna się podsuwać coraz mocniej i mocniej w coraz bardziej „szokującej” postaci. I ta dynamika jest specyficzna, trzeba wiedzieć jak to czytać. Figury psychiczne domykamy do środka. Akurat oderwanie człowieka od jego własnej nieświadomości działa jak lobotomia, to jest żydowski wynalazek w celu kotrolowania ludzi. Ludzie zużywają olbrzymie ilości energii na próby „kontrolowania” nieświadomości , oczywiście przemysł farmaceutyczny pomoże nam „uśpić głodne psy” odpowiednią szczepionką która zrobi z człowieka zombie.

        • Tak, wiemy przecież, że stosuje się taką metodę – rodzic gwałci dziecko, które w akcie obrony wypiera ten fakt (poprzez przeniesienie świadomości do obszarów własnej wyobraźni. Powstaje wtedy „pusta przestrzeń” w psychice dziecka, do której, przy pomocy czarnej magii, wpuszcza się demona. Takie dziecko ma wtedy co najmniej 2 obszary w sobie, które sprawiają problem. Jednym jest nieświadomośc, a drugim jest demon, który może udawać prawdziwe ja tego dziecka pogrążone w nieświadomości.

          • odważna teze nazywać nieświadomość niebezpiecznym obszarem. Nieświadomość jest odpowiedzialna za wiele ważnych funkcji min bicie serca i sterowania procesami przemiany materii. Polecam każdemu spróbować zapanować nam własną przemianą materii wtedy zobaczymy kto tu rządzi;D Nieświadomość poprostu istnieje i jeżeli jest zdrowa – wtedy jest źródłem spokoju radości i szczęścia. A jeżeli mieszkają w niej „demony” czy to zaszcepione przez Iluminatów z MKUltra czy przez np wychowanie oparte na „zastraszaniu” wtedy są kłopoty. A mogą być wielkie bo nieświadomość jest niezależna od naszej woli.

  3. UWAGA – film drastyczny !
    Kontrola umysłu. Zbagatelizowany fakt współczesnego świata 1/3

    1/3 http://www.youtube.com/watch?v=FBR1QfcKI-g&feature=player_embedded

    [Ripsonar – Aha, kolejną, 2 część postaram się wrzucić pod koniec tygodnia.]

    ____________
    Inny film – oddziaływanie na świadomość lub jej odmienne stany [naukowy okultyzm]

    Zwierciadła – przełamać przyszłość

    W filmie będzie mowa o instalacji ogromnego zwierciadła nad Ziemią,
    w przestrzeni kosmicznej, być może posłuży ono do projektu Blue-Beam, aby
    oddziaływać na nasze myśli, świadomość lub tzw. „uczucia religijne”.

    • Część II
      Kontrola umysłu. Zbagatelizowany fakt współczesnego świata 2/3

      Film ukazuje długą ale konsekwentną drogę do zniewolenia jednostki, jak i całych społeczeństw w zupełnie nowy i nikczemny sposób. Wymienia krok po kroku jakie kraje, instytucje oraz osoby przyczyniły się do rozwoju technik kontroli aż do dnia dzisiejszego. Ukazuje, jak na przestrzeni niecałego wieku techniki kontroli rozwinęły się do niebywałych rezultatów, o których my, zwykli zjadacze chleba nie mamy zielonego pojęcia. Przedstawione doświadczenia, jak i odtajnione dokumenty, dosadnie obrazują omawiany temat, jak i uzmysławiają realność niebezpieczeństw jakie owe techniki prezentują.
      W tej części:
      – Programowanie i opis tworzenia agenta
      – Projekt MONARCH
      – Projekty zniewolenia w USA i WB
      – Pedofilia
      – Satanizm
      – Iluminaci i NWO

      • Już sobie sholowałem na dysiora filmy, trzeba będzie oczekiwać trzeciej część. Zawsze holuje coś co może się przydać lub posłużyć, bo YT lubi wywalać. Kto wie czy może za parę miesięcy internetu nie wyłączą na dobre, a wiadomo co odwali tym jaśnie oświeconym architektom w stykach, wtedy będzie co oglądać, pokazywać innym :)
        W razie czego jak by przyszło spitalać z chałupy to dysiory pod pachę, jakieś akty własności, dokumenty, majtki na zmianę i bułka w łapę :D Gdy zresetują internet, to dane zostaną. Chyba że wytworzą tak silne pole magnetyczne że wymaże dane z różnych nośników. Wtedy to my będziemy nośnikami wiedzy.

        • o ile zdązysz złapać pod pachę cokolwiek spitalając z chałupy :) o dysiorach zapomnij bo i tak nie beda Ci potrzebne ;)

  4. Tak odnośnie psychologii to bardzo fajnie mówił o tym Dave Hunt w jednym ze swoich wykładów na temat biblijnego chrześcijaństwa.

    Coś ciekawego znalazłam dzisiaj, oto wiersz angielskiego poety romantycznego Williama Blake’a:
    Do oskarżyciela, który jest Bogiem tego świata
    Epilog „Bram Raju”

    Prawda, Szatanie , jesteś tylko Durniem
    I nie odróżniasz Ludzi od Odzieży:
    Dziewicą każda k**** kiedyś była,
    Ale nie zmienisz Czystą w zwykłą k****.

    Mimo, że jesteś Czczony pod Imieniem Boga:
    Jezusa i Jehowy , to jesteś jedynie
    Synem Poranka wśród mijania Nocy
    I snem zagubionego pod Zboczem Wędrowca.

    Sam poeta dosyć dziwny, w jego biografii napisane jest, że miał doznania mistyczne, z pewnością z tego samego źródła co pana z artykułu.

  5. W artykule pojawia się, że Zygmunt Freud odrzucał okultyzm, ale w innym arytykule „Zygmund Freud i diaboliczne zniewolenie” czytamy, że ten prekursor także był związany ze spiskiem więc jak to w końcu jest?

    ____

    Rad:

    Bardzo prosto: autorka nie wiedziała wszystkiego o Freudzie.

    • Doda sama tak naprawdę chyba nie wie co czyni. Jest tak zdeterminowana, żeby być sławną, że zrobi wszystko co jej zaproponują. Ten teledysk za ponad 100 tys zł. aż ocieka symbolami illuminati – myślę, że sama w niego nie zainwestowała ( jest ohydny zresztą tak samo jak ta piosenka)

        • zresztą, przecież temat Illuminati jest teraz tak na topie że nic prostszego nic stworzyć jakieś kontrowersje. Nieważne jak, byle mówili. Przecież to marzenie dla Dody by ludzie pisali że jest pacynką diabolicznej sekty. Szołbizness. Może tym samym wpasować się w rolę „użytecznego idioty”. Dla jasności, fala popularności okultystycznie upozowanych zdjęć osiągnęła taki poziom że aż w modowych magazynach się z tego nabijają, DOda pewnie podchwyciła trend radośnie bo jak wiadomo jednak polska młodzież jest kilka lat wstecz (a to dziwne w dobie internetu) http://www.vice.com/read/photographic-moratorium-occult-imagery

      • Jestem tego samego zdania – ci artyści na moje subiektywne 80% nie wiedzą co tak naprawdę robią, a za cały teledysk odpowiada ogrom ludzi równie nieświadomych, począwszy od gości od scenografii, aktorów pobocznych, speców od dźwięku i tak dalej. Pewnie tylko reżyserzy, albo producenci czy dalsi „sponsorzy” wiedzą o co chodzi.

  6. o, miałam jakiś czas temu „przyjemność” przygotować wykład na temat rysunków Pollocka, które były często jednym z elementów terapii Junga. Popaprana sprawa i wszędzie popaprani ludzie

  7. od lat cała dzisiejsza psychologia wydawała mi się podejrzana, wszystko ustawione na EGO, reszta musi sie dostosowac. Przy takich prekursorach jak Jung i Freud (który zresztą za zycia zgnił praktycznie) nie ma się co, jak widze, dziwić.

    • a co masz na myśli pisząc „wszystko ustawione na EGO, reszta musi sie dostosowac” tzn co to jest ta „reszta”?

      • „Reszta” to skrót myślowy, pod który każdy może podpiąć to, z czym lub z kim na co dzień się boryka. Innymi słowy psychologowie stawiają na wyeksponowanie własnego ego nawet kosztem relacji z najbliższymi, pod płaszczykiem oczywiscie naszej równowagi psychicznej. Takie pojęcia jak pokora, cierpliwość, akceptacja własnej marności są uważane za chorobliwe postawy, które trzeba leczyć.
        A to znaczy, że dzisiejsza psychologia jest bardzo egocentryczna. W moim odczuciu oczywiście i chyba powinnam to była podkreślić w poprzednim komentarzu.

  8. no nie wiem co to za psychologia o której piszesz. chyba jakaś pseudopsychologia poradnikowa. prawdziwa psychologia akurat dopuszcza do głosu to z czym ego próbuje walczyć, napewno wypieranie myślenia o własnej marności sprzyja tworzeniu dziwnych tworów psychicznych separujących człowieka od własnego Ja (prawdziwego) i jest traktowane jako patologia.

    • problem polega na tym, że masa pseudopsychologów po latach studiów wydaje dzisiaj takie poradniki, a co gorsze praktykuje na swoich pacjentach, czy może lepiej napisać: klientach te „twory psychiczne”,często sprytnie uzalezniając ich od swoich usług. Ale to temat na inną dyskusję.
      Pewnym natomiast jest, że Jung (i nie tylko on) przy kontaktach z „duchowymi przewodnikami” i czerpania inspiracji z tych spotkań nie był w stanie zaoferować niczego pożytecznego ani psychologii, ani jakiejkolwiek dziedzinie nauki czy kultury majacej słuzyć ludzkosci.
      Dla większości ludzi dzisiaj nie do przyjecia jest fakt, że najlepszym psychologiem i najwiekszym nauczycielem był i jest Jezus Chrystus. A niezawodnym lekarstwem na problemy natury psychicznej jest pokora i posłuszeństwo Jego woli, które pozwalają zaakceptować wszelkie przeciwnosci i dramaty życiowe i w ostateczności prowadzą do zrozumienia i wprowadzenia w zycie największego z przykazań – Przykazania Miłosci. Na szczęście dla mnie, po tylu latach „grzebania się” w psychologii i poszukiwań swojego „prawdziwego ja” zaczynam to rozumieć.

      • Zgadzam się z Tobą Lena i myślę, że dzisiejszy nacisk na ego tworzy społeczeństwo EGOistów, które będzie wydawać własną matkę, ojca, brata, siostrę. Przyjaciel od przyjaciela niedługo się odwróci bo ten wytwarza negatywne wibracje. W trakcie poszukiwań natknęłam się na tzw. pozytywne myślenie, potęgę podświadomości itp.
        Wierzyłam w to jakiś czas, ale dopiero teraz widzę niebezpieczeństwo, czasem czytam na różnych forach z ciekawości nad tym co też wymyślą ludzie i co?
        Ano czyta się takie rzeczy: moja koleżanka cały czas stwarza negatywne emocje, chyba muszę przestać się z nią widywać bo ona mówi o swoich problemach, a nie chce mi wierzyć, że wystarczy wykorzystać potęgę podświadomości, nie wiem jak jej pomóc. Odpowiedź na problem: wyobrażaj ją sobie jak nie ma problemów, jak do ciebie mówi skupiaj się na tym, że jest szczęśliwa.
        Czyli najprościej nie słuchaj tego co kto do ciebie mówi, żebyś przypadkiem nie nastroił się negatywnie. Oglądałam kiedyś film pt. sekret, może wywołać zamieszanie w życiu wielu ludzi, którzy nie podążają za Jezusem, albo się im wydaje, że podążają. Zamieszczam tutaj link do dyskusji nad filmem, ktoś napisał, że jest antychrześcijański, a ktoś inny, że jest wręcz odwrotnie, na samym dole mój komentarz: http://www.filmweb.pl/film/Sekret-2006-408150/discussion/Niebezpieczne+bdzury,1916475#post_7627992

        • no to o czym piszesz to raczej wyjątkowo niszowa „psychologia”. „Sekret” to właściwie magia chaosu a nie psychologia. Ludzie kiedyś wierzyli w dużo dziwnych rzeczy bo nie umieli inaczej objaśnić świata. Podobnie jest z nieświadomością, wierza w demony tak samo jak wierzyli że planety poruszane są przez muzykę itd. Poprostu projektują sobie. Nie muszę przypominać jaki popłoch wywołała elektryczność w umysłach „wiernych”.

          • >Nie muszę przypominać jaki popłoch wywołała elektryczność w umysłach “wiernych”<
            czyli w umysłach "niewiernych" popłochu nie wywołała?

            Ludzie kiedyś wierzyli w dużo dziwnych rzeczy bo nie umieli inaczej objaśnić świata.<<
            Widzisz.. wegług mnie, to "objaśnianie inaczej" świata doprowadziło do zrównania z ziemią prawdziwych wartości człowieka. A przyczyniła się do tego w duzym stopniu dzisiejsza psychologia i jej prekursorzy.

        • Myskwnie pozytywne? Nie studiowalem tego, ale wiem jedno: w sektach tworzy sie cos podobnego. A polega to na wmowniniu ci ze tu zest tak zaj*****e ze nie masz po co myslec o czym innym.

  9. Przecież te wszystkie „potęgi podświadomości” „sekrety” i inne „pozytywne myślenia” to jedna wielka szatańska manipulacja new age, której zadaniem jest odciągnięcie ludzi od wiary w Wszechmogącego Boga. Słabo czytacie bloga, albo nie rozumiecie tego co czytacie, jeżeli podniecacie się jeszcze szatańską manipulacją new age, czyżby napewno nieświadomie?

    • Przecież nikt się tym nie podnieca, tylko wręcz przeciwnie, doskonale zdaję sobie sprawę, jak większość, o podłożu tej „filozofii”. Kiedyś w to wierzyłam i jestem pewna, że prawie każdy zanim doszedł prawdy był zamieszany w jakąś zgubną praktykę, niekoniecznie potęgę podświadomości. I zgadzam się z Tobą całkowicie, że te wszystkie pozytywne myślenia odciągają ludzi od wiary w Boga. Prawdziwe poznanie Jezusa zmienia człowieka, a to że się coś odkryło później niż inni nie przekreśla niczego. Lepiej później niż wcale.

      • też kiedyś byłem w „jezusowym getcie” i wiem jak to dobrze jest mieć odpowiedź na wszystko. Ale potem zrozumiałem że to są zwykłe praktyki manipulacyjne nie lepsze ale może potężniejsze. Potężna wiara potrafi dużo zdziałać a jej obiekt/przedmiot jest mało istotny. A jaką można mieć pewność że akurat to co się bierze za Jezusa nie jest „zwiedzeniem” i np demonem, heroldem krwawego Jahwe, przynętą? Pytam z ciekawości bo chyba każdy z was sobie stawiał takie pytanie a jeżeli nie to w dobie „pożytecznych idiotów” którymi są oczywiście wszyscy oprócz was warto by je sobie postawić.

Możliwość komentowania jest wyłączona.