„Policja odkryje tajemnicę rodziny porwanej Madzi”

 

Fragment wywiadu z nadkomisarzem Dariuszem Loranty:

Poszukiwania terenowe, przesłuchania świadków, nagłośnienie sprawy w mediach, kuszenie porywaczy nagrodą… Policja wykorzystała już wszystkie możliwości?

– Wierzę, że robi wszystko, co jest konieczne. Gdyby sprawą zajmował się CBŚ, miałbym poważne wątpliwości, ponieważ oni nie mają ani umiejętności, ani doświadczenia w takich sprawach. Zasady pracy operacyjnej policji są takie same na całym świecie. Oprócz standardowych działań ogromne znaczenie ma determinacja, wyczucie i tzw. „nos”. Doświadczony policjant przez skórę wyczuwa, gdy ktoś kłamie. Według mnie policja dotrze do prawdy, odkryje też, jakie tajemnice kryje rodzina porwanej Magdy.

Pan coś wie?

– To jest nietypowe porwanie, ale nos gliniarza i doświadczenie podpowiadają mi dwie najbardziej prawdopodobne wersje tego, co mogło się wydarzyć. Dla dobra sprawy nie powiem jednak nic więcej. I tak bardzo dużo już powiedziałem.

Czytaj cały artykuł

 

11 comments on “„Policja odkryje tajemnicę rodziny porwanej Madzi”

  1. Myślicie, że rodzice mogliby sprzedać własne dziecko? No to jest niedorzeczne.
    Mam nadzieję, że dziewczynka się szybko znajdzie.

    • Mogliby, ale tylko idiota robiłby wówczas aferę na całą Polskę — nawet, gdyby chciał uwiarygodnić wariant porwania.

  2. Bixi,
    nikt, kto jest naprawdę Życzliwy, nie życzy dziecku ani rodzicom Żadnego
    koszmaru – tylko chce szczęśliwego zakończenia. Jednakże samymi
    dobrymi chęciami jest „piekło” wybrukowane – dlatego trzeba myśleć jak
    odnaleźć, użyć metody do uratowania dziecka [i rodziców] aby wynik
    był pomyślny dla udręczonych, w ten podły sposób, ludzi-ofiar.

    Gdzieś wyczytałem, że Ta sprawa akurat tego porwania, jest nagłaśniana,
    bo…. [cytuję z pamięci] „- gdyby były czipy RFID, to dziecko szybko by
    się odnalazło…” – to jest też „wymowne”.
    Nikt tutaj nie myśli – mam nadzieję – aby cokolwiek Złego się stało…

  3. No właśnie chipy!
    Jak to źle jest, że ludzie ich nie mają!
    Dzieci się gubią,są kradzione,ludzie wychodzą z domu i nie wracają.
    Dobra uwaga Seler dużo to daje do myślenia może te kurwy znaleźli sobie sposób na wdrażanie tego typu świństw w oczach opinii publicznej.

    A moje spostrzeżenie, że może to ofiara?
    Już jutro 2 luty święto ofiarowania Jezusa w świątyni.
    Masonuchy to dla mnie słudzy Lucyfera, a jak wiadomo oni lubią parodiować Chrześcijańskie swięta i może to ta dzidzia to jakaś ofiara dla szatana?

  4. Radtrapie, jestem trochę rozstrzęsiony i jest to mój pierwszy komentarz na Twoim blogu, ale trzeba to napisać. Jak zapewne wiesz, ciało Madzi właśnie zostało odnalezione. Kilka uwag:
    1. Ciało odnaleziono w miejscu, które kilka dni temu przeczesywała policja. Dlaczego wtedy go nie odnaleziono?
    2. Oficjalna wersja wygląda tak: dziecko wypada kobiecie z rąk, uderza głową o próg. Matka nie wpada w panikę, nie próbuje go cucić i nie dzwoni po pogotowie. Zamiast tego przemyca dziecko, porzuca ciało i upozorowuje porwanie na ulicy. Czy kobietę, która właśnie przypadkiem zabiła swoje dziecko, stać byłoby na taką chłodną kalkulację? Jeśli tak, to dlaczego się przyznała?
    3. Ciało zostaje odnalezione wieczorem DRUGIEGO LUTEGO. Zadziwiająca zbieżność z Twoimi przewidywaniami.
    4. Co z rzekomymi naocznymi świadkami? Co ze śledztwem Rutkowskiego? Przecież był niemal pewny, że tropy prowadzą do Niemiec!

    Czy tylko mi coś tu śmierdzi? Pozdrawiam.

    • Ktoś się przestraszył rozgłosu i podrzucił zwłoki. Matka może mówić co ma kazane. Nie wiadomo jak bardzo jest zastraszona „pomocą” detektywa. Czyżby Rutkowski pilnował by się nie wydała prawda o zleceniodawcach porwania? Teraz tylko „rzetelna” sekcja zwłok Magdy da odpowiedź co dalej z tym „skunksem”. I tak nadal udział „tatusia” w całej sprawie śmierdzi. Prędzej czy później sam zaprowadzi do „porywaczy”. O ile nie zginie dla zatarcia śladów.

    • Fasci-nation odniósł się już w poście powyżej do tej wiadomości.
      Nie tylko Tobie Fasci-nation coś tu nie pasuje.. Ja po przeczytaniu o śmierci dziewczynki też mam podobne odczucia do Twoich.. Rzeczywiście sprawa wygląda dziwnie. Osobiscie oczywiście nie znam kobiety, ale wydaje mi się dośc dziwne, że po wielu przesłuchaniach przez doswiadczone osoby nie zdradziła prawdy. Dziwne, że też mąż o niczym nie wiedział. I jak w takim wypadku ta kobieta dała by rade przed tydzień podtrzymywać kłamstwo? No a dodatkowo sprzeczne było by to kłamliwe zachowanie z jej „chłodną kalkulacją” opisana przez Ciebie w pkt.2.

Możliwość komentowania jest wyłączona.