36942814

Tajemnice Olmeków – czyli skąd się wzięli Majowie?

 

Wkroczyliśmy w intrygujący wielu ludzi rok 2012. Większość z nich patrzy na niego pod kątem kalendarza Majów i oczekiwań przyjścia Nowej Ery. Mało kto jednak chce zająć się głębszym zbadaniem historii tego narodu, a co za tym idzie spuścizny i mitologii którą po sobie pozostawił. Abstrahując już od samego kalendarza i kontrowersji związanych z poprawnością jego obliczeń, powinniśmy zastanowić się czy legendy i historie które zostawili, a które mają tak wielu entuzjastów, są zgodne z tym co pokazują nam kolejne wykopaliska archeologiczne i inne namacalne fakty. Czy Majowie rzeczywiście pojawili się w magiczny sposób zaraz po zniszczeniu „czwartego świata”? Czy może są po prostu potomkami starszej cywilizacji która przeinaczała i koloryzowała historie przekazywane im przez ojców?

W roku 2007 David Hatcher Childress wydał książkę zatytułowaną „Tajemnice Olmeków”. Jest on podróżnikiem i autorem ogromnej ilości książek o szeroko pojętej tematyce „zakazanej archeologii”, UFO, Atlantydy, obcych w Układzie Słonecznym itd. Na pierwszy rzut oka wydaje się więc być człowiekiem dość kontrowersyjnym dla większości badaczy ufających Pismu Świętemu.

Jednakże jego książka „Tajemnice Olmeków” jest zbiorem tak wielu informacji o powstaniu kultur mezoamerykańskich i tajemniczych przodków Azteków i Majów, przemilczanych przez dominujący w świecie „nauki” establishment, że powinno wspomnieć się o niej nieco szerzej. Książka rzuca wiele nowego światła na temat historii ludzkości w Ameryce i praktycznie w ogóle – poza jednym bardzo krótkim fragmentem – nie porusza tematu kosmitów, statków przemierzających kosmos itp.

 

David H. Childress (powyżej)

Tak naprawdę wiedza zebrana w tej książce w pełni wspiera idee że cywilizacje starożytne podróżowały i rozprzestrzeniały się po całym globie bez pomocy obcych i zaawansowanej technologii. Daje nam kolejne dowody na to że Biblia nie myli się co do początków odrodzenia ludzkości po Potopie: ludzie zostali rozproszeni na wszystkie strony świata z terenu Sumeru, zaludniając nowe krainy i żeglując przez wody oceanu. Nie tylko w celach podróżniczych ale również handlowych i politycznych (np. w celu zakładania kolonii na innych kontynentach).

 

OLMEKOWIE

 

Żeby zrozumieć kim byli np. Majowie należy cofnąć się w czasie w poszukiwaniu ich przodków. Wszystkie plemiona indiańskie (w tym tak popularni w środowiskach New Age Majowie i Hopi) posiadały wspólnego protoplastę który wciąż wzbudza niechęć wielu akademickich archeologów i naukowców. Kim byli ci ludzie, burzący swoimi zabytkami oficjalną teorię ewolucji cywilizacji? Kim byli „Olmekowie”? Kim byli przodkowie współczesnych Indian?

Według oficjalnego stanowiska nauki rdzenni Amerykanie przybyli kilkanaście tysięcy lat temu z terytorium Syberii. Teoria ta i datowanie przybycia pierwszych ludzi do Ameryki jest nie tylko niezgodna z naukami biblijnymi, ale również nie pokrywa się z  datowaniem archeologicznym. Gdyby pierwsi ludzie przybyli z północy, najstarsze budowle i artefakty archeologiczne powinny znajdować się właśnie na północy, a im dalej na południe znaleziska powinny być coraz młodsze.

Tymczasem najstarsze obiekty stworzone ludzką ręką znajduje się w Ameryce Środkowej i Południowej. Dodatkowo znaleziska archeologiczne (a nawet zapiski konkwistadorów) przedstawiają nam zaskakujące dowody na to że ziemie te były w starożytnych czasach tzw. Olmeków, miejscem zamieszkania ludu niejednorodnego… rasowo!

„Najstarszą i prawdopodobnie największą tajemnicą wczesnego Meksyku i Ameryki Północnej są Olmekowie. Obecnie archeolodzy z kręgów akademickich często określają ich jako Protomajów lub Olkanów, ponieważ zamieszkiwali Olkan – taks nazwę nadano teraz krainie Olmeków. Każdemu, kto zobaczy tajemnicze rysunki naskalne oraz olbrzymie głowy Olmeków, o twarzach wyrażających agresję i wojowniczość, z charakterystycznie zmarszczonym czołem, natychmiast nasuwa się pytanie: „Kim są te przedziwne istoty?”

Nieodgadniony jak dotąd świat Olmeków jest odtwarzany powoli, fragment po fragmencie. Ich dzieła – posągi i inne wytwory sztuki – przedstawiają ludzi w skórzanych hełmach, mających szerokie twarze, grube, wywinięte wargi (oraz spłaszczone nosy) i robiących groźne miny. Wyglądają niczym drużyna rozwścieczonych afrykańskich rugbistów z Nigerii albo Tanzanii. I chociaż wywodzący się z głównego nurtu nauki archeolodzy zapewniają, że Afrykanie nigdy nie skolonizowali Meksyku ani Ameryki Środkowej, niefachowiec, który ogląda te posągi i głowy, dziwi się, jak uczeni mogą trwać w tak rażąco błędnym, tak zdumiewająco nienaukowym przeświadczeniu. Zgodnie z tradycją akademiccy uczeni przekonują rzesze turystów i studentów, że to nie są Afrykanie. Czyżby ci uczeni byli ślepcami lub szaleńcami albo jednym i drugim? (…)

Kim są ci ludzie? Czy byli mieszkańcami odizolowanych osad, czy przybyszami z dalekich stron?

Do lat 30. XX wieku powszechnie uważano, że najstarszą cywilizacją Ameryki byli Majowie. Mnogość majańskich pomników, stel, ceramiki, posągów i innych artefaktów odkrytych na Jukatanie, w Gwatemali i nad Zatoką Meksykańską przekonała archeologów, że Majowie to pierwsza cywilizacja Ameryki Środkowej.

Jednak niektóre artefakty utożsamiane z Majami różniły się nieco od pozostałych, między innymi tym, że pewne rzeźby przedstawiały ogromne głowy o twarzach mających rysy afrykańskie. Malowidła i rzeźby Majów są dość zróżnicowane, jednak afrykańskie rysy twarzy wyraźnie nie były majańskie.

W 1929 roku Marshall H. Saville, dyrektor Muzeum Indian Amerykańskich w Nowym Jorku, zaklasyfikował te dzieła jako wytwory odrębnej kultury, niewywodzącej się z dziedzictwa Majów. Nazwał tę kulturę – nie w pełni tramie – olmecką, co znaczy „kauczukowi ludzie” w języku nahuatl, którym posługiwali się mieszkańcy Meksyku – Aztekowie, (pierwszy raz nazwy „Olmekowie” użyto w 1927 roku) (…)

Zdaniem uznanego meksykańskiego archeologa Ignacio Bernala olmecką sztukę po raz pierwszy zauważono już w 1869 roku, jednak, jak wspomniałem już, terminu „Olmekowie”, czyli „kauczukowi ludzie”, użyto dopiero w 1927 roku. Oczywiście, znaleźli się i tacy prominentni archeolodzy – w tym Eric Thompson, mający udział w rozszyfrowaniu kalendarza Majów – którzy nie chcieli uznać, że ta nowa kultura, zwana olmecką, może być starsza od kultury Majów. Dopiero na spotkaniu archeologów w mieście Meksyk w 1942 roku przyjęto, że Olmekowie byli poprzednikami Majów. (…)

Pierwszy pojawił się problem następujący: jak datować tę kulturę? Czy istniała ona w okresie wciąż nazywanym wtedy archaicznym? Czy jest prekursorką kultury Majów i innych ludów, a przez to macierzystą kulturą całej Mezoameryki? Czy też mamy tu do czynienia z późną miejscową kulturą, współistniejącą z „historycznymi” Olmekami, znanymi ze źródeł pisanych? Na każde z tych bez wątpienia powiązanych ze sobą pytań padała inna odpowiedź. Eric Thompson, najwybitniejszy badacz Majów, i liczni inni naukowcy z dużą dozą sceptycyzmu odnosili się do opinii, że Olmekowie są ludem starożytnym. Thompson swoje stanowisko opierał głównie na nieuznawaniu za zgodne z prawdą bardzo wczesnego datowania kamiennych inskrypcji, takich jak na steli C w Tres Zapotes, ani tego, że mogą one być starsze od kalendarza Majów. Zasadniczą zmianę w archeologicznym datowaniu spowodowało odkrycie, że kalendarz Majów nie jest wyłącznie ich dziełem i że stosowano go przed powstaniem pierwszych inskrypcji w Uaxactun. Majowie więc jedynie go rozwinęli i udoskonalili. Pierwsza data wyryta na steli C była przedmiotem szerokiej dyskusji, teraz jednak nie budzi prawie żadnych wątpliwości. Teoria Stirlinga, sformułowana jeszcze przed odkryciem drugiej połowy steli, jest zgodna z prawdą. Sterling nie tylko prawidłowo uznał datę powstania steli za bardzo wczesną- obecnie uważa się, że jest nawet nieco wcześniejsza, niż zakładał – ale także twierdził, że cała kultura Olmeków jest starsza od kultury Majów. W tamtym czasie takie poglądy były obłożone anatemą akademików, ponieważ niemal wszystkie przedsięwzięcia podjęte przez Carnegie i inne instytucje, zwłaszcza w Ameryce Północnej, ukierunkowano na badanie Majów. Panowała zgodna opinia, że najstarsza jest kultura Majów i że wszystkie inne kultury Mezoameryki z niej właśnie wyrosły. Na głośnym spotkaniu, zwołanym pod egidą Sociedad Mexicana de Antropologia w 1942 roku w celu omówienia zagadnienia Olmeków, zwanym Mesa Redonta de Tuxtla, archeolodzy na czele z Caso, Covarrubiasem i Noguerą, a także Stirling, jednogłośnie stwierdzili, że Olmekowie przynależą do okresu archaicznego.

Caso uważał, że „kultura olmecka jest bez żadnej wątpliwości kulturą matką innych kultur, takich jak Majów, Teotilitiacin i z El Tajin”. Covarrubias utrzymywał, że „inne zespoły kulturowe mają wspólne cechy »olmeckie«, natomiast styl olmecki nie wykazuje cech ani elementów zapożyczonych z innych kultur, chyba że ze znanych jako archaiczne”. (str. 3-6)

John Eric Thompson określany najwybitniejszym badaczem Majów, mającym ogromny wkład w rozszyfrowanie majańskiego pisma i kalendarza, był człowiekiem torpedującym teorie mówiącą że Majowie nie byli pierwszym ludem na kontynencie. Cóż takiego ważnego było w Majach i w ich mitologii? Bał się że szukanie ich przodków zmieni dotychczasowe zapatrywania na lud któremu poświęcił swoją życiową karierę?

W roku 1975 (styczeń) Thompson otrzymał tytuł szlachecki od królowej Elżbiety II – został tym samym pierwszym archeologiem zajmującym się Nowym Światem który otrzymał szlachectwo. Sir J. Eric Thompson zmarł w tym samym roku – dokładnie 9 miesięcy po pasowaniu: dziewiątego września (09.09.1975).

Być pasowanym przez królową brytyjską, ważnego przedstawiciela ukrytej elity rządzącej światem to wielki zaszczyt – nie dla byle kogo. Elity musiały być bardzo wdzięczne za prace nad kalendarzem Majów, popularyzowanym pózniej na szeroką skalę. Dzisiaj każdy słyszał coś o Majach i ich końcu kalendarza w 2012. Kto jak kto, ale najwidoczniej „brytyjska” rodzina królewska (saxe -cobur -gotha) była mu za to bardzo wdzięczna.

„Nie wiemy, jak starożytni Olmekowie nazywali samych siebie; późniejsze mezoamerykańskie źródła określają ich jako Tamoanchan. Przyjmuje się, że klasyczny okres cywilizacji Olmeków to lata 1200-400 p.n.e. Uważa się, że wczesne główne artefakty olmeckie pochodzą z 1500 roku p.n.e. lub są nawet starsze.(…)

Byli przybyszami, którzy dotarli do krainy Olman drogą morską, zapewne jako marynarze lub pasażerowie łodzi odbywający podróże przez oceany, co czynili prawdopodobnie przez stulecia. W centrum debaty o pochodzeniu Olmeków leży klasyczny spór między izolacjonistami (uważającymi, że człowiek starożytny nie był zdolny do transoceanicznych podróży i, co za tym idzie, niemal każda starożytna kultura rozwinęła się niezależnie od pozostałych) a dyfuzjonistami (którzy uważają, że człowiek starożytny potrafił przemierzać oceany, co tłumaczy podobieństwa łączące szeroko rozrzucone po całym globie kultury). W tradycyjnym środowisku akademickim jest niewielu dyfuzjonistów. Ivan Van Sertima z Uniwersytetu Rutgera w New Jersey aktywnie propaguje dyfuzjonistyczną teorię, że człowiek starożytny pokonał zarówno Atlantyk, jak i Ocean Spokojny i że kontakty nawiązywane poprzez oceany były długotrwałe. Jego książki African Presence in Early America (Obecność Afrykanów we wczesnej Ameryce) oraz African Presence in Early Asia (Obecność Afrykanów we wczesnej Azji) zawierają artykuły i zdjęcia wykazujące ponad wszelką wątpliwość, że ludy czarnoskóre żyły, dosłownie, na całym świecie, w tym w starożytnej Ameryce. Van Sertima nie ucieka się do takich nieortodoksyjnych teorii jak Atlantyda czy zaginiony kontynent na Oceanie Spokojnym, bez wątpienia jednak uważa, że czarnoskórzy w starożytności stworzyli wiele rozwiniętych cywilizacji i zamieszkiwali całą kulę ziemską. Niestety, większość autorów z kręgów akademickich wspiera teorie izolacjonistyczne, co praktycznie eliminuje dyfuzjonistów.(str. 8)

 

ZIEMIE OLMEKÓW – GDY WSCHÓD SPOTYKA SIĘ Z ZACHODEM

 

Autor książki zwraca uwagę na to że obszar uznawany za kolebkę pierwszych znanych ludzi w Ameryce – Olmeków – znajdują się w specyficznym miejscu łączącym Amerykę północną i południową. Jest to dość wąski obszar lądu łączący Ocean Spokojny z Atlantyckim, tym samym jest miejscem bardzo pożądanym przez floty podróżujące po całym świecie.

„Za matecznik Olmeków uważa się rejon nadbrzeżnej równiny nad Zatoką Meksykańską w Veracruz i Tabasco, dlatego że tam właśnie odkryto największą liczbę olmeckich pomników oraz najwięcej olmeckich osiedli. Jest on uważany za północny kraniec kraju Majów – Comacalco to najdalej na północ wysunięte majańskie miasto wzdłuż pasa brzegowego zatoki na przesmyku Tehuantepec.(…)

Serce krainy Olmeków to najwęższy skrawek lądu w Meksyku – teren o wyjątkowym znaczeniu, gdyby poprowadzić tam szlak handlowy łączący oba oceany. Ten fragment południowego Meksyku znany jest jako przesmyk Tehuantepec i stanowi najkrótszą drogę z Zatoki Meksykańskiej do Oceanu Spokojnego. Jego nazwa pochodzi od miasta Santo Domingo Tehuantepec w stanie Oaxaca, zaś nazwa miasta wywodzi się z języka nahuatl – od tecnani-tepec (wzgórze jaguarów).(…)

Od czasów Hernanda Cortesa przesmyk Tehuantepec uważano za najdogodniejszą lokalizację najpierw dla kanału łączącego oceany, zaś od XIX wieku – linii kolejowej (…) To dowód, jak ważną rolę odgrywał przesmyk w czasach nowożytnych, podobnie jak w starożytności.

Dyfuzjoniści (którzy propagują teorię transoceanicznych kontaktów między Ameryką Północną i Ameryką Południową a Europą, Azją oraz wyspami na Oceanie Spokojnym) utrzymują, że starożytni żeglarze budowali ważne dla nich porty i że każda lądowa droga łącząca porty nad Oceanem Spokojnym z portami atlantyckimi była dla nich bardzo przydatna. Podobnie jak europejscy inżynierowie 200 lat temu, starożytne cywilizacje sprzed tysiącleci rozumiały, że potrzebny im jest kanał przeprowadzony przez jakiś wąski fragment lądu Ameryki Środkowej. Nawet upatrzone miejsca były te same: wąski Przesmyk Panamski z licznymi bagnami i jeziorami, Nikaragua z rzeką Rama i wielkimi jeziorami sięgającymi niemal do wybrzeża pacyficznego oraz przesmyk Tehuantepec (…)

fot. Bruce R. Bachand

fot. Bruce R. Bachand

Przesmyk Tehuantepec był przez pewien czas faworytem, ponieważ leży bliżej międzynarodowych szlaków handlowych niż szlak panamski. Jednak Przesmyk Panamski jest znacznie od niego węższy. Olbrzymie koszty przekopania kanału przez przesmyk Tehuantepec zmusiły inżynierów i inwestorów do odstąpienia od tego pomysłu. James B. Eads zaproponował wtedy poprowadzenie tamtędy szlaku okrętowo-kolejowego i plan ten przez jakiś czas cieszył się sporą popularnością. Później powstał projekt przeprowadzenia tylko linii kolejowej. Rząd Meksyku wydał w związku z tym w latach 1857-1882 kilka koncesji. W roku 1882 Meksykanie postanowili sami wybudować połączenie kolejowe i rząd podpisał kontrakty ze znaczącym meksykańskim wykonawcą. Budowę linii kolejowej rozpoczęto w 1888 roku; w 1893 roku pozostało do położenia 60 kilometrów torów. Oceaniczne wybrzeża połączono ostatecznie w 1894 roku. Równocześnie przekonano się, że porty krańcowe nie mają odpowiedniej infrastruktury, a tory nie są przystosowane do dużego natężenia ruchu. Rząd Meksyku podpisał umowę z londyńską firmą S. Pearson & Son Ltd. – która już budowała systemy odwadniające dolinę Meksyku i nowy port w Veracruz – tym razem zlecono jej przebudowę linii i budowę portów w Coatzacoalcos nad Zatoką Meksykańską i w Salina Cruz na wybrzeżu pacyficznym. Prace rozpoczęto 10 grudnia 1899 roku i zakończono w styczniu 1907 roku, kiedy to oficjalnie otwarto trasę dla ruchu.

Tak oto Meksyk połączył ważne porty nad Atlantykiem i Oceanem Spokojnym na przesmyku Tehuantepec – obszarze zbiegiem okoliczności będącym niegdyś matecznikiem Olmeków. Czy był to jednak zbieg okoliczności?” (str. 12-14)

Każda cywilizacja i naród pozostawia po sobie jakieś miasta. Przyjrzyjmy się kilku starożytnym miastom Ameryki Środkowej oraz znaleziskom archeologicznym.

 

LA VENTA

 

„Być może stolicą państwa Olmeków było La Venta, jedno z największych i najsłynniejszych olmeckich miast. Jego funkcjonowanie zazwyczaj datuje się na lata 1200-400 p.n.e., co osadza główny etap rozwoju miasta w tak zwanym środkowym okresie formatywnym. Położone na wyspie na nadbrzeżnych bagnach, nad istniejącą wtedy rzeką Rio Palma, miasto La Venta kontrolowało obszar między rzekami Mezcalapa i Coatzacoalcos. Dzisiaj Rio Palma to bagniste moczary. Być może Olmeko-wie w ramach gigantycznych prac ziemnych skierowali strumień wody przez bagna – stworzyli rzekę, nad którą założyli swoją stolicę.(…)

Wiele tamtejszych wspaniałych pomników obecnie wystawiono w muzeum archeologicznym i parku w mieście Villahermosa w Tabasco, głównym meksykańskim ośrodku wydobywczym ropy naftowej. Z La Venta i pobliskiego San Lorenzo pochodzą liczne olbrzymie głowy, z których słyną Olmekowie. W pobliskich górach Tuxtla znajdują się kamieniołomy – źródło bazaltu do owych głów i pryzmatycznych kamiennych monolitów. Południowy kraniec reprezentacyjnej dzielnicy La Venta wyznacza olbrzymi, piramidalny kopiec. U jego podnóża stała stela 25/26, przedstawiająca zoomorficzną postać, ulistnioną na szczycie; uważa się, że reprezentuje ona Drzewo Świata albo axis mundi (środek świata) (…)

Północny kraniec zespołu A to zamknięty dziedziniec z dużym podziemnym złożem serpentynu, który miał przedstawiać pierwotne wody powstałe w akcie stworzenia. Pod dziedzińcem była zakopana ofiara nr 4, słynna obecnie ofiara grobowa składająca się z sześciu jadeitowych toporków i 15 jadeitowych figurek Olmeków z wydłużony mi czaszkami i skośnymi oczami. Samotna postać, stojąca naprzeciw pozostałych, jest wyrzeźbiona z granitu. Grupa figurek znajduje się pomiędzy pionowo ustawionymi jadeitowymi toporkami, najwyraźniej mającymi być miniaturowym odzwierciedleniem wysokich granitowych stel, powszechnie używanych przez Olmeków i Majów (oraz Egipcjan, Hindusów i inne starożytne kultury). Chociaż znaczenie tych miniatur nie jest znane, wyraźnie widać koncepcyjne pokrewieństwo między kształtem toporków i granitowych stel; jadeitowe toporki mają kształt miniaturowych stel, a jadeitowe figurki stoją wokół nich jakby na ważnym spotkaniu. To wspaniałe znalezisko można oglądać w Narodowym Muzeum Antropologii w mieście Meksyk; jest jednym z najsłynniejszych eksponatów działu poświęconego Olmekom. (str. 17 -18)

Jadeitowe figurki z czasów cywilizacji olmeckiej są bardzo ciekawym elementem w całej tej historii, o czym powiemy sobie w dalszej części artykułu.

„Monument nr 13 z La Venta zawiera być może najstarsze hieroglify w Ameryce. Przedstawia on brodatego mężczyznę w turbanie i przepasce biodrowej. Mężczyzna trzyma w lewej ręce proporzec albo kosę. Za nim znajduje się hieroglif stopy, a przed nim trzy inne: górny to koło, które być może miało zostać wypełnione, ale nie zostało. Środkowy wygląda jak Myszka Miki, a dolny przypomina głowę ptaka, być może papugi. Wszystkie trzy przypuszczalnie tworzą imię mężczyzny. Co ciekawe, monument nr 13 z La Venta jest często pomijany w książkach dotyczących Olmeków. Nie znalazłem żadnej wzmianki o nim w książce Diehla The Olmecs (Olmekowie) ani u Davida C. Grove’a w Chalcatzingo. Wydaje się to dość intrygujące, ponieważ znaleziono go w La Venta i być może zawiera on najstarsze hieroglify Olmeków i całej Mezoameryki. Czy nie omawiają monumentu nr 13, bo widniejąca tam postać ma dość ciekawe cechy rasowe? Chociaż przyzwyczailiśmy się, że Olmekowie wyglądają jak Afrykanie lub Chińczycy, ten człowiek wygląda zupełnie inaczej. Wydaje się pochodzić z rejonu Morza Śródziemnego – ma gęstą brodę i wąsy, niczym żeglarz fenicki czy libijski. Jest wyraźnym dowodem kosmopolitycznej natury Olmeków – mogli wyglądać jak Afrykanie, Fenicjanie, Chińczycy lub [Hindusi]. Posągi czy figurki z tego samego miejsca wykopalisk często bardzo się różnią rysami twarzy i strojem.

R.F. Heizer collection, National Anthropological Archives

R.F. Heizer collection, National Anthropological Archives

monument 13

monument 13

Brodaty Olmek (muzeum Coatzacoalcos, Veracruz):

Nieolmeckie figurki z Huacho Mochica (Peru):

Powyższe zdjęcia pochodzą ze strony arqueologicas.com.ar

„Archeolodzy uważają, że Olmekowie używali prostych hieroglifów przez setki lat i że w końcu hieroglify te rozwinęły się w powszechnie tam spotykaną postać pisma, zwaną pismem epiolmeckim. W przeciwieństwie do pisma Majów, choć podobne, pismo epiolmeckie i wcześniejsze hieroglify Olmeków sprawiały kłopot archeologom przez dziesięciolecia. Choć na jadeitowych ozdobach i kamiennych posągach widnieją dziwaczne znaki i glify pisma epiolmeckiego, znamy bardzo nieliczne teksty w nim zapisane. Epiolmekowie przetrwali, jak się uważa, do 500-300 roku p.n.e. Około 300 roku .n.e. powstało pismo Majów. Istnieją cztery ważne epiolmeckie teksty, każdy z nich dość pokaźny: stela nr 1 z La Mojarra, statuetka z gór Tuxtla, stela C z Tres Zapotes, maska w stylu Teotihuacan (obecnie w prywatnej kolekcji).” (str. 68)

Oficjalna nauka przypisuje moment powstania charakterystycznego pisma hieroglificznego Majów na okres gdy ze sceny historii znikają Epiolmekowie, lud wywodzący się od tajemniczych Olmeków. Z drugiej strony ta sama dominująca opcja archeologów stara się pomijać znaleziska przypisywane Olmekom, a nie pasującym do ich wizji historii świata…

„Im więcej dowiadujemy się o Olmekach, tym głębsza staje się otaczająca ich tajemnica. Odkrywamy, że żyli wśród nich przedstawiciele niemal wszystkich ras na świecie. Jak to możliwe? Olmekom przypisuje się wynalezienie koła, gry w piłkę i pisma hieroglificznego, a wiadomo już, że kontrolowali większą część południowego Meksyku od wybrzeża jednego oceanu do wybrzeża drugiego. Z punktu widzenia dyfuzjonistów kraina Olman mogła być „środkiem świata”, tak jak byłby nim przesmyk Tehuantepec, gdyby prowadzono handel na szlakach łączących oceany Spokojny i Atlantycki. Jeśli taki handel i takie podróże statkami rzeczywiście się odbywały, Olmekowie mogli być kosmopolitycznym centrum, w którym stykały się i mieszały ze sobą kultury całego świata. „(str. 19)

Monument nr 9 z La Venta - najwcześniejsze znane przedstawienie pierzastego węża w Mezoameryce

Monument nr 9 z La Venta - najwcześniejsze znane przedstawienie pierzastego węża w Mezoameryce

Olmeckie, skośnookie dziecko z piłką, Veracruz

Olmeckie, skośnookie dziecko z piłką, Veracruz

 

ZNALEZISKA Z GWATEMALI

 

„Wczesne mapy olmeckich osiedli, takie jak mapa Betty Meggers z wydanej w 1972 roku książki Prehistorie America, lokalizują olmecki matecznik wokół La Venta i Tres Zapotes. Olmeckie artefakty są jednak znajdowane również w centralnej dolinie Meksyku, a Meggers nazywa je „stylem Teotihuacan”, podczas gdy te znalezione wzdłuż pacyficznego wybrzeża Chiapas i Gwatemali to „styl Izapa”. Wiadomo już, że kraina Olman rozciągała się od centralnej doliny Meksyku do rejonu La Venta i do pacyficznego wybrzeża przesmyku Tehuantepec, a nawet dalej, przez Gwatemalę do Salwadoru, Nikaragui i Kostaryki. Rzeczywiście, tajemnicze kostarykańskie kule mogą pochodzić z epoki wczesnych Olmeków. (…)

Archeolodzy początkowo uznawali posągi znajdowane w Gwatemali za gorsze od olmeckich i przypisywali ich autorstwo innej niż olmecka kulturze. Okazało się to jednak niesłuszne. Najpierw rolnicy odkryli zakopane głowy wokół La Venta i Tres Zapotes w Meksyku, a później farmerzy uprawiający trzcinę cukrową na południe od miasta Gwatemala, niedaleko La Democracia, zaczęli odkrywać olbrzymie głowy i bazaltowe posągi wyraźnie pochodzenia olmeckiego. Na głównym placu La Democracia stoją gigantyczne olmeckie posągi ustawione w okrąg. Typowo dla najsłynniejszych olmeckich rzeźb, te olbrzymie bazaltowe głowy i całe postaci często mają negroidalny wygląd. Spora ich liczba przedstawia wielkich, masywnych mężczyzn o płaskich nosach, grubych wargach i wytrzeszczonych oczach, z rękami splecionymi na brzuchu. Inne rzeźby to azjatyckie głowy; jedna ma nakrycie w formie zakręconych w dół rogów barana i dziwne znaki na policzkach.

Wewnątrz miejscowego muzeum znajdują się kolejne olbrzymie głowy, pokryte plamami porostów. Są tam również kamienne grzyby, wysokości 30-45 centymetrów. Archeolodzy uważają, że prawdopodobnie przedstawiają halucynogenne gatunki, bardzo cenione. Uważa się, że boską „somą” starożytnego Egiptu i Indii jest sfermentowany napój z takich właśnie grzybów, być może pochodzących z Ameryki Środkowej. (…)

Niedaleko La Democracia leży duża plantacja trzciny cukrowej i prywatne muzeum znane pod nazwą Finca el Baul. W muzeum tym znajduje się co najmniej 20-30 megalitycznych figur, również olmeckich. Przedstawiają brodatych mężczyzn oraz potwory, smoki i ludzi-jaguary. Inne rzeźby to prostokątne bloki kamienia albo mniejsze czaszki z szeroko otwartymi oczami i wyszczerzonymi zębami. Jest tam olbrzymia starożytna stela, z dużym glifem, jakoby starożytnym majańskim oznaczeniem jadeitu; to jedyny możliwy do odczytania znak oprócz kilku majańsko-olmeckich cyfr z kropek i kresek. W małym muzeum na farmie znajduje się też duża stela człowieka w masce jaguara, wysokości 2,6 metra, człowiek ów jest przybrany w egipski kołnierz (mam na myśli szeroki kołnierz, zazwyczaj ze złota albo miedzianych płytek; podobne nosili Majowie) i ukazany w pozie tryumfu nad brodatym więźniem; w górnej części steli są trzy okrągłe glify. Jeden z nich, w górnym lewym rogu, przedstawia mężczyznę wychodzącego z chmury. Na dole steli przedstawiono sześciu siedzących mężczyzn ze skrzyżowanymi nogami i ramionami splecionymi na piersiach. Kolejnym posągiem jest olbrzymia wysokości metra kamienna głowa brodatego mężczyzny z egipskim kołnierzem wokół szyi i przybrana również egipskim nakryciem. Następny ukazuje wielkiego, półtorametrowego granitowego jaguara w pozycji łaszącego się psa. Zwierzę też ma na szyi szeroki, egipski kołnierz. Być może najbardziej intrygująca z nich wszystkich jest prostokątna kamienna kolumna wysokości około metra, z idealnie okrągłą kulą na szczycie. Całość wyrzeźbiona jest z jednego bloku granitu i ma po obu stronach wyryte maltańskie krzyże. (…)

Kiedy odwiedziłem to miejsce, znane jako El Castillo (Zamek) w 1990 roku, dwaj mężczyźni oddawali cześć starożytnemu posągowi. Palili kadzidło według tradycyjnego majańskiego (i hinduskiego) zwyczaju, a dokoła podstawy rzeźby ustawili pięć zapalonych świec. Tam też złożyli ofiary z alkoholu i jadeitu. Posąg jest wyrzeźbiony z wyjątkowo twardego bazaltu i pokrywa go warstwa sadzy i wosku z poprzednich ofiar ze świec i kadzidła. Wciąż jest zakopany w ziemi po dolną wargę, a część wystająca ma półtora metra wysokości. Z tyłu rzeźby są żłobienia, przypuszczalnie służące do mocowania jej do budynku lub innej kamiennej konstrukcji (może była nią reszta ciała).” (str. 85-87)

Zródło zdjęcia

 

KATAKLIZM

 

„Według Majów i Azteków uprzednio istniały cztery światy; teraz żyjemy w świecie piątym. Każdy z poprzednich został zniszczony przez kataklizm: lód, wodę albo ogień. Kiedy jeden świat zostaje zniszczony, rodzi się następny z nowymi mieszkańcami i nowym porządkiem. Obecny, piąty świat, również ma ulec zniszczeniu, przypuszczalnie dokonanym przez wodę. Wszystkie kultury Mezoameryki, a w pewnym stopniu i północnoamerykańskiego południowego zachodu, wykazywały podobieństwo, miały również wspólne niektóre mity, w tym mit o stworzeniu świata i o zniszczeniu światów poprzednich. Wersje tych mitów różnią się w zależności od regionu, a próba ich uporządkowania nie jest łatwa. Często są znajdowane tylko ich fragmenty w starożytnych ruinach, co również nie ułatwia ich pełnego zrozumienia. Choć mity te są niejasne i w szczegółach bardzo się różnią, istnieje wątek powtarzający się we wszystkich relacjach.(…)

Nie znamy żadnych legend pochodzących bezpośrednio od Olmeków, ale ślady po ich społeczeństwie pozostały w późniejszych cywilizacjach(…) Natychmiast pojawia się pytanie związane z Olmekami: czy zostali zniszczeni przez jeden z kataklizmów kończących któryś z poprzednich światów, czy może przybyli na początku świata piątego; tak twierdzili o sobie Majowie.

najwyższy stwórca bóg Hunab Ku stworzył cztery światy po kolei, przebudowując ziemię cztery razy po potopach, które spłynęły z paszczy niebiańskiego węża. Niebo spadło na ziemię, a czterej bogowie, spłodzeni przez Hunab Ku, znani jako Bacab, stoją na czterech krańcach świata i podtrzymują je, podobnie jak mityczny Atlas. Na początku, według świętego majańskiego rękopisu Popol Vuh, Hunab Ku był wszystkim, co istniało. Z badań nad Majami wynika, że Hunab Ku to bóstwo kontrowersyjne. Był największym bogiem w ich panteonie, ale przetrwało niewiele jego wyobrażeń, ponieważ uważano, że nie ma on postaci. Był najwyższym stworzycielem Majów i nazywano go bogiem bogów. Glif oznaczający cyfrę 1 (w języku Majów nazywany hun) to kropka albo małe kółko symbolizujące kropkę i jest związany z Hunab Ku, ,jedynym”. Jose Arguelles w książce Czynnik Majów twierdzi, że istnieje glif Hunab Ku, którego Arguelles nazywa „kosmicznym motylem”.(…)

Hunab Ku, choć jedyny, był zarazem dwoisty, ponieważ ucieleśniał także swoją żeńską wersję. Symbol Hunab Ku bardzo przypomina symbol jin-jang i uważa się, że przedstawia kalendarz słoneczny, dwoistość stworzenia, zrównoważone sny i doskonałość. Przypomina tym koncepcję niepoznawalnego „tao”. (str. 20-21)

Czytając prace traktujące o dwoistym Hunab Ku nasuwa się wizja boga widzianego przez kabałę i inne starożytne szkoły tajemnic z całego świata: boga reprezentującego przeciwstawne sobie aspekty, a jednocześnie boga miałkiego, niewyraznego – bardziej symbolu boskości niż samego Boga – Stwórcę.

Widać jest w nich obojnaka łączącego aspekt żeński i męski, światło i ciemność, czerń i biel, miłość i nienawiść. Widzimy to w yin yang, masońskiej szachownicy, kabale, hermetycznym „jak powyżej tak i na dole” … (patrz: „Bóg Kabały„)

Widzimy to w Baphomecie (patrz „Kim jest Baphomet?„), widzimy to w heksagramie (patrz „Heksagram i kult Saturna„)

Aspekt męski + żeński

„Indianie Hopi z północnej Arizony mają podobne legendy o kolejnych katastrofach światów i powstawaniu nowych. Wierzą jednak, że obecnie żyjemy w czwartym świecie – którego koniec niedługo nastąpi! „(str. 22)

Ludzie wierzący zarówno w legendy Majów jak i Hopi nie mogą się chyba zdecydować w którym świecie właściwie  żyją.

„Upadek Olmeków, przynajmniej w okolicy miasta La Venta, uważanego za stolicę Olmanu, nastąpił w latach 400-500 p.n.e. Mniej więcej wtedy cały ten obszar został opuszczony, a olmecka sztuka zaczęła zanikać. (…) Archeolodzy zajmujący się upadkiem Olmeków biorą pod uwagę dwie główne przyczyny: zmiany środowiska i działanie człowieka. Obecnie materiały archeologiczne wskazują na zmiany środowiska, ale poważne badania nad tym problemem dopiero się rozpoczęły. (…)

Diehl uznaje ruchy tektoniczne i cofanie się linii wybrzeża za czynniki związane ze zmianami środowiska, które zmusiły ludzi do opuszczenia obszaru La Venta. Wymienione wyżej procesy geologiczne przebiegają bardzo powoli, być może miały wpływ na stopniowe zmiany zachodzące w dynamicznych systemach rzecznych w tym regionie, ale wydaje mi się bardziej prawdopodobne, że to, co spowodowało exodus ludzi – którzy już nigdy nie wrócili – zaszło gwałtownie (…)

Aktywność sejsmiczna może wzbudzić aktywność wulkaniczną, a w Meksyku wulkanów jest pod dostatkiem. Jeśli takie kataklizmy wystąpiły łącznie i rzeczywiście spowodowały wyludnienie olmeckiego matecznika, mogły się jawić końcem świata, a na pewno były końcem dotychczasowego życia. Może ludzie będący świadkami zniszczenia swoich rodzinnych okolic myśleli, że to zemsta bogów – gniew Hunab Ku na koniec czwartego świata. Czy jest sprawą przypadku, że rozkwit kultury Majów zbiegł się z upadkiem miast Olmeków? Wiemy, że Majowie przejęli miasta, takie jak Piedras Ne-gras, Uaxactun, Izapa i Comalcalco, uprzednio zamieszkiwane przez Olmeków. Ale innych olmeckich miast już po prostu nie było. To jeden z niewielu faktów dotyczących Olmeków, jakie znamy: część olmeckiego świata została zniszczona, ich posągi zagrzebane w ziemi, ich ziemie opuszczone, a pamięć o nich zatarta. Dopiero współcześnie prowadzone prace poszukiwawcze ropy naftowej i badania archeologiczne wydobyły ten zapomniany lud na światło dzienne. Ekscytujące znaleziska olbrzymich głów w latach 30. i 40. XX wieku oznaczały odkrycie zaginionego świata – świata, który najwyraźniej został zniszczony przez jakiś kataklizm! Dalsze prace wokół La Venta z pewnością rzucą więcej światła na ten temat. Próbując zrozumieć, czym były kolejne światy Majów i innych plemion rdzennych Amerykanów, zacznijmy od rozpatrzenia rozmaitych kataklizmów, które powalały kolejne cywilizacje. Były to erupcje wulkanów, fale tsunami, trzęsienia ziemi, mrozy i susze, najazdy sąsiednich plemion. Wszystko to zdarzyło się w Meksyku i w jego sąsiedztwie. Czy któraś z tych katastrof była częścią „końca jednego świata i początku następnego”? Byłoby chyba logiczne założenie, że tak gwałtowne wydarzenia kojarzone są z następstwem światów. „(str. 24-25)

„Jeśli La Venta zostało zniszczone w 400 roku p.n.e., czy pozbawieni domów uchodźcy przenieśli się do doliny Meksyku, do już zamieszkanych osad, takich jak Cuicuilco i Teotihuacan?” (str. 26)

 

TEOTIHUACAN

Trudne do wymówienia miasto Azteków zniszczone przez Corteza i jego konkwistadorów kojarzone jest zapewne przez większość czytelników. Zapewne pamiętane jest też imię Montezumy, władcy azteckiego który nie zdołał obronić swej kultury przed przybyszami z Europy. Wezmy jednak pod uwagę że Aztekowie tak samo jak poprzednie narody z Mezoameryki i Andów, zajmujące się hurtowym wręcz składaniem ofiar z ludzi, zapewne i tak szybko rozpadli by się pod ciężarem własnej krwawej teokracji.

„Według mitologii Azteków Teotihuacan już istniało, kiedy kataklizm zmienił dzień w noc i słońce nie wzeszło. Mieszkańcy, lub „bogowie”, w Teotihuacanie musieli uratować świat i sprawić, by słońce wróciło na niebo. (…) władcami Teotihuacan zostali »mędrcy, znawcy rzeczy magicznych, dziedzice tradycji«. Po ich śmierci budowano nad ich grobami piramidy. Największe z nich, piramidy Słońca i Księżyca, miały być zbudowane przez olbrzymów, którzy w tamtych czasach istnieli”. Ten mit ma biblijną paralelę – o kataklizmie, po którym słońce nie chciało wzejść, oraz że „w owych czasach byli na ziemi giganci” (Rdz 6,14). Czy ci „mędrcy, znawcy rzeczy magicznych, dziedzice tradycji” byli Olmekami, wędrującymi w głąb lądu po „zniszczeniu ojczyzny”? Byliby więc „dziedzicami tradycji”.(…)

W latach 50. XX wieku słynny archeolog M. Covarrubias z niedowierzaniem Przyznał, że datowanie węglem radioaktywnym ustaliło datę powstania tego miejsca na „niemal niemożliwy rok 900 p.n.e.” (Indian art of Mexico and Central America -Indiańska sztuka Meksyku i Ameryki Środkowej). Kolejne badania przesunęły ją na 1474 rok p.n.e., a dziś niektórzy archeolodzy przyjmują datę około 1400 roku p.n.e. Jeśli daty te są prawdziwe, wiek Teotihuacan przesunąłby się o 1000 lat wstecz, do czasów, kiedy Olmekowie rzeźbili swoje gigantyczne głowy. Datowanie stanowisk archeologicznych zawsze jest trudne: wiek znalezisk można ustalać dzięki datowaniu materiału organicznego, na przykład kości lub drewna, albo przy użyciu innych metod – datowania ceramiki – ale kamienne budowle mogą być setki lat starsze niż materiał organiczny. W przypadku Teotihuacan wiadomo, że było opuszczane i zaludniane kilka razy. Zważywszy na datowanie wskazujące na starożytność tego miejsca, jest bardzo możliwe, że Olmekowie przenieśli się tu po zniszczeniu La Venta. (str. 27-28)”

„Ostatnie znaleziska wykazują, że Teotihuacan było miastem zaprojektowanym przez uzdolnionych inżynierów, którzy zaplanowali zespół piramid jako miasto na wodzie, ze sztucznymi kanałami i jeziorami. Archeolodzy sądzili dawniej, że są to ulice i place; nie przychodziło im do głowy, że miasto leżało na wodzie. Jak pięknie musiało wyglądać: olbrzymie piramidy odbijające się w taflach wody, pływające ogrody pełne kolorowych lilii i innych kwiatów, łodzie zacumowane u stopni licznych świątyń i piramid. Przez wiele lat Teotihuacan rozkwitało jako jedno z największych i najpiękniejszych miast na świecie.” (str. 29)

„Upadek LaVenta około 400 roku p.n.e. wstrząsnął hierarchiczną strukturą olmeckiego imperium i sprawił, że Olmekowie się rozproszyli. Duże ich grupy wyruszyły do rozwijających się osad, takich jak Cuicuilco czy Teotihuacan. Upadek ten mógł być końcem czwartego świata, o którym opowiadają Majowie. Zaczęli oni wtedy przejmować palmę pierwszeństwa w Mezoameryce piątego świata. Wpływ Epiolmeków stopniowo malał i pewne plemiona mogły się przeciw nim buntować. Niektóre miasta ulegały zagładzie wskutek dalej zachodzących zmian geologicznych. Olmekowie, którzy początkowo panowali nad przesmykiem Tehuantepec, a ich wpływy sięgały o wiele dalej, popadli w zapomnienie. Wskrzesili ich po wiekach archeolodzy. „(str. 32)

 

COMALCALCO

 

„Aby wyjaśnić choćby częściowo tajemnicę handlu transoceanicznego, przyjrzyjmy się starożytnemu miastu Comalcalco – to najbardziej wysunięta na zachód znana osada Majów w Meksyku. Kilka majańskich osad odkryto na półwyspie Jukatan, wrzynającym się w Zatokę Meksykańską, na wschód od kontynentu, natomiast Comalcalco leży niedaleko kontynentalnego wybrzeża zatoki, kilka kilometrów na zachód od delty rzeki Usumacinta. Ta ważna rzeka prowadzi do majańskich miast leżących głęboko w gwatemalskim regionie Peten. Comalcalco było głównym majańskim miastem portowym, które rozkwitało w latach między 700 a 900 n.e. „(str. 41)

„Comalcalco jest wyjątkowe z dwóch powodów. Po pierwsze, ponieważ w okolicy nie ma kamieni, zbudowano je z cegieł wykonanych z mułu. Majowie wznieśli z nich olbrzymie budowle, jedyne w majańskim świecie. Po drugie, na wielu z tych cegieł znajdują się inskrypcje. W latach 1977 i 1978 pracownicy Narodowego Instytutu Antropologii i Historii odkopali Comalcalco i odkryli, że zbudowano je w całości z wypalanych cegieł. Odkryto, że na około 3% cegieł znalezionych w ruinach są inskrypcje.

Podczas badań przeprowadzonych przez meksykańskiego archeologa Neila Steede’a dla Narodowego Instytutu Antropologii i Historii ustalono, że 3671 cegieł ma inskrypcje. Z tych cegieł na 2129 (58%) są majańskie hieroglify. Inskrypcje ze Starego Świata pojawiły się na 499 cegłach (13,6%) w językach takich jak arabski, fenicki, libijski, egipski, ogam, tifinag, chiński, birmański i palibirmański. Naprawdę inskrypcje ze Starego Świata były na 640 cegłach (17,3%), ale jeśli na cegle były majańskie hieroglify z dodanymi inskrypcjami ze Starego Świata, umieszczano ją w kategorii „majańskie”. Inne cegły miały rysunki (753, 20%), a 308 (8,4%) było z inskrypcjami i hieroglifami lub nie zostało zidentyfikowane. Steede informuje, że komplet fotografii cegieł zawieziono do Towarzystwa Epigraficznego w San Diego w Kalifornii, gdzie przebadali je lingwiści. Tam właśnie zidentyfikowano wymienione wyżej języki. Na niektórych z cegieł znajdowały się wizerunki słoni. Jak już wspomniano, kilka miało inskrypcje majańskie i w innych językach; najczęściej były to tłumaczenia tekstów majańskich. (…)

Wydaje się, że daty mieszczą się w ramach przyjętego okresu klasycznego (lata 700-900 n.e.). Sugerowałoby to, że nasza korelacja kalendarza Majów jest przesunięta o 300-400 lat. Obecna korelacja jest zasadniczo autorstwa sir Thompsona. Korelacja Goodmana-Martineza-Thompsona (GMT) wykorzystywała trzy podstawowe czynniki jako wyznaczniki początków okresu klasycznego. Były to łuk, ceramika polichromowana i datowanie węglem 14C. Wszystkie trzy przesunięto w czasie do tyłu o około 300 lat od daty ustalonej w obecnej korelacji, ale samej korelacji nie zmieniono.

W Comalcalco mamy bardzo wyraźne wskazówki, by to zrobić. Zachowując ostrożność, można powiedzieć, że korelacja Spindena, przesuwająca wszystkie daty o 260 lat w tył, byłaby bardziej poprawna. Steede pisze dalej, że jak dotąd lingwiści uważają, iż na cegłach z Comalcalco widnieją różne obce języki, natomiast archeolodzy nie zgadzają się z ich opinią tylko dlatego, że to, co mówią lingwiści, „po prostu nie może być prawdą”. Nie jest to, ośmielę się twierdzić, w pełni naukowy argument ze strony archeologów. Chciałbym także przypomnieć czytelnikowi, że ruiny Comalcalco i pokryte napisami cegły odnalazł uznany zespół naukowców z Narodowego Instytutu Antropologii i Historii Meksyku. Jednak izolacjoniści niechętnie opuszczają pozycje, na których się okopali. Prawdopodobnie pominą milczeniem odkrycia z Comalcalco i mało który student archeologii na jakimkolwiek uniwersytecie w ogóle dowie się o kontrowersjach wokół tamtejszych cegieł.” (str. 41-43)

 

CYWILIZACYJNY MISZ-MASZ

 

„Van Sertima propaguje dyfuzjonistyczną teorię, że ludzie starożytni przepływali oceany Atlantycki i Spokojny i utrzymywali trwałe kontakty transoceaniczne. Jego książki African Presence in Early America, African Presence in Early Asia oraz They Came Before Columbus (Byli tam przed Kolumbem) zawierają artykuły i zdjęcia dowodzące, że rasa czarnoskóra zamieszkiwała cały glob, w tym starożytną Amerykę. Van Sertima ukazuje liczne paralele między posągami olmeckimi a posągami ze starożytnego Egiptu, Indii, Chin i wysp Oceanu Spokojnego – paralele, które, jak utrzymuje, nie mogą być przypadkowe. Jedną z cech figur z tych wszystkich zakątków świata jest pozycja quizuo.

Van Sertima, przede wszystkim lingwista, choć mający dokonania i w innych dziedzinach nauki, podziela ciekawy pogląd archeologa Wayne’a B. Chandlera, że przedstawianie postaci w pozycji quizuo jest spotykane na całym świecie. Postaci w postawie quizuo klęczą z rękami opuszczonymi wzdłuż ciała, z dłońmi na kolanach albo złączonymi przed tułowiem. Twarz na ogół jest skierowana do przodu, ale bywa także skierowana w dół albo lekko do góry. Te charakterystyczne figurki, najwyraźniej przedstawiające ludzi w kornej postawie przed królem, kapłanem czy innym władcą, znajdowano w tak odległych od siebie miejscach, jak Wyspa Wielkanocna, Chiny, Pakistan, Egipt i wiele olmeckich ruin w Ameryce Środkowej.

W monografii z 1986 roku Trait-influences in Meso-America: the African-Asian Connection (Ślady wpływów w Mezoameryce: kontakty z Afryką i Azją), włączonej do książki Van Sertimy African Presence in Early America, Wayne B. Chandler twierdzi, że pozycja quizuo była znana w Chinach w czasach dynastii Szang, a więc w latach 1300-1100 p.n.e., o czym świadczą posążki datowane na ten okres. Pokazuje też jadeitową olmecką figurkę w pozycji quizuo, pochodzącą z doliny Lima Ulua w Hondurasie i datowaną na około 1150 roku p.n.e.

Chandler dowodzi, że niektóre posążki z czasów dynastii Szang (1600-1028 p.n.e.) przedstawiały ludzi klęczących w pozycji quizuo i mających fryzury, które teraz powszechnie są znane jako irokezy. Jedna ze słynnych figurek z La Venta przedstawia identyczną postać – w pozycji quizuo z irokezem na głowie. Podobieństwo między statuetkami jest zdumiewające. Chandler twierdzi, że ta fryzura, noszona przez Olmeków, Kolumbijczyków, Azteków, Mohawków znad Rzeki Świętego Wawrzyńca, a także Chińczyków z epoki Szang – i nadal spotykana – pochodzi od starożytnych chińskich czarowników! Według Chandlera: Występowanie tej fryzury w kulturze Szang, a potem u Olmeków, świadczy o przekazaniu charakterystycznej cechy. Taka fryzura początkowo była znana tylko u Chińczyków Szang i Olmeków, później jednak przyjęła ją pozostająca pod wpływem Chin z epoki Szang kultura San Agustin w Kolumbii. Potwierdzają to niemal wszystkie ich kamienne rzeźby (…). Dowody świadczą, że fryzurę tę nosili pierwotnie tylko szamani i czarownicy Chińczyków Szang i Olmeków, tak jak dredy nosili początkowo tylko najwyżsi kapłani i sadhu w Indiach.” (str. 34-35)

Olmek

Chińska statuetka z okresu Shang

„Quizuo jest kojarzone z Olmekami zdecydowanie bardziej niż z jakąkolwiek inną kulturą. Choć posążki ludzi w tej pozycji znajdowano na całym świecie, wiadomo że występowały w dużej obfitości właśnie w osadach olmeckich. (…) Statuetki w pozycji quizuo można znaleźć w różnych miejscach na kuli ziemskiej – w Egipcie, na Wyspie Wielkanocnej, w Mohendżo Daro (Indie), Chinach, Tiahuanaco, Mezoameryce i wielu innych. Ponieważ quizuo staje się coraz lepiej znane archeologom i historykom, czy dostrzegą, że jest jednym z dowodów jednolitości kultur na całym świecie. „(str. 36)

„Indianie z Haiti (Hispanioli) mówili, że na wyspę przybyli czarni ludzie, którzy mieli włócznie o grotach z metalu zwanego przez nich gua-nin; [Kolumb] wysłał te włócznie do Hiszpanii, by tam oceniono, co to za metal. Stwierdzono, że spośród 32 egzemplarzy 18 było ze złota, 6 ze srebra i 8 z miedzi. Pochodzenie wyrazu gua-nin można wywieść z języków grupy mande z Afryki Zachodniej: mandingo, kabunga, toronka, kankanka, bambara, mande i vei. W języku vei istnieje forma wyrazu ka-ni, co po transliteracji na miejscową fonetykę dałoby gua-nin. (…)

W języku malinkę słowa znaczące „palić” to dyamba i dyemba. U ludów południowoamerykańskich słowa mające takie samo znaczenie to dema – w guipi-navi, tiema – w traiana, jema – w maypures, sema – w guahiba, scema – w caberi, djeema – w baniva i tak dalej. Słowo duli w języku mandingo („palić”), występujące w tej samej formie w językach toma i bambara, i w formach nduli i luli w mendę, można znaleźć w amerykańskich językach karaibskim, arawak, chavantes, baniva, acroamirin i goajiro. Afrykańska nazwa banana również występuje w tych językach(…)

Van Sertima wspomina, że pierwsi podróżnicy spotykali wioski zamieszkane w całości przez czarnoskórych: W 1513 roku Vasco Nunez de Balboa, hiszpański uzurpator, ujrzał grupę afrykańskich jeńców wojennych w indiańskiej osadzie. Powiedziano mu, że czarni mieszkają niedaleko i bez przerwy toczą z Indianami wojny.

Ksiądz, ojciec Gregoria Garcia, opisał inne spotkanie w książce, do której rozpowszechnienia nie dopuściła inkwizycja: „Znaleźliśmy tu sługi Pana, Negrów – byli pierwszymi ludźmi, jakich nasi ujrzeli w Indiach”. Van Sertima jest szanowanym członkiem społeczności akademickiej, więc izolacjoniści są zmuszeni do uwzględniania jego teorii, ale zazwyczaj omawiająje z lekceważeniem w kilku zdaniach i nigdy tak naprawdę nie biorą poważnie jego twierdzeń. Szerokie rozprzestrzenienie quizuo, w tym u Olmeków, po prostu pomija się milczeniem. Van Sertima jest nazywany „afrocentrystą” przez oponentów; ich zdaniem myli się, sądząc, że wszystkie amerykańskie kultury, w tym meksykańska, wywodzą się z Afryki. Van Sertima wcale tak nie twierdzi, ale w ten sposób pomniejsza się znaczenie jego badań. „(str. 37-38)

 

SALOMON I EGIPCJANIE

 

„Zgodnie z jedną z teorii biblijna opowieść o krainie Ofir może odnosić się do kontaktów transpacyficznych. Biblia mówi, że około 1000 roku p.n.e. fenickie statki króla Salomona wyruszyły w trzyletnią podróż do krainy złota, zwanej Ofirem. Sformułowano teorię następującą: w 4000 roku p.n.e., a prawdopodobnie dużo wcześniej, Egipcjanie żeglowali przez Ocean Indyjski do Sumatry, Australii i Nowej Gwinei. Wydobywali złoto i handlowali z Indonezyjczykami, badali Australię i czerpali z jej olbrzymich bogactw co tylko mogli. Wyruszyli dalej, przez Ocean Spokojny, wspólnie z Hindusami, by kolonizować i komercjalizować obszar Oceanu Spokojnego i nawiązali w końcu stosunki handlowe z rozwiniętymi kulturami Ameryki Północnej i Ameryki Południowej. Statki króla Salomona popłynęły wyznaczonymi szlakami, by przywieźć skarby opisane w Biblii. „(str. 43)

Azuzul, Veracruz

Azuzul, Veracruz

„Na całym Oceanie Spokojnym w nazwach wielu wysp występuje człon „Ra” -egipskie imię boga słońca. Poza tym na wielu posągach z Wyspy Wielkanocnej widnieje egipski znak ankh umieszczony u podstawy tylnej strony tułowia. Każdy z posągów ustawionych przez Thora Heyerdahla na plaży Anakena ma wyrzeźbiony na plecach duży znak ankh. Umiejscowienie tych znaków u podstawy kręgosłupa ma, być może, symbolizować moc kundalini kryjącą się – według starożytnych – w kręgosłupie. Egipcjanie budowali statki bez użycia gwoździ. Dużo starożytnych statków, w tym bez gwoździ, znaleziono na wybrzeżach Australii. Dwa statki, długości 12 metrów i szerokości 3 metrów, zbudowane bez użycia gwoździ, znaleziono niedaleko Perth w zachodniej Australii, kolejny, częściowo przysypany wydmą, w Wollon-gong w Nowej Południowej Walii. ” (str. 44)

 

DEFORMOWANIE CZASZEK

 

„Wiadomo także, że władcy starożytnego Egiptu – Echnaton, Nefertiti, Tutanchamon, Meritaton i inni – mieli głowy dolichocefaliczne. Nefertiti nie była Egipcjanką, pochodziła z Mittani, obszaru północnego Iraku uważanego za powiązany z Hetytami i starożytnymi Indiami (dzisiaj to terytorium Kurdów). Chociaż szkieletów Echnatona, Nefertiti i ich dzieci jak dotąd nie odnaleziono, na przedstawiających ich malowidłach i rzeźbach rzeczywiście mają wydłużone czaszki. Głowa mumii Tutanchamona też jest dolichocefaliczna. Istnieje więc zastanawiający związek między Egipcjanami z okresu Atona (około 1200 roku p.n.e.) a Olmekami – praktyka obwiązywania głów i zniekształcania czaszek. Dysponujemy dowodami praktykowania tego zwyczaju w tak odległych od siebie miejscach jak Malta, Egipt, Irak, wyspy Oceanu Spokojnego i obie Ameryki, nasuwa się więc pytanie: czy we wszystkich tych kulturach pojawił się samorzutnie – a jeśli tak, dlaczego?” (str. 53)

 

CHIŃSKA DYNASTIA SHANG

 

„Smithsonian Institution wydała w 1974 roku monografię zatytułowaną The Trans-pacific Origin of Mesoamerican Civilization (Transpacyficzne początki cywilizacji mezoamerykańskiej) autorstwa Berty J. Meggers, archeolog, w 2007 roku zatrudnionej w tej instytucji. W monografii tak pisze:

Antropolodzy generalnie zakładają, że cywilizacje na wschodniej i zachodniej półkuli rozwijały się niezależnie od siebie. Badanie cech wyróżniających kulturę mezoamerykańskich Olmeków spośród poprzedzających ich kultur rolniczych osad wykazuje jednak, że wiele z tych cech występuje we wcześniejszej cywilizacji Chin z okresu dynastii Szang. Jeśli cywilizacja Olmeków narodziła się pod wpływem czynnika zza Oceanu Spokojnego, wynikają z tego ważne implikacje zarówno dla rekonstrukcji rozwoju kulturowego Nowego Świata, jak i dla sformułowania aktualnej teorii ewolucji cywilizacji. (…)

W swojej monografii Meggers podaje archeologiczne dowody, że Olmekowie są najwcześniejszą cywilizacją Mezoameryki, omawia ich piramidy, pomniki, sztukę, kalendarz, handel i religię. Potem opisuje różne cechy cywilizacji Szang. Do podobieństw łączących te społeczności zalicza styl pisania, szerokie wykorzystanie i dalekosiężny handel jadeitem, używanie pałek jako symboli rangi, schematy osiedli oraz style architektoniczne, sprowadzanie luksusowych dóbr z wielkich odległości, czczenie bóstw mających postać wielkich kotów (jaguar) i stosowanie deformacji czaszki. Chociaż przyznaje, że zadanie jest trudne, Meggers dochodzi do wniosku, że podobieństwa między Olmekami a Szangami można wykorzystać jako dowód albo niezależnego rozwoju, albo kulturowej dyfuzji. Podstawową trudnością, jaką napotykamy, pisze, jest to, że poszukiwanie początków kultur hamują nieuświadomione uprzedzenia i ograniczona ilość danych.” (str. 47)

Przykładowe przedmioty znalezione na ziemiach Olmeków:

Powróćmy teraz do figurek z La Venta opisanych na początku artykułu.

„W artykule w „US News & World Report” z 4 listopada 1996 roku doniesiono, że chiński językoznawca Han Ping Chen zbadał słynne olmeckie figurki i towarzyszące im jadeitowe toporki znalezione w La Venta, obecnie przechowywane w Narodowym Muzeum Antropologii. Według czasopisma, po przestudiowaniu niektórych „napisów” na toporkach Chińczyk oznajmił, że „najwyraźniej są to chińskie znaki”. Meggers też miała udział w tym ważnym odkryciu (dokładniejszy jego opis jest w rozdziale 6). A więc należy sądzić, że dzieci o twarzach wykrzywionych dziwnymi minami, pozbawione genitaliów, to tak naprawdę chińscy eunuchowie? Nieszczęśliwi, bo usunięto im genitalia albo dlatego że ich ojczyzna w Chinach została zrujnowana i nie mają dokąd wracać? Czy wyjaśnia to nam, czemu negroidalne posążki mają również orientalne cechy? Czy negroidzi wywiezieni z Afryki lub Melanezji byli wojownikami utrzymywanymi przez chińskich podróżników jako armia? (str. 50)

Według chińskich naukowców pomysł, by z normalnych mężczyzn czynić eunuchów, powstał w epoce panowania dynastii Szang (lata 1600-1028 p.n.e.). Na tamten okres datuje się także wynalezienie pisma, przynajmniej przez Chińczyków. Najwcześniejsze znaki chińskie odkryto na kościach wróżebnych wykonanych w tamtym czasie. Są podobne do znaków olmeckich. W artykule w „U.S. News & World Report” z 4 listopada 1996 roku doniesiono, że chiński językoznawca Han Ping Chen zbadał olmeckie figurki i jadeitowe toporki znalezione w La Venta, obecnie przechowywane w Narodowym Muzeum Antropologii, i po zakończeniu badania niektórych „napisów” na toporkach oznajmił, że „są to najwyraźniej znaki chińskie”: Dla dyfuzjonistów sztuka olmecka jest kuszącą areną spekulacji. Datowanie radioaktywnym
węglem umiejscawia erę [narodzin] Olmeków w latach między 1000 a 1200 p.n.e., co nakłada się na upadek dynastii Szang w Chinach. Amerykańscy i meksykańscy archeolodzy odkryli w 1955 roku grupową rzeźbę. Gdy oglądali znalezisko wystawione w Galerii Narodowej wraz z innymi olmeckimi artefaktami, zauważyli ich wyraźne podobieństwo do artefaktów chińskich. I rzeczywiście, archeolodzy początkowo uznali pierwsze olmeckie figurki znalezione na przełomie wieków za wytwory chińskie. Migracja z Azji przez lądowy most 10 000-15 000 lat temu mogłaby częściowo tłumaczyć orientalne cechy tych figurek, takie jak skośne oczy, ale skąd wzięły się u nich stylizowane usta i pozycje charakterystyczne dla sztuki chińskiej rozwijającej się w ostatnich tysiącleciach?

Dopóki Chen nie zawędrował do meksykańskiego muzeum, żaden badacz z Chin epoki Szang nie zajął się Olmekami. Naukowiec wyszedł z wystawy z gotową teorią. Kiedy armia Szangów została rozbita, a cesarz zginął – zasugerował Chen – część jego zwolenników mogła dopłynąć Żółtą Rzeką do oceanu. Tam, być może, podryfowali z prądem, który omija wybrzeże Japonii, kieruje się do Kalifornii i wygasa niedaleko Ekwadoru.(…)

Na całym świecie żyje zaledwie około tuzina ekspertów od pisma Szangów, nieczytelnego dla ludzi posługujących się współczesną chińszczyzną. Kiedy Mike Xu, profesor historii Chin z Uniwersytetu Środkowej Oklahomy, pojechał do Pekinu, by poprosić Chena o zbadanie indeksu 146 znaków z prekolumbijskich znalezisk, Chen odmówił, twierdząc, że nie interesuje go nic oprócz Chin. Uległ, dopiero kiedy namówił go kolega znający prace Xu. Obejrzał indeks i odkrył, że wszystkie oprócz trzech obiektów Xu mogły pochodzić z Chin. Xu stał obok Chena w Galerii Narodowej, kiedy specjalista od Szangów przeczytał tekst na olmeckim toporku napisany po chińsku i przetłumaczył: „Władca i jego wodzowie założyli podwaliny królestwa”. Chen znalazł każdy ze znaków na toporku w trzech wytartych chińskich słownikach, które miał przy sobie.

Dwa z nich występujące obok siebie odczytuje się zazwyczaj jako „pan i poddani”, ale Chen uznał, że w tym kontekście mogą oznaczać „władcę i jego wodzów”. W znaku w linii poniżej rozpoznał symbol „królestwa” albo „kraju” – dwa szczyty to wzgórza, krzywa linia pod nimi – to rzeka. Następny znak, powiedział, sugeruje ptaka, ale oznacza „wodospad”, co uzupełnia opis. Dolny znak odczytał jako „podstawa” albo „ustanowić”, co sugerowało akt ustanowienia czegoś ważnego. Jeśli Chen ma rację, toporek zawiera nie tylko najstarszy tekst Nowego Świata, ale oznacza założenie tam chińskiej osady ponad 3000 lat temu.

Interesująca jest myśl, że rozkwit cywilizacji Olmeków mógł mieć coś wspólnego z upadkiem stolicy w Chinach. Los wielu dalekich kolonii wiązał się z wydarzeniami w kraju. Ciekawie byłoby zbadanie tego, co uważamy za „tajemniczy” rozwój i upadek niektórych cywilizacji, i sprawdzenie, czy istnieją korelacje między losami kultur, które uważano za niezwiązane ze sobą. Możliwe jest więc, że wskutek upadku cywilizacji Szang ustały coroczne odwiedziny Chińczyków w portach na Oceanie Spokojnym, należących do krainy Olman. Olmekowie używali przez jakiś czas wróżebnego pisma Szangów, rozwinęło się ono jednak i zmieniło w pismo epiolmeckie, a może i majańskie. Comalcalco mogło być odpowiednikiem kampusu uniwersyteckiego, gdzie w starożytności żeglarze i tubylcy uczyli się obcych języków. W tym czasie na wybrzeżu atlantyckim dominował już język Majów, w głębi lądu zaś i na wybrzeżu Oceanu Spokojnego -język Zapoteków. Wyjątek stanowiły Izapa i osady rozmieszczone wzdłuż pacyficznego wybrzeża Gwatemali, należące do majańskiej sfery wpływów. Widzimy więc, że w miarę upływu czasu kraina Olman podzieliła się na wiele krain, a pismo i język Olmeków – na różne pisma i liczne języki. „(str. 75-77)

Jeden z „toporków” z La Venta:

zródło zdjęcia

Więcej o starożytnych Chinach w artykule „Shangdi: Starożytne Chiny i Bóg Izraela”

 

NIE PLANUJ PRZYSZŁOŚCI BEZ POZNANIA PRZESZŁOŚCI

 

Bez znajomości tego co wydarzyło się w naszej przeszłości ciężko jest planować własną przyszłość, jeśli z powodu tej niewiedzy będziemy popełniać wciąż te same błędy co nasi przodkowie. W przypadku legend Majów (w ogóle indiańskich legend) mamy do czynienia z historiami bez pokrycia. Majowie nie pojawili się znikąd – byli potomkami ludu,  prawdopodobnie nawet wielu ludów, które przybyły do Ameryki z innych kontynentów. Zabrały ze sobą symbole i historie powstałe za czasów starożytnego Sumeru i buntu prawnuka Noego, Nimroda, pierwszego króla na popotopowej Ziemi. Nimroda który sprzeciwił się prawom Bożym i zapragnął hołdu należnego Stwórcy.

Z czasem te kłamliwe historie rozwijały i zmieniały się w kolejno powstających cywilizacjach we wszystkich zakątkach Ziemi. Pewne rzeczy pozostały jednak bez zmian, dlatego np. podstawowe mistyczne symbole znajdywane są wszędzie, na całym globie. Dla przykładu – swastyka (symbol słońca) i indianie Hopi:

Prophecy Rock, Oraibi ( zródło zdjęcia – o ile to naprawdę są starodawne napisy, a nie krótkie posiedzenie z kredą szkolną)

Propaganda Nowej Ery i oświeconego świata, gdzie ludzie sami są sobie bogami i odrzucają swojego Stwórce, jest kontynuacją pierwszego kłamstwa świata: Będzięcie jak Bóg (Ks. Rodzaju 3:5). Aby uwiarygodnić starożytne legendy, współczesni potomkowie Szkół Tajemnic będą zapewne chcieli dokonać odpowiednich inscenizacji, tak aby przekonać nas że naprawdę nadchodzi ich Nowa Era. Koniec roku 2012 na pewno nie będzie końcem świata w sensie fizycznym. Za rok o tej samej porze … tak, świat będzie w pewnym sensie innym miejscem – czy jednak wszyscy dadzą się nabrać na tą pozorną „inność”? Na coś co od samego początku było kłamstwem?

 

Radtrap

_____________________________________________________________________________________

Zobacz także:

Shangdi: Starożytne Chiny i Bóg Izraela

Bóg Kabały

Kim jest Bahomet?

Heksagram i kult Saturna

Geneza pogaństwa 1

Geneza pogaństwa 2

Nimrod i fałszywa religia

 

3 comments on “Tajemnice Olmeków – czyli skąd się wzięli Majowie?

  1. Mało znane lub kontrowersyjne informacje na temat Piramid i technologii,
    czyli jak to było w końcu z tą cywilizacją Egiptu, Majów, Inków ?

    What Pyramids Tell Us (PL) – 3/3.mpg czas około 1h [pełny ekran]

    1/ http://www.youtube.com/watch?v=MLCNh4hrDmg&feature=related
    2/ http://www.youtube.com/watch?v=qGUGaNo9JAk&feature=related
    3/ http://www.youtube.com/watch?v=DdgDGlDgt8E&feature=related

    czyżby “święta” Geometria, cyrkiel, koło, trójkąt, Wiedza o Uniwersum były
    bardziej czczone niż Stwórca, który to Uczynił, a ludzie tylko Odczytali ?
    Chyba tak można podsumować wiarę okultystów – dla nich jest To bogiem.
    Stworzono zatem religie, aby oddawać cześć Dziełom [też ludzkim] – a nie Bogu.
    Tak upadają cywilizacje – będąc o krok od poznania Stwórcy poprzez Stworzenie,
    zaczynają Nim pogardzać, wierząc tylko w Wiedzę i w swoje własne możliwości,
    i w… „świętą” G-E-O-metrię [materializm]. Tak to „widzę”, chociaż wzrok coraz
    bardziej mi się pogarsza ;-)

    Czym jest Kalendarz Majów 19/19 napisy PL – około 3h

    http://www.youtube.com/view_play_list?p=2F29E2739BA62DC6

    Nie zrażajcie się tym, że wykład opiera się na teorii Wybuchu i Ewolucji,
    [tak go reklamują] bo nie o tym Głównie jest ten, wg mnie, interesujący wykład.
    [wrzuciłem kiedyś na blog – a że jest o Majach, więc wrzucam ponownie]

    pod filmem:
    „Ian Xel Lungold (R.I.P.) uzbrojony w kilka kartek i pióro wyjaśnia działanie świadomości i cel ewolucji na podstawie wzorca, którym jest Kalendarz Majów. Od wielkiego Wybuchu, po czasy obecne aż do 28 października 2011 roku kiedy to kalendarz i jego aspekty stworzenia zbiegają się w jednym punkcie. Ten 3 godzinny Wykład to prawdziwe lekarstwo na stres związany z natłokiem wydarzeń, który wszyscy zaczynamy odczuwać. Poprzez zrozumienie mechanizmów działania otaczającej nas rzeczywistości i cel w jakim to wszystko zmierza możemy ze spokojem patrzeć w przyszłość jak na przewidywalną układankę. Przestajemy być wtedy niewolnikami procesów, których nie rozumiemy albo nie zauważamy. Pojmując je możemy stać się bardziej elastyczni i przetrwać kiedy sytuacja na świecie zacznie wymykać się spod kontroli.”

    Między innymi, dlatego Biblia i Jezus uczą nas Duchowości i Wzajemności,
    bo Te wartości stoją wyżej niż Materializm, tak naprawdę – przemijający.

    odrobina relaksu w wykonaniu potomków Majów, Olteków, Inków,
    Chińczyków, Hindusów, i cholera wie Kogo jeszcze…
    W sumie, potomków Noego, który wystrugał sobie Arkę, a Ci zaś
    wystrugali sobie Fujarkę – instrument pod nazwą Fletnia Pana,
    posłuchajmy… ‘-))

    HEJ ! – krzyknął sobie seler po indiańsku…

  2. czy te dowody mogą być również dowodem na zaniedbanie Afryki? Jak dla mnie strach przed wielkimi, czarnoskórymi, inteligentnymi i zorganizowanymi ludźmi na miejscu jednostkowych, przeważnie białych satanistów byłby wskazany.

Możliwość komentowania jest wyłączona.