tick2-crop

Borelioza, kleszcze i broń biologiczna

 

Dr. Day, pracownik Rockefellera, powiedział kiedyś że pojawią się nowe, nieznane wcześniej choroby. Będą bardzo trudne do zdiagnozowania i nieuleczalne – przynajmniej przez jakiś czas.

„W Polsce zachorowania na boreliozę z Lyme zaczęto rozpoznawać dopiero pod koniec lat 80-tych. (Wikipedia)

 

Mary Smith (henrymakow.com), tłumaczenie: Radtrap

 

Liczba zachorowań na boreliozę podwoiła się od roku 1991. Od 20 lat, co roku odnotowuje się 500 tysięcy nowych przypadków choroby. To oznacza przynajmniej 10 milionów chorych w samych tylko Stanach Zjednoczonych.

Jeśli kleszcz przenosi Borellia burgdorferi, jego ugryzienie może cię dosłownie przykuć do łóżka. Możesz oszaleć albo zostać kaleką który nie potrafi się skoncentrować i utrzymać swojej pracy. Może też cię zabić.

Jedynym skutecznym sposobem na zdiagnozowanie choroby jest pobranie kropli krwi i zbadanie jej pod mikroskopem po upływie minimum pół godziny. Jeśli zauważysz bakterię Borelli wychodzące z czerwonych krwinek… to masz pecha.

Amerykańskie Centrum Epidemiologiczne jest nieco bardziej konserwatywne w tej kwestii. Szacuje że w USA każdego roku pojawia się ok. 325 tysięcy nowych przypadków boreliozy. To więcej niż łączna liczba przypadków AIDS, wirusa zachodniego Nilu i ptasiej grypy razem wziętych. Wprawdzie Kanada nie prowadzi statystyk dotyczących boreliozy, ale zarówno ona jak i kleszcze ją przenoszące są w niej znane. Na całym świecie ludzie mają ten sam problem z epidemią boreliozy. Chodzi głównie o zawodne testy na tą chorobę, które jej często nie wykrywają.

http://healthimpactnews.com/2011/lyme-disease-misdiagnosed-underreported-and-epidemic

 

MOJA HISTORIA


Jak wiele innych dzieci z New Jersey, często bawiliśmy się na zewnątrz i jeździliśmy na biwaki. Ukąszenia kleszczy nie były dla nas niczym nowym. Nigdy nie mieliśmy po nim rumienia skórnego, ale moje zdrowie zauważalnie się pogarszało.

Może czytelnicy pamiętają opis mojej walki z syndromem chronicznego zmęczenia, historię o tym jak straciłam dom i  jak opieka społeczna odmawia pomocy mi, oraz innym osobom z podobnymi problemami.

Jeden z moich znajomych, cierpiących na podobne zaburzenia, jest dzisiaj bezdomnym w Nowym Jorku. Biblia uczy, że wszystko układa się na korzyść tych którzy kochają Boga. Myślę że coś takiego przydarzyło się również i mi.

Przez wszystkie te lata przewinęłam się przez wiele różnych lekarzy, lecz żaden nie potrafił powiedzieć co mi jest. Wiedzieli jedynie że jestem bardzo chora.

Oprócz mojego chronicznego zmęczenia, zmagam się z bezsennością, słabą koncentracją i pamięcią. Czuję się jakbym była obciążana 20-kilowym ciężarem przy każdej czynności fizycznej i umysłowej. Nie potrafię utrzymać z tego powodu żadnej pracy.

Od czasu do czasu puchną mi kolana i ledwo wtedy chodzę. Obecnie tracę też zmysł smaku i słuchu, mam problemy z przełykaniem i ogólnie czuję się jak więzień we własnym ciele.

Przygarneli mnie do siebie przyjaciele chrześcijanie, okazało się że jeden z nich ma boreliozę. Poświęcił tysiące godzin na różnego rodzaju kuracje – bez skutku.

Później okazało się, że ja też mam boreliozę, tak jak wiele osób z syndromem chronicznego zmęczenia.

Co najgorsze: wyglądam w porządku. Ludzie powtarzają mi że świetnie wyglądam. Moja rodzina odwróciła się ode mnie i uznała za czubka. Czuję się z tym okropnie. Z powodu choroby odpada też związek z drugą osobą. Przynajmniej mogę chodzić. Inni chorzy nie mogą.

 

TRUDNE DO ZDIAGNOZOWANIA I LECZENIA


Borelioza jest niezwykle ciężka do zdiagnozowania, chyba że masz dostęp do naprawdę dobrego mikroskopu. W ten sposób ją odkryto. Bakterię borelli ciężko wyhodować, dlatego standardowe testy na chorobę często zawodzą.

Tak jak większość ludzi, ja również myślałam że infekcję poprzedza rumień skórny. Myślałam też, że można ją wyleczyć po 3-tygodniowej kuracji antybiotykowej, tak jak wmawiają nam ludzie z centrum epidemiologicznego. Rany, w jakim ja byłam błędzie! Rumień wprawdzie się czasami zdarza, ale lekarstwo…

Nawet lekarze nie zawsze potrafią ją wyleczyć po latach kuracji antybiotykami.

Słyszałam od innych chorych, że antybiotyki mogą załatwić ci kandydozę, co jest niemal równie złe jak sama borelioza. Dlatego prędzej czy później kierują się w stronę medycyny alternatywnej.

Bakteria boreliozy to krętek, podobnie jak ta od syfilisa. Zarówno syfilis jak i borelioza, mogą być uznane za zupełnie inne choroby, takie jak chroniczne zmęczenie, depresja, schizofrenia, zaawansowana skleroza, toczeń i szereg innych przypadłości.

Ta bakteria potrafi wykryć antybiotyki oraz się przed nimi bronić.

Potrafi przyjąć formę cysty (przetrwalnikową) i w ten sposób broni się przed kuracją. Jako cysta będzie się reprodukować. Gdy kuracja ustanie, borelioza powraca jeszcze silniejsza.

http://goodbyelyme.com/

Tak jak inne bakterie, potrafi też pokryć się warstwą żelatynowej masy ochronnej.

Spiralny kształt bakterii pozwala jej przeniknąć do większości rodzajów komórek – krwinek czerwonych, komórek nerwowych, mięśniowych, kostnych i mózgowych. Po czasie zacznie atakować serce i centralny system nerwowy i/lub mózg.

http://www.hulu.com/watch/268761/under-our-skin

I tak – rząd potrafi czasem zrobić coś dobrze!

Potrafi np. stworzyć choroby odporne na wykrycie i leczenie.

Słyszeliście może że boreliozę (Lyme disease) odkryto po raz pierwszy w roku 1975 w USA (miasteczko Lyme)? To tylko częściowo prawda, bo bakterię Borellia Burgdofori odkryto już w roku 1893 w Niemczech.

 

BROŃ BIOLOGICZNA?


W tym filmie były gubernator Jesse Ventura twierdzi, że borelioza jest bronią biologiczną.

Ventura  przeprowadził wywiad z Neilem Grossmanem na potrzeby swojej serii telewizyjnej Conspiracy Theory – Grossman zajmuje się tematem Plum Island i położonym na niej Centrum Chorób Zwierzęcych. Powiedział że rząd amerykański wynajął byłego nazistowskiego naukowca Erica Trauba, który infekował kleszcze różnymi chorobami zwierzęcymi, w celu stworzenia zarazy atakującej wybrane społeczności.

W tym samym odcinku Ventura rozmawia z dr. Breeze, byłym dyrektorem instytutu na Plum Island. Breeze zaprzecza pogłoskom jakoby borelioza była bronią biologiczną wszczepioną populacji kleszczy, potwierdza jednak, że niektóre choroby zwierzęce badane na Plum Island mogą przenosić się na ludzi. (Jeśli kleszcze nie były podrasowywane, to dlaczego dzisiaj stanowią problem, a jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie? – przyp. tłum).

http://members.iconn.net/~marlae/lyme/

Niektórzy uważają, że borelioza jest bronią biologiczną stworzoną na Plum Island, która przedostała się na wybrzeże niedaleko miasteczek Lyme i Old Lyme w stanie Connecticut.

Borelioza miała zostać zaszczepiona małej populacji kleszczy. Kleszcze zaraziły ptaki które przeniosły je do innych części kraju. Resztę historii znamy: miliony zainfekowanych ludzi.

 

LEKARSTWO?

 

Zarażeni boreliozą sami opracowali sposób leczenia który wyleczył niektórych z nich. Możecie o tym poczytać na : http://lymephotos.com/ oraz: http://health.groups.yahoo.com/group/lymestrategies/

Prawdopodobnie można ją wyleczyć również w ten sam sposób w jaki Dr. Klenner leczył polio w 1948 – przy użyciu ogromnych dawek witaminy C, doustnie i w zastrzykach. Dr. Klenner mówił, że lekarze woleliby raczej stanąć nad pacjentem i patrzeć jak umiera, zamiast po prostu dać mu ten zastrzyk z witaminy C.

Patrz: http://www.doctoryourself.com/klennerbio.html

Niestety nie stać mnie na coś takiego. Ale może ta informacja przyda się  komuś innemu.

I na koniec – jest tylko jedno lekarstwo na buruli, afrykańska odmianę martwiczego zapalenia (flesh-eating disease). Patrz: http://www.mercimerenature.com/BuruliBusters/

Ta sama kuracja która pomogła Gaylordowi Hauserowi: glinka. http://en.wikipedia.org/wiki/Gayelord_Hauser

Glina potrafi wyciągać toksyny i infekcje z tkanek.

Tutaj trochę o leczeniu witaminą C.

 

24 comments on “Borelioza, kleszcze i broń biologiczna

    • niestety kleszczyki nie pomogą. Walczę z boreliozą od 10 lat a ugryzienia kleszcza nie pamiętam. Ta choroba zrobiła ze mnie kalekę i mimo wyprobowana wszystkich dostępnych metod leczenia łacznie z 4 letnią antybiotykoterapią non stop nie udało mi sie wyleczyć. To jest broń biologiczna- zgadzam sie- ta choroba nie zabija ale człowiek marzy o smierci.

  1. Dzieki ale znam doskonale te metody i bywałem stałym gosciem na tego typu forach. Jestjeszcze kilka innych metod. Mam to zasobą i jedyne co mi dały to powazny uszczerbek na finansach.
    Do artykułu dodam tylko ze wiekszosc chorób diagnozowanych jako stwardnienie rozsiane, reumatoidalne zapalenie stawów, depresja, alzheimer, parkinson, zanikowe zapalenie boczne, alergie skorne mają swe podłoze lub są po prostu źle leczoną borelioza. Diagnostyka daje minimalne szanse na wykrycie choroby.Udowodniono, ze borelioze przenosza równiez komary, meszki, gzy. To doskonała broń.

  2. Witam, kiedyś byłem ugryziony przez kleszcza zorientowałem się dopiero po 2 tygodniach gdy wyszedł mi wielki rumiany „placek” na nodze, dowiedziałem się, że kleszcze nie koniecznie muszą się wbijać w ciało człowieka, ale jak to miało u mnie przypadek ugryzł i odpadł. Pobrali mi krew i leczyli antybiotykami, mówili o możliwości boreliozy jednak nie zdawałem sobie sprawy co to za poważna choroba, podszedłem do tego jak do zwykłego przeziębienia, na moje szczęście, wszystko się dobrze zakończyło. Po wycieczkach w terenach zalesionych oglądajcie swoje ciała. Pozdrawiam

  3. Hej
    Zajmuję się medycyną naturalną i z racji tego że gabinet mam na Podlasiu, to spotykam się z boreliozą na co dzień – niedawno zaczęli do mnie przychodzić funkcjonariusze ze straży granicznej, po tym jak udało mi się jednego z nich w dwa miesiące wyleczyć ze „stwardnienia rozsianego” które było boreliozą. Oczywiście nie mówimy o wyleczeniu, na razie o poprawieniu samopoczucia w wyniku zaleczenia, ale borelioza JEST ULECZALNA – wiem o tym, udaje mi się to już od ok 3 lat.
    Metod jest wiele, trzeba je łączyć i stosować zamiennie.
    Cysty borelii rozbija VIlcacora, niszcząc również same bakterie; ogromne ilości (nawet do 6 gramów, czyli 6000 mg) witaminy C są podstawą, ale tej lewoskrętnej, czyli naturalnej, nie aptecznego syntetyka, tylko trzeba pić więcej płynów; kluczowe jest podniesienie odporności przez wyleczenie pasożytów, zregenerowanie jelit i zredukowanie populacji Candidii do poziomu naturalnego dla organizmu; obowiązkowym punktem programu jest przegrzewanie organizmu, czyli sauna i kąpiele w gorącej wodzie z solą – większość cyst mikroorganizmów jest bardzo wrażliwa na podniesione temperatury i w ich wyniku rozpada się uwalniając swoją treść – leczono tym sposobem krętka bladeko w XIX w w szałasach potnych indian i poł. XX w leczono boreliozę wywołując prądkami gruźlicy ponad 40 stopniową gorączkę – ryzykowna kuracja, ale dawała rezultaty u tych pacjentów którzy przeżyli ;)
    Rewelacyjnym rozwiązaniem (właśnie testuję, również na pacjentach – ja ze swojej B wyleczyłem się dwa lata temu) jest zapper, tylko trzeba wiedzieć jaki kupić i jak go używać.
    Arsenał sposobów jest dużo większy, tylko to są metody z zakresu medycyny naturalnej, dlatego że borelioza (jak to powiedział sam Willi Burgdorfer już w 2001 r) jest antybiotykoodporna, a że lekarz potrafi jedynie podać antybiotyk, to zaraz będzie ludziom wmawiał że borelioza jest nieuleczalna.
    Względnie skuteczną metodą wykrywania krętków borelii jest test EAV – posługuję się aparatem salvia i rzadko mnie zawodzi, choć niezawodna oczywiście nie jest. Jest natomiast nadzieja kochani, także uszy do góry!
    Jeżeli będziecie mieli pytania piszcie, mój mail to:
    skeldo@gmail.com
    Pozdrawiam Was gorąco
    R

  4. ja rowniez interesuje sie medycyna naturalną i mogę polecic dwa sposoby do wyprobowania. ja podam tylko hasła a sami znajdziecie w necie.
    1) MMS czyli chloryn sodu jest bardzo skuteczny w przypadku wszelakich mikrobów, ponoć leczą tym nawet malarię. Myśle że bolerię też zabije.
    2) kuracja ziołowa według Siemianowej z ksiązki szkoła zycia. kuracja pozwala pozbyć sie bakterii, pasożytów i innych mikrobów a stosuje się do niej m.i. wrotycz zakazany w sprzedazy w polsce ze wzgledu na trujace wlasciwosci podobnie piołun mozna go dostac tylko do uzytku zewnetrznego. w necie da sie kupic wszystko. W polączeniu z dietą nie odżywiającą mikroby można pozbyć się różnego świństwa z organizmu. Oczywiście zalecam umiar bo to nie zarty z tymi ziolami. Do mnie raz musiala przyjechac karetka bo nikt nie wiedzial co mi jest a ja przedawkowalam z ziólkami. Oczywiscie do szpitala nie dalam sie zabrac a lekaz dal mi uspakajacze mysląc ze moje zachowanie to cos na podlozu psychicznym. Przynajmniej mialam pewnosc ze robactwa nie mialy szans. w tą noc wypilam tez na sile 4 butelki wody mineralnej zeby sie jak najszybciej oczyscic.

  5. a jak zdobyc ten ormus???

    mms niestety w boreliozie moze pomoglby tylko podawany dozylnie, jest o tym sporo filmow na youtube- kuracja doustna poza skutkami w postaci wymiotów nic nie dała

  6. około dwoch lat temu tez pojawił się u mnie rumien, udałam sie do lekarza, dostałam doustne antybiotyki. chcialam zbadac krew dla pewnosci czy jestem zdrowa, pobralam nawet probke, ale lekarz rodzinny na mnie nakrzyczal ze to niepotrzebne bo jestem zdrowa i nie ma zadnych objawów i ją wylał ;p

  7. Pingback: Borelioza, kleszcze i broń biologiczna,o której się nie mówi. « Zenobiusz's Blog

  8. Pingback: Borelioza z Lyme: broń biologiczna. Leczenie boreliozy « Kefir 2010 – szczepionki, pneumokoki, HPV, terroryzm władzy, media i społeczeństwo, NWO i polityka

  9. Pingback: Gazeta Polska - Borelioza z Lyme: broń biologiczna. Leczenie boreliozy

  10. Pingback: Borelioza | białasowa

  11. „1. Geneza mojego stosowania jodu.

    Pierwszy raz zaaplikowałem sobie wewnętrznie kilka kropel jodyny na kostce cukru w styczniu 1915 r., kiedy podejrzewałem się o cholerę. Dostałem w chwilę po zażyciu jodyny silnej gorączki, którą intuicyjnie zaszanowałem, ale po paru godzinach usnąłem, a na drugi dzień czułem się zupełnie zdrowym. Później zażywałem tego samego środka przy rozmaitych zasłabnięciach z pełnem powodzeniem i nigdy się od tego czasu nie rozchorowałem na dobre. — W r. 1917, kiedy na tle zakażenia krwi, spowodowanego ranami odmrożeniowemi, silnie gorączkowałem, w gorączce tej stałem się jakby jasnowidzącym. Wtedy to właśnie, rozmyślając nad własnym stanem, domyśliłem się właściwej roli jodu, takiej właśnie, jak ją wytłomaczyłem w poprzednim ustępie. — Po r. 1918 zaczęli już stosować jodynę według mojej recepty coraz częściej i śmielej moi krewni i znajomi, a da¬lej tychże krewni i znajomi i t. d. — Od nich to dowiadywałem się o coraz nowszych, a nadzwy-czajnych sukcesach, osiąganych jodyną i to we wszystkich możliwych wypadkach chorób zakaź¬nych, jakie zachodzą w naszych okolicach. O ile
    to dochodziło mojej wiadomości, wszędzie tam, gdzie jodynę zastosowano z dokładnem zachowa¬niem moich przepisów, wyniki były zawsze dodatnie. Nie dowiedziałem się o żadnym wypadku śmiertelnym, ani nawet takim, w którym by notowano jakieś złe następstwa lub zaległości. — Od r. 1919 starałem się wielokrotnie zainteresować lekarzy mojemi spostrzeżeniami i doświadczeniami. Niestety! — Z wyjątkiem paru zaledwie lekarzy, którzy mojego środka spróbowali, a stwierdziwszy jego zdumiewającą skuteczność, już stale stosują jako pierwszego lekarstwa w zakaźnych, a często i innych chorobach z pełnym zaufaniem i niezawodnym skutkiem, — ogół znajomych mi lekarzy zignorował moje bezinteresowne usiłowania.
    W r. 1920 wydrukowano w »Słowie Polskiem« mój artykuł dotyczący tej materji pod tytułem >Jak uniknąć choroby* (Nr. 495 z 24. X), nawiasem mówiąc, bardzo pokiereszowany przez redaktora z obawy przed lekarzami. Skutek był tylko ten, że, — jak się o tern dopiero w dwa lata później dowiedziałem, — miano mi wytoczyć proces, od którego to zamiaru lekarze jednak ostatecznie odstąpili. A szkoda!
    I dzisiaj znowu, kiedy całą ludzkość, a w szczególności nasz zbiedzony naród gnębią co chwila nowe epidemje, rozpanoszona w straszliwy sposób gruźlica i t. d., uważam sobie za obowiązek podzielić się na tej drodze z nieuprzedzonym ogółem tern, co i dla siebie uważam za najlepsze.
    2. Ogólne uwagi.
    1. Jodyna, zażyta wewnętrznie na czas, przy pierwszych zaobserwowanych objawach chorobowych, zmusza organizm do rychlejszej obrony, aniżeliby to miało miejsce przy normalnym rozwoju choroby. Wtedy, wobec małego jeszcze stosunkowo rozwoju choroby, wystarcza zwyczajnie jeden i to niezbyt silny, a więc i nie nadmiernie wyczerpujący atak. którego wyrazem bywa stosunkowo niska, odrazu kryzysowa gorączka, do zupełnego zwalczenia choroby. — Właściwość to niezmiernie ważna dla ludzi słabo-sercowych.
    2. Gorączka ta okazuje się tem skuteczniejszą, im mniej potów i studzenia i im lepsza cieplna izolacja ciała (dobre odzienie i ciepły pokój).
    3. Jodyna, zażyta już w późniejszem stadjum choroby, stara się także zmusić organizm do odpowiedniego wysiłku. Wtedy jednak może się wy¬czerpanie organizmu okazać już za wielkiem, unie¬możliwi aj ącem rozwinięcie dostatecznie silnego, jednorazowego ataku do zwalczenia infekcji. W ta¬kim wypadku należy pacjenta przedewszystkiem odżywić pokarmem, dającym energję (ciepło) i za¬raz potem pobudzić nową dawką jodyny do reakcji.
    4. Każde wyczerpanie gorączką osłabia organizm i robi go mniej odpornym. Dlatego należy chorego, który gorączkował, tak długo trzymać w dobrem cieple, dopóki go się należycie nie od¬żywi na energję.
    5. W chorobach przewlekłych, trudno zwalczalnych, które organizm doprowadzają do skrajnego wycieńczenia, w których po każdem przyjęciu po¬karmu występuje gorączka, bezskuteczna, bo za słaba, ale za to rujnująca organizm do reszty, tak, że po przejściu gorączki temperatura spada po¬niżej normy, — w takich chorobach należy organizm zagrzewać do walki w odstępach.
    W takich wypadkach pomocną jest ta właściwość organizmu, że po znaczniejszym, bodaj trochę skuteczniejszym wysiłku, aniżeli te, na które się organizm w ostatnich czasach zdobywał, pod¬świadoma władza rozumie, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane i dlatego ustaje gorączkowanie na jakiś czas. Ten czas należy wykorzystać w celu dobrego odkarmienia pacjenta, z początku, mniej-więcej w ciągu doby, głównie na energję, w dalszym ciągu zaś, o ile czasu jeszcze starczy, mieszanemi pokarmami. Pierwszy taki skuteczny wysiłek osiąga się, jeżeli się choremu poda pokarm dający energję, a tuż potem zaaplikuje jodynę. W dalszym ciągu należy jodynę podawać wtedy, kiedy orga¬nizm po okresie uspokojenia zaczyna ponownie zdradzać skłonność do gorączki. W ten sposób pokonuje się chorobę na raty. Okresy uspokojenia stają się coraz dłuższe.
    6. Chory organizm powinien być dostatecznie odżywiany, aby mu nigdy sił nie zabrakło. Po-karmy podawane choremu powinny być bardzo lekko strawne i, szczególnie w pierwszych chwilach po gorączce, należy chorego odżywiać przede wszystkiem na energję (ciepło). Do takich pokarmów należy:
    a. skrobia w rozmaitych postaciach, a więc
    kleiki, puree ziemniaczane, najlepiej z rosołem, biszkopty, kaszki, doskonale ugotowany ryż, rozmoczona bułka i t. p.,
    b. dobre tłuszcze, jak ptasie smalce, dobre masło,
    o ile topione, to tylko przy niskiej temperaturze,
    aby się nie rumieniło,
    c. cukier,
    d. alkohole w postaci wódki lub dobrego wina,
    ale tylko wyjątkowo, o ile chodzi o bardzo szyb-
    kie odżywianie.
    Ryż jest tylko wtedy łatwo strawny, jeżeli po-chłonął przeszło 6 razy tyle wody ile sam waży. Na miarę wypadałoby przeszło 4x/a miarek wody na 1 miarkę ryżu. —- W tym celu należy ryż z do¬mierzoną ilością wody zagotować i po 10 minutach powolnego kipienia naczynie z ryżem zawinąć n. p. w kilka warstw dobrze zmiętych gazet i wstawić w zaciszne i ciepłe miejsce. Po 2 godzinach ryż jest jeszcze parząco gorący i wyrośnięty, pochłonąwszy wszystką wodę.
    Pokarmy powinny być choremu przysądzane do smaku. Chory zaś powinien każdą łyżkę po-karmu długo obracać w ustach i nawet w braku apetytu siłą woli starać się w siebie wmawiać, że mu potrawa smakuje, aby pokarm dobierał do¬stateczną ilość śliny w celu szybkiego i należytego trawienia, inaczej wywiązują się w żołądku kwasy.
    3. Zachowanie się przy pierwszych objawach Chorobowych.
    W razie podejrzanych objawów chorobowych, a więc bólu głowy, nudności, gorączki, dreszczów i t. p., podać pacjentowi natychmiast do zażycia jeden do dwa razy tyle kropel normalnej, t. j. 10 procentowej jodyny, ile dziesiątek kilogramów waży pacjent, a więc dorosłemu człowiekowi, ważącemu około 60 kg, 6 do 12 kropel, — dziecku, ważącemu około 20 kg, 2 do 4 kropel i t. d. — Najlepiej zmieszać tę jodynę z tyloma centymetrami sześciennemi (albo gramami) wódki, wina a nawet wody, ile kropel jodyny się zaaplikowało. Niemowlętom i małym dzieciom najlepiej podać jodynę z mlekiem. Można też jodynę podawać na ośródce z bułki lub w puree ziemniaczanem; i wtedy okazuje się ona także skuteczną, ale mam wrażenie, że trochę słabiej. Ponieważ jod związany ze skrobią traci swoje, zresztą i tak mało trujące własności, więc temu, kto się jodyny obawia jako trucizny (chociaż zupełnie niesłusznie), radzę ją przyjmować w tej formie. — Dawkę mniejszą, t. j. 1 kroplę na 10 kg wagi ciała, stosować takim pacjentom, którzy jeszcze jodyny nie zażywali, są słabo-sercowi lub kompleksji silnej, łatwo reagującej, — większą, t. j. do 2 kropli na 10 kg wagi ciała, takim, któ-rzy jodynę wewnętrznie niedawno stosowali lub są kompleksji słabszej, wymagającej do wzbudzenia dostatecznej reakcji silniejszej podniety. Przed zażyciem lekarstwa chory powinien się, w celu uniknięcia potów, możliwie wstrzymać od picia czegokolwiek i oddać jaknajdokładniej urynę. — Po zażyciu jodyny następuje wkrótce kryzysowa gorączka, podczas której należy się wstrzymać od wszelkich cieczy i trzymać bardzo ciepło. Wogóle gorączce tej nie wolno w żaden sposób przeszkadzać. Po przejściu tej, zwyczajnie krótko-trwałej i niezbyt wysokiej gorączki pacjent jest już rekonwalescentem. Jako taki powinien się conajmniej w ciągu doby dalej trzymać bardzo ciepło i obficie odżywiać na energję. Do chłodu trzeba się następnie przyzwyczajać tylko powoli a później ostrożnie hartować, wystawiając obnażone, ale su¬che ciało zrazu w ciągu paru sekund na owianie zimnem powietrzem. Kto się ściśle zastosuje do mojej recepty zaraz z początku zasłabnięcia, ten wyzdrowieje w ciągu paru minut do paru godzin, nie dowiedziawszy się nawet, co mu groziło.

    4. Leczenie grypy, zapalenia płuc, odry, szkarlatyny, ospy, tyfusu brzusznego i plamistego, dysenterji i t. p.

    Jeżeli choroba się już tak rozwinęła, że ją na-wet rozpoznano jako grypę, tyfus, szkarlatynę i t. d., to i w takim razie należy zastosować jodynę, ale ostrożniej. Wtedy aplikuje się jej pacjentowi pół do jednej kropli na 10 kg wagi ciała i obserwuje jego zachowanie się. Jeżeli się dostatecznej reakcji nie zauważy najdalej do 2 godzin po zażyciu jodyny, wtedy odżywić pacjenta na energję i zaaplikować mu zaraz albo w chwili okazywanej tendencji do gorączkowania, jeszcze raz jodynę w dawce do dwa razy większej od pierwszej i znowu obserwować. Zresztą zachowanie się pacjenta takie samo, jak opisane w poprzednim ustępie. — Na ogół stosuje się jodynę tylko jednorazowo, co najwyżej z poprawką do 2 godzin.
    W razie zarażenia się powtórnego nie uważać choroby za recydywę, ale powtórzyć powyżej opisane postępowanie. Zarażenia powtórne w takich n. p. chorobach, jak szkarlatyna są dla tego przy omawianem leczeniu jodem możliwe, ponieważ zwalczenie choroby nastąpiło tak szybko, że na wytworzenie się tych czynników w organizmie, które go przeciw danej chorobie na pewien okres czasu uodporniają, nie było czasu. W wypadkach rozpoznanej już choroby omawiane postępowanie zamienia przebieg ciężki na lekki z wykluczeniem jakichkolwiek złych następstw.
    Przy dysenterji należy oprócz tego na cały czas choroby brzuch ciepło obwinąć.
    O ile płuca pobudzane są do kaszlu, trzeba się nauczyć tak kaszleć, żeby powietrze wciągać no¬sem przy zamkniętych ustach, a wykaszliwać otwartemi ustami. Wtedy chroni się płuca przed dalszem zaziębianiem się, gdyż nawet stosunkowo ciepłe powietrze pokojowe jest za zimne dla zajętych już płuc, aby je ustami wciągać. Najlepiej wtedy owinąć twarz grubą warstwą rzadkiej, n. p. włóczkowej tkaniny, którą się poprzednio wytrzepało doskonale z kurzu i przez tę tkaninę, o ile możności nosem, oddychać. Powietrze wydychane ogrzewa wtedy tkaninę, od której znowu podgrzewa się powietrze wdychane. Im zaś cieplejsze jest wdychiwane powietrze, tem doskonalej odwilżą się flegma w płucach, którą wtedy bardzo łatwo się odrzuca. Po każdem odkaszleniu należy zmieniać położenie ciała, przewracając się z boku na bok. Wyksztuszanie flegmy popiera się jeszcze w ten sposób, że się w odstępach parominutowych przymusowo wydech dokładniej przeprowadza, a więc powietrze z płuc dokładniej wyciska, aniżeli to ma miejsce przy automatycznym oddechu. Przy takiem wygrzaniu płuc i uwolnieniu od flegmy następuje nadzwyczajna ulga w płucach i uspokojenie.

    5. Leczenie suchot.
    W tej chorobie nie można sprowadzić jednorazowego kryzysu. Suchoty leczyć można tylko na raty. – W tym celu należy chorego najpierw od¬żywić na energję i zaraz zaaplikować mu jodynę w dawce 1 do 2 kropli na 10 kg wagi ciała. Organizm, któryby i tak po spożyciu pokarmu gorącz¬kował, ale bezowocnie, — pobudzony jodem, zdobywa się na jednorazowy wysiłek większy, co go wprawdzie znacznie osłabi, ale równocześnie na jakiś, krótki z początku, okres czasu ochroni przed gorączkowaniem pomimo doprowadzania pokarmu. Ten czas należy wykorzystać na jak najlepsze od¬żywienie i to w ciągu pierwszej doby głównie na energję, bacząc przy tem pilnie, czy organizm nie zdradza tendencji do gorączkowania. Pierwszy taki objaw powinien być sygnałem do natychmiastowego ponowienia dawki jodyny, aby reakcja, której już odwlec nie można, okazała się znowu jak najskuteczniejszą. Tak należy postępować tak długo, dopóki okresy bezgorączkowe nie dosięgną przynajmniej 4 tygodni. Później aplikować jodynę bez względu na zachowanie się pacjenta co 4 tygodnie tak długo, dopóki organizm na jodynę wogóle jeszcze gorączką reaguje. — W czasie kuracji chory musi bezwzględnie unikać zaziębienia i oddychania pylnem lub niezdrowem powietrzem,które pozatem nie musi być znowu tak bardzo wyborowem, żeby go trzeba szukać aż gdzieś za morzami. Gdy organizm okaże się już dostatecznie silnym, należy przystąpić do ostrożnego hartowania go.

    6. Stosowanie jodu niedorozwiniętym, słabowitym dzieciom.
    Zdarzają się źle rozwinięte, słabowite dzieci, wobec których wszelkie zabiegi lekarskie, jak i ofiary rodziców okazują się bezskutecznemi. Na pozór wydają się takie dzieci zdrowemi, — a jednak, tkwi tam coś w tym organizmie, co mu w rozwoju przeszkadza. W takich wypadkach należy bez wa¬hania aplikować dzieciom jodynę jednorazowemi dawkami, mniej więcej* w 4 tygodniowych okresach z dokładnem zachowaniem opisanego w poprzednich ustępach postępowania aż do czasu, kiedy jodyna przestanie powodować gorączkę. Wkrótce okaże się, że dzieci takie zaczynają nabierać zdrowego wyglądu i rozwijać się.

    7. Leczenie bólu gardła.
    W razie bólu gardła należy przygotować mieszaninę z 4 kropli gliceryny i 1 kropli normalnej jodyny. Trzeba pouczyć chorego, że sobie będzie pendzlował gardło sam z pamięci, według czucia,
    l gdy mu się doprowadzi pendzelek do zetknięcia z bolącą stroną gardła. Włożywszy następnie choremu w rękę napojony mieszaniną pendzelek tak, aby wystającą częścią mógł dosięgnąć gardła, każe się mu parę razy przełknąć dla zapamiętania sobie miejsc bolących, skierowuje się jego rękę tak, aby pendzelek zetknął się z gardłem i pozo¬stawia resztę operacji choremu. Podczas kiedy on sobie pendzluje gardło, należy mu zwrócić uwagę, że przez mniejwięcej 3 minuty ma się wstrzymać od przełykania, żeby nałożonej warstewki lekarstwa z gardła nie zetrzeć. — Po trzech minutach ma chory przełknąć, aby się przekonać, czy gardło jeszcze boli. Jeżeli ból trwa jeszcze, wtedy ope¬rację powtórzyć bezzwłocznie i tak powtarzać aż do skutku. — Po jednem do czterech pendzlowaniach ból gardła ustępuje zupełnie, jeżeli się sprawy za długo nie lekceważyło.
    Postępowanie takie jest nadzwyczajnie korzystne, ponieważ chory pędzlując sobie gardło własną ręką, nie odczuwa takiego zadrażnienia, jak od ręki obcej i dlatego czyni to znacznie spokojniej i dokładniej, sięgając głęboko, aż poza migdały.
    Paroletnie dzieci załatwiają to bardzo dobrze, przyczem świadomość, że same na sobie tej operacji dokonają, dodaje im odwagi i napawa je dumą.

    8. Skuteczność jodyny w innych chorobach.
    Jodyna, zaaplikowana jako czynnik bobudzający do reakcji, okazała się też bardzo korzystną w rozmaitych przypadłościach żołądkowych, nie¬domaganiach kobiecych i t. d. — Pod tym wzglę¬dem jednak rozporządzam za małym materjałem doświadczalnym, abym mógł się wypowiedzieć kategorycznie.

    9. Najciekawsze przykłady wyleczeń.
    Pewnej kobiecie zachorowały trzy córki. Jodynę zażyły dwie młodsze, starsza się zażyciu oparła i ta umarła; młodsze wyzdrowiały do drugiego dnia. Lekarz stwierdził tyfus brzuszny.
    Dziewczynka 14 letnia, której jodynę zaaplikowano w szkarlatynie jeszcze przed przybyciem lekarza, dostała z miejsca tak wydatnej gorączki, że lekarz, przewidując najgorsze, więcej się po¬mimo obietnicy nie pokazał. Dopiero po 2 dniach sprowadzony, zdumiał się nadspodziewanie szybką rekonwalescencją.
    Student gimnazjalny, chory na tyfus plamisty, któremu przed nadejściem lekarzy podano jodynę, wyzdrowiał bardzo rychło. Lekarze uznali przebieg za bardzo lekki i bez kryzysu, nie wiedzieli bowiem, że kryzys był przyspieszony sztucznie.
    Student gimnazjalny, chory na szkarlatynę, pod wpływem jodyny wyzdrowiał do trzech dni, lecz do 8 dni zachorował na powrót. Było to niezawodnie powtórne zarażenie się, z którego także po zażyciu jodyny z łatwością wyzdrowiał.
    W pewnym domu zachorowała służąca i 3 letni chłopczyk na dysenterję. Chłopczykowi dała matka jodyny, służąca jodyny zażyć nie chciała i poszła do szpitala. Lekarz wezwany do chłopczyka, był
    zachwycony, twierdząc, że tak łagodnej dysenterji jeszcze nie spotkał. Chłopczyk wyzdrowiał do trzech dni i wtedy poszedł do ogrodu i zjadł kilka śliwek, które mu jednak nie zaszkodziły. Służąca wróciła ze szpitala po trzech tygodniach bardzo zmizerowana i opowiadała, że stamtąd co trzeciego chorego wywożą na cmentarz.
    W pewnym domu zachorował chłopczyk na szkarlatynę w nieobecności ojca. Zaproszony przez matkę sąsiad stwierdził szkarlatynę, zaaplikował dziecku jodynę i polecił, aby matka rano posłała po lekarza. Okazało to się jednak zbytecznem wobec znakomitego stanu dziecka. Tymczasem wrócił ojciec, ale też i zachorował drugi synek na szkarlatynę. Ojciec sprzeciwił się zastosowaniu jodyny i sprowadził lekarza. Kiedy matka nieśmiało proponowała jeszcze raz podanie dziecku jodyny, lekarz się sprzeciwił. Ten drugi synek umarł.
    Znajoma pani opowiadała mi, że w pewnym domu kilkunastoletnia panienka, znajdująca się w ostatniem stadjum gruźlicy, dowiedziała się, że według opinji lekarzy 2 tygodni nie przeżyje. Moja znajoma poradziła dziewczynce zażycie jodyny z odpowiedniem pouczeniem. Zganiłem jej to w pierwszej chwili, ale po namyśle, pokierowałem sprawą sam. Po upływie około półtora roku spot¬kałem moją znajomą i dowiedziałem się, że moja pośrednia pacjentka żyje i czuje się coraz lepiej. Później nie miałem już sposobności dowiedzenia się o niej czegokolwiek.
    Około 20 letnia panna zgłosiła się do mnie jako suchotnica (miała krwotok przeszło litrowy, pro¬mieniami Rontgena zaś stwierdzono kilka ognisk zakażenia), z prośbą, żebym ją pouczył co do mojej metody leczenia. Wyjechała do Zakopanego, gdzie obok traktowania lekarskiego stosowała ściśle i mój środek. Po paru miesiącach powróciła, uznana przez lekarzy za zupełnie zdrową.
    Około 80 letni staruszek zachorował na ogniskowe zapalenie płuc. Mój kolega odwiedzał go w chorobie. Przyszedłszy pewnego razu, zastał chorego leżącego w agonji, opuszczonego przez lekarzy z tern, że w ciągu 2 godzin będzie po wszystkiem. W porozumieniu z pielęgniarką zaaplikowano mu jodyny. Żył potem jeszcze około półtora roku i złorzeczył tym, którzy mu umrzeć nie dali, ponieważ okaleczenie, spowodowane długotrwałą chorobą, przykuło go już na stałe do łoża.
    Z setek przykładów, które mógłbym przytoczyć, wybrałem najcharakterystyczniejsze. Przy najlepszych chęciach przypadku ze złym skutkiem przytoczyć nie mogę, bo mnie o takim wieści nie doszły.

    Leczenie jodem zwierząt.

    Pod tym względem miałem znacznie mniej doświadczenia. Gdziekolwiek jednak według mojej wiadomości stosowano jodynę w tym samym stosunku do wagi ciała, jak ludziom, czy to zwierzętom ssącym, czy ptakom, okazywała się ona zawsze nadzyczajnie skuteczną. Do ciekawych wypadków należą następujące.
    Pies, podejrzany o wściekliznę z powodu swojego zachowania się jak i dlatego, że wiadomem było, że się kąsał z psem wściekłym, kiedy mu podano kawałek kiełbasy polanej jodyną, najpierw się od niej odwrócił, ale zjadł ją za chwilę po namyśle. Pies ten wyzdrowiał.
    Znajomemu kanarczarzowi zaczęły gwałtownie zdychać kanarki. Każdy widocznie już bardzo chory kanarek, którego zmusiłem do zjedzenia kawałeczka ośrodki z bułki, zwilżonej mlekiem, na którym ołówek, końcem grafitu zanurzony w jodynie, zostawił widoczny ślad, przychodził w ciągu minut, a nawet sekund do siebie i żył.
    Rasowy wilczur, który przechodził bardzo ciężko • psią chorobę*, po zaaplikowaniu jodyny (nie mówiono mi w czem), bardzo szybko przyszedł do zdrowia.
    Jodynę cielętom i źrebiętom najlepiej dawać w mleku ich matek, krowom i koniom z otrębami, mąką lub chlebem, drobiowi w cieście zarobionem z jodyną, a potem podzielonem na takie gałeczki, żeby zawartość jodyny odpowiadała wadze drobiu. — Dla weterynarji otwiera się tutaj także bardzo wdzięczne pole. Jest bardzo prawdopodobne, że leczenie gruźlicy krowiej mogłoby się okazać równie skutecznem jak u ludzi, że wściekliznę możnaby zwalczać w prostszy i prędszy, a równie skuteczny sposób, jak dotychczasową metodą.

    11. Końcowe uwagi.
    W niniejszej księżeczce starałem się wszystko to, co można objąć ogólną nazwą »faktów«, przedstawić zupełnie bezstronnie i lojalnie. Jeżeli nie wymieniam nazwisk pacjentów, którzy prawdopodobnie, przynajmniej w większości wypadków, zawdzięczali swoje wyzdrowienie moim metodom, jak i lekarzy, którzy apodyktycznością czy nie¬ustępliwością swoją zawinili wobec tych, którzy im swoje zdrowie i życie powierzyli, to bynajmniej nie powinno dawać powodu do podejrzewania mojej prawdomówności. Jest to bowiem łatwo zrozumiałem, że nie wolno mi szafować nazwiskami ludzi bez ich upoważnienia, jakoteż, że nie byłoby sprawiedliwem wystawiać tych lekarzy pod pręgierz opinji publicznej, którzy zawinili głównie tem, że zanadto zaufali nieomylności swej gotowej wiedzy.
    Każdemu jednak, kogoby moje wywody dostatecznie nie przekonywały, mogę dać tylko jedną, je¬dyną radę: »proszę spróbować«. Środek mój jest tak niewinny, że mógłby co najwyżej nie skutkować. — Ale zwracam uwagę, że wynik próby może być uważany za miarodajny tylko wtedy, gdy się doświadczający najpierw dokładnie zapoznał z treścią mojej niniejszej książeczki i nie ogra¬niczył się do samego zaaplikowania lekarstwa, w lwiej części bowiem decydującem o powodzedzeniu próby jest ścisłe traktowanie i zachowanie się chorego według moich przepisów.

    Kraków w styczniu 1929.”

    http://davidicke.pl/forum/skuteczne-lekarstwo-t10586.html

    Krętki (łac. Spirochaetes) – typ długich[1] i cienkich bakterii Gram-ujemnych[2], przypominających korkociągi[1][3], o szerokości 0,1 – 0,3 µm[potrzebny przypis]. Poruszają się ruchami rotacyjnymi przy pomocy swoistych wewnętrznych rzęsek[2] zwanych niciami osiowymi[1].
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Kr%C4%99tki

    BARDZO WAŻNY ARTYKUŁ :

    „Jod – przywrócić uniwersalny składnik odżywczy medycynie”
    http://wolnemedia.net/jod-przywrocic-uniwersalny-skladnik-odzywczy-medycynie/

    POZDRAWIAM was w Chrystusie.

  12. Pingback: Borelioza, kleszcze i broń biologiczna – example877254

  13. Problemem paradoksalnie jest to, że Borelioza i pozostałe choroby ” nie zabijają natychmiast…” i większość ludzi je ignoruje, dzieci jeżdżą na wycieczki do lasów liściastych, ludzie zabierają psy, nie ma rumienia to nie ma sprawy.. itp itd.

    Niebawem sprawa będzie bardziej powazna aniżeli sądzimy, przy okazji – uważajcie na Obrzezka Ptasiego, zwłaszcza u gołębi, potrafi wędrować do mieszkań po murach domów…

    Pozdrawiam Wszystkich, w Bogu Nadzieja!
    Daniela 2:44, Mt.5:5

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s